Home » Artykuły, Teksty, Teologia

Jakub Bartoszewski – Spojrzenie biskupa Robinson na tradycyjny teizm

30 kwietnia 2009 No Comment

Jakub Bartoszewski
Spojrzenie biskupa Robinson na tradycyjny teizm

Biskup Robinson podejmując problem mówienia o Boga stanął wobec tradycyjnej teologii chrześcijańskiej oraz metafizycznych twierdzeniach. Na kanwie tego rodzą się pytanie: jaki jest jego stosunek do zastanej koncepcji teistycznej?

W swej książce zatytułowanej Honest to God z roku 1963 biskup anglikański J.A.T. Robinson, pragnął zbliżyć Boga do ludzi. Autor sądził, że tradycyjne obrazowanie Boga przynosi dziś tylko taki rezultat, że dla milionów ludzi jest On coraz odleglejszy. Chrześcijańska teologia tradycyjna – według niego – opiera się na dowodach na istnienie Boga. Z punktu psychologicznego, czy logicznego dowody te, zakładały, że Bóg może istnieć lub nie istnieć. Celem zaś, który nakreślił sobie Robinson jest wskazanie takiego „Bytu”, który jest i jego istnienie jest konieczne.

Problemem – zdaniem Autora Honest – jest wykazanie bytu istniejącego „gdzieś poza”. Nawet gdyby taki byt został udowodniony bez wątpliwości, nie byłby, według Robinsona, Bogiem. Bóg jest bowiem Bogiem ex definitione rzeczywistością ostateczną. O tym czy rzeczywistość ostateczna istnieje nie można dyskutować, ale możemy tylko pytać, jaka ona jest. A zatem fundamentalny problem teologii nie polega więc na uwodnieniu istnienia Boga jako odrębnego bytu. W tradycji chrześcijańskiej Bóg ustawiony jest jako „Najwyższy Byt”, byt ponad i poza światem. Byt ten istnieje „sam przez się i obok”, i „naprzeciw stworzenia”. Jest „bytem obok innych bytów, więc, jako taki jest częścią całości rzeczywistości”.

Człowiek może widzieć go jako jakąś jaźń, która ma jakiś świat, jakieś ego,
a jednocześnie pozostawać w stosunku do jakiegoś ty. Może widzieć go jako przyczynę oddzieloną od swego skutku, jako mającego określoną przestrzeń i czas bez końca.
A więc to jest byt, a nie samo bycie.

Takie myślenie o Bogu jest deistyczną koncepcją stosunku Boga do świata. Zdaniem Robinsona dzieje się tak, bo „w miejsce Boga, który jest dosłownie fizycznie tam
w górze, ludzie przyjęli już, jako element myślowego „umeblowania”, Boga, który duchowo czy metafizycznie jest gdzieś „poza”.

Ludzie dla których Bóg jest niemal dosłownie „poza” wszechświatem często bez żadnych trudności ujmują Go jako byt „poza” przestrzenią kosmiczną, nawet gdy przyjęli rewolucję kopernikańską. Ludzie, którzy myślą, że w erze lotów kosmicznych niepodobna jest wierzyć w Boga. Tłumaczą to tym, że nikt Boga w kosmosie nie spotkał. Zdaniem biskupa Robinsona „świadczy to o tym, jak w istocie fizyczne było wciąż to myślenie o Bogu poza światem”. Nadejście ery kosmicznej zburzyło po prostu prymitywne projekcje Boga w tym rodzaju i można być za to tylko wdzięcznym: jeśli Bóg jest „poza”, to z pewnością nie jest dosłownie „poza czymś”, „poza czymkolwiek.” Bóg pokazany jest jako „gość” z przestrzeni kosmicznej gdzieś „spoza”, który przychodzi na ziemię.

Taki obraz Boga – pisze biskup Robinson – jest przyjmowany przez ludzi. Takie myślenie o stosunku Boga do świata jest jednak deistyczne. Bóg jest tu bytem największym, wielkim Architektem istniejącym gdzieś „poza światem”, który puścił wszystko w ruch, co jakiś czas interweniuje w bieg rzeczy i daje dowody życzliwego zainteresowania swym dziełem.

Robinson nie zgadza się z przedstawianiem Boga jako Osoby „spoglądającej
z góry na świat”, którego jest stworzycielem, i „gdzieś stamtąd z góry” kocha wszystkich ludzi. Rodzi się pytanie: jaki jest sens takiego właśnie przedstawiania Boga? Robinson nie neguje Boga w żadnym sensie, ale chce przede wszystkim postawić Go
w samym centrum życia. Dlatego – zdaniem biskupa Robinsona – Bóg nie jest Bogiem odległym. Bóg należy do tego świata. To tylko ludzie swoje rozmowy zaczynają od niebiańskiego Bytu, jednak takie istnienie Boga dla wielu ludzi jest wątpliwe. Zadaniem, które stoi przed człowiekiem wierzącym, jest pomóc człowiekowi w poszukiwaniu Boga w codziennym życiu. Niektórzy ludzie ułatwiają sobie wyobrażenie Boga, przedstawiając Go sobie jako starszą osobę najczęściej z brodą i rózgą. Biskup Robinson sądzi, że jest to zbyt wielkie uproszczenie.

