Home » Artykuły, Filozofia

Malina Barcikowska – Aparat

16 września 2008 No Comment

Malina Barcikowska
APARAT

Przyjdą potem inni mocniejsi, wrażliwsi… I będą fotografować – niech Pan mnie Pan właściwie zrozumie fotografować będą dusze, charaktery ludzi. A jeszcze inni wyprowadzą potem z tych impresji wielką sztukę, barwną psychologię, filozofię człowieka…

Paul Cezanne

Artysta staje wobec świata uzbrojony. W instrumenty, które pozwalają mu przemówić / pędzel. Wyczulone narządy zmysłu. Dzięki nim ma szansę stać się transformerem – czynnym medium zbyt łatwo powszedniejącej rzeczywistości.
Fotografia weszła do kanonu sztuk stosunkowo późno. Od razu stała się jednak dziedziną nośną w sensy i pożądaną ze wzglądu na łatwość upowszechniania. Chemicy wynajdując światłoczułe halogenki srebra umożliwili uchwycenie promieni słonecznych wysyłanych przez oświetlany przedmiot. Imago lucis opera expresa – obraz wyjęty na działanie światła. Wciąż pociąga. Także swoją wieloznacznością.
Antycypacje fenomenu fotografii nie zawsze były tak wzniosłe, jak chciał tego malarz Cezanne.

Franz Kafka upatrywał w fotografii złodzieja dusz. Powszechnie obawiano się upostaciowienia wizji sobowtóra.
Refleksji na ten temat nie oparli się w końcu i filozofowie.

Roland Barthes

„ W odniesieniu do fotografii miałem pragnienia ontologiczne. Chciałem za wszelką cenę dowiedzieć się czym ona jest sama w sobie.”

Zapisem przemyśleń i emocji autora narastających wokół tematu, jaki stanowić może fotografia, jest książka Barthesa zatytułowana „Światło obrazu”.
Wyjściowe są dla niej osobiste doświadczenia – zwłaszcza bycia fotografowanym. Wyraża się ono w odczutej zależności własnego istnienia od Fotografa i lęku o zachowanie podobieństwa swojej osoby do powstającego wizerunku. Zgodności z własnym wyobrażonym „ja”. Dla niej decydujemy się podjąć grę z fotografem – pozować, dopuszczać autokreacji z uwydatnieniem wszelkich możliwych zalet. Stematyzowanym zagadnieniem staje się doświadczenie śmierci obowiązujące obie strony – fotografującego oraz fotografowanego.
Barthes stara się ująć odrealnienie jakiemu podlega model. Fotograf wbrew swoim intencjom, ujmuje fotografowanego w nawias. Przekształca go w ucieleśnioną śmierć doprowadzając do całkowitej bierności, poddając jakby balsamizacji pomimo walki o to aby odwzorować model jak żywy. W efekcie tych zabiegów fotografowany zostaje wydany na pastwę innych. Staje się przedmiotem do skatalogowania przez społeczeństwo. Podmiot nie jest już w stanie odnaleźć samego siebie. W momencie wykonania zdjęcia stał się podległym śmierci – asymbolicznej, dosłownej, ulotnej.

Problematyczność dotarcia odbiorcy do przedmiotu przedstawia Barthes w odwołaniu do fragmentu Prousta poświęconym fotografii jako pamiątce.
Odwołanie dotyczy bezpośrednio sytuacji, w której pisarz po śmierci matki porządkuje przedstawiające ją zdjęcia. Okazuje się, że nie pozawalają mu one przywołać wspomnienia matki w realnym kształcie. Rzeczywistością, do której dostęp jest możliwy staje się historia. Nie uczestnicząc w wydarzeniach odbiorca odtwarza wygląd przemijających przedmiotów, krój ubrań, detale epoki. Aparat to zegar do patrzenia.

