Home » Artykuły, Historia

Joanna Krauze – Konflikt arabsko – izraelski (1948 – 2006). Próba analizy historyczno – teoretycznej.

19 maja 2009 No Comment

Joanna Krauze

Konflikt arabsko – izraelski (1948 – 2006). Próba analizy historyczno – teoretycznej.

I. Zarys historyczny konfliktu arabsko – izraelskiego.

Główne zarzewia konfliktu

Wśród głównych punktów zapalnych trwającego nieustannie od ponad pół wieku konfliktu świata arabskiego ze światem żydowskim reprezentowanym przez państwo Izrael bez wątpienia należy wymienić: ekspansjonizm i okupację przez Izrael Zachodniego Brzegu Jordanu, Strefy Gazy, Wzgórz Golan oraz politykę żydowskiego osadnictwa na terenach okupowanych; problem palestyński, a więc kwestię uchodźstwa oraz powstania niezależnego państwa palestyńskiego; problem samonapędzającego się koła akcji terrorystycznych i odwetowych;[1] problem mentalności arabskiej i żydowskiej wynikający z różnic wyznaniowych i przekonania obu stron, iż reprezentują lud wybrany przez Boga a ich religia jest jedyną i ostateczną, co z kolei niesie za sobą niezwykle silne przywiązanie do ziemi, na której toczą się walki i która uznawana jest przez obie grupy za świętą.[2] Przede wszystkim jednak należy tu wskazać kwestię istnienia państwa żydowskiego w samym sercu świata islamu.

Powstanie w 1948 roku państwa Izrael było iskrą, która rozpaliła Bliski Wschód. Do tej pory Żydzi i Arabowie żyli obok siebie jak zgodni sąsiedzi i mimo różnic na tle religijnym nie dochodziło między nimi do poważniejszych sporów, żyli we względnym spokoju i wzajemnym respekcie.[3] Sytuację zmieniła decyzja Organizacji Narodów Zjednoczonych o podziale Palestyny na dwa państwa: żydowskie i arabskie, podjęta 29 listopada 1947 roku. Przyjęte rozwiązanie nie zadowoliło bowiem żadnej ze stron – przedstawiciele ruchu syjonistycznego, choć zadowoleni z możliwości powstania państwa żydowskiego, chcieli uczynić to państwo potężnym, a więc nadane im ziemie nie odpowiadały ich aspiracjom. Stąd wynikła zachłanna i bezkompromisowa polityka terytorialna nowego państwa, będąca przyczyną rodzącej się nienawiści jego arabskich sąsiadów, a tłumaczona koniecznością utrzymania bezpieczeństwa tego młodego bytu. Z drugiej zaś strony pojawił się problem niezadowolenia państw muzułmańskich, które podczas głosowania w Zgromadzeniu Ogólnym jednogłośnie opowiedziały się przeciw podziałowi Palestyny.[4] Środowiska arabskie dały zdecydowany wyraz swej niechęci wobec powstania w ich sąsiedztwie państwa żydowskiego atakując nowo powstałą organizację zaraz po ogłoszeniu przez nią niepodległości, rozpętując przy tym spiralę wzajemnych oskarżeń, pretensji i nienawiści.

Kolejnym problemem na tyle istotnym, iż wymaga on głębszej refleksji jest kwestia różnic (ale i pewnych podobieństw, paradoksalnie jednak prowadzących do sporów) w mentalności Żydów i muzułmanów, wynikającej z reprezentowanego wyznania, fundamentalizmu i doświadczeń historycznych. Podobieństwa w tym aspekcie między obiema grupami to przede wszystkim ważna rola religii nie tylko w życiu społecznym, ale także w życiu politycznym i jej wpływ na działalność i decyzje podejmowane przez aparat państwowy. Państwo izraelskie, mimo iż oficjalnie stara się pozostać neutralne światopoglądowo i głosi tolerancję wyznaniową, to jednak ulega mocnym wpływom religii mojżeszowej, na której budowany jest silny nacjonalizm narodu żydowskiego i której prawa bywają przesłankami decyzji politycznych. Judaizm nie zna kompromisu, wyznawcy wykonują polecenia jedynego prawdziwego boga – Jahwe, który podarował im ziemie, na których zbudowali swe państwo. Istnienie Izraela jest więc wykonaniem woli bożej. Stąd żydowska niechęć do jakichkolwiek negocjacji w kwestii oddania okupowanych terenów Palestyny, biblijnej Ziemi Obiecanej – zrzeczenie się praw do tej ziemi byłoby bowiem sprzeniewierzeniem się woli bożej, która prawa te nadała narodowi żydowskiemu.

Po drugiej stronie barykady stoją państwa i organizacje arabskie, które w otwarty sposób odwołują się do religii islamistycznej i nierzadko decyzje polityczne uzasadniają jej wymogami, nadając walce z Izraelem wymiar walki wyznaniowej. Ich bóg, Allach, każe im bronić ziemi, po której stąpali jego prorocy (w szczególności Jerozolimy, w której nastąpiło wniebowstąpienie Mahometa)[5], za oddane życie ofiarowując im zbawienie i uciechy nieba. Wystarczy dorzucić do tego fundamentalizm religijny, charakteryzujący się skrajną interpretacją podstaw wiary i bezkompromisowością we wszelkich zatargach a powstaje nieustannie wrzący kocioł konfliktów między państwami arabskimi i żydowskim. Nie trzeba chyba dodawać, że tego rodzaju postawy są licznie reprezentowane i mają istotny wpływ na politykę obu społeczności.

Nie pozwalające na ustąpienie wrzenia na Ziemi Świętej różnice w mentalności Arabów i Żydów wynikają, poza kwestiami wyznaniowymi, także z doświadczeń historycznych, które stworzyły swoistą bezkompromisowość obu społeczności i pociągają za sobą sposób prowadzenia sporów politycznych i walk zbrojnych. „Żydzi przez dwa tysiąclecia byli prześladowaną mniejszością, która nigdy nie mogła zastąpić negocjacji użyciem siły (…) Nauczyli się akceptować wynegocjowane warunki, niezależnie od tego, jak skromne dawały im możliwości, wiedzieli bowiem, że będzie je można poprawić drogą dalszych negocjacji i za pomocą własnego wysiłku.”[6] Brak możliwości zbudowania własnego państwa i tułaczka po świecie wzbudziła w Żydach niezwykle silną wolę do utrzymania nowej państwowości za wszelką cenę i wszelkimi siłami. W momencie ogłoszenia niepodległości Izraela 14 maja 1948 roku nowe państwo wobec fiaska rozmów jego architektów z przywódcami państw arabskich – przyszłych sąsiadów, a także upadku nadziei na pomoc Arabów izraelskich przy budowie nowej organizacji, stanęło przed koniecznością stworzenia silnej armii w celu zapewnienia bezpieczeństwa, a także jak się później okazało poszerzenia terytorium.[7] Zwycięstwo w bitwie o niepodległość pokazało, iż nowe państwo siłą jest w stanie wiele „ugrać” i skutecznie zniechęciło Izraelczyków do polityki negocjacji, którą do dziś wolą zastępować siłą militarną.

Współczesna nieufność Żydów wobec paktowania z Arabami wynika także z oceny tych ostatnich w oczach przywódców izraelskich, którzy widzą jedynie wrogie i nieuczciwe intencje środowisk muzułmańskich a przy tym bezsens jakichkolwiek rozmów z nimi, czemu wyraz dał podczas wizyty w Polsce w 1998 roku ówczesny premier Izraela Rafael Ejtan: „Arabowie nie myślą o pokoju według naszej, zachodniej logiki. Ich logika pokoju polega na zniszczeniu państwa izraelskiego, jak nie tym, to innym sposobem. Jest to walka między kulturami, między islamem, w którym nie ma miejsca na kompromis i porozumienie, ani pokojowe współżycie, a naszą cywilizacją i religią (…) W tej walce między kulturami decyduje siła. Nie kompromis. Nie porozumienie. Najważniejsza jest siła.”[8] Ocena wyrażona przez premiera Ejtana nie jest całkowicie błędna wobec opinii historyków, iż „Arabowie (…) byli rasą konkwistadorów, której święte pisma w równym stopniu odzwierciedlały co i inspirowały maksymalistyczne żądania w stosunku do innych ludów (…) Rozejm czy zawieszenie broni mogły być konieczne i były akceptowane, ponieważ nie przekreślały możliwości późniejszego użycia siły. Układ ostateczny jawił im się jako rodzaj kapitulacji.”[9] Jednak, mimo iż jest w tym zdaniu sporo racji -krew w żyłach Araba płynie rwącym potokiem, nie poddaje się on obcemu panowaniu, a Allach każe mu walczyć w imię przekonań – to nie można całą winą za impas w sporze izraelsko – arabskim obarczać tej ostatniej strony. Faktem jest, że społeczność muzułmańska łatwo ulega porywom (o czym mogą świadczyć liczne wojny wewnętrzne), ale na to nakłada się bezkompromisowa polityka państwa izraelskiego, którego agresywne posunięcia wzmagają zaciekłość strony arabskiej. Ponadto trudno dziwić się społeczności od tysięcy lat zajmującej tereny, o które obecnie toczy się spór, iż wszelkimi sposobami stara się utrzymać swój byt na ziemiach, które (nie bezzasadnie) uznaje za swoje.

Odpowiadając agresją na agresję przeciwnicy wpadają w błędne koło nieustających zamachów i akcji odwetowych, przybierających nierzadko okrutną formę ataków terrorystycznych i powodujące coraz mocniejsze zacięcie i nieustępliwość. Wina leży po obu stronach konfliktu, zarówno żydzi jak i arabowie nie uznają kompromisowego zakończenia, roszcząc wobec siebie ciągłe pretensje. Wola porozumienia musi wyjść zza każdej strony barykady, ale na to trzeba czasu. Potrzeba czasu, by zmienić mentalność obu społeczności, by wzbudzić w nich zrozumienie dla przeciwnej strony i świadomość wspólnych losów dziejowych, które każą im żyć obok siebie. „Czas płynie, czas przyniesie rozwiązanie. Wątpliwe, żeby jutro, żeby nawet pojutrze. A na razie w powietrzu wisi niepewność i latają kule.”[10]

Wojny arabsko – izraelskie

Napięcia między Żydami i Arabami powodują, że Ziemia Święta płonie ogniem niekończących się ostrzałów. Sytuacja jest trudna do ogarnięcia wobec liczności formacji bojowych o charakterze terrorystycznym, formalnie nie związanych z żadnym rządem i nieregularnej formy walk. Dopóki jednak do akcji nie wkroczyły tego rodzaju organizacje konflikt objawiał się regularnymi wojnami między państwami regionu. We współczesnej historii Izraela takich wojen było dotychczas pięć: wojna o niepodległość 1948 – 1949, kryzys sueski 1956, wojna sześciodniowa 1967, wojna Jom Kippur 1973, wojna libańska 1982 – 1985.[11]

Wybuch pierwszej wojny zaskoczył żydów niecałe 24 godziny po ogłoszeniu niepodległości Izraela, kiedy jeszcze świętowali to radosne wydarzenie. 15 maja 1948 roku na terytorium nowego państwa wkroczyły wojska syryjskie, egipskie, irackie, libańskie i transjordańskie, zgrupowane w Legion Arabski. Najwcześniej działania rozpoczął Egipt, którego samoloty zbombardowały Tel Awiw. Następnie oddziały syryjskie ruszyły na Dolinę Jordanu, podczas gdy na północy Libańczycy wkroczyli do Galilei. Południe państwa izraelskiego zostało zaatakowane przez wojska irackie, zaś legiony Transjordanii obległy jerozolimskie Nowe Miasto, część stolicy zamieszkałą w większości przez żydów.[12] Najeźdźcy początkowo bez problemu przełamywali opór znacznie mniejszej i słabo jeszcze zorganizowanej armii żydowskiej, zdobywając kolejne tereny młodego państwa. W tej fazie walk państwa muzułmańskie uzyskiwały pomoc od Wielkiej Brytanii, która dostarczała im uzbrojenie. Ponadto licznie przyłączali się do nich arabscy mieszkańcy podbijanych miast.

