Marcin Ograbek – Wszystko jest kulturą popularną – Sztuka a nowe pokolenie
Marcin Ograbek
Wszystko jest kulturą popularną – Sztuka a nowe pokolenie
Postawiona w tytule pracy teza może w pierwszych chwilach wydać się absurdalna. Jeżeli bowiem to twierdzenie było by prawdziwe, jednoznacznie potwierdzało by fakt istnienia tylko i wyłącznie kultury „prostej”,” komercyjnej” i „niskiej”, jak często dookreślano „kulturę popularną”[1]. Obwieszczałoby również jednoznacznie śmierć kultury, którą nazywano „wysoką”, cenioną za jej elitarność i autorytet; kulturę „wyższego rzędu”, „wzniosłych wartości” czy też „politycznie poprawną”. Truizmem wydaje się stwierdzenie, że kultura popularna jest wytworem wypracowanym z doświadczeń wszechobecnej ponowoczesności. Współczesne społeczeństwo i przemiany, które w nim następują, coraz dynamiczniej kształtują funkcjonowanie edukacji na progu XXI wieku. Ogromny postęp naukowo-techniczny, narastające procesy globalizacji czy tendencje zmierzające do stworzenia cywilizacji wiedzy i budowy otwartego społeczeństwa informacyjnego są głównym motorem współcześnie występujących przeobrażeń cywilizacyjnych. Wszystkie przemiany wpływają na kulturę- a ta z ogromną siłą perswazji, jaką zresztą zawsze posiadała- wpływa na człowieka.
Z problemem zdefiniowania pojęcia kultury elitarnej i popularnej stykało się bardzo wielu badaczy z różnych dziedzin nauk humanistycznych, zwłaszcza antropologii kulturowej, pedagogiki, socjologii czy kulturoznawstwa. Sama definicja kultury, uważanego za jedno z podstawowych pojęć współczesnej humanistyki, to często przedmiot nieprzerwanych i interdyscyplinarnych sporów. Problem ten, przekłada się również na próbę klasyfikacji zjawisk kultury elitarnej i popularnej. Co nimi może być, a co nie? Czy istnieje jakaś granica pozwalająca bezbłędnie sklasyfikować i odróżnić dany tekst kultury? Czy owa granica jest trwała, czy jest zmienna z czasem? Czy kultura wysoka może istnieć bez kultury popularnej?
Współcześnie, powyższe pytania, wraz z wzrostem wagi przeżyć indywidualnych i jednostkowego odbioru działalności kulturalnej tracą na znaczeniu. W dzisiejszym świecie, w którym nikt nie jest w stanie poznać jutra, w którym ideologie i religie tracą swą moc, w którym nikt nie ufa ani politykom, ani księżom, ni wyroczniom czy filozofom– człowiek koncentruje się na swoich emocjach jako na jedynym pewniku. Ważne są bowiem tylko te „wyjątkowe emocje”, które powstają wraz z kontaktem z danym dziełem, które należą tylko do mnie, tylko przeze mnie są stworzone i przeżywane. Nie jest to bynajmniej tylko wzniosłe założenie, lecz fakt o szerokim zasięgu. Kultura ma się ze mną utożsamiać, dostarczyć mi przyjemności, zająć i poruszyć. Opinia i zdanie innych odnośnie jej wartości, schodzi na dalszy plan, nie tylko w wymiarze indywidualnym, ale również jako przedmiot zainteresowań badawczych. Nic nie staje się człowiekowi bliższe niż kultura popularna: otacza go wszędzie, aż do granic nieprzyzwoitości, odbija się w niej codzienność, pozwalając na odpoczynek po ciężkich godzinach pracy i spełnienie najbardziej ukrytych marzeń. Jak zauważa Antonia Kłoskowska, „Wbrew rozgraniczeniom proponowanym przez krytyków masowej kultury twórczość, którą należałoby zaliczyć do niższego artystycznego poziomu, dotyka w podobnych wypadkach, w prasie serca, w noweli z magazynów kobiecych, najbardziej istotnych kardynalnych ludzkich problemów elementarnych form współżycia w podstawowych grupach społecznych: miłości i zdrady, walki, zazdrości, pragnienia szczęścia i rezygnacji [2]”.