Biskup, aby ukazać jaśniej, co ma na myśli, odwołuje się do starożytności, do mitów. I tak w mitycznej Grecy sądzono, że ziemia jest podtrzymywana ramionami nadczłowieka. W ten sposób Grecy wyrażali sposób utrzymywania się ziemi
w przestrzeni. Takie myślenie dla dzisiejszego człowiek jest absurdem. Podobnie jest – zdaniem naszego Biskupa – z prawdą chrześcijańską. Jezus widziany jest jako klucz wszechżycia. Aby to dotarło do świadomości, można co prawda użyć powiedzenia, że był synem nadnaturalnej Istoty, posłanym z nieba na ziemię. Takie powiedzenie jednak może usunąć chrześcijańską rzeczywistość całkiem poza świat współczesnych ludzi, wówczas zdarzenia Bożego Narodzenia czy Wielkiego Tygodnia będą się wydawały tylko epizodami jakieś religijnej legendy. Może tak być, że tradycyjne przekazy czynią Jezusa Chrystusa rzeczywistym. Biskup Robinson kieruje jednak swoja myśl do tych, którym wskazane tradycyjne myślenie nie wystarcza a nawet powoduje odrzucenie wiary. Biskup Robinson nie chce nikomu burzyć jego obrazu Boga. Chciał bowiem: „aby dla naszego współczesnego świata Bóg był realny.

„Metafizyka i chrześcijanie”

Następnym pytaniem, które zadaje sobie Robinson jest pytanie o miejsce metafizyki
w świecie wiary. Problem stosowania twierdzeń metafizycznych w chrześcijaństwie pozostaje dla niego problemem otwartym. Czy chrześcijanin, biorący swą świeckość poważnie, musi odrzucić metafizykę? Biskup Robinson ogranicza się tu do następującego pytania: jaki jest stosunek pomiędzy zaangażowaniem chrześcijanina jako człowieka świeckiego a możliwością metafizyki? Jest przy tym przekonany, że powinien być tu zachowany postulat polegający na tym, aby czuć się uczciwym jako chrześcijanin i jako człowiek świecki.

Odpowiedz, jakiej udziela nasz Biskup stawia jego rozważania raczej na płaszczyźnie fideizmu niż racjonalizmu. Posuwa się nawet do radykalnego stwierdzenia, że człowiek musi wyrzec się wszelkiej refleksji o Bogu czy też o tym „jakie są rzeczy”
w ostatecznym sensie. Wiadome jest, że chrześcijanin żyje wiarą a nie wzrokiem. Teologia, zdaniem Robinsona, nie głosi twierdzeń o rzeczywistość metafizycznych samych w sobie. Opisuje raczej jakiś doświadczony stosunek do prawdy czy zaangażowania w nią. Biskup Robinson uważa, tak jak Tilich, że wszystkie twierdzenia teologiczne są egzystencjalne i jako takie są twierdzeniami, które chrześcijanin przyjmuje pod wielkim przymusem miłości w sensie łaski i w sensie żądań, a nie ze względu na oczywistość sylogistycznych, czy racjonalnych przesłanek.

Jakie jest uzasadnienie takiego stanowiska? Robinson pisze, że Bóg jest dla człowieka znany przez swe oddziaływanie. Teologia zaś analizuje i opisuje stosunek egzystencjalny, w którym to oddziaływanie się rozpoznaje. Doświadczeniem chrześcijańskim jest jeden Bóg w trzech osobach i ich byciu. Każdą z tych rzeczywistość może opisać w kategoriach miłości, łaski i braterstwa. Są to trzy równoważne prawdy, lecz wszystkie definiują i wyrażają jedną i tę samą rzeczywistość, a nie rzeczywistości współzawodniczące ze sobą. Zdaniem biskupa Robinsona: „Doktryna o Trójcy Świętej dotyczy Boga. Nie można uważać jej za opis jakiegoś Bytu, który kazałby człowiekowi wyobrażać sobie coś w rodzaju boskiego trójkąta albo boskiego towarzystwa istniejącego gdzieś „poza” czy gdzieś „ponad” nami. Doktryna Trójcy jest opisem nie jakiegoś bytu, czyli jakiejś istoty, lecz Bytu takiego, jak Go poznajemy w Chrystusie. Jest ostateczną chrześcijańską definicją rzeczywistości, chrześcijańskim imieniem Boga. Jest tym w stosunku do rzeczywistości doświadczanej. Twierdzenia metafizyczne zatem, dotyczą istot rzeczy.

Powyższe treści skłaniają do uznania, że problem poznania Boga i budowania o Nim twierdzeń Robinson przenosi na płaszczyznę wiary. Tam też będzie uzasadniał prawomocność podawanych wniosków.