Jednak wola przetrwania młodego Izraela była na tyle silna, iż pozwoliła jego obrońcom na przełamanie pasma ponoszonych klęsk. Już pod koniec maja wojska izraelskie zdołały wyprzeć najeźdźców z większości swych terenów, by w następnej połowie roku móc z całym impetem ruszyć do kontrataku. W październiku armia żydowska najechała na Negew. W ciągu dwóch miesięcy pokonała wojska egipskie, przejmując kontrolę nad prawie całym terytorium pustyni. Niemalże jednocześnie rozbite zostały legiony transjordańskie, stacjonujące w tym regionie, a żydzi wkroczyli na Półwysep Synaj.[13] Wojna wyzwoleńcza ustała z początkiem 1949 roku.

Rozmowy pokojowe rozpoczęły się 13 stycznia 1949 roku na wyspie Rodos, a przewodniczył im mediator ONZ. Opinia międzynarodowa zaangażowała się w rozwiązanie konfliktu już w początkowej fazie starć, kiedy to Rada Bezpieczeństwa wydała rezolucję wzywającą do zaprzestania walk, zakazując przy tym wszelkich dostaw broni do państw arabskich. Jednakże ogłoszone wtedy zawieszenie broni, które weszło w życie 11 czerwca obowiązywało krócej niż miesiąc.[14] Dopiero negocjacje na Rodos przyniosły oczekiwane skutki w postaci rozejmu i porozumień pokojowych. W ciągu następnych sześciu miesięcy zostały podpisane umowy z Egiptem, Libanem, Jordanią (po przyłączeniu podbitego Zachodniego Brzegu Transjordania stała się Jordańskim Królestwem Haszymidzkim) oraz z Syrią, zaś Irak odmówił przyłączenia się do negocjacji. W wyniku tych układów Izrael zachował podbite ziemie, powiększając swoje terytoria o całą Galileę i Negew, uzyskując przy tym dostęp do Morza Czarnego, oraz o pas nad Morzem Śródziemnym aż po Gazę, powiększając tym samym swoje terytoria o 6 tysięcy kilometrów kwadratowych.[15]

Mimo podpisania porozumień pokojowych państwa arabskie nadal formalnie nie uznawały istnienia państwa żydowskiego, traktując zawarte układy jako przejściowe i karmiąc swą nienawiść ideą zjednoczenia świata muzułmańskiego poprzez walkę o zniszczenie Izraela. Młode państwo, które w walce o niepodległość utraciło sześć tysięcy swych żydowskich obywateli natychmiast przystąpiło do budowy organizacji państwowej, przede wszystkim skupiając się na stworzeniu silnej i dobrze wyposażonej armii, która pozwoliłaby mu zabezpieczyć się przed zagrożeniami ze strony sąsiadów. Następnych kilka lat było czasem ciszy przed burzą, podczas której w trakcie trwania względnego spokoju, przerywanego pojedynczymi atakami bojowników, obie strony konfliktu zbierały siły przed następnym starciem.

Pierwszym symptomem nadciągającej burzy było dojście do władzy w Egipcie Gamala Abdela Nasera, który w wyniku zamachu wojskowego w 1954 roku objął stanowisko premiera. „Jego wielką ambicją było zrealizowanie idei jedności państw arabskich pod egidą Egiptu. Uwikłał się w walkę przeciwko Zachodowi i Izraelowi uważanemu za drzazgę wbitą w ciało arabsko – muzułmańskiej Ummy.”[16] Jako zdeklarowany wróg imperializmu Naser zwrócił się o wsparcie do ZSRR, uzyskując w ten sposób nie tylko znaczne dostawy broni, ale także strażnika spraw arabskich na forum ONZ. Z takim wsparciem rozpoczął szereg radykalnych reform społecznych a także działań wymierzonych bezpośrednio przeciwko Izraelowi. W 1955 roku zablokowany został dostęp do Cieśniny Tirańskiej dla izraelskiej marynarki, a statki z tego kraju nie mogły korzystać z Kanału Sueskiego. Również arabska przestrzeń powietrzna a także tranzyt lądowy zostały zamknięte dla żydów. Dodatkowo został ogłoszony całkowity ekonomiczny bojkot państwa żydowskiego, objawiający się zakazem handlu pomiędzy tym państwem a państwami arabskimi.[17] Postawiło to Izrael w niezwykle trudnej sytuacji. Państwo otoczone przez kraje czyhające na jego upadek, musiało nie tylko bronić swych granic, ale także uporać się z głębokimi trudnościami gospodarczymi.

Marzeniem Nasera było obdarowanie swego ludu wielką inwestycją. W tym celu powstał pomysł budowy ogromnej tamy na Nilu, który jednak nie został zaaprobowany przez USA i Wielką Brytanię, na których pomoc finansową liczył premier Egiptu. Wobec odmowy państw zachodnich Naser zdecydował się na nacjonalizację anglo – francuskiego Kanału Sueskiego, co ogłosił w lipcu 1956 roku. W tym czasie Izrael prowadził już negocjacje z Francją, w wyniku których zdecydował się wyruszyć przeciwko Egiptowi, w ramach operacji, do której w niedługim czasie przyłączyła się również Wielka Brytania.

Atak rozpoczął się 29 października 1956 roku desantem izraelskich komandosów w głębi Synaju. Żołnierze w ciągu niecałych dwóch tygodni odblokowali Cieśninę Tirańską, a następnie wkroczyli do Gazy. Dzień po izraelskim desancie do akcji włączyły się Francja i Wielka Brytania, posuwając się wzdłuż Kanału Sueskiego. Zaskoczony Egipt poniósł klęskę na Synaju, tracąc kontrolę nad całym terenem półwyspu. Cała operacja spotkała się z ostrą krytyką opinii międzynarodowej – Stany Zjednoczone apelowały do Izraela o wycofanie wojsk, Związek Radziecki groził interwencją zbrojną, ale państwo żydowskie ignorowało te apele. Również ONZ, mimo nieprzychylnego stanowiska wobec izraelskiej operacji, było bezsilne, jako że próba wydania rezolucji została zablokowana przez Francję i Wielką Brytanię, które planowały wspólną interwencję zbrojną.[18]

W końcu, 5 listopada udało się zmusić walczące strony do natychmiastowego przerwania ognia. Armie francuska i brytyjska były gotowe do wycofania się z zajętych terenów, podczas gdy Izrael zażądał negocjacji warunków odwrotu. Rozmowy trwały do marca 1957 roku i zakończyły się zagwarantowaniem przez ONZ realizacji izraelskich żądań, czyli swobody żeglugi po Cieśninie Tirańskiej oraz ochrony granic przed wypadami fedainów ze strefy Gazy. Państwo żydowskie wycofało swe armie z Synaju a wzdłuż jego granicy z Egiptem zostały rozmieszczone oddziały Narodów Zjednoczonych.

Podpisane porozumienie dało Izraelowi dziesięć lat pokoju, który został wykorzystany na odbudowę i rozwój gospodarki narodowej, a także na nawiązanie szerokich kontaktów z innymi państwami, by stworzyć przeciwwagę dla powstałego bloku arabsko – sowieckiego . Przywódcy żydowscy nawiązali kontakty zmierzające do podpisania tajnego przymierza z Turcją, Iranem i Etiopią. Rozwinęli także stosunki z państwami europejskim, szczególnie z Francją, a ponadto skierowali swe zainteresowanie w stronę Ameryki Południowej, Afryki, a nawet Azji, której oferowali pomoc techniczną.[19]

W tym czasie wrogowie państwa izraelskiego również nie próżnowali, skupiając się na odbudowie i jednoczeniu sił, by móc pokonać niezwyciężoną dotąd armię znienawidzonego kraju. Głównym ideologiem arabskiego zjednoczenia był Naser, który mimo iż poniósł militarną klęskę, to jednak odnosił sukcesy jako dyplomata i zdobywał coraz więcej zwolenników wśród muzułmanów. Lansował on projekt utworzenia Zjednoczonej Republiki Arabskiej, której przywódcą zastałby on sam. W 1958 roku pozyskał dla swych planów Syrię, łącząc z nią Egipt i tworząc  wymarzoną republikę. Tego samego roku rozpoczęły się zamieszki w Libanie, inspirowane przez pronaserowskie oddziały, dążące do przejęcia wpływów. Nastroje te przenosiły się na Jordanię i Irak, w którym w 1963 roku zwolennicy premiera Egiptu przejęli władzę. Trzy lata później podpisany został egipsko – syryjski pakt wojskowy, do którego w ciągu następnego roku dołączyła Jordania i Irak. W ten sposób już na początku 1967 roku Izrael znalazł się w kleszczach zjednoczonych sił arabskich.

Tegoż roku Naser rozpoczął szereg działań, celowo prowokując wybuch konfliktu. W maju wysłał swe wojska na Synaj, żądając opuszczenia rejonu granicy izraelskiej przez oddziały NZ. Następnie zamknął Cieśninę Tirańską, łamiąc w ten sposób porozumienia z 1957 roku, gwarantujące swobodny dostęp marynarki żydowskiej do tych wód. W świecie arabskim wrzało, stolice opanowywały tłumne demonstracje ogłaszające nieuchronnie zbliżający się koniec znienawidzonego państwa. Wobec takiego obrotu sprawy kraj żydowski postanowił nie czekać biernie na wrogą napaść i zadać pierwszy cios. „O świcie 5 czerwca 1967 r. Izrael uprzedził atak niszcząc na ziemi większą część lotnictwa egipskiego. Jednocześnie Cahal [izraelska armia obronna] wkroczył na Synaj. W ciągu pięciu dni Izraelczycy dotarli do Kanału Sueskiego.”[20]

Całość działań potoczyła się błyskawicznie – w ciągu sześciu dni żydzi odnieśli swe najbardziej brawurowe zwycięstwo, powodując najbardziej kompromitującą klęskę arabów. Armia izraelska odzyskała dostęp do Cieśniny Tirańskiej, dotarła do Jordanu, po czym 7 czerwca rozpoczęła ciągnące się przez dwa dni walki o Jerozolimę. Tu żydzi odnieśli najważniejszy dla siebie sukces – zdobywając Stare Miasto weszli w posiadanie Świątynnych Wzgórz wraz z legendarną Ścianą Płaczu.[21] Był to nie tylko sukces militarny, ale przede wszystkim niezwykłe wydarzenie religijne, które wywołało falę entuzjazmu w Izraelu. Nie oznaczało to jednak końca walk, gdyż na północy kraju trwały one jeszcze do           10 czerwca, kiedy to na wniosek Rady Bezpieczeństwa przerwano wszelkie starcia.

Wojna zakończyła się przełamaniem syryjskiego oporu na Wzgórzach Golan i dołączeniem tego terenu do zdobyczy Izraela, który zajął obszary o łącznej powierzchni 65 tysięcy kilometrów kwadratowych.[22] Wobec zupełnej klęski państw arabskich, żydzi nie mieli wątpliwości, co do możliwości przeprowadzenia szybkich i efektywnych negocjacji pokojowych. Jednak pokonani przywódcy nie zamierzali podejmować żadnych rozmów z Izraelem, ustalając we wrześniu 1967 roku na konferencji w Chartumie wspólne stanowisko, które zawierało się w haśle: „NIE dla pokoju z Izraelem., NIE dla negocjacji z Izraelem, NIE dla istnienia Izraela jako państwa.”[23] Wobec tego impasu interwencji podjęła się Rada Bezpieczeństwa, która 22 listopada 1967 roku wydała rezolucję, za pomocą której wzywała Izrael do opuszczenia terenów okupowanych, a państwa arabskie do uznania istnienia państwa Izrael i respektowania nienaruszalności jego granic. Ta inicjatywa nie przyniosła jednak trwałego porozumienia, bo w żaden sposób nie rozwiązywała kwestii wzajemnych pretensji państw arabskich i żydowskiego. Izrael co prawda przyjął rezolucję ONZ, co oznaczało zgodę na wycofanie się z terenów okupowanych, ale w żadnym wypadku nie zamierzał oddać Starej Jerozolimy, którą już pod koniec czerwca 1967 roku ustawowo zjednoczył z częścią żydowską stolicy. Egipt i Jordania również przystały na powyższe postanowienia, ale domagały się od żydów zwrotu wszystkich terenów zajętych w czasie wojny czerwcowej, a więc także jerozolimskiego Starego Miasta. Natomiast Syria i Organizacja Wyzwolenia Palestyny odmówiły uznania zasad uchwalonych przez ONZ.