O rozwoju, jakości i przyszłości kultury zaczęło decydować młodsze pokolenie. Mniej konserwatywne względem zastanych już w społeczeństwie norm i wartości coraz silniej promuje swoje własne zachowania, modę, obyczaje, nawyki czy sposoby postępowania. To „nowa władza” zaczyna wypracowywać wzorce kulturowe do których ma dostosować się reszta społeczeństwa. Według przeprowadzonych badań, w sieci internet, największą aktywność w tworzeniu nowych treści wykazują osoby w wieku 18-24 lat, podczas gdy pozostali wolą wykorzystywać już istniejące zasoby[3]. Powyższa prawidłowość nie jest niczym nowym w literaturze socjologicznej, chyba najlepiej scharakteryzowanym przez Margaret Mead określającej kulturę społeczeństw nowoczesnych jako kulturę prefiguratyną – czy też, jak sama autorka proponuje, „kulturę zagadkowych dzieci”.[4] Kultura popularna wydaję się idealną płaszczyzną dla młodych, którzy wypracowali o wiele lepszą zręczność w posługiwaniu się nowymi mediami niż dorośli. Wysoka skuteczność przekazu tej formy kultury, jej łatwość odbioru i ludyczny charakter stanowi o jej stosunkowo szybkim przyswojeniu i wytwarzaniu nowego otoczenia moralno-społecznego.
Kultura popularna bazuje na prostej ciekawości, jednak odwołuje się do wytworów o różnej wartości i przez to dla różnych odbiorców. Dowód na potwierdzenie tej tezy kulturoznawcy znajdują choćby w zyskujących coraz większą globalną popularność amerykańskich serialach, stanowiących klasyczny przykład popkultury. Nie bez powodu klasyfikowane są one często jako „nowa generacja”, której przekaz, bardziej skierowany jest na odbiorcę interaktywnego niż masowego [5]. Postacie, z którymi odbiorca powinien się zmierzyć na obszarze emocjonalnym, moralnym i poznawczym (Dexter, Prison Break), ogromne zróżnicowanie w wymiarze estetycznym (True Blood, Californication) czy też swobodne żonglowanie konwencjami i humorem (Weeds, Desperate Housewives) wymagają coraz to szerszych kulturalnych kompetencji. Przedstawione produkcje wymagają od odbiorcy podjęcia subtelnej gry ze zjawiskami kultury, często też prowokują go do ironicznej zabawy z dyskursywnymi schematami, choć oczywiście mogą być odbierane na podstawowej płaszczyźnie.
Kultura popularna stała się kulturą multinarodową, oplatającą w zawrotnej prędkości cały glob ziemski. Te same wartości łączą młodych różnych narodowości. W przeciwieństwie do starszych pokoleń, pytając przypadkowego nastolatka w dowolnym kraju Europy co to jest Coca-Cola, Harry Potter czy też kim był Michael Jackson nie usłyszy się błędnej odpowiedzi. Co więcej brak powszechnej znajomości coraz częściej może stać się przyczyną marginalizacji i symbolicznego kulturowego wykluczenia. Młodzież różnych narodów, podobna do siebie jak nigdy do tej pory w historii łączy podobne doświadczenie i identyczna wrażliwość estetyczna. Tak podobna do siebie, ale stara się jednak za wszelką cenę wyróżnić: jak najdokładniej manifestować swoje „ja”, począwszy od ubioru, poprzez własny dzwonek w komórce, kończąc na przywieszce zespołu rock’owego na plecaku. Inność przybiera znaczenia pozytywnego, bo to ona stanowi o dostrzeżeniu i rozróżnieniu.
Na „sztukę muzealną”, przepełnioną konserwatyzmem nie ma już miejsca. Wydaje się ona tak wyalienowana od problemów współczesnego świata, zimna i nieaktualna, że nawet niewarta zachodu poznania. Instytucja muzeum pozostaje otwarta tylko dla nielicznych pasjonatów; sztuka w takiej formie nie jest kojarzona z żadną potrzebą. Po części może dlatego, że człowiek błędnie założył, że wszystkie obrazy, posklejana ceramika czy rzeźby wydarte z kamiennych podstaw, po stuleciach, w cudowny sposób, zaczną znów pełnić swoje funkcje kulturalne. Wpływ takiej kultury, oderwany z obyczajowości i działania ma znacznie mniejszą skuteczność, niż dotąd mu przypisywano.
Triumf kultury popularnej nie wyeliminuje humanistycznych wartości i osiągnięć nauki, choć może zmienić sposoby jej odczytywania. Po „kulturze elitarnej” pozostały już tylko pozostałości- fragmentarycznie przyswajane na lekcjach historii czy języka ojczystego. Całkowite oderwanie sztuki współczesnej od rzeczywistości, artystów od kontaktu z ich odbiorcami, w naturalny sposób popchnęło przedmiot ludzkich zainteresowań skupiając go na codzienności, potoczności, czymś z czym człowiek styka się na co dzień i gdzie widzi swoje odbicie. Część ludzi krytykując kulturę popularną, oskarżając ją za niskie, antyhumanistyczne wartości jednocześnie ją lekceważy. Jednak czy to nie my sami sprawiamy, że jest ona dla ludzi atrakcyjna? Ponadto nie oferujemy żadnej alternaty, a jeżeli się to już zdarzy, to nie myślimy o społeczeństwie jako wspólnocie, kierując swój przekaz do wybranej grupy.
Instytucja szkoły wypada katastrofalnie- jest pomocna przy nabyciu jedynie niezbