Home » Kino, Konteksty

Recenzja filmu pt. X-Men Geneza: Wolverine / X-Men Origins: Wolverine (2009)

12 maja 2009 No Comment

YouTube Preview Image

Reżyseria: Gavin Hood
Scenariusz: David Benioff
Produkcja: USA
Czas trwania: 107 minut
Obsada: Hugh Jackman <> James / Logan / Wolverine
Liev Schreiber <> Victor Creed
Danny Huston <> William Stryker
Lynn Collins <> Kayla Silverfox

„Musimy trzymać się razem i niszczyć naszych przeciwników.” – Victor

1845 rok, młodzi chłopcy – James i Victor wskutek nieszczęśliwego wypadku zmuszeni są do ucieczki z Kanady. Lata mijają, obaj biorą udział w największych konfliktach zbrojnych w historii, od wojny secesyjnej po Wietnam. Porywczy charakter Victora sprawi, że zostaną rozstrzelani, jednak dzięki mutacji, polegającej na szybkiej regeneracji komórek, nie będzie to dla nich problemem.

Z więzienia wyciągnie ich major William Stryker, oferujący „specjalne przywileje”, ponieważ tworzy nietypową jednostkę wojskową. Logan nie wie jeszcze jaki wpływ na jego długowieczne życie będzie miało przyjęcie oferty Strykera.

Od momentu kiedy w 2000 roku na ekrany kin trafiła pierwsza część trylogii X-Men, w Hollywood zaczęto mówić o „solowym” filmie z Wolverinem w roli głównej. Hugh Jackman, australijski aktor, dla którego rola ta stanowiła wejściówkę do Fabryki Snów, a angaż dostał w zastępstwie za Dougraya Scott’a, został producentem Genezy.

Problem z tym filmem jest dwojakiej natury. Dzięki trylogii początki Wolverine’a zostały już widzom niejako nakreślone, więc Hood nie mógł specjalnie odbiec od tego kanonu. Tym sposobem znana już postać Strykera powraca i co gorsza nie została zagrana przez świetnego Briana Cox’a. Kolejnym mankamentem jest wprowadzanie dużej ilości postaci, bez których tak naprawdę można było się obejść, a skupić na Victorze i Loganie.

Główni bohaterowie sportretowani zostali w bardzo dobry sposób. Największym pozytywnym zaskoczeniem jest Liev Schreiber (Victor), który doskonale łączy zwierzęcą fizyczność z agresywną ludzką naturą tej postaci.

Reakcje widzów są bardzo mieszane. Niektórzy twierdzą, że powstał dobry film i nie są zawiedzeni. Inni z kolei przebijają się w wytykaniu błędów montażowych i fabularnych. Należy pamiętać, że to nie Bryan Singer ani Brett Rattner jest reżyserem tej produkcji. Poza tym to nie jest Logan znany z trylogii, od lat cierpi na amnezję i nie pamięta kim był i co robił. Logan z Genezy posiada kompletne wspomnienia, co bez wątpienia wpływa na jego charakter.

W tym roku postać Wolverine’a stworzona przez Lena Wine’a i Johnny’ego Romitę obchodzi swoje 35 lecie. Po setkach przygód fani komiksów mają już jakiś pogląd na tego bohatera. Gavin Hood stał więc przed arcytrudnym zadaniem. Wywiązał się z niego dobrze. Film nie rozczarowuje, choć pozostawia pewien drobny niedosyt.

Za końcowym „wyglądem” Genezy stoi kilka czynników. Po pierwsze reżyser nie otrzymał takiego budżetu jak np. Jon Favreau, gdy tworzył Iron Man’a. Nie mógł więc sobie pozwolić np. efekty specjalne ze studia Industrial Light & Magic. A wszelkie argumenty, jak „ale słabe efekty, kilka lat temu były już lepsze”, są bezsensowne, bo czy do kina chodzimy na efekty czy na cały film? Po drugie jeśli planuje się trylogię, a ostatnio jest to nagminne, to nie tworzy się niesamowitej, niemalże bezbłędnej pierwszej części, bo z każdym kolejnym filmem trzeba by ją przebić. A w ten sposób (miejmy nadzieję) stopniowo tworzy się coraz lepsze części.

Po raz kolejny należy zostać w kinie aż po sam koniec napisów, by obejrzeć dodatkową scenę, która może (choć nie musi) sygnalizować, gdzie będzie rozgrywała się druga część Genezy.

Łukasz Kucharski

——————————————————————————————–
Materiał udostępniany na zasadach licencji

Creative Commons 2.5
Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne
-Na tych samych warunkach 2.5 Polska

——————————————————————————————–

Leave your response!

You must be logged in to post a comment.