Sromotna klęska a także niechęć Izraela do opuszczenia zagarniętych w czerwcu terenów wzmogły nienawiść do tego państwa w świecie arabskim. Polityka kraju żydowskiego spotkała się również z krytyką poza regionem – blok państw sowieckich z ZSRR na czele zerwał stosunki dyplomatyczne z Izraelem, natomiast Francja, dotychczasowy sojusznik, zablokowała dostawy broni dla tego państwa. Mimo że działania wojenne oficjalnie ustały 10 czerwca 1967 roku, to wzajemne ataki nie ustępowały i przez następne trzy lata prowadzona była wojna na wyczerpanie. Egipt nieustannie atakował izraelskie umocnienia w rejonie Kanału Sueskiego, zaś Izrael odpowiadał na to ciągłymi nalotami na terytorium egipskie. Kres tym akcjom położyło dopiero zawieszenie broni podpisane w lipcu 1970 roku, przy udziale amerykańskiego mediatora. W tym samym roku zmarł główny ideolog arabskiej wrogości wobec państwa żydowskiego Naser, zostawiając władzę w Egipcie mniej nieustępliwie nastawionemu Sadatowi.

Podpisany  rozejm nie spowodował jednak ustąpienia napięć po stronie państw arabskich. Nadal szykowały się one do niszczącego uderzenia przeciwko żydom. Ci jednak zupełnie przekonani o bezsilności arabów po fatalnej klęsce wojny czerwcowej i jeszcze świętujący swe brawurowe zwycięstwo, przenieśli swą uwagę na sprawy wewnętrzne kraju, bardziej skupiając się na rozwiązywaniu problemu zamachów palestyńskich niż obserwując koncentrację sił sąsiadów. Na początku 1973 roku armie egipska i syryjska zostały poddane wspólnemu dowództwu, które zajęło się opracowaniem skoordynowanego ataku na Izrael. Od wschodu i północy zaatakować miała Syria, zaś od południa i zachodu planowane było uderzenie Egiptu. W związku z tym obie armie zaczęły się przemieszczać na pozycje przy granicy, co jednak długo nie wzbudzało najmniejszego niepokoju dowódców żydowskich.

„Ruchy wojsk egipskich i syryjskich, które (…) Izraelczycy brali za rutynowe ćwiczenia wojskowe, nagle stały się realnym zagrożeniem.”[24] Atak zaskoczył żydów 6 października 1973 roku w jeden z najświętszych dla nich dni w roku, w Święto Jom Kippur, czyli w Dzień Pojednania.  W Izraelu jest to dzień postu, pokuty i poddania się bożemu przeznaczeniu, a wszelka działalność zostaje przerwana. Dokonujące jednoczesnego ataku zgodnie z przewidzianym wcześniej planem wojska arabskie miały ułatwione zadanie, gdyż izraelskie pozycje przygraniczne pozostały bez obsady, żołnierze spędzali święta w domu. Dlatego też armia egipska szybko przekroczyła Kanał Sueski, bez problemu przełamując izraelską obronę, podczas gdy armia syryjska wdarła się na Wzgórza Golan.

Izrael czym prędzej rozpoczął mobilizację, co odbywało się nie bez trudności – w Jom Kippur wyłączone są nawet audycje radiowe, a rezerwistów najlepiej zwołuje się przecież właśnie przez radio.[25] Jednak armii żydowskiej udało się zorganizować na tyle sprawnie, iż zdołała przeprowadzić skuteczny kontratak. Syryjscy najeźdźcy zostali wyparci, a armia obronna ruszyła w stronę Damaszku. Natomiast Egipcjan okrążono na Synaju, po ciężkich walkach żydzi przekroczyli Kanał Sueski i ruszyli w stronę Kairu. Wobec zaciętości obu stron starcia się przeciągały. W wojnę zaangażowały się Stany Zjednoczone, które dostarczały broń Izraelowi i Związek Radziecki, który zaopatrywał państwa arabskie, co mogło doprowadzić do nieustannego przedłużania walk. Jednak to właśnie ówczesne mocarstwa podjęły decyzję o przerwaniu ognia, która została uchwalona w postaci rezolucji ONZ z 22 października 1973 roku. Narzucony rozejm został przyjęty przez Egipt i Syrię a także, z pewną niechęcią przez odnoszący sukcesy na polu bitwy Izrael.

Narody Zjednoczone wysłały w rejon konfliktu misję stabilizacyjną, której działania rozjemcze doprowadziły do rozpoczęcia rozmów między przywódcami wrogich armii. „Tak więc 28 października 1973 r. zaczęły się na 101 kilometrze drogi Suez – Kair wstępne rokowania między generałami izraelskimi i egipskimi.”[26] Rozmowy pokojowe trwały do stycznia następnego roku (od grudnia w formie konferencji w Genewie pod egidą USA i ZSRR), kiedy to na osławionym 101 kilometrze podpisano porozumienie. Ponownie w zamian za gwarancję swobodnego dostępu do Zatoki Akaba i bezproblemowego ruchu po Kanale Sueskim Izraelczycy zobowiązali się do wycofania z zajętych terenów. Podobne zobowiązanie podjęli w ustalonym nieco później układzie z Syrią, która w zamian uwolniła izraelskich jeńców.[27]

Podpisane umowy nie doprowadziły jednak do stałego pokoju regionie, gdyż wszystkie strony konfliktu nie traktowały zawartych w nich ustaleń jako ostateczne i zamykające problem. Przez następne lata oprócz sporadycznych starć prowadzone były także tajne rozmowy zarówno Izraela z muzułmańskimi sąsiadami, jak i wewnątrz bloku państw arabskich. Lata siedemdziesiąte i początek osiemdziesiątych był czasem szczególnie burzliwym dla tych ostatnich, podczas którego następowały przetasowania wpływów i walki wewnętrzne. Egipt stracił swoją pozycję czynnika jednoczącego świat muzułmański, wobec porozumiewawczego nastawienia jego premiera w stosunku do Izraela. Sadat jako jedyny spośród zaproszonych szefów państw arabskich odpowiedział na żydowskie wezwanie do rozmów, w wyniku których w 1978 roku w Camp David podpisane zostały dokumenty pojednawcze. Rok później w Waszyngtonie szefowie obu państw podpisali traktat pokojowy, ostatecznie kończący wojnę między Izraelem a Egiptem. W odpowiedzi na te działania Libia, Irak, OWP, Syria, Algieria i Południowy Jemen utworzyły tak zwany obóz sprzeciwu wobec polityki Sadata, w sposób otwarty okazując wrogość w stosunku do Egiptu.

Znacznie wzrosła pozycja Organizacji Wyzwolenia Palestyny, która została uznana przez państwa arabskie za jedyne legalne przedstawicielstwo narodu palestyńskiego. W tym czasie Palestyńczycy zbudowali swe siedziby w Libanie, skąd przypuszczali ataki na przygraniczne osiedla żydowskie. Zaangażowali się także w wojnę domową w tym państwie, co jednak przypłacili tysiącami ofiar w obozach uchodźczych, ostrzelanych przez popierającą przeciwną stronę Syrię. Zamieszki wybuchły również w Iranie, wkrótce wykraczając poza granice państwa i przyjmując postać jednej z najokrutniejszych wojen ostatniego półwiecza – wojny irańsko-irackiej. Tak więc przełom lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych na Bliskim Wschodzie upłynął pod znakiem podziałów świata arabskiego, przenosząc główny punkt ciężkości z wojen z żydami na walki wewnętrzne bloku wrogiego Izraelowi.

Państwo żydowskie nie mogło jednak wykorzystać tych konfliktów na chwilę oddechu po zmasowanych atakach, gdyż musiało zająć się coraz poważniejszym problemem zamachów palestyńskich. Przygraniczne osiedla były nieustannie nękane przez fedainów urządzających wypady z terenu Libanu. Odpowiedzią na agresję palestyńską miała być opracowana przez rząd izraelski operacja „Pokój dla Galilei”, która zakładała wypad wojsk w głąb terytorium libańskiego w celu zniszczenia potencjału Fatahu i osłabienia Organizacji Wyzwolenia Palestyny.[28] Pretekstem do ataku był dokonany na początku czerwca 1982 roku zamach, w wyniku którego zginął ambasador Izraela w Londynie. Mimo iż OWP nie miało nic wspólnego z tym zabójstwem, samoloty izraelski już 4 czerwca rozpoczęły bombardowanie Bejrutu, a dwa dni później wprowadziły plan „Pokój dla Galilei” w życie, wkraczając na terytorium Libanu. Armia żydowska parła naprzód w takim tempie, że już po ośmiu dniach akcji dotarła pod Bejrut i rozpoczęła dwumiesięczne oblężenie. Miasto było nieustannie ostrzeliwane, w celu „wykurzenia” z niego Palestyńczyków, a także Syryjczyków, których armia była zaangażowana w walki wewnętrzne w Libanie. Operacja ta zakończyła się sukcesem – uzbrojeni Palestyńczycy opuścili kraj, udając się do Jemenu, Sudanu, Iraku, Algierii, Jordanii (tylko ci, którzy mieli obywatelstwo jordańskie). Główne struktury OWP przeniosły się do Tunezji, zaś w Libanie pozostali jedynie cywilni uchodźcy w obozach.

Mimo osiągnięcia celu Izrael nie zamierzał wycofywać swych wojsk i rozpoczął okupację zachodniego Bejrutu, tłumacząc to posunięcie chęcią wprowadzenia tam ładu i bezpieczeństwa.[29] Takie działanie spotkało się z nieprzychylną opinią na arenie międzynarodowej, gdzie coraz częściej podnoszone były głosy ostrej krytyki żydowskiego najazdu. Oburzenie osiągnęło swe apogeum w wyniku masakry dokonanej we wrześniu 1982 roku w Sabrze i Szatili, obozach palestyńskich kontrolowanych przez oddziały izraelskie. Żołnierze żydowscy mający ochraniać te osiedla wpuścili do nich oddział milicji chrześcijańskich falangistów, którzy dokonali mordu na kobietach, dzieciach i starcach, których liczba wyniosła od 700 do 1000 osób (w zależności od źródeł; niektóre mówią nawet o 2000 ofiar).[30] Wydarzenie to wywołało falę wzburzenia nie tylko na arenie międzynarodowej, ale także w samym Izraelu, którego obywatele protestowali przeciwko napaści dokonanej przez ich rząd. Pod presją demonstracji państwo żydowskie rozpoczęło przygotowanie do wycofania się z terytorium Libanu.

W maju 1983 roku zostało wynegocjowane porozumienie pokojowe, podpisane przez nowo wybranego prezydenta libańskiego. Jednak układ nigdy nie wszedł w życie, ponieważ nie został ratyfikowany przez rząd tego kraju. Wojna trwała nadal, a gabinet izraelski nie podejmował zdecydowanych działań w celu przyspieszenia jej zakończenia. Zmianę przyniosła dopiero rotacja polityczna w Izraelu w wyniku wyborów z 1984 roku, kiedy to nowy premier natychmiast po objęciu rządu rozpoczął operację wycofania armii żydowskiej z terytorium libańskiego. Działania te zostały sfinalizowane w czerwcu 1985 roku. „Wojna w Libanie okazała się porażką. Organizacja Wyzwolenia Palestyny wyszła z tych starć mocno osłabiona. Syria natomiast umocniła swoją władzę w Libanie.”[31] Izrael zaś więcej stracił niż uzyskał – zabitych żołnierzy, pieniądze i pozytywny wizerunek w oczach opinii międzynarodowej, która teraz nie widziała w nim już broniącego swych praw państwa, a agresywnego najeźdźcę.

Wojna w Libanie 1982 – 1985 zamyka epokę regularnych starć między armiami państwowymi. Nie oznacza to jednak zakończenia konfliktu czy choćby jego złagodzenia, wręcz przeciwnie. Od tej pory działania praktycznie nie przyjmują już formy otwartej wojny, a są to zamachy dokonywane przez arabskie grupy paramilitarne lub terrorystyczne, formalnie nie podlegające żadnemu rządowi, na które to zamachy armia izraelska odpowiada akcjami o równie agresywnym charakterze. Często starcia te przeradzają się w dłuższe walki, jak to miało miejsce w przypadku palestyńskich buntów w strefie Gazy w 1987 roku czy izraelskiego ataku na bazy Hezbollahu w Libanie w lipcu 2006 roku. Tą ostatnią operację można nazwać powtórką z lat osiemdziesiątych – Izrael oficjalnie nie uderzył bezpośrednio w państwo, aczkolwiek wtargnął na libańskie terytorium i na nim prowadził działania uderzające także w obywateli Libanu. Co prawda walki trwały znacznie krócej niż to miało miejsce 20 lat wcześniej, bo nieco ponad miesiąc, ale przyniosły porównywalne (a prawdopodobnie nawet poważniejsze) straty i udrękę ludności cywilnej.[32] Działania w Libanie zostały zakończone interwencją ONZ, ale nie ukróciło to wzajemnych ataków.

Działania zarówno jednej jak i drugiej strony konfliktu arabsko – izraelskiego często bywają przypadkowe, zwykle okrutne, a zawsze bezkompromisowe. W XXI wieku na Ziemi Świętej wojna nie toczy się tylko na polach bitwy między żołnierzami, jest obecna wszędzie, na każdej ulicy, pod każdym domem, dotyka każdego mieszkańca i gościa w tych rejonach. Uczestniczą w niej wszyscy, nikt tylko nie wie kiedy i z której strony nadleci rakieta.

Problem palestyński

Konflikt palestyńsko – izraelski jest problemem na tyle złożonym, iż wymaga znacznie szerszego i głębszego omówienia, niż pozwalałyby ramy objętościowe niniejszej pracy.[33] Dlatego też na potrzeby tego opracowania zostaną jedynie nakreślone najistotniejsze aspekty sporu o Palestynę, a do takich bez wątpienia można zaliczyć problem uchodźtwa, walki o powstanie niezależnego państwa palestyńskiego oraz terroryzmu zarówno ugrupowań palestyńskich walczących o wolność, jak i skrajnie konserwatywnych grup żydowskich, walczących o zajęcie bez podziału całej biblijnej Ziemi Świętej.

Rezolucją Organizacji Narodów Zjednoczonych z dnia 29 listopada 1947 roku Palestyna została podzielona na dwa państwa: izraelskie i arabskie. Podczas gdy to pierwsze od momentu zaistnienia rosło w siłę, to drugie nigdy się nie narodziło, zduszone w zarodku izraelskimi zdobyczami terytorialnymi, będącymi odpowiedzią na ataki państw arabskich. Można więc rzec, że nieprzejednany sprzeciw państw muzułmańskich wobec podziału skutecznie zamknął Palestyńczykom drogę do zbudowania własnej państwowości. W ten sposób powstał problem walki o niepodległość, a także problem uchodźtwa, gdyż w trakcie i bezpośrednio po walkach terytorium nowego państwa opuściło kilkaset tysięcy arabów palestyńskich, w większości udając się do Jordanii.[34] Obozy dla uciekinierów powstawały też w innych państwach arabskich, które początkowo chętnie udzielały pomocy, otwarcie wspierając sprawę palestyńską. Podczas półwiecza walk migracje tego narodu odbywały się wielokrotnie, a obozy przemieszczały się między terytoriami różnych krajów. W końcu problem palestyński zaczął być traktowany przez państwa bloku arabskiego jako zbyt duże obciążenie, a Palestyńczyków oskarżano o powodowanie niepotrzebnych światu arabskiemu kłopotów. Wiele krajów muzułmańskich odmawiało przyjmowania nowych uchodźców, siłą likwidowało istniejące obozy, dochodziło nawet do krwawych ataków (jak na przykład wydarzenia słynnego czarnego września 1970 roku w Jordanii, kiedy to w wyniku ataku armii na zamieszkujących tereny tego kraju uchodźców palestyńskich, zginęło tysiące ludzi; lub ataki Syrii na obozy palestyńskie podczas izraelskiej kampanii w Libanie w 1982 roku). Tak więc „Palestyńczyków wzięto w dwa ognie (…).”[35]

Nie lepiej przedstawiała się sytuacja narodu palestyńskiego na terenach okupowanych przez Izrael. Wobec ciągle wzrastającej liczby imigrantów, rozpoczęto budowę osiedli żydowskich na terenach Zachodniego Brzegu i Gazy, niszcząc przy tym wioski palestyńskie. Część dawnych mieszkańców opuściła swe domostwa i trafiła do obozów dla uchodźców w różnych państwach arabskich. Ci zaś, którzy zostali żyli otoczeni drutami kolczastymi i wojskami okupacyjnymi, podporządkowani rozkazom wojskowym i znacznie ograniczeni w swych prawach. Nie wolno im było się przemieszczać bez specjalnego zezwolenia, nie mogli tworzyć związków zawodowych, a przy tym zmuszenie byli obserwować likwidację swych domostw, konfiskaty ziemi i deportacje.[36] Ludzie ci zostali odarci ze wszystkiego, co mieli, łącznie z ludzkimi prawami i godnością.

Przez kilkanaście lat naród palestyński trwał w stagnacji, biernie obserwując sytuację, którą jeszcze nie do końca ogarniał. Jednak w końcu otrząsnął się z tego marazmu i zaczął aktywnie walczyć o swą wolność. Zrodziło to groźny problem terroryzmu, gdyż jedynie do takich metod mógł uciec się naród, którego nie stać było na stworzenie własnej armii. Odtąd ataki fedainów, palestyńskich bojowników,  nieustannie dręczyły państwo izraelskie (i dręczą po dziś dzień). W 1956 roku skupili się oni w organizacji Al-Fatah, której dowódcą został Jasir Arafat. Następnie w 1964 roku powstało główne ugrupowanie walczące o wolność Palestyny, Organizacja Wyzwolenia Palestyny, w której przewodnictwo pięć lat później objął Arafat, stając się czołowym przedstawicielem palestyńskiego ruchu oporu. W swym statucie OWP uznała niepodległość za swój główny cel, a walkę zbrojną za jedyną skuteczną metodę jego realizacji. Co więcej w statucie zawarła stwierdzenie, iż nie uznaje prawa państwa Izrael do istnienia i że musi nastąpić jego zniszczenie. Zapis ten został zmieniony dopiero podczas konferencji pokojowej w Oslo w 1993 roku, kiedy to doszło do wzajemnego uznania się państwa żydowskiego i OWP i podpisania porozumienia tworzącego Autonomię Palestyńską. Do tego czasu jednak Arafat, mimo iż oficjalnie się do tego nie przyznawał, wspierał akcje terrorystyczne nękające Izrael i jego mieszkańców. Z czasem zaczęły powstawać inne organizacje palestyńskie stosujące zamachy jako metodę walki i będące niezależne od OWP, a czasem wręcz otwarcie ją zwalczające.

Mogło się wydawać, iż utworzenie Autonomii Palestyńskiej uspokoi konflikt palestyńsko – izraelski, ale tak się niestety nie stało. W 1999 roku Izrael zdecydował się na przyspieszenie oczyszczania terenów autonomii ze swej obecności, ale ataki nie ustawały. Dodatkowo państwo żydowskie spotkało się z problemem oporu jego własnych obywateli, którzy nie chcieli opuszczać osiedli w Gazie i na Zachodnim Brzegu, co znacznie spowalniało proces uwalniania tych terenów. Pojawił się także problem reprezentacji palestyńskiej – walka o władzę w większym stopniu odbywała się zbrojnie niż demokratycznie. Ta nieudolność w wyborze reprezentacji pokazała, że Palestyńczycy nie są jeszcze gotowi na samodzielność i bezterminowo odsunęła negocjacje w sprawie ich pełnej niepodległości. Pogorszyło to też znacznie ich wizerunek w oczach międzynarodowej opinii publicznej, która jakby zapomniała o jej problemie. Izrael oddzielił się od Autonomii fizycznie grubym murem, politycznie nie podejmując negocjacji i ekonomicznie zrywając wszelkie stosunki gospodarcze.

Skłóceni wewnętrznie Palestyńczycy, zostawieni bez pomocy z zewnątrz w chaosie politycznym i kryzysie gospodarczym znowu uciekają się do działań terrorystycznych. Ataki w Izraelu nie ustają, jak też nie ustają akcje odwetowe na obozach na Zachodnim Brzegu i w strefie Gazy. W imię sprawy palestyńskiej codziennie giną ludzie, a negocjacje nie są podejmowane. Przeszkodą w rozwiązaniu konfliktu palestyńsko – izraelskiego są dziś przede wszystkim niekończące się ataki terrorystyczne i to stanowi główny aspekt problemu. Ale sprawa palestyńska to nie tylko problem terroryzmu i o tym należy pamiętać. To problem tysięcy ludzi wygnanych ze swych domów, żyjących na skraju nędzy w prowizorycznych obozach. Problem ludzi, którym wciąż odmawia się prawa do godnego życia i do własnego skrawka ziemi, problem ludzi, o których świat woli nie pamiętać i od których odwrócili się nawet ich arabscy bracia. To wreszcie problem ludzi, którzy pragną żyć w pokoju, ale nie widząc innej szansy na wolność uciekają się do najbardziej desperackich kroków, jakimi są zamachy, w których giną także ich synowie, bracia, mężowie, a także kobiety gotowe oddać życie za swych bojowników.[37] Wszystko to po to, by zwrócić oczy świata w kierunku małego skrawka ziemi, który zwą swoim i by ten świat zrozumiał tragedię, jaka rozgrywa się w Palestynie.

Problemy procesu pokojowego – główne inicjatywy

Od samego początku konflikt arabsko – izraelski przyjął charakter międzynarodowy, będąc kwestią zainteresowania, a nierzadko burzliwych sporów światowej opinii publicznej. Już w początkowej jego fazie nie dochodziło do zakończenia walk bez ingerencji środowiska międzynarodowego, objawiającej się zwykle w formie stosownej rezolucji Organizacji Narodów Zjednoczonych. W konflikcie arabsko – izraelskim obu stronom zależy na utrzymaniu jego międzynarodowego charakteru, gdyż zarówno arabowie jak i żydzi liczą na poparcie ich sprawy przez światową opinię publiczną, a tym samym przyspieszenie zakończenia sporu. Dlatego też, mimo iż czasem okazują swą niechęć i stawiają niezwykle trudne do spełnienia warunki wstępne, to jednak odpowiadają na inicjatywy zewnętrzne i podejmują się dyskusji na forum konferencji międzypaństwowych.

W czasie zimnej wojny konflikt arabsko – izraelski był elementem rozgrywek między ZSRR i USA, co dodatkowo znacznie utrudniało osiągnięcie trwałego porozumienia. Państwo radzieckie wspierało wrogość arabów wobec Izraela, zaś Amerykanie angażowali się w utrwalenie bytu państwa żydowskiego (co, choć mniej otwarcie, czynią po dzień dzisiejszy). Mimo, że oba mocarstwa wielokrotnie wspólnie podejmowały inicjatywy kończące spory, to jednak ustalenia były zdominowane przetargami między nimi i walką o wpływy na Bliskim Wschodzie. Dlatego dopiero zakończenie zimnej wojny umożliwiło podjęcie takich kroków, które by głównie próbowały ogarnąć problemy i interesy stron bezpośrednio zaangażowanych w konflikt arabsko – izraelski. Dotychczas najbardziej znaczące inicjatywy to konferencja madrycka i porozumienia z  Oslo, w wyniku których pokazano, że możliwe jest otwarcie drogi do pokoju. Niestety pokazano także, jak kruchy jest to pokój.

Pierwszą z konferencji poprzedziło szereg skomplikowanych działań dyplomatycznych, przede wszystkim amerykańskich, mających na celu doprowadzenie do tego, by strony konfliktu w ogóle zechciały się ze sobą spotkać. Głównym problemem była kwestia reprezentacji Palestyńczyków, gdyż Izrael kategorycznie odmawiał jakichkolwiek rozmów z Organizacją Wyzwolenia Palestyny. Kompromisem w tej sprawie miało być ustalenie, iż negocjacje odbędą się bez OWP, a zostanie utworzona wspólna delegacja jordańsko – palestyńska, do której zostaną wybrani także członkowie OWP, przy czym Izraelowi zostanie zagwarantowane prawo weta. Jednakże delegacja żydowska odmówiła rozmów z przedstawicielami nie uznawanej przez siebie grupy, w związku z czym pierwsza runda rokowań rozpoczętych 30 października 1991 roku w Madrycie odbyła się bez Organizacji Wyzwolenia Palestyny. Na konferencję przybyły natomiast delegacje Syrii, Libanu, Egiptu i jordańsko – palestyńska. Zaproszeni zostali także przedstawiciele Organizacji Narodów Zjednoczonych, Wspólnoty Europejskiej oraz Rady Współpracy Zatoki, mający status obserwatora.[38]

Omawiane problemy podzielono na dwa koszyki: pierwszy dotyczył wielu ogólnych problemów Bliskiego Wschodu, jak kontrola zbrojeń, uchodźcy, rozwój, ekologia, a przeprowadzane wokół niego rozmowy miały charakter wielostronny i były kontynuowane rok później w Moskwie. Dyskusje nad drugim koszykiem miały już formę tylko rozmów dwustronnych, gdyż obejmowały negocjacje Izraela z jego sąsiadami, a ich kontynuacja miała miejsce w Waszyngtonie. „Osiągnięciem konferencji madryckiej było to, że Arabowie i Izraelczycy usiedli razem do wspólnego stołu rokowań. Madryt stworzył system dwustronnych spotkań, który stał się wzorcem dla późniejszych negocjacji.”[39] Jednak mimo iż w ciągu roku przeprowadzono aż osiem rund rokowań, to nie udało się ustalić żadnych szczegółów porozumienia.

W 1992 roku nastąpiła zmiana rządu w Izraelu, a premierem został Jicchak Rabin, skłonny do negocjacji z OWP, z którą zaraz po objęciu urzędu rozpoczął nieformalne rozmowy. Była to szansa dla Organizacji Wyzwolenia Palestyny i Arafata na włączenie się do konferencji. Jednak w grudniu 1992 roku doszło do poważnego impasu w skutek izraelskiej akcji deportowania ponad 400 członków Hamasu z Palestyny do Libanu, który jednak nie zgodził się na ich przyjęcie, w związku z czym wydaleni znaleźli się na wąskim pasie ziemi niczyjej.[40] Jedynie dzięki ogromnemu wysiłkowi udało się wznowić negocjacje.

W styczniu 1993 roku przeniesiono konferencję porozumiewawczą do Oslo, gdzie Izrael rozpoczął rozmowy z Organizacją Wyzwolenia Palestyny, której jednak nadal oficjalnie nie uznawał. Tak więc rokowania norweskie, mimo że niezwykle istotne, w swej początkowej fazie miały charakter nieformalnych. Dopiero we wrześniu doszło do oficjalnego wzajemnego uznania się Izraela i OWP, która jednocześnie wyrzekła się praktyk terrorystycznych. Trzy dni później, 13 września 1993 roku, przed amerykańskim Białym Domem Arafat i Rabin podali sobie ręce i podpisali historyczne porozumienie, Deklarację Pokojowych Intencji, która otwierała drogę do powstania Autonomii Palestyńskiej. Dokument wprowadzał pięcioletni okres przejściowy, po którego zakończeniu miał wejść w życie stały status autonomii, którego zasady planowano określić w późniejszym terminie. Strefie Gazy i Jerychu zostały przyznane prawa ograniczonej autonomii, w ramach której kwestiami wewnętrznymi zajmowali się sami Palestyńczycy, a Izrael zachowywał kontrolę na bezpieczeństwem i sprawami zagranicznymi. Ponadto państwo żydowskie zobowiązało się wycofać swe armie z rejonu Gazy i Jerycha, gdzie następnie miały zostać przeprowadzone wybory do samorządu palestyńskiego. Deklaracja dawała niepowtarzalną możliwość trwałego zakończenia sporu, a przywódcy palestyńscy widzieli w niej szansę na utworzenie niepodległego państwa w wyniku kolejnych porozumień.

W 1994 roku Izrael podpisał trwały traktat pokojowy z Jordanią, zamykający kwestię sporów terytorialnych z tym państwem. W następnym roku rozpoczęto rokowania w Ejlacie, które doprowadziły do podpisania w Waszyngtonie umowy zwanej Oslo II. Rozszerzała ona postanowienia pierwszej deklaracji o zobowiązanie Izraela do wycofania wojsk z głównych miast zachodniego Brzegu. Porozumienie to poza tym nie wnosiło niczego nowego do rozwiązań w sprawie podziału ziemi i osiedli żydowskich, a jego zasady jedynie oddzielały od siebie Izraelczyków i Palestyńczyków, których sytuacja prawna faktycznie nie uległa zmianie.[41]

Kilka miesięcy po podpisaniu porozumienia Oslo II, w listopadzie 1995 roku został zamordowany Jicchak Rabin, zastrzelony przez izraelskiego ekstremistę. Nastąpiło załamanie, a wręcz uwstecznienie procesu pokojowego, gdyż stanowisko premiera Izraela objął nacjonalista Banjamin Netanjahu, który nie tylko nie popierał ustępstw swego poprzednika, ale nawet nie miał zamiaru respektować wypracowanych zasad. Tak więc „(…) nadzieje Palestyńczyków na stworzenie niezależnego państwa na Zachodnim Brzegu i w Gazie zostały pogrzebane.” Przerwaniu uległ także proces pokojowy z Syrią, której Netanjahu nie chciał oddać Wzgórz Golan, do czego skłonny był jego poprzednik podczas konferencji w Madrycie. Wznowieniu procesu nie pomogła nawet pomoc prezydenta USA, który zaprosił skłócone strony na konferencję do stanu Maryland. Podpisane tam porozumienie, w którym Izrael zobowiązywał się wycofać z 13% terenów Zachodniego Brzegu i wypuścić palestyńskich więźniów nie zostało wprowadzone w życie przez ówczesny rząd. Netanjahu był niechętny wobec jakichkolwiek negocjacji, podczas których nie uznawał partnerstwa, a startował z pozycji strony silniejszej, która w każdej chwili jest gotowa zerwać rozmowy, z błahego nawet powodu.[42] Dopiero ponowna zmiana sił politycznych w rządzie izraelskim pozwoliła na wznowienie rokowań, ale trudny proces pokojowy był już na tyle mocno zachwiany, iż prace posuwały się w bardzo wolnym tempie.

W 1999 roku w Szarm asz-Szajch podpisano układy palestyńsko – izraelskie (Oslo III) wprowadzające w życie postanowienia z Maryland i ustalające zasady wycofania żydów z terenów palestyńskich, wypuszczenia więźniów i prowadzenia dalszych negocjacji. Izrael zaczął  wycofywać swe wojska a nawet likwidować niektóre osiedla, jednak proces przebiegał niezwykle powoli, dodatkowo hamowany zmianami politycznymi w Izraelu. Strona palestyńska traciła cierpliwość i do akcji zaczęły wkraczać coraz bardziej radykalne ugrupowania terrorystyczne. Bojówki te przejawiały także aspiracje polityczne, dążąc do osiągnięcia władzy w Autonomii, niejednokrotnie walczyły przeciwko sobie. Doszło w ten sposób do poważnych podziałów w świecie palestyńskim, prowadzących wielokrotnie do bratobójczych walk.[43] Sytuacja Autonomii Palestyńskiej również w Izraelu doprowadziła do podziałów politycznych, przejawiających się w ostrych sporach a nawet walkach między zwolennikami prawicy nacjonalistycznej, broniącymi biblijnych terenów Izraela, a zwolennikami ustępstw na rzecz Palestyny w imię trwałego pokoju. Kraj ten nie był też wolny od radykalnych organizacji uciekających się do metod terroru i kierujących swe ataki nie tylko w stronę Palestyńczyków, ale także przeciw własnej administracji.

Wobec narastających problemów na początku grudnia 2003 roku w Szwajcarii został przedstawiony bliskowschodni plan pokojowy, wypracowany przez kilkuset polityków izraelskich i palestyńskich. Zakładano powstanie niepodległego państwa palestyńskiego w Strefie Gazy i prawie na całym Zachodnim Brzegu oraz przewidywano podział Jerozolimy za pomocą kuloodpornej szyby na dwie części, a każda z nich miała zostać stolicą Palestyny i Izraela. Projekt zwany inicjatywą genewską był jednak zbyt daleko idący (niepodległość Palestyny), by mogła rozpocząć się jego realizacja. Chaos w autonomii narastał więc dalej, a przy tym rosła frustracja rządu izraelskiego, spowodowana nieudolnością władz terytorium autonomicznego w doprowadzaniu do zawieszenia broni przez radykalne ugrupowania palestyńskie.

Wyrazem kończącej się cierpliwości Izraela był ogłoszony 18 grudnia 2003 roku przez premiera Szarona plan pokojowego rozwiązania konfliktu. Zdecydowano o wytyczeniu „linii bezpieczeństwa” oddzielające terytoria palestyńskie, w wyniku czego po stronie Izraela zostałaby połowa Zachodniego Brzegu. Rozpoczęto budowę barier i likwidację osiedli żydowskich. Ponadto projekt przewidywał zerwanie wszelkich więzów politycznych i gospodarczych z Autonomią Palestyńską, co wpłynęło na znaczne pogorszenie się warunków życia ludności tam mieszkającej.[44] Plan Szarona był rozwiązaniem jednostronnym, nie biorącym pod uwagę interesów strony palestyńskiej, a pokazującym jedynie chęć Izraela do odsunięcia od siebie problemu, nawet bez trwałych rozwiązań.

Porozumienia z Oslo były ostatnimi wielostronnymi inicjatywami dążącymi do ostatecznego rozwiązania konfliktu arabsko – izraelskiego. Jednak szansa, która się wtedy pojawiła została zaprzepaszczona, jak się wydaje bezpowrotnie. Antyizraelski terroryzm „szaleje” na Ziemi Świętej, a podejmowane przeciwdziałania są krokami jednorazowymi, nie mającymi w perspektywie  trwałego zakończenia sporu, a jedynie przeprowadzenie natychmiastowego odwetu. Na to odpowiedzią są kolejne zamachy ugrupowań terrorystycznych, po czym kolejne czołgi atakują ich faktyczne lub domniemane bazy. I tak bez końca. I bez rozmów.

II. Zarys analityczny konfliktu arabsko – izraelskiego.

Klasyfikacja konfliktu

Konflikt to najprościej rzecz ujmując spór, zatarg, kolizja, wynikające z antagonizmów, sprzeczności interesów bądź poglądów.[45] Istnieje wiele różnorodnych definicji konfliktu społecznego, przy czym większość z nich zwraca uwagę na występowanie walk, zatargów, sprzeczności i napięć oraz antagonizmów i rywalizacji. Niezależnie od elementów definicji uważanych przez danego autora za najistotniejsze, spór zaistniały między arabami i żydami śmiało można nazwać konfliktem społecznym. Podejmując się analizy tego zjawiska rozsądnie byłoby zacząć od wskazania podmiotów w nim uczestniczących. Na podstawie tego rodzaju kryterium bardzo prostej klasyfikacji dokonał Oberschall, który wyróżnił trzy typy konfliktów: interpersonalne, mikrokonflikty i makrokonflikty.[46] Nie ulega wątpliwości, iż konflikt arabsko – izraelski istnieje między dużymi grupami, a więc zasługuje na miano makrokonfliktu. Kryterium podmiotowe stało się również oparciem dla klasyfikacji autorstwa innego badacza, Bouldinga, który wyróżnił na tej podstawie aż sześć rodzajów konfliktów społecznych. Omawiane zjawisko z pewnością zostało by uznane przez tego badacza za międzygrupowe, jako że jest to konflikt między narodami.

Innym często stosowanym kryterium w klasyfikacjach konfliktów jest ich przedmiot, przy czym istnieje tutaj podział na treść i formę. Ze względu na ten pierwszy element wyróżnia się spory absorbujące różne obszary życia społecznego. I tak konflikt arabsko – izraelski bez wątpienia ma charakter polityczny, gdyż jest elementem działań rządowych zainteresowanych stron i wpływa na podejmowane decyzje oraz na sposób prowadzenia polityki przez zaangażowane w niego państwa. Ponadto tworzy silne grupy interesów, które wywierając różnego rodzaju presje wpływają na politykę (grupy terrorystyczne, skrajni nacjonaliści żydowscy). W początkowej fazie był to także ważny element walki o władzę między mocarstwami, zimnej wojny (spór bliskowschodni nadal jest punktem walki o przewagę na arenie międzynarodowej, ale już nie w tak otwarty sposób). Jest to także konflikt ideologiczny i kulturowy, obrazujący walkę między imperialistyczną kulturą Zachodu reprezentowaną przez Izrael i zamykającą się na nią tradycyjną kulturą muzułmańskiego Wschodu („Arabowie nie myślą o pokoju według naszej, zachodniej logiki.”[47]). Nie ulega również wątpliwości, że spór arabsko – izraelski toczy się także na płaszczyźnie religijnej przeciwstawiając islam judaizmowi („Jest to walka(…) między islamem(…) a naszą cywilizacją i religią(…)”[48]). Wreszcie konflikt przybiera także charakter ekonomiczny, wobec ogłoszonego przez świat arabski całkowitego embargo na towary pochodzące z Izraela oraz zerwania przez państwo żydowskie kontaktów gospodarczych z Autonomią Palestyńską.

