Pragmatyzm
Encyklopedia „Epistema”
Pragmatyzm
Pragmatyzm (ang. pragmatism) to określenie prądu myślowego, wywodzącego się z brytyjskiego empiryzmu, a rozwijającego się w Stanach Zjednoczonych od schyłku XIX w. Pragmatyści, w odróżnieniu od utylitarystów, skupiają się na zagadnieniach znaczenia i prawdy, rozpatrując je z perspektywy praktycznych konsekwencji. Podczas gdy utylitaryzm jest zorientowaną hedonistycznie refleksją etyczno-ekonomiczno-społeczną, pragmatyzm jest głównie teorią poznania. Akcentuje się tu współzależność teorii i praktyki oraz to, że sukcesywność działań jest swoistym kryterium prawdziwości przepisu, wedle którego działanie się odbywa. Jakkolwiek sam nurt nie jest jednolity pod tymi względami.
Początki pragmatyzmu należy wiązać z artykułem How to Make Our Ideas Clear (1878), autorstwa Charlesa Sandersa Peirce’a (1839-1914) – doktora chemii, krótko wykładającego historię nauki i logikę, następnie „niezależnego”, lecz ubogiego i zapomnianego myśliciela. Mimo, iż dużo pisał (wiele jego prac opublikowano dopiero po jego śmierci w ośmiotomowym Collected Papers, wyd. 1931-58), za życia był mało znany. Jego pisarstwo było dość hermetyczne, poza tym odcinał się od popularnej wersji pragmatyzmu Jamesa, swoje dociekania nazywając pragmatycyzmem (ang. pragmaticism), w których koncentrował się na teorii znaczenia. W istocie, pragmatyzm Peirce’a jest bardziej metodą określania lub rozjaśniania idei (pojęć, koncepcji, itp.), niż rozważaniem ich prawdziwości. Jedno z ustaleń metodycznych Peirce’a brzmi: „Aby ustalić znaczenie pojęcia intelektualnego, trzeba rozważyć, jakie następstwa praktyczne mogą przypuszczalnie wypłynąć z koniecznością z prawdy tego pojęcia, a suma owych następstw będzie stanowić jej znaczenie”. Jak widać, pojęcie prawdy pełni tu funkcję instrumentalną i nie jest dookreślane. Peirce przyjmuje zasadę wywrotności, tj. poglądu, że wszelka wiedza ludzka jest niepewna. Prawdę natomiast można pojmować różnorako, zarówno jako zgodność sądu z rzeczywistością, jak i „ową zgodność […] z idealną granicą, ku której niekończące się badanie wiodłoby przekonania”. Ta koncepcja odegrała ważną rolę w dalszym rozwoju pragmatyzmu. Natomiast Peirce ustalił w ten sposób stanowisko pośrednie między dogmatyzmem a sceptycyzmem, tzw. fallibilizm, zgodnie z którym pewność nie jest niezbędnym warunkiem przekonań, bowiem nic nie jest niewątpliwe, a jednak mamy jakieś przekonania.
Przyjmując kantowski prymat rozumu praktycznego, Peirce ujmuje człowieka przede wszystkim jako podmiot działający, bowiem także poznanie jest pewnym działaniem, choćby czynnością umysłową. Można to ująć następująco: człowiek kształtuje pewne nawyki działania (ang. habits) na podstawie jakichś mniemań (ang. belief) o świecie, w którym działa. Gdy zachodzą inne od mniemań i nawyków okoliczności (ang. suprise), wzbudza to wątpliwości (ang. doubt) i skłania do rozważań (ang. inquiry), mających na celu korekcję posiadanych przeświadczeń i wykształcenie nowych.
W epistemologii Peirce wyróżnia, prócz indukcji i dedukcji, także abdukcję – rozumowanie redukcyjne akceptujące przesłanki dedukcji w przypadku prawdziwych wniosków. Mimo zawodności (prawdziwe wnioski mogą wynikać logicznie z fałszywych przesłanek), abdukcjonizm stwarza podstawy do przyjęcia hipotezy w oparciu o potwierdzenie się wynikających z niej przewidywań. Jako, że w takim przypadku rozpatruje się różne hipotezy, zasadne jest przyjęcie tej, która „najlepiej tłumaczy swe konsekwencje”. Innymi słowy, jest to poszukiwanie lepszych wyjaśnień, czyli efektywniejszego „działania” danej teorii, co zbliża nas zapewne do idealnej (tzn. nieosiągalnej) granicy poznania.