Susan Sontag

Susan Sontag jest radykalniejsza w swoich ocenach fotografii. Silnie akcentuje jej seksualno- agresywną symbolikę. Powołuje się na materiał reklamowy firmy Polaroid „ Naciskasz czerwony elektryczny przycisk. Dzzz…trach…i masz. Widzisz jak zdjęcie się rodzi, coraz wyrazistsze, bardziej szczegółowe, dopóki w kilka minut później nie otrzymasz odbitki prawdziwej jak życie. Wkrótce zaczniesz robić zdjęcia jak karabin maszynowy…”

Aparat zdaniem Sontag to narzędzie fotografii w jej zaborczych dążeniach. Rodzaj legitymacji, która pozwala iść gdzie zechcesz, niwelując zasady społeczne. Odwołuje z odpowiedzialności, którą powinniśmy poczuwać wobec portretowanych osób. Zezwala na bycie niewidzialnym.
Podejmujący heroizm widzenia dokumentalista zapuszcza się w społeczne otchłanie. Często zwraca swoją uwagę ku warstwom głodnych i uciskanych. Temu co dla innych może i często pozostaje do ukryte bądź nierealne. Jak superturysta zapuszcza się w pociągającą i nie swoją rzeczywistość. Wartość jego pracy można porównać do zdjęcia rentgenowskiego, które zdolne jest pokazać nam coś cenniejszego niż portret zewnętrzny. Cynizm podpowiada jednak i taką możliwość = wynikające z nieusuwalnej różnicy rozbudzone ciekawstwo nakłania fotografa do daleko posuniętego flirtu z pociągającą go rzeczywistością. Jego zainteresowaniom nie udaje się przypisać walorów etycznych. Będący właściwym opisem relacji fotograf a rzeczywistość flirt nakłania do ustawicznego jej preferowania atrakcyjnej ze względu na jej odmienność. Jedynie ironia mogłaby, zdaniem Sontag, nazwać kształtowane tą drogą poglądy humanistycznymi. Pamięć społeczna z całą charakterystyczną dla siebie specyfiką – łatwością znudzenia czy oswojenia determinuje jeszcze postawę fotografa którą Sontag określa w końcu mianem etycznie otwartej i nieodłącznej estetyzacji.

Powiększenie , Antonioni 1967, retoryka reklamy

Antonioni znany jest z konfrontacji sprzecznych tendencji aksjologicznych, do jakich doprowadza w swojej twórczości. W Powiększeniu zamaskowana symbolika aparatu fotograficznego staje się kluczem do mówienia o świadomej egzystencji. Scena końcowa, uprzytamnia fotografowi, że narzędzie jego pracy nie jest w mocy ostatecznie uchwycić rzeczywistości. Idylla romantycznego spotkania flirtującej w parku pary okazuje się zamaskowanym morderstwem a głównym bohaterem zdjęcia, niezgodnie z nadawanym mu przeznaczeniem staje się trup.

W kontekście przywoływanych refleksji wydźwięk fabuły „Powiększenia”staje się dosyć szczególny a retoryka firm reklamowych wydaje się być zachwiana.
Kodak z 1920
- „ Niewiele wspomnień jest tak przyjemnych, jak wspomnienia z twoich wakacji. Pomimo tego pozwalasz umykać tym wspomnieniom. Jakże mało pamiętasz nawet z tych szczęśliwych momentów, nie pozwól, aby tegoroczne wakacje zostały zapomniane – weź ze sobą Kodaka i zachowaj swoje szczęście. Fotografuj Kodakiem każdą szczęśliwą scenę…”
Inny slogan tej samej firmy: „Ty naciskasz guzik, my robimy resztę”
Czyżby strony pamiątkowych albumów rzeczywiście wyglądały tak bezpretensjonalnie. Fotograf Antonioniego wciąż nie posiada własnego imienia…

Cytaty pochodzą z:

Barthes Rolad, Światło obrazu, przeł. J.Trznadel, W-wa Wyd. KR,1995
Susan Sontag, O fotografii, przeł.S.Magala, W-wa Wyd. Artystyczne i Filmowe 1986

——————————————————————————————–
Materiał udostępniany na zasadach licencji

Creative Commons 2.5
Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne
-Na tych samych warunkach 2.5 Polska

——————————————————————————————–

Leave your response!

You must be logged in to post a comment.