Biorąc pod uwagę treść, wyróżnia się także konflikty interesów, adaptacyjne i postaw.[49] W omawianym antagonizmie można odnaleźć elementy każdego z nich. Spór na tle interesów charakteryzuje się walką o określone dobra społeczne (materialne i pozamaterialne), a takimi dobrami może być ziemia (Wzgórza Golan, Hebron, Zachodni Brzeg), władza (dominacja w regionie), suwerenność (niepodległa Palestyna) czy wartości kulturowe i religijne (islam – judaizm). Konflikt adaptacyjny powstaje w wyniku konieczności przystosowania się ludzi do koegzystencji a nawet współdziałania (konieczność przyzwyczajenia się arabów do życia w sąsiedztwie państwa żydowskiego, a niektórych z nich do życia w samym tym państwie i pod jego rządem). Natomiast konflikt postaw wynika z rozbieżności w reprezentowanych wartościach moralnych i ocenie zachowań (tu znowu sprzeczność islam – judaizm, a ponadto różne doświadczenia historyczne obu grup).

Drugim elementem klasyfikacji ze względu na przedmiot jest forma, w jakiej przejawiają się konflikty, a więc mogą one być antagonistyczne i nieantagonistyczne, racjonalne i irracjonalne, jawne i ukryte, zorganizowane i niezorganizowane.[50] Nie jest jednak łatwo dokonać w ten sposób klasyfikacji całości walk izraelsko – arabskich, gdyż różne ich etapy objawiały się w różnych formach. Bez cienia wątpliwości można stwierdzić, iż jest to konflikt jawny, ponieważ jego przejawy są otwartymi działaniami, łatwo obserwowalnymi z zewnątrz. Z równą pewnością może być on określony mianem antagonistycznego, ponieważ wyraża się w trwałej, totalnej walce o ostrym charakterze.  Jeśli zaś chodzi o podział racjonalny – irracjonalny, to należy stwierdzić, iż można odnaleźć elementy obu tych cech. W konflikcie racjonalnym występują rzeczywiste i uświadomione interesy, tak też jest między arabami i żydami (przede wszystkim chodzi o ziemie), ale obok tychże istnieją też głęboko zakorzenione uprzedzenia i stereotypy (których wyrazem może być choćby cytowana wcześniej wypowiedź premiera Ejtana o arabach), prowadzące do ostrych spięć. Tych samych problemów nastręcza próba określenia sporu na Ziemi Świętej według cechy zorganizowany – niezorganizowany. Pierwszy rodzaj konfliktu przebiega według ustalonych zasad i określonej taktyki, można go więc dostrzec w fazie regularnych walk między państwami arabskimi i izraelskim (ataki odbywały się według z góry przewidzianych planów, czego przejawem jest na przykład operacja sueska w 1956 roku.. Zaś charakter niezorganizowany, a więc żywiołowy i zwykle krótkotrwały, mają takie wydarzenia jak bunty na terytoriach okupowanych czy izraelskie akcje odwetowe (te odbywają się nieustannie bez żadnych planów jako reakcja ad hoc na działania przeciwników).

Problemów klasyfikacyjnych nie powoduje kryterium czasu trwania, które nazywa konflikt arabsko – izraelskim długotrwałym (trwa on już ponad pół wieku). Nie ma także wątpliwości, iż sprzeczności w omawianym zjawisku mają charakter zewnętrznych, gdyż jest to konflikt między grupami.

„Zaprezentowane typologie konfliktów(…) są typologiami prostymi, jednowymiarowymi i(…) służą głównie do celów analityczno-opisowych.”[51] Dlatego też warto pokusić się o analizę w oparciu o bardziej złożone klasyfikacje, służące celom analityczno – teoretycznym. Wśród tego rodzaju typologii można znaleźć sporządzony przez Galtunga podział na konflikty wewnątrzsystemowe i międzysystemowe analizowane na poziomie indywidualnym i grupowym. Jako że omawiany spór ma charakter zewnętrzny a przejawia się na poziomie kolektywnym, stosując wspomnianą typologię można nazwać go interkolektywnym. Równie ciekawą klasyfikację a przy tym bardziej szczegółową stworzył Dahrendorf, wyróżniający podmioty konfliktogenne i stosunki zależności między nimi. W przypadku konfliktu izraelsko – arabskiego takich czynników można wskazać kilka, przyporządkowując ten konflikt różnym typom. W trakcie II wojny światowej i bezpośrednio po niej, kiedy jeszcze nie istniało państwo Izrael, ale sporządzane były już realne plany jego powstania, a żydzi masowo osiadali na terenach Palestyny, rozpoczęły się ostre spory przybyszów z arabami.[52] Podmiotami konfliktogennymi grupy wtórne nie będące organizacjami a stosunek miedzy nimi miał charakter równości, tak więc był to konflikt miedzy równoprawnymi grupami etnicznymi. W momencie powstania Izraela przemienił się on w konflikt między narodami suwerennymi, w którym podmiotami konfliktogennymi były suwerenne państwa (Izrael i atakujące go państwa arabskie), a łączył je stosunek równości. Na obecnym etapie konfliktu można już mówić tylko starciach między narodami panującymi a zależnymi (Izrael – Autonomia Palestyńska), gdzie występujący stosunek to nadrzędność – podrzędność. Zanim jednak Zachodni Brzeg otrzymał status autonomii, walczące strony łączyła zależność całość – część i był to konflikt między państwem a grupą etniczną walczącą o samodzielność.

Jeszcze inną klasyfikację zaproponował Deutsch, dzielący konflikty według formy ich przejawiania się, uzyskując sześć typów poprzez korelację zależności między przyczynami, podmiotami i przedmiotami konfliktów.[53] Tutaj znowu można dostrzec w omawianym zjawisku cechy różnych typów. W czasie pierwszej wojny izraelsko – arabskiej bez wątpienia konflikt był realnym, a takie cechy przejawia do dziś, aczkolwiek nie w każdej fazie. Obiektywnymi przyczynami wybuchu walk było arbitralne podzielenie Palestyny na państwa arabskie i żydowskie, na co nie zgadzały się wszystkie muzułmańskie państwa, dominujące w regionie.[54] Obie strony prawidłowo odczytywały te przyczyny. Sprawa palestyńsko – izraelska natomiast przyjmuje charakter konfliktu częściowo realnego, na co wskazywać mogą ogromne trudności przeprowadzenia procesu pokojowego i niechęć obu stron do ustępstw na rzecz drugiej w celu ustanowienia trwałego porozumienia, które obiektywnie patrząc jest możliwe (chodzi tu głównie o brak intencji ze strony Izraela do poszerzenia zakresu autonomii Palestyńczyków i opuszczenia pewnych regionów terytoriów okupowanych). Klasyfikowany konflikt wykazuje także cechy przemieszczenia ze względu na podmiot, jako że starcia między państwami arabskimi i izraelskim, przyjęły formę ostrego konfliktu na tle religijnym. Nienawiść i walka przeciwko żydom stała się nie tylko obowiązkiem dobrego muzułmanina, ale także czynnikiem w znacznym stopniu jednoczącym wyznawców islamu.

Opierając się na podziale na konstruktywne i destrukcyjne , konflikt arabsko – izraelski zostanie bez wahania zakwalifikowany do grupy tych ostatnich, ponieważ (…)opierają się one na silnie rozbudzonych emocjach i stąd często przybierają postać irracjonalną.”[55] Są długotrwałe i nie przynoszą rozwiązania, a wręcz wzmagają sprzeczności i napięcia społeczne, czyli doskonale pasują do opisu trwającego od ponad pół wieku i stale zaostrzającego się konfliktu. Można jeszcze dokonać typologii według formy walki, w ramach której omawiany konflikt znowu wpisuje się w kilka typów. Stosowany jest bojkot, wyrażający się w zakazie handlu z Izraelem wśród państw arabskich, a także sabotaż, przejawiający się w niszczeniu zaplecza (głównie militarnego, ale czasem też gospodarczego) przeciwnika i częstym wysyłaniem tajnych agentów  w szeregi wroga (zwykle w celu zamordowania jakiegoś ważnego przywódcy[56]). Występuje również szykana, czego przykład dał Izrael przed rozpoczęciem rozmów pokojowych w Madrycie, kiedy to odmówił przystąpienia do rokowań z niektórymi arabami, przez co niejako zadecydował o składzie delegacji jordańsko – palestyńskiej. Równie częsta jest agresja słowna w wystąpieniach publicznych przedstawicieli obu stron konfliktu, a także w relacjach przedstawianych przez ich media. Jednak najczęściej stosowaną formą walki jest niezmiennie agresja fizyczna, której przykłady zarówno po jednej jak i drugiej stronie można by mnożyć bez końca.

Dynamika konfliktu

„Konflikt społeczny jest zjawiskiem dynamicznym, procesem przebiegającym w określonym czasie i w przestrzenie społecznej, wyznaczonej przez wzajemne interakcje i orientacje  mniejszej lub większej grupy osób.”[57] Cechę tę najlepiej ukazują fazy, w związku z czym, by lepiej dostrzec dynamizm omawianego zjawiska warto przyjrzeć się bliżej fazom, w jakich konflikt się objawia.

Faza pierwsza przejawia się pojawieniem się sprzeczności między grupami lub w ich wnętrzu, występującymi na tle celów, interesów, dążeń itp.[58] Nie wywołują one jednak jeszcze ostrych reakcji psychicznych w postaci frustracji czy poczucia zagrożenia, tak więc w pewnym stopniu są jeszcze nie do końca uświadamiane. W konflikcie arabsko – izraelskim te sprzeczności powstały jeszcze zanim ustanowiono niepodległe państwo Izrael. Różnice dotyczące celów i dążeń pojawiły się w momencie, kiedy na arenie międzynarodowej coraz częściej podnoszono sprawę powstania państwa żydowskiego, czyli pod koniec II wojny światowej. Główne sprzeczności obejmowały kwestie samego sensu tworzenia tegoż państwa oraz jego zakresu terytorialnego (nie ulegało wątpliwości, iż będzie to gdzieś w Palestynie). Co ciekawe zasadnicze różnice nie pojawiły się na linii późniejszego konfliktu arabowie – żydzi a wewnątrz tych grup. Syjoniści mieli swych przeciwników w ortodoksyjnych wyznawcach judaizmu, którzy głosili wiarę w to, iż jedynie Bóg może stworzyć państwo Izrael, a samodzielne dążenie do tego jest grzechem.[59] Również arabowie byli podzieleni, a niektórzy z nich nawet popierali projekt utworzenia żydowskiego państwa.

W drugiej fazie konfliktu w wyniku narastania sprzeczności i docierania ich istnienia do świadomości zainteresowanych pojawiają się napięcia społeczne, których przejawem jest zbiorowe niezadowolenie, wzrastające nawet do rozmiarów frustracji, a także poczucie zagrożenia. Wszystko to w konsekwencji zwykle prowadzi do powstania bariery psychicznej na tyle silnej, iż ludzie nie są w stanie myśleć o współdziałaniu i coraz bardziej posuwają się w stronę konfliktu. Napięcia te również powstały jeszcze przed powstaniem Izraela, w wyniku zmasowanych migracji żydowskich na tereny, gdzie planowane było utworzenie ich państwa. Jeszcze przed oficjalną decyzją o przyznaniu im tych terytoriów osiadali na ziemi od lat zamieszkałej przez arabów, kolonizując ją i traktując jak swą własność, nie respektując przy tym praw swych sąsiadów. Co zrozumiałe, wzbudziło to niechęć arabów wobec przybyszów, która była zalążkiem rodzącej się później nienawiści. Na tym etapie arabowie jeszcze nie uświadamiali sobie w pełni zagrożeń, jakie niosła żydowska imigracja, tak więc pozostawali w pozycji biernych, aczkolwiek zaniepokojonych obserwatorów, pogłębiając przy tym swą nieufność i izolację. Tak więc obie społeczności żyły obok siebie we względnym spokoju, ale nie nawiązywały współpracy.