Formułowanie wyjaśnień, poznanie i nauka, wymagają oczywiście przyjęcia antynominalistycznego realizmu, uznającego obiektywne istnienie świata oraz relacji w nim występujących. Peirce, pomimo przyjęcia stanowiska naturalistycznego, nie rezygnuje z rozwijania metafizyki, której opis można tu pominąć. Warto jednak zaznaczyć, że choć dla Peirce’a rzeczywiste jest to, co istotne ze względu na działanie, znaczenia czy hipotezy wcale nie muszą podlegać empirycznej weryfikacji. Hipoteza ma sens, o ile potrafimy wyobrazić sobie jej praktyczne następstwa. Podobnie – co wynika z przytoczonych powyżej ustaleń Peirce’a – w oparciu o praktyczne następstwa lub ich wyobrażenie, tworzą się znaczenia.
Tworzeniu i popularyzacji pragmatyzmu w Stanach Zjednoczonych niewątpliwie zasłużył się William James (1842-1910) – doktor medycyny i profesor filozofii Uniwersytetu Harvard. Jego wykształcenie oraz liczne zainteresowania, zwłaszcza psychologiczne, wpłynęły znacznie na rozwój pragmatyzmu, który pod jego wpływem rozwinął się w teorię prawdy. Wychodząc od ustaleń psychologicznych, rozpatrywał świadomość człowieka jako ciągły strumień doświadczenia. „Czyste” i niezróżnicowane niczym „nieobrobiony materiał” doświadczenie, dopiero później podlega naszym władzom umysłowym i ich obróbce. James stawia hipotezę, że pomimo zróżnicowania realnego świata (pluralizm), indywidualnie odbieramy go jako jedność (monizm). W tym kontekście poznanie jest wynikiem zindywidualizowanego czynnego (angażującego także uczucia i wolę) doświadczenia, co dowodzi, że James posunął się dalej w kierunku empiryzmu i sensualistycznego psychologizmu, niż Peirce.
Różnice między koncepcjami tych myślicieli najbardziej ukazuje ich podejście do problemu prawdy. Peirce odżegnywał się w tej kwestii od poczynań Jamesa, który sformułował pragmatyczną, relatywistyczną koncepcję prawdy. Jego zdaniem praktyka życiowa dostarcza każdemu podstawowego kryterium prawdziwości, przy czym prawda nie jest własnością rzeczy, ale naszych o nich przekonań. Prawdziwe są te przekonania, które są skuteczne w działaniu. Pisał: „…idea jest prawdziwa tak długo, jak długo istnieje przekonanie, że jest ona korzystna dla naszego życia […] Prawda oznacza wszystko to, co drogą wiary potwierdza się jako dobre, a okazuje się też dobre dla określonych, sprecyzowanych celów”. Wyjaśnia to, co James miał na myśli, formułując słynną sentencję: „prawda żyje przeważnie na kredyt”.
Powyższy fragment ukazuje także „humanistyczny” aspekt stanowiska Jamesa. Przez „humanizmu” rozumiał on „światopogląd pluralistyczny i teistyczny, zbieżny z rozwiniętym radykalnym empiryzmem”. Podobnie jak pragmatyzm, „humanizm” Jamesa to opozycja wobec racjonalistycznej wizji świata jako rzeczywistości jednej, zupełnej i niezmiennej. Jamesa relatywistyczna teoria prawdy, ujmuje rzeczywistość jako nieskończenie zmienną i względną. Według niego takie ujęcie wcale nie wyklucza wiary, jednak dla uzgodnienia nauki i religii, musimy przyjąć ideę skończonego (nie-wszechmocnego) Boga.
Idee pragmatyzmu ujął w nową doktrynę – tzw. instrumentalizm – John Dewey (1859-1952). Dewey był nauczycielem, jednak zainteresowania filozoficzne skłoniły go do dalszych studiów. W 1882 r. uczęszczał na wykłady Peirce’a z logiki, niedługo potem sam zaczął wykładać filozofię. Po uzyskaniu tytułu profesora, był kierownikiem katedry filozofii na kilku uniwersytetach, po czym związał się z Columbia University, gdzie w 1929 r. został profesorem honorowym. Od czasu powrotu na uczelnię wiele pisał, interesowały go także problemy etyki i wartości oraz zagadnienia socjologiczne i pedagogiczne, co potem dało o sobie znać w zaangażowaniu jego filozofii w te dziedziny.
Instrumentalizm (eksperymentalizm) to stanowisko, które upatruje w teorii złożoną i wysublimowaną formę rozwiązywania praktycznych problemów. Dewey przyjmuje stanowisko naturalistyczne (w odróżnieniu od psychologicznego Jamesa) i stwierdza, że sama myśl jest rozwiniętą i czynną postacią interakcji organizmu z rzeczywistością. Doświadczenie z kolei, to kumulacja sposobów rozwiązań sytuacji problemowych, czyli – jakby ujął to Peirce – nowe nawyki postępowania. Myśl jest niczym „działające narzędzie”, stąd też nazwa instrumentalizm. Podobne funkcje pełni nauka i pod tym względem nie różni się (wyłączywszy stopień złożoności symbolicznej, hipotetyczność, potencjalność, itp.), od zdroworozsądkowego działania w środowisku. Takie ujęcie rozciąga Dewey na każdą działalność i aspekt ludzkiego życia.
Człowiek działając i poznając, przekształca środowisko (naturalne, kulturowe, społeczne, itp.) i adoptuje je do swoich potrzeb. Innymi słowy – sytuacje (zjawiska, treści, itp.) nieokreślone, czyni określonymi. Tym samym narzuca przedmiotowi poznania pewne cechy, „konstruując” go niejako. W tym poglądzie Dewey dewaluuje teorię poznania jako „czynności widza”, a postuluje przyjęcie modelu „czynności aktora”. Znaczy to, że poznanie nie jest bierną, bezingerencyjną kontemplacją, ale dynamicznym procesem zachodzącym w podmiocie i oddziaływającym na przedmiot. W myśl powyższego, zarówno filozofia, jak i każda refleksja teoretyczna nie może pozostawać w oderwaniu od bieżącej życiowej praktyki (jak np. stare systemy metafizyczne), ale musi się z nią połączyć, by służyć ludzkim sprawom jak najlepiej. W tym kontekście bardziej potrzeba refleksji o charakterze filozofii społecznej, filozofii moralności, polityki czy aksjologii nie wikłającej się w jałowe, oderwane od rzeczywistości spory. Pisał, że „zadaniem przyszłej filozofii będzie rozjaśnianie idei, które ludzie mają co do społecznych i moralnych zmagań ich czasów”. W myśl doktryny eksperymentalizmu, filozofia – rekonstruując modele określonych sytuacji problemowych – mogłaby badać je eksperymentalnie i rozwijać potencjalne metody ich rozwiązywania.
Dewey w wielu kwestiach odwołuje się do swojego instrumentalizmu, aplikując go także do nauk w ogólności. Jako naturalista jest przeciwnikiem kartezjańskiego dualizmu, neguje przy tym niezmienność stanowisk, norm, czy istnienie jakichś absolutnych wartości. Każdy rodzaj środowiska uważa za zmienny, odrzucając wiarę w jakiekolwiek odwieczne prawa (uwzględniając obiektywne prawa logiki, fizyki, etc.) i niezmienne stany rzeczy. Fakt, że coś działa, nie przesądza o niemożliwości tego, że w przyszłości coś zadziała lepiej. Dlatego Dewey popiera idee liberalizmu i demokracji jako warunki umożliwiające pełny i swobodny rozwój, a także negocjację norm, wolność opinii, itd. Jest także autorem stymulacyjnego modelu nauczania, który przenosi punkt ciężkości z przekazywania wiedzy na angażowanie uczniów oraz stymulację ich indywidualnych uzdolnień i zainteresowań.
