Recenzja filmu pt. Dragonball: Ewolucja / Dragonball Evolution (2009)
Reżyseria: James Wong
Scenariusz: Ben Ramsey
Produkcja: USA, Hongkong
Czas trwania: 85 minut
Obsada: Justin Chatwin <> Goku
Chow Yun-Fat <> Mistrz Roshi
Emmy Rossum <> Bulma Briefs
Jamie Chung <> Chi Chi
„Normalność także jest przeceniana.” – Gohan
Goku jest odstającym od reszty rówieśników nastolatkiem, który ma problem z podrywaniem dziewczyn i jest kozłem ofiarnym dla szkolnych osiłków. Najbliższą rodziną głównego bohatera jest jego dziadek Gohan. W wolnych chwilach obaj trenują sztuki walki i kontrolę nad energią Ki.
Pewnego dnia na Ziemię powraca pałający rządzą zemsty Lord Piccolo. Przed zniszczeniem planety będzie chciał zdobyć siedem Smoczych Kul, dzięki którym można spełnić każde życzenie. Goku wspierany przez Mistrza Roshiego, oraz przypadkowych towarzyszy – Bulmę i złodzieja Yamchę – stanie mu na drodze.
Ponad 20 lat temu, w 1984 roku, na łamach Weekly Shonen Jump zadebiutowała manga, autorstwa Akiry Toriyamy, pod tytułem Dragon Ball. Nikt nie przypuszczał, że trwająca 42 tomy saga doczeka się trzech seriali anime, kilkunastu filmów kinowych (także animacji), dziesiątek gier i mnóstwa gadżetów.
W Hollywood od lat starano się przenieść historię Goku na ekran kinowy. Tego niezwykle trudnego zadania podjął się James Wong. Reżyser takich filmów jak Oszukać przeznaczenie / Final destination część 1 i 3, a także Tylko jeden / The One. Bez ogródek należy stwierdzić, że poniósł porażkę i to na całej linii.
Osoby nie znające serii i nie wiedzące czym jest Dragon Ball mogą bez wahania zrezygnować z tego seansu. Dla nich film będzie całkowicie niezrozumiały za sprawą dużej ilości wątków, które są niejasno nakreślone oraz dziur w fabule, których nie sposób zliczyć. Natomiast fani, którzy wychowywali się na historyjkach Toriyamy odnajdą wiele, dobrze wkomponowanych, elementów z mangi czy też anime. Z drugiej strony pomieszanie wątków, dobranie aktorów i wykonanie sprawią, że nie będą wstanie „przełknąć” tej produkcji.
Większość filmu została nakręcona na tle niebieskiego i zielonego ekranu co niestety widać i to często. W tym momencie pojawia się jeden z głównych problemów Ewolucji. W celu stworzenia filmu godnego komiksowego pierwowzoru trzeba mieć naprawdę duży budżet. Tutaj tego zabrakło. Szkoda, że z realizacją nie wstrzymano się jeszcze kilka lat, wtedy mógłby powstać naprawdę dobry i widowiskowy film.
Są jednak dwa elementy, które nie sprawią zawodu widzowi. Pierwszym jest kreacja Chow Yun-Fata, jako Mistrza Roshiego. Szkoda tylko, że jeden aktor, grający na dodatek rolę drugoplanową, nie jest w stanie „uratować” całego filmu. Drugi plus należy się za dobrze dobraną ścieżkę dźwiękową, która pasuje doskonale do wydarzeń przedstawionych na ekranie.
Podsumowując, James Wong „porwał się z motyką na słońce”. Nie zdołał uchwycić esencji historii Smoczych Kul . Cała nadzieja w tym, że zapowiedziana druga część (by znaleźć subtelną zapowiedź co do niej, należy poczekać aż miną napisy końcowe) otrzyma nowego reżysera. Może sam Stephen Chow podejmie się tego zadania? Przy pierwszej części zrezygnował z tego stanowiska (zajął się produkcją), ponieważ stwierdził, że woli reżyserować własne pomysły. Miejmy nadzieję, że zmieni zdanie.
Łukasz Kucharski
——————————————————————————————–
Materiał udostępniany na zasadach licencji
Creative Commons 2.5
Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne
-Na tych samych warunkach 2.5 Polska
——————————————————————————————–



















Leave your response!
You must be logged in to post a comment.