Home » Antropologia Kultury, Artykuły

Marta Zambrzycka – Gruzińska baśń, czyli twórczość Niko Pirosmaniszwili

29 sierpnia 2009 No Comment

Marta Zambrzycka

Gruzińska baśń, czyli twórczość Niko Pirosmaniszwili

Jest taka legenda o tysiącu czerwonych róż. Jest też taka piosenka. Te róże rozsypał ponoć na ulicy Tybilisi zakochany malarz a zrobił to by oczarować pewną aktorkę. Ta historia nie skończyła się szczęśliwie, ale nie ma to większego znaczenia. To tylko legenda, jedna z wielu. Malarzem tym był oczywiście Niko Pirosmaniszwili, a aktorką? Nieważne. Została uwieczniona na słynnym obrazie Niko „Aktorka Margarita” i to chyba wszystko, co trzeba wiedzieć na jej temat.

O życiu  Pirosmaniszwili wiadomo niewiele, a przecież to właśnie jego „naiwna” i „prymitywna” twórczość stanowi moment przełomowy w historii gruzińskiego malarstwa. To on właśnie pokazał gruzińską specyfikę w sposób zupełnie nowy, tak, jak nikt przed nim, używając najprostszych środków wyrazu, wymalował wielką, barwną gruzińską baśń.

Informacje biograficzne dotyczące Niko składają z urywkowych wiadomości, fragmentów, zapisków, notatek i wspomnień, wiadomo, że urodził się w roku 1862, we wsi Mirzaani (Kachetia), wcześnie osierocony przeniósł się do Tbilisi gdzie mieszkał, tworzył i zmarł około 1918 roku. Relacje dotyczące jego życia są skromne i nierzadko sprzeczne, jak podkreśla Elena Gil (Елена Гиль) w pracy Жил-Был художник один Niko już za życia był postacią nader zagadkową, nikt nie wiedział dokładnie kim jest i gdzie mieszka. Po śmierci zaś szybko stał się legendą. Autorka pisze „Wrażenie jest takie, jakby żył on setki lat temu, a przecież od dnia jego śmierci minęło jedynie 85 lat (…) Trudno nawet uwierzyć, że człowiek ten żył w dużym, cywilizowanym mieście, gdzie wydawano gazety i czasopisma, działały teatry; że był pracownikiem kolei, jeździł tramwajem, fotografował się. (…) Jeszcze za życia Niko Pirosmani był zagadką. Nikt dokładnie nie wiedział kim jest, skąd przybył, gdzie mieszka.”[1] O życiu gruzińskiego „prymitywisty” postał piękny film Sergieja Paradżanowa Arabeski na temat Pirosmaniego (1968 r.). Impresjonistyczne sekwencje poszczególnych kadrów pozwalają nie tylko prześledzić najważniejsze momenty życia artysty, lecz przede wszystkim wprowadzają widza w odrealniony, barwny świat obrazów Pirosmaniego. Z filmu dowiadujemy się, iż Niko szybko porzucił pracę na kolei, jakiś czas próbował swych sił jako właściciel sklepiku z nabiałem, na ścianach którego wymalował dwie wielkie krowy. Czarną i białą. A potem malarstwo stało się najważniejsze, ważniejsze niż praca, pieniądze, dom. Za kawałek chleba i kufel wina dekorował malowidłami ściany tbiliskich kawiarni, mieszkał kątem gdzie popadło, w jakiejś piwnicy, komórce, nie zwracając uwagi na warunki. Żył w nędzy, ale zdawał się tego nie zauważać. Sytuacji nie zmieniło „odkrycie” jego twórczości przez braci Kiryła i Ilję Zdaniewiczów oraz Mikhaila le Dantyu, którzy w roku 1912 przypadkowo natknęli się w Tbilisi na obrazy Pirosmaniego. Oto jak spotkanie rosyjskich twórców z malarstwem Niko opisuje Olga Stelmaszewska w artykule Високі істини наївного мистецтва (Wysokie treści malarstwa naiwnego): „W 1912 (…) z Petersburga do Tbilisi przyjechali na wakacje młodzi artyści – bracia Zdaniewiczowie i francuz Mikhail le Dantyu. Poszukiwali oni nowych rozwiązań malarskich, chcieli zapoznać się z gruzińską twórczością ludową. Nie musieli długo szukać. W pierwszej knajpce na placu przydworcowym czekała na nich cała galeria wstrząsających obrazów Pirosmaniego: zwierzęta z ludzkimi oczami, zadziwiające scenki rodzajowe, uczty, Szota Rustaweli i królowa Tamara. Artyści wywieźli z Gruzji 85 obrazów.”[2] Jednak, jak to zwykle bywa, prawdziwą sławę zdobył Niko dopiero po śmierci. Jego twórczość doczekała się międzynarodowych wystaw, fascynowali się nim wybitni malarze, historycy sztuki analizowali jego dzieła.