Zarówno Dewey, jak i James wiele zawdzięczali geniuszowi Peirce’a, jednak ich wkład w rozwinięcie i popularyzację pragmatyzmu należy uznać za doniosły. Wszyscy oni stworzyli swoistą „filozofię narodową” Stanów Zjednoczonych. Pragmatyzm, choć w o wiele mniejszym stopniu, oddziaływał także na filozofów ze „Starego Lądu”. Wypada tu wskazać F.C.S. Schillera (1864-1937), który łącząc swoje dociekania i inspiracje pragmatystyczne (znaczny wpływ Jamesa) w „humanizmie”, sprzeciwiał się absolutnemu idealizmowi. Ogólnie akcentował wagę antropocentryzmu i antropomorfizmu w naukach oraz postulował porzucenie metafizycznych spekulacji i sporów, a także „uczłowieczenia świata oraz logiki”, która w swym formalnym charakterze jest jałowa.
Niektóre dociekania pragmatystów amerykańskich bliskie były także neopozytywistom z Koła Wiedeńskiego, później wpłynęły znacznie, m. in. na dociekania Hilarego Putnama (ur.1926), który wychodząc od filozofii nauki, zbliżył się w późniejszym okresie do nauk humanistycznych, pojmując ich status i funkcje w podobny do Deweya sposób. Najsilniej jednak idee pragmatyzmu wpłynęły na Richarda Rorty’ego (1931-2007) – profesora filozofii i literaturoznawstwa porównawczego Uniwersytetu Stanford. Rorty, w swoim słynnym neopragmatyzmie nawiązywał głównie do Deweya, choć w wielu kwestiach także do jego poprzedników. Ukazują to wyraźnie pewne używane przez niego kategorie tj.: przygodność, indywidualizm i solidarność, humanizm, a także jego stanowisko – pluralistyczne, w wielu kwestiach, zwłaszcza metafizycznych – minimalistyczne, antyreprezentacjonistyczne. Rorty nie upatruje w neopragmatyzmie metody rozstrzygania sporów, zwłaszcza w obliczu mnogości gier językowych. Proponuje tworzenie alternatywnych słowników, które pozwalają nam w lepszy sposób się porozumiewać i mówić o świecie, solidarnie pamiętając, że nigdy nie wyrażamy się w sposób absolutnie prawdziwy, ale względny i subiektywny. To powinno nas utrzymywać w gotowości do zmiany słownika, podobnie jak odrzucenia inadekwatnych przekonań. Dlatego też, m. in. warto być ironistą.
Rorty, zbliżając się do postmodernizmu, odrzucił swoje analityczne korzenie, zachowując jednak mądrości takich postaci, jak Wittgenstein czy Davidson. Tym samym dokonał swoistego połączenia istotnych aspektów pragmatyzmu i filozofii analitycznej, w odrębny nurt negujący fundamentalizm i absolutyzm, a wspierający konstruktywny, wolny i demokratyczny polilog.
Piotr Niewęgłowski
Wybrana literatura przedmiotu:
Hanna Buczyńska-Garewicz, James, Warszawa 1973.
Frederick Copleston, Historia Filozofii T VIII. Od Benthama do Russella, Warszawa 2006.
Marian Dobrosielski, Filozoficzny pragmatyzm C. S. Peirce’a, Warszawa 1967.
Richard Rorty, Przygodność, ironia, solidarność, Warszawa 1996.
Andrzej Szahaj, Ironia i miłość. Neopragmatyzm Richarda Rorty’ego w kontekście sporu o postmodernizm, Wrocław 1996.
http://adam-grobler.w.interia.pl/FilozofiaXXwieku3.html
——————————————————————————————–
Materiał udostępniany na zasadach licencji
Creative Commons 2.5 Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne
——————————————————————————————–



















Leave your response!
You must be logged in to post a comment.