Home » Kino, Konteksty

Recenzja filmu pt. Transformers (2007)

28 czerwca 2009 No Comment

Reżyseria: Michael Bay
Scenariusz: Roberto Orci, Alex Kurtzman
Produkcja: USA
Czas trwania: 144 minuty
Obsada: Shia LaBeouf <> Sam Witwicky
Megan Fox <> Mikaela Banes
John Turturro <> Agnet Simmons
Josh Duhamel <> Kapitan Lennox

„To samochód wybiera kierowcę.” – Bobby Bolivia

Pewnego dnia, amerykańska baza wojskowa zostaje zaatakowana przez obcą istotę. Agresor wygląda jak helikopter bojowy, do czasu gdy jego pancerz „pęka” i zmienia się w kilkunastometrowego robota. W tym samym czasie Sam Witwicky kupuje swój pierwszy samochód – podniszczonego Chevroleta Camaro, który ku jego zdziwieniu również jest istotą z kosmosu. Celem obcych są poszukiwania Wszechiskry (Allspark), która może tworzyć nowe życie. Problem w tym, że poza dzielnymi Autobotami, sześcian pragną zdobyć bezwzględne Deceptikony, które nie cofną się przed niczym.

Idea zmiennokształtnych robotów powstała 25 lat temu, w Japonii. Wszystko zaczęło się od linii zabawek firmy Hasbro. Dziś pokolenia wychowane na tych pomysłowych zabawkach, mogą zgłębiać swoją fascynację, dzięki serialom animowanym, komiksom (w tym z wydawnictwa Marvel), kilku książkom oraz nielicznym grom wideo. Dodatkowo mogą zjadać na śniadanie płatki firmowane logiem Transformersów.

Reżyser filmu, Michael Bay, zaczynał swą przygodę z kinem od kręcenia reklam samochodów. Nic więc dziwnego, że to właśnie auta prezentują się w filmie najlepiej. Postacie ludzkie, których jest zbyt dużo, jak na film o walce kosmicznej rasy, wypadają słabo. Jedynie Shia LaBeouf jako Sam jest zabawny w swej paplaninie oraz John Turturo grający lekko „szurniętego” agenta Simmonsa.

Najmocniejszym punktem filmu są efekty komputerowe, a tym samym postacie robotów. Wszystkie wyglądają niezwykle realistycznie. Faktury ich pancerzy wzorowane są na prawdziwych materiałach, a te najbardziej lśniące dodatkowo odbijają otoczenie. Praca włożona w film przez techników z Industrial Light & Magic sprawia, że roboty są niesamowicie bogate w detale. Ich transformacje sprawiły, że funkcja stopklatki przeżyła swój renesans (ostatni raz miało to miejsce po premierze filmu Nagi Instynkt / Basic Instinct). Film pokazał najlepsze efekty specjalne, dziwi więc że nie zdobył statuetki Oskara w tej kategorii (nagroda przypadła filmowi Złoty Kompas / The Golden Compass)

Co jakiś czas także dialogi i sytuacje wywołać mogą uśmiech na twarzy widza. Oczywiście Michael Bay nie byłby sobą gdyby nie zawarł w swym dziele mnóstwa wybuchów. Ciekawostką jest fakt, że chciał by wszystkie były prawdziwe.

Teraz czas na minusy tej wysokobudżetowej produkcji. Pomijając fakt, że na próżno można szukać w tym filmie logiczności, najbardziej w oczy kole: gloryfikacja wojska, za duże skupienie się na ludziach, którzy nie są wcale tacy pasjonujący, a także krew, która według twórców występuje tylko w postaci zakrzepniętych śladów. Przez cały film, mimo wszystkich eksplozji, walk itd. niegdzie nie widać ani jednej kropli.

Film Transformers warto zobaczyć dla samych efektów specjalnych, które w tamtym okresie były najlepszymi z najlepszych. Należy także poczekać, by wśród napisów końcowych zobaczyć dodatkowe sceny.

Łukasz Kucharski

——————————————————————————————–
Materiał udostępniany na zasadach licencji

Creative Commons 2.5
Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne
-Na tych samych warunkach 2.5 Polska

——————————————————————————————–

Leave your response!

You must be logged in to post a comment.