Bazując na węższej definicji, można by wymienione wyżej fazy połączyć w jeden etap konfliktu zwany sytuacją przedkonfliktową (trudną), której wyznacznikami są opisane sprzeczności i napięcia. U podłoża tych pierwszych występuje niezgodność interesów oraz zjawisko dezintegracji społecznej, z czym można było się spotkać w początkowych fazach konfliktu arabsko – izraelskiego. Powstała wtedy niezgodność interesów dotyczących ziemi, na której miałoby powstać państwo żydowskie oraz samej potrzeby jego istnienia była coraz silniej zakorzeniana w świadomości obu społeczności bez żadnych prób jej rozwiązania ani z jednej ani z drugiej strony sporu. W konsekwencji doprowadziło to do nieelastyczności myślenia obu społeczności, objawiającej się kurczowym uczepieniem się swojego punktu widzenia, narastania sprzeczności (żydzi nie chcieli oddać terenów, które były dla nich biblijną Ziemią Obiecaną, z czasem poszerzając jej zakres terytorialny; arabowie nie chcieli stracić dominacji na terenie zamieszkanym przez siebie od tysięcy lat, z czasem wypowiadając wojnę istnieniu państwa Izrael, a w końcu wszystkim żydom) oraz przenoszenia ich na kolejne pokolenia. Niezgodność pozostawiona bez kontroli urosła do takich rozmiarów, iż w kolejnych etapach konfliktu, w momencie kiedy przeciwnicy dojrzeli do porozumienia, znacznie utrudniła jego osiągnięcie i z pewnością zaważyła na jego nietrwałości. Ponadto w miarę rozwoju sporów i walk narastały coraz to nowe sprzeczności, których pojawianie się obok trwałych niezgodności można zaobserwować przed każdą eskalacją zbrojną konfliktu w latach wojen Izraela z państwami arabskimi (czyli w zasadzie do zakończenia wojny libańskiej w 1985 roku).

Podobnie rzecz się ma z dezintegracją społeczną, która powstawszy w początkowej fazie konfliktu utrzymuje się do dnia dzisiejszego. W momencie zwiększonego napływu żydowskich imigrantów jeszcze przed proklamacją państwa izraelskiego nastąpiło załamanie poprawnych dotychczas stosunków arabów z żydami palestyńskimi, którzy mieszkali obok siebie od wielu lat, mówili wspólnym językiem i mimo różnic wyznaniowych, tworzyli trwałe społeczności. Napływ nowych osadników o odmiennej kulturze (w większości europejskiej) spowodował zerwanie tych więzi i pojawienie się braku możliwości współdziałania, co doprowadziło do izolacji arabskiej części społeczności przyszłego Izraela, która trwa do dziś. Dezintegracja społeczeństwa izraelskiego, objawiająca się w mocno spolaryzowanym podziale na żydów i arabów jest podtrzymywana przez politykę aparatu państwowego, który nie ma zaufania do swych muzułmańskich obywateli ( o czym dobitnie świadczy fakt, iż arabowie nie są rekrutowani do armii[60])

Drugim wskaźnikiem sytuacji trudnej jest pojawienie się napięć, które mogą być definiowane jako stan frustracji czy niepokoju, a wyrażają się bądź to poprzez zachowania racjonalne bądź irracjonalne. Przykładem tych pierwszych jest uświadomienie sobie źródła niezadowolenia i świadome działanie w celu poprawy swej sytuacji, co w przypadku omawianego konfliktu miało wyraz podczas głosowania na forum ONZ w kwestii podziału Palestyny, kiedy to państwa muzułmańskie jednogłośnie opowiedziały się przeciw temu projektowi.[61] Ale ponieważ tego rodzaju zachowanie nie zawsze przynosi skutki, uwikłane w konflikt grupy często uciekają się do działań nieracjonalnych, które charakteryzują się nielogicznym zachowaniem, zwykle z góry skazanym na niepowodzenie. Tym mianem można określić działania palestyńskich fedainów, których desperackie ataki, w których giną również zamachowcy wzmagają tylko niechęć Izraela do ustępstw wobec Palestyńczyków i w żaden sposób nie pomagają sprawie niepodległości Palestyny.

Napięcia doprowadzają do powstawania silnych uprzedzeń i nastrojów wrogości a także wywołują incydenty i zatargi. Pierwsze ze skutków napięć pojawiają się w świadomości skonfliktowanych grup, drugie objawiają się na zewnątrz w formie pewnego działania. Trwałe uprzedzenia i nastroje wrogości, jakie powstały między arabami a żydami dokonały ostrego podziału świata muzułmańskiego i judaistycznego, który jest poważną przeszkodą w osiągnięciu porozumienia. Z powodu stereotypowych ocen przeciwników (tu ponownie za przykład można powołać opinię premiera Ejtana o arabach, który stwierdza, że są oni nie zdolni do kompromisu; a to samo przecież można powiedzieć żydach) odmawia się podejmowania negocjacji, z góry zakładając, że rozmowy z nimi (z tymi najeźdźcami, uznającymi jedynie agresję fizyczną jako środek do rozwiązywania kwestii spornych, nie respektującymi praw drugiej strony i próbującymi narzucić swą wole siłą – opinie takie można przypisać obu stronom konfliktu) nie mają sensu i w końcu i tak trzeba będzie zastosować przemoc.

W fazie trzeciej konfliktu zaistniałe sprzeczności ulegają już pełnemu uświadomieniu, a wręcz są odbierane jako znacznie poważniejsze, uniemożliwiające współdziałanie. Dochodzi do ostrych podziałów i pojawienia się takich uczuć jak niechęć, uprzedzenie, wrogość a nawet nienawiść. Na Ziemi Świętej stało się to jeszcze przed formalnym powstaniem państwa izraelskiego, ale już po decyzji Narodów Zjednoczonych z 29 listopada 1947 roku o jego ustanowieniu. Wtedy to arabowie, biernie obserwujący dotąd zakładanie osiedli żydowskich w ich sąsiedztwie, jakby przebudzili się z marazmu i zaczęli otwarcie okazywać swą niechęć wobec przybyszów. Coraz częściej zaczęło dochodzić do incydentów i zatargów na tle sporów o ziemie, dostęp do wody i innych surowców. By „wykurzyć” nie chcianych imigrantów arabowie zaczęli stosować wobec nich przemoc fizyczną. W takiej sytuacji narastała również wrogość osadników, którzy także zaczęli odwoływać się do środków przemocy fizycznej, niszcząc arabskie wioski i zabierając ich pola. W tej fazie konfliktu arabsko – izraelskiego można dopatrywać się narodzin wzajemnej nienawiści i negatywnych ocen. W świadomości pionierów państwa żydowskiego opór arabów palestyńskich był działaniem wymierzonym przeciwko ich prawu do wolności i własnego kraju, a niektóre skrajne opinie dopatrywały się w tych postawach niebezpiecznego związku ze zrodzonym w Europie antysemityzmem (oskarżenia o antysemityzm często były argumentem żydowskim wobec działań wbrew ich polityce, szczególnie w czasie formowania się państwa, kiedy to pamięć skutków tej postawy w Europie była jeszcze żywa[62]). Zaś w percepcji arabów palestyńskich ukształtowała się wizja żyda – najeźdźcy, który bezprawnie niszczy ich domy i zabiera im ziemie, pozbawiając ich całej własności a także godności, co spowodowało niezwykle silną wolę zemsty.

Faza czwarta to etap, w którym następuje próba rozwiązania powstałych nieporozumień i zatargów poprzez walkę, która przyjęła w omawianym konflikcie formę jawnej agresji. Spór arabsko – izraelski wszedł w tę fazę 15 maja 1948 roku, kiedy to nowe państwo zostało zaatakowane przez otaczające je państwa arabskie. Od tego czasu działania zbrojne w regionie konfliktu prowadzone są z mniejszym lub większym natężeniem po dzień dzisiejszy. Tak więc mimo iż można odnaleźć cechy charakterystyczne dla występowania kolejnych faz, czyli dążenia do eliminacji konfliktu oraz ujawniania nowych problemów spornych w wyniku trwałych uprzedzeń, to trudno jest jednoznacznie stwierdzić zakończenie fazy czwartej, w której jak się wydaje konflikt izraelsko – arabski trwa nieustannie już ponad półwiecza.

Innym wyrazem nastąpienia fazy czwartej mogą być działania takie jak bunty, demonstracje, bojkot, ograniczanie współpracy czy tworzenie wrogich koalicji. Wszystkie te przejawy możemy odnaleźć w przebiegu konfliktu arabsko – izraelskiego. Bez wątpienia nastąpiło utworzenie wrogiej koalicji poprzez połączenie sił państw arabskich przeciwko Izraelowi, szerzej świata muzułmańskiego przeciwko żydowskiemu. Blok ten ogłosił także bojkot ekonomiczny wobec państwa izraelskiego, zakazując wszelkich kontaktów handlowych z tym krajem, a taki stan rzeczy utrzymuje się do dziś. W pierwszych latach po powstaniu Izraela niechęć świata arabskiego przejawiała się także w bojkocie politycznym, czego wyrazem było nie uznawanie istnienia tego państwa. Podobną strategię przyjął Izrael wobec Autonomii Palestyńskiej, zrywając z nią wszelkie kontakty gospodarcze, a także odmawiając kontaktów politycznych z jej przywódcami, oskarżanymi o wspieranie antyizraelskiego terroryzmu. Wielokrotnie również dochodziło do buntów i demonstracji, czego przykładem może być rozpoczęta w połowie lat osiemdziesiątych na terenach okupowanych intifada, będąca wyrazem gniewu i frustracji zamkniętej za drutami kolczastymi ludności palestyńskiej.[63] Demonstracje nie ominęły też obywateli izraelskich, którzy niejednokrotnie dawali wyraz poparciu bądź nie dla polityki swego państwa (liczne protesty odbywały się w czasie kampanii libańskiej 1982 – 1985, kiedy to żydzi protestowali przeciwko agresji swego rządu[64], podobne nastroje objawiły się w 2006 roku podczas ataku na bazy Hezbollahu w Libanie; liczne demonstracje wzbudza także proces pokojowy, społeczeństwo izraelskie jest podzielone na zwolenników i przeciwników ustępstw na rzecz pokoju, czemu wyraz daje w nie zawsze legalny sposób – zamachy skrajnie prawicowych grup).

Dwie powyższe fazy można określić jednym mianem sytuacji konfliktowej, czyli takiej, „w której działający ludzie mają sprzeczne dążenia, oczekiwania, interesy i zmuszeni są podjąć działania bądź to obronne, bądź zaczepne w stosunku do innych osób.”[65] Do jej określenia stosuje się dwa parametry, a więc zakres i intensywność. Jeśli chodzi o ten pierwszy wyznacznik, to konflikt arabsko – izraelski jest zdecydowanie konfliktem o najszerszym zakresie, gdyż odbywa się między dużymi grupami i bezpośrednio godzi w ład społeczny regionu. Ten parametr można zmierzyć także poprzez zbadanie zasięgu wpływu na opinię publiczną i stopnia podziału bądź integracji tej opinii. Omawiany konflikt od początku swego istnienia angażuje szeroko pojętą opinię publiczną, powodując czasem reakcje ostrego wzburzenia. W czasie zimnej wojny jednoznacznie dzielił on środowisko międzynarodowe na blok poparcia dla arabów (blok sowiecki) i poparcia dla żydów (większość państw Europy Zachodniej i USA). Po upadku tych bloków nadal utrzymuje się podział opinii publicznej, ale już nie po tak prostej linii. W każdym państwie znajdują się zarówno przeciwnicy jak i zwolennicy polityki Izraela czy świata arabskiego, aczkolwiek kwestie te nie wywołują już takiego zburzenia. Można rzec, że nastąpiło pewne przyzwyczajenie opinii publicznej do nieustannych walk w regionie, w związku z czym mimo iż codziennie mają tam miejsce akty agresji, to media nie informują o tym tak często. Powodem tutaj może być przeniesienie punktu ciężkości konfliktu bliskowschodniego na wojnę w Zatoce. Jako że opinia publiczna kształtowana jest głównie przez media warto wspomnieć, iż te znacznie częściej podają informacje o atakach arabskich, w których giną żydzi, niejednokrotnie przemilczając izraelskie akcje odwetowe, tworząc obraz ciemiężonego narodu żydowskiego (tutaj często motywem jest znowu unikanie izraelskich oskarżeń o antysemityzm, które są podnoszone wobec krytyki polityki Izraela na terenach okupowanych, nierzadko łamiącej prawa człowieka).