Twórczość Pirosmaniego pod wieloma względami wpisuje się w konwencję tak zwanego malarstwa naiwnego określanego też jako „prymitywne”, czy „samorodne”. Nie ukończył Niko żadnej szkoły plastycznej, nie pobierał nauk w Akademii Sztuk, jego twórczości nie można zamknąć w ramy określonego stylu, czy prądu artystycznego. Jak wszyscy twórcy naiwni, Pirosmani pozostaje zjawiskiem całkowicie niezależnym, osobnym i oryginalnym.[3] Nieświadomy obowiązujących w malarstwie akademickim zasad i kanonów, tworzył dzieła szczere, prawdziwe, wypływające z głębokiego poczucia estetyki i wrażliwości na otaczającą go rzeczywistość. Jak większość artystów zwanych naiwnymi, ten tbiliski malarz był człowiekiem samotnym i uważanym za dziwaka. Jednak mówiąc o jego twórczości nie wystarczy odwołać się do kategorii sztuki naiwnej i konwencji prymitywizmu. Jest bowiem Niko Pirosmaniszwili prekursorem współczesnego malarstwa gruzińskiego, geniuszem, którego dzieła do dziś wywierają znaczący wpływ na formowanie się nowoczesnych prądów i tendencji artystycznych w gruzińskiej sztuce.

Większość obrazów Pirosmaniego nie zachowała się, jako, że stanowiły one swoistą ozdobę tyfliskich knajpek, zajazdów i ulic. Niko malował na ścianach, murach, fasadach budynków na stołach, kawałkach dykty czy nawet na metalu – malował wszędzie a stworzone przez niego nostalgiczne, naiwne obrazy stawały się integralnym elementem gruzińskiej stolicy, nadając jej niepowtarzalny, magiczny klimat starej legendy. Bo właśnie legendą, starą baśnią rozpisaną na poszczególne płótna  można nazwać twórczość Niko. Jest to legenda o Gruzji szczęśliwej, bogatej i barwnej, Gruzji ucztującej przy suto zastawionych stołach, pijącej wino i śpiewającej stare pieśni. Jest w obrazach Niko zachwyt i smutek, marzenie i tęsknota. Jego twórczość to zamknięta w formę barwy i konturu zmitologizowana historia Gruzji, przedstawiona z pasją i nostalgią za światem, którego już nie ma, nie będzie, a może nie było nigdy? Tylko w snach, takich jak te, które przedstawia nam autor „Aktorki Margarity”.

Obrazy Pirosmaniego wzruszają swą naiwną niewinnością, bezpretensjonalną prostotą zarówno w sferze kompozycji jak i tematycznego przedstawienia. Niko zaprasza nas do wędrówki w oniryczny, świat rajskich krajobrazów, ciepłych barw i miękkich konturów. W świat pełen dziwnej, tajemniczej ciszy i prostego, zwyczajnego piękna. Wędrujemy wąskimi uliczkami gruzińskich miast i zakurzonymi drogami cichych wiosek, podziwiamy granatowy zmierzch w kaukaskich górach i świetlisty miejski poranek. A razem z nami wędrują ludzie i zwierzęta.

Właśnie zwierzęta stanowią jeden z podstawowych motywów twórczości Pirosmaniego. Malowane miękko, z ogromną sympatią i zrozumieniem dzikie leśne bestie wydają się być najłagodniejszymi ze stworzeń, a domowe krowy, psy i konie sprawiają wrażenie mądrzejszych i lepszych niż ich właściciele. Ogromne żółte lwy, białe niedźwiedzie, i czarne osły, czerwone byki i pomarańczowe sarny, jelenie i puszyste owce, patrzą z obrazów swoimi wielkimi, ludzkimi oczami. Patrzą mądrze i smutno. Trzeba kochać świat i widzieć w nim dużo piękna by umieć przedstawić go w taki sposób. Ale też trzeba go rozumieć, rozumieć smutek kryjący się w najpiękniejszym, najspokojniejszym krajobrazie, w radosnym śmiechu wieczornej uczty. Wydaje się, że Niko Pirosmani rozumiał to i umiał odzwierciedlić w swojej twórczości. Ale mówić o obrazach, to trochę jak mówić o muzyce. Trzeba po prostu zobaczyć.

Bibliografia:

Aleksander Jackowski, Sztuka zwana naiwną, Warszawa, 1995

Ольга Стельмашевська, Високі істини наївного мистецтва www.day.kiev.ua

Елена Гиль  Жил-был художник один www.vestnik.com.

Gruzińskie malarstwo – Pirosmaniszwili i jego geniusz, www.domkaukaski.org


[1]Елена Гиль  Жил-был художник один… „Такое впечатление, что жил он несколько столетий назад, а ведь со дня его смерти прошло всего 85 лет, Трудно даже поверить, что этот человек жил в большом цивилизованном городе, где издавалась дюжина газет и журналов, где было несколько театров; что он служил на железной дороге, ездил в трамвае, фотографировался. Между тем, ещё при жизни Нико Пиросмани стал загадкой. Никто толком не знал, кто он, откуда, где живет.” tłumaczenie Marta Zambrzycka, www.vestnik.com.

[2] Ольга Стельмашевська, Високі істини наївного мистецтва „1912 року, з Петербурга до Тифліса на канікули приїхали молоді художники — брати Кирило та Ілля Зданевичі і француз Міхаїл ле Дантю. Друзі шукали нові шляхи в живописі й приїхали до Грузії знайомитись з народним мистецтвом. Шукати довелося недовго. У першому ж трактирі на привокзальній площі їх чекала ціла галерея вражаючих картин Піросмані: тварини з людськими очима, дивовижні жанрові сценки, застілля, Шота Руставелі та цариця Тамара. Зданевичі та Дантю вивезли з Грузії 85 картин художника”. Tłum. Marta Zambrzycka, www.day.kiev.ua

[3] O charakterystycznej dla twórców naiwnych „osobności” artystycznej pisze Aleksander Jackowski w pracy Sztuka zwana naiwną, Warszawa, 1995, s.5

Leave your response!

You must be logged in to post a comment.