Bóg Praojców

Biskup Robinson podaje dalsze możliwości opisu Boga przez wskazanie, że kultura tak zwana świecka odrzuca obraz świata, w którym rzeczywistość Boga przedstawiana jest przez istnienie bogów czy też Boga w jakimś innym porządku, to znaczy w sposób, na który ona nie istnieje. Bóg jawi się wówczas jako istniejący gdzieś „ponad” światem, czy „poza” nim. Dla scharakteryzowania opisu rzeczywistości zwanej Bogiem Robinson przyjął termin zaczerpnięty od Tillicha „nadnaturalny” . Wielu jednak ludzi zastępuje wspominany termin innym – nadprzyrodzony, tym samym krytykując nadnaturalizm. Stąd też chrześcijanin – według biskupa Robinsona – nie może scharakteryzować nadnaturalistycznej koncepcji Boga bez narażania się na replikę. Fakt używania obrazu świata, w którym funkcjonuje nadnaturalizm związany jest
z biblijnym i średniowiecznym końcem świata, który kształtuje popularną teologię, liturgikę i sztukę sakralną. Sposób ten jest nie do przyjęcia w naszej wizji wszechrzeczy. Biskup Robinson nie twierdzi jednak, że ludzie wierzyli albo wierzą
w Boga, który jest „w górze”, czy gdzieś „poza” światem. Nie mówi też, iż wierzą w Jego istnienie tylko „w górze” czy „poza”, a nie wierzą, że jest też immanentny. Nie tylko nie mówi tego, lecz nawet wprost zaprzecza.

Teologia chrześcijańska – zauważa Robinson – wygłasza różne twierdzenia o bycie Boga. Myślenie o Bogu to popularna „projekcja” i to jest jego zdaniem nadnaturalizm. Tu ukazuje się dualizm: królestwo naturalne, zamieszkałe przez ludzi i przyrodę
i królestwo z porządku nadnaturalnego, w którym mieszka Bóg i duchy. W takim przedstawieniu obrazu świata nie ma nic ze specyfiki chrześcijańskiej. Zdaniem biskupa Robinsona wielką zasługę oddał Tillich naszemu pokoleniu. Starał się on wykazać, że można formułować biblijną wiarę w rzeczywistość Boga, nie ujmując nic
z jej tajemnicy i majestatu z jej transcendencji i immanencji, nie opierając się na schemacie nadnaturalistycznym.

A zatem ten, kto poważnie traktuje głębię i tajemnicę życia niedaleko jest od wiary
w Boga. Na pytanie stawiane biskupowi Robinsonowi, jaki Bóg mu odpowiada, Robinson podał: Jedynym Bogiem, który odpowiada mi jako chrześcijaninowi jest Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba, Bóg i Ojciec naszego Jezusa Chrystusa, nie zaś jakiś Bóg filozofów.

Robinson walczy jedynie o objawienie biblijne Boga jako dynamicznej, osobowej miłości. Biskupowi bardzo zależy, aby miało ono nadal sens dla epoki, która odwróciła się plecami do obrazu świata ukazanego przez biblijnych autorów. Jednym z autorów jest Tillich. Pokazuje on: „w jaki sposób wiąże je z wielkimi biblijnymi obrazami Boga Żywego, Stwórcy, Pana i Ojca, i gdy ktoś raz głęboko pozna jego kazania, z pewnością nie będzie mógł oskarżać nikogo poważnie o głoszenie jakiegoś innego Boga, niż Bóg Biblii. Taka koncepcja Boga pokazywana przez Robinsona wskazuje na konieczność podkreślania aspektu tajemnicy w mówieniu o Bogu, a także kontaktu Łaskawego Boga z człowiekiem. Tym samym Robinson wskazuje na swoje powiązanie z Pascalem.

Bóg szukający człowieka

Zaniedbaniem religii i praktyk religijnych wiąże się bezpośrednio z wpływem cywilizacji przemysłowej i technicznej. Dzisiejszy kler, pisze Robinson, przekonuje, że sekularyzacja jest głównym wrogiem chrześcijaństwa. Zdaniem biskupa Robinsona człowiek zawsze czuł potrzebę Boga bez względu na epokę. Dlatego też Biskup sądzi, iż można być człowiekiem autentycznie „zlaicyzowanymi”, czy jak pisze Bonhoeffer światowy człowiek, nie przestając być chrześcijanami. Bóg jest Bogiem, który pozwala być człowiekowi w świecie i poza. Bóg, który opuszcza człowieka i chce spotkać go
w drodze do Emaus jest Bogiem żyjącym tu w świecie w samym centrum istnienia człowieka.

Jakub Bartoszewski
pracownik naukowo-dydaktyczny Wyższej Szkoły Humanistyczno-Ekonomicznej w Sieradzu

Leave your response!

You must be logged in to post a comment.