Drugim ważnym wskaźnikiem jest intensywność konfliktu, która zależy od znaczenia, jakie strony przypisują problemom, zakresu problemów i emocjonalnego zaangażowania. Z całą pewność konflikt arabsko – izraelski charakteryzuje się wysokim stopniem intensywności. Nie ulega także wątpliwości, iż znaczenie problemów objętych sporem ma doniosłe znaczenie dla jego przebiegu. Problem podziału ziemi między grupy roszczące sobie do niej prawa w równym stopniu, związany z tym problem wycofania się z terenów okupowanych, problem niepodległości palestyńskiej, a także problem obrony swego światopoglądu są na tyle powodują na tyle istotne podziały, iż żadna ze stron nie wykazuje pełnej gotowości do kompromisu, oczekując ustępstw od drugiej. Wynika z tego ostry przebieg walk i wielokrotne fiasko prób zaprowadzenia pokoju. Ilość zaistniałych problemów każe także nazywać analizowany problem wieloaspektowym, czyli takim gdzie punkt ciężkości przenoszony jest na różne kwestie konfliktowe, nierzadko doprowadzając do pojawienia się nowych sporów. Jako że suma siły sporów wokół poszczególnych problemów jest znacznie większa od pojedynczych sporów, konflikt taki jest niezwykle trudny do rozwiązania, co widać na przykładzie problemów arabsko – izraelskich. Z kwestii sprzeciwu arabskiego wobec powstania państwa izraelskiego urósł konflikt o ziemię oraz powstał antagonizm muzułmańsko – żydowski. Wobec zdobyczy terytorialnych Izraela powstał problem poszerzenia przez to państwo znaczenia Ziemi Obiecanej o zajęte tereny oraz problem izraelskiej polityki okupacyjnej i osadnictwa żydowskiego. Z tego z kolei wynikł problem uchodźców palestyńskich i ich walki o niepodległość, a więc powstała kwestia fedainów i terroryzmu a także izraelskich akcji odwetowych i walki z terrorystami. To jedynie zarys głównych problemów, których pochodne, takie jak wzrost nienawiści, nietolerancji, wrogości i uprzedzeń i inne, można by jeszcze długo mnożyć. Nie trudno się domyślić jak trudno jest rozwikłać taki spór, w którym nastąpiło „wielkie pomieszanie, poplątanie i powikłanie, apokaliptyczny węzeł”[66], gdzie w każdej chwili główny punkt ciężkość może zostać przeniesiony na inny problem i rozwikływanie trzeba zaczynać od nowa. Dodatkowo, jako że konflikt jest zawsze zjawiskiem subiektywnym rozwiązanie utrudnia zaangażowanie emocjonalne jednej i drugiej strony (żydzi bronią wymarzonego od tysięcy lat państwa i religii, arabowie bronią ziemi, na której mają swe domy od tysięcy lat i ustalonego według ich wartości ładu społecznego), które powoduje w świadomości uczestników często fałszywe przekonania o spaczeniu drugiej strony, uprzedzenia i stereotypy.

Faza piąta konfliktu, mimo iż przejawiała się dążeniem do jego eliminacji i normalizacji sytuacji poprzez zaproszenia do rozmów ze strony Izraela (Camp David), podjęcia inicjatywy na arenie międzynarodowej (Madryt, Oslo), wysiłków USA (Maryland) czy jednostronnych planów działań (plan Szarona), to nie doprowadziła do zaistnienia kolejnej i ostatniej fazy konfliktu, to jest wdrażania porozumienia w życie i świadomość jego uczestników. Trudno też jednoznacznie określić przebieg fazy piątej, gdyż na przestrzeni lat podejmowano wiele działań pokojowych, ale żadne nie przyniosło trwałego porozumienia, co powodowało uwstecznienie konfliktu do fazy czwartej (otwarte walki bez woli przestrzegania porozumienia – stało się tak miedzy innymi, gdy premierem Izraela został Netanjahu, który rozpoczął budowę kolejnych osiedli żydowskich na terenach okupowanych, świadomie łamiąc tym samym postanowienia z Oslo). Ponadto w świadomości części uczestników nigdy nie rozpoczęła się faza piąta, gdyż całkowicie nie zgadzali się oni z prowadzonym procesem pokojowym i nie respektowali jego zasad, trwając w otwartym konflikcie (wspomniany premier Netanjahu; stan ostrej walki utrzymuje się również w świadomości wielu arabskich ugrupowań, szczególnie o charakterze terrorystycznym, takich jak Hezbollah, które wciąż otwarcie odmawiają Izraelowi praw do istnienia i nie uznają tego państwa, co jest podstawą do rozpoczęcia procesu normalizacji stosunków w regionie).

Nie można zatem mówić o zaistnieniu w konflikcie arabsko – izraelskim sytuacji pokonfliktowej, będącej wypadkową istnienia dwóch ostatnich faz. Obecny etap charakteryzuje się istnieniem ciągłej sytuacji konfliktowej, przez którą raz po raz próbują przebić się głosy mówiące o konieczności zaprowadzenia stałego porozumienia, będące elementami początkującymi fazę piątą, ta jednak nie jest w stanie się w pełni rozwinąć i jest zwykle tłamszona w zarodku, a działania ulegają regresowi do fazy otwartego konfliktu. Wszystko wskazuje na to, że taka sytuacja będzie miała miejsce jeszcze długo, wobec silnie już utrwalonych uprzedzeń, wrogości i ciągłego poczucia zagrożenia w świadomości obu stron konfliktu, dodatkowo wzmacnianych apatią i niewiarą w możliwość osiągnięcia trwałego porozumienia, wynikającymi z wcześniej niepowodzeń na tym polu.

Joanna Krauze

Studentka V roku politologii
Uniwersytet Marii Curie – Skłodowskiej w Lublinie


[1] Chodzi tu głównie o terroryzm arabski (palestyński w szczególności) i izraelskie akcje odwetowe. Należy jednak pamiętać, iż w tym konflikcie obie strony niejednokrotnie odwoływały (i odwołują) się do aktów terroru.

[2] Szczególnie zacięte spory toczą się o Jerozolimę, którą na swą „stolicę” upatrzyły sobie trzy wielkie religie monoteistyczne: islam, judaizm i chrześcijaństwo. O ile Ci ostatni w czasach nowożytnych nie roszczą sobie praw do władania na tych terenach, o tyle wyznawcy dwóch pierwszych religii są w stanie oddać krew za najmniejszy skrawek tej ziemi. R. Frister, Lament spod Ściany Płaczu, „Polityka” nr 10, 10.03.2007

[3] R. Kapuściński, Chrystus z karabinem na ramieniu, Warszawa 1976, s. 11

[4] D. Cohn-Sherbok, D. El-Alami, Konflikt palestyńsko – izraelski, Warszawa 2002, s. 67

[5] R. Frister, Lament spod

[6] P. Johnson, Historia Żydów, Kraków 1993. s. 564

[7] D. Bensimon, E,Errera, Żydzi i Arabowie: Historia współczesnego Izraela, Warszawa 2000, s. 160

[8] Rzeczpospolita, nr 237, 9 października 1998 r.

[9] P. Johnson, Historia…, s. 564 – 565

[10] R. Kapuściński, Chrystus z…, s. 19

[11] Za szóstą wojnę można uznać kampanię izraelską przeciwko Hezbollahowi , prowadzoną w lipcu 2006 roku na terenie Libanu. Co prawda agresja nie była skierowana bezpośrednio przeciwko państwu, jednak jej skutki odczuli mieszkańcy Libanu i to państwo poniosło koszty zniszczeń wojennych. R. Frister, Bomby na katiusze, „Polityka”, nr 30, 29.07.2006

[12] D. Cohn-Sherbok, D. El-Alami, Konflikt…, s. 69 – 70

[13] Tamże, s. 73

[14] Tamże, s. 70 – 71

[15] W ten sposób obszar Izraela powiększył się z 14 tysięcy do niemal 21 tysięcy kilometrów kwadratowych. W. Pronobis, Polska i świat w XX wieku, Warszawa 1996, s. 316

[16] D. Bensimon, E. Errera, Żydzi i…, s. 163

[17] D. Cohn-Sherbok, D. El-Alami, Konflikt…, s. 75

[18] Tamże, s. 76 – 77

[19] D. Bensimon, E. Errera, Żydzi i…, s. 166

[20] Tamże, s. 168

[21] R. Frister, Lament spod,

[22] Pod okupacją Izraela znalazły się: Kanał Sueski, Wzgórza Golan, Zachodni Brzeg Jordanu i jerozolimskie Stare Miasto. W. Pronobis, Polska i…, s. 380

[23] D. Bensimon, E. Errera, Żydzi i…, s. 169

[24] H. Kissinger, Kryzys. Anatomia dwóch kryzysów: wojna Jom Kippur (1973) i wycofanie się USA

z Wietnamu (1975), Wrocław 2005, s. 17

[25] D. Bensimon, E. Errera, Żydzi i, s. 176

[26] Tamże, s. 177

[27] Podpisane porozumienia były w dużej mierze dziełem amerykańskiego sekretarza stanu, Henry’ego Kissingera, który opisał trudny proces negocjacji w swej książce Kryzys. Anatomia dwóch kryzysów…,

[28] D. Bensimon, E. Errera, Żydzi i…, s. 183

[29] Tamże, s. 183

[30] D. Cohn-Sherbok, D. El-Alami, Konflikt…, s. 213

[31] D. Bensimon, E. Errera, Żydzi i…, s. 185

[32] M. Mughrabi, Yalla Hezbollah!, „Polityka”, nr 31, 05.08.2006

[33] Szeroko i obiektywnie na temat konfliktu palestyńsko – izraelskiego: D. Cohn-Sherbok, D. El-Alami, Konflikt…,

[34] D. Bensimon, E. Errera, Żydzi i, s. 161

[35] R. Kapuściński, Chrystus z…, s. 22

[36] D. Cohn-Sherbok, D. El-Alami, Konflikt…, s. 214

[37] Zdarza się, że kobiety palestyńskie służą za żywe tarcze, by umożliwić ucieczkę bojowników przed izraelskimi żołnierzami. A. Skieterska, Palestyńskie kobiety użyte jako żywe tarcze, http://serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34244,3718623.html, stan z dnia 04.11.2006

[38] D. Cohn-Sherbok, D. El-Alami, Konflikt…, s. 222

[39] Tamże, s. 223

[40] www.izrael.badacz.org/historia/1991.html, stan z dnia 20.03.2007

[41] D. Cohn-Sherbok, D. El-Alami, Konflikt…, s. 227

[42] Tamże, s. 228 – 229

[43] R. Frister, Dwójka bez sternika, „Polityka” nr 20, 20.05.2006

[44] www.izrael.badacz.org/historia/plansz.html, stan z dnia 20.03.2007

[45] W. Kopaliński, Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych, Warszawa 1989

[46] H. Białyszewski, Teoretyczne problemy sprzeczności i konfliktów społecznych, Warszawa 1983,

s. 39

[47] R.Ejtan, Rzeczpospolita, nr 237, 9 października 1998 r.

[48] Tamże

[49] H. Białyszewski, Teoretyczne…, s. 44

[50] Tamże, s. 39 – 41

[51] H. Białyszewski, Teoretyczne…, s. 41

[52] R. Kapuściński, Chrystus z…, s. 10

[53] H. Białyszewski, Teoretyczne…, s. 45

[54] D. Cohn-Sherbok, D. El-Alami, Konflikt…, s. 67

[55] H. Białyszewski, Teoretyczne…, s. 48

[56] Co często robi Izrael w stosunku do muzułmańskich ugrupowań terrorystycznych, nie zawsze jednak z powodzeniem. Przykładem takiego braku sukcesu była próba zamordowania przywódcy Hamasu na terenie Jordanii, która nie dość, że się nie powiodła, to jeszcze zesłała na Izrael upokorzenie w konieczności oficjalnego przeproszenia Jordanii. D. Cohn-Sherbok, D. El-Alami, Konflikt…, s. 227

[57] H. Białyszewski, Teoretyczne…, s. 51 – 52

[58] Tamże, s. 53

[59] Żydzi ortodoksyjni do dzisiaj nie uznają istnienia państwa, żydowskiego, nawet ci żyjący w Izraelu.

[60] D. Bensimon, E. Errera, Żydzi…, s. 162

[61] D. Cohn-Sherbok, D. El-Alami, Konflikt…, s. 67

[62] D. Cohn-Sherbok, D. El-Alami, Konflikt…, s. 214

[63] D. Cohn-Sherbok, D. El-Alami, Konflikt…, s. 215

[64] D. Bensimon, E. Errera, Żydzi…, s. 183

[65] H. Białyszewski, Teoretyczne…, s. 68

[66] R. Kapuściński, Chrystus z…, s. 54

Leave your response!

You must be logged in to post a comment.