Home » Kino, Konteksty

Recenzja filmu pt. Vampire Hunter D: Żądza krwi / Vampire Hunter D: Bloodlust (2000)

1 marca 2009 No Comment

Reżyseria: Yoshiaki Kawajiri
Scenariusz: Yoshiaki Kawajiri
Produkcja: Japonia, Hongkong, USA
Czas trwania: 103 minuty
Obsada: Hideyuki Tanaka <> D
Ichiro Nagai <> Left Hand
Koichi Yamadera <> Meier Link
Yusaku Yara <> Borgoff

„Dziwny jesteś, nawet jak na dampira i łowcę.” – Leila

D – pół-wampir, pół-człowiek swoje nad wyraz długie życie postanowił spędzić jako łowca wampirów. Oczywiście nie jest on jedynym łowcą na całym świecie. W swej misji natrafi na całą grupę wojowników parających się tym zajęciem.

Film rozpoczyna klasyczna scena, w której wampir porywa młodą dziewczynę. Rodzina porwanej Charlotty wynajmuje D, by ją odnalazł za wszelką cenę. Zadanie będzie o tyle trudne, że porywacz ma dobrze wyszkolonych ochroniarzy.

Jak to jednak bywa w azjatyckich produkcjach, nic nie jest tym czym się wydaje, na pierwszy rzut oka. Historia ukazana w filmie została oparta na opowiadaniu Hideyukiego Kikuchiego.

W roku 1985 powstał pierwszy film animowany opowiadający o dampirze D. Nie był on jednak całkowicie produkcją japońską. A D został wynajęty przez niewiastę, którą ugryzł książę wampirów. Jego zadaniem będzie unicestwienie księcia.

Postać D wygląda jak skrzyżowanie Zorro oraz V z filmu V jak Vendetta / V for Vendetta. Zawieszony jest też pomiędzy klasycznym małomównym bohaterem, a tym aż zbytnio rozgadanym. Jest dampirem, więc nie pasuje ani do świata ludzkiego ani wampirzego.

W swych podróżach ma jednak bardzo nietypowego kompana, który pełni rolę gaduły. Tak więc nasz bohater nie jest całkowicie samotny. Zaprzyjaźni się również z pewną łowczynią Leilą.

Filmowy pejzaż ubarwia cała gama różnorodnych postaci. Jednakże żadna z nich nie zapada na dłużej w pamięć, gdyż poza dziwną aparycją niczym specjalnie się nie wyróżnia. Możliwe iż jest to zabieg celowy, by skoncentrować uwagę widza na postaci D.

Mimo iż jest to animacja (tym bardziej azjatycka) widz nie zostanie „zalany” mnogością walk, w których padają setki ciosów. Tutaj pojedynek ogranicza się do dwóch, trzech ciosów, a czasem nawet jednego. Nie oznacza to jednak, że nie można się w nim (pojedynku) zgubić.

Animacje stwarzają możliwość do stworzenia niezwykłych ujęć i w tym wypadku Vampire Hunter D nie zawodzi. Podobnie jest w kwestii fabularnej. Historia opowiedziana jest szybko i z ciekawymi zwrotami akcji. Nic więc dziwnego, że film uznawany jest za jednego z najlepszych przedstawicieli gatunku.

Łukasz Kucharski

——————————————————————————————–
Materiał udostępniany na zasadach licencji

Creative Commons 2.5
Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne
-Na tych samych warunkach 2.5 Polska

——————————————————————————————–

Leave your response!

You must be logged in to post a comment.