Recenzja filmu pt. Szybko i wściekle / Fast and Furious (2009)
Reżyseria: Justin Lin
Scenariusz: Chris Morgan, Gary Scott Thompson
Produkcja: USA
Czas trwania: 107 minut
Obsada: Vin Diesel <> Dominic Toretto
Paul Walker <> Brian O’Conner
Jordana Brewster <> Mia Toretto
John Ortiz <> Campos
„Ride or die.” – Letty
„Szybki” Brian i „wściekły” Dominic spotkają się ponownie po pięciu latach, chcąc dopaść szefa narkotykowego kartelu – Bragę. Problem w tym, że nikt nie wie jak on wygląda. Drogą do przestępczego świata okaże się „konkurs” na najlepszego kierowcę, organizowany przez Camposa (prawą rękę Bragi).
Motywacja Briana jest bardzo prosta, pracuje bowiem w FBI i jego zespół stara się dopaść heroinowego bossa. Z kolei Dominic chce przeniknąć do organizacji, by dopaść mordercę swojej dziewczyny – Letty.
Kiedy w 2001 roku na ekranach zagościł film Szybcy i wściekli / The Fast and The Furious świat ogarnęła gorączka tzw. tuningu. Do dziś wielu pasjonatów jest gotowych wydać ostatnie grosze, by zmodyfikować swoje ukochane auto. Należy oczywiście odróżnić profesjonalnych „tunerów” od amatorów, dla których szczytem osiągnięć jest wydech brzmiący jak młynek do odpadków. Twórcy cyklu nie ukrywają, że do każdej części przeprowadzają „casting” aut.
Po dwóch nieudanych częściach producenci postanowili przywołać sprawdzoną receptę i zaangażowali główne postaci z części pierwszej. Wyszło to filmowi na dobre, w ten sposób Szybko i wściekle stanowi pełnoprawną kontynuacje Szybkich i wściekłych z 2001 roku.
Nie jest żadną tajemnicą, że aktorzy w tej produkcji to tylko dodatki. Jedynie Vin Diesel potrafi (czasami) „wybić się” ponad kolegów z planu. W filmie liczą się samochody, których w tej części jest naprawdę dużo. Mamy „muscle cary” np. Dodge Charger R/T Dominica lub auta „z importu” np. Nissana Skyline’a Briana. Każdy znajdzie coś dla siebie. Dopełnieniem tych niesamowitych maszyn są roznegliżowane modelki i rytmiczna muzyka.
Jak i w poprzednich częściach dialogi są nijakie i tylko wypełniają czas pomiędzy kolejnymi pościgami i bijatykami. Te pierwsze momentami zapierają dech w piersi, by za chwilę wywołać grymas tym jak są „tanio” wykonane. Już w pierwszej części lepiej ukrywano sceny nagrane w studiu, w nieruchomym aucie. Bijatyki są brutalne, ale nie prezentują niczego nowego, ani oryginalnego. Równie dobrze mogłoby ich nie być.
Dziury w scenariuszu i błędy w montażu nigdy nie będą stanie przeszkodzić czwartej części w zdobyciu dużych pieniędzy, bo mimo wszystkich wad, jest to dobry film na sobotni wieczór w gronie przyjaciół. A amatorzy i zawodowi „tunerzy” będą zadowoleni.
Widzowie, którym wciąż mało adrenaliny, szybkich aut i pięknych kobiet niech nie załamują się. Za kilka lat czeka ich kolejna odsłona cyklu, która już została potwierdzona.
Łukasz Kucharski
——————————————————————————————–
Materiał udostępniany na zasadach licencji
Creative Commons 2.5
Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne
-Na tych samych warunkach 2.5 Polska
——————————————————————————————–



















Leave your response!
You must be logged in to post a comment.