Recenzja filmu pt. Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia / The Day the Earth Stood Still (2008)
Reżyseria: Scott Derrickson
Scenariusz: David Scarpa
Produkcja: USA, Canada
Czas trwania: 104 minuty
Obsada: Keanu Reeves <> Klaatu
Jennifer Connelly <> Helen Benson
Jaden Smith <> Jacob Benson
Kathy Bates <> Regina Jackson
„Ta planeta umiera. Rasa ludzka ją zabija.” – Klaatu
Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia to, nowa wersja filmu, pod tym samym tytułem, z 1951 roku. Fabuła obu produkcji jest praktycznie identyczna. W nowej wersji pewnego dnia na Ziemi ląduje ogromna kula, z której wychodzi istota humanoidalna. Nazywa się Klaatu. Jego zadaniem jest ocalić Ziemię.
Przybysz będzie musiał zdecydować, czy dla rodzaju ludzkiego jest jeszcze jakaś nadzieja i czy zasługuje na drugą szansę. Wojsko, w obliczu nieznanego wezwie do pomocy znakomitych naukowców, w tym dr Helen Benson. Odegra ona niezwykle ważną rolę w kontaktach z Klaatu.
Twórca Egzorcyzmów Emily Rose / The Exorcism Of Emily Rose, Scott Derrickson postanowił przedstawić historię zatrzymania Ziemi, wybiegając lekko w przyszłość. Przed oczyma widza ukaże nowinki techniczne z zakresu wojskowości, które i tak są niczym w porównaniu z potęgą obcych, ale wyglądają niezwykle interesująco.
Film sprawia jednak wrażenie jakby został zrobiony bardzo pośpiesznie. Historia nie wciąga i wywołuje znużenie. A naiwność głównej bohaterki wręcz denerwuje. Tak samo zresztą jak zakończenie historii, które nie ma w sobie nic oryginalnego. Jedynie za plus można uznać przesłanie filmu. Jakie? To należy pozostawić widzowi do odkrycia.
Największe rozczarowanie stanowi fakt, że zapowiedź filmu prezentuje praktycznie wszystkie najlepsze sceny z efektami specjalnymi. Po jego obejrzeniu na widza nie czeka już wiele niespodzianek wizualnych. Poza tym poziom efektów jest bardzo płynny. W jednych scenach zachwycają dokładnością i realnością. Z kolei w innych są niedopracowane i w widoczny sposób odróżniają się od bohaterów.
Za to Keanu Reeves doskonale pasuje do roli pozaziemskiego przybysza. Jego oszczędność w mówieniu i ekspresja w wyrażaniu uczuć jest dobra. Wiele osób zapewne zarzuci mu, że tak gra w każdym filmie, a w szczególności, gdy wcielił się w postać Neo w trylogii Matrix.
Kolorystyka zawarta w filmie to głównie błękit i zieleń. Jak twierdza twórcą ma być to odniesienie do naturalnych kolorów naszej planety. Pomysł sprawdza się wyśmienicie i odróżnia film od innych produkcji.
O poziomie filmu może świadczyć tegoroczna nominacja do Złotej Maliny w kategorii Najgorszy Remake. Chociaż to akurat jak zwykle stanowi kwestię indywidualnego gustu widza.
Łukasz Kucharski
——————————————————————————————–
Materiał udostępniany na zasadach licencji
Creative Commons 2.5
Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne
-Na tych samych warunkach 2.5 Polska
——————————————————————————————–



















Leave your response!
You must be logged in to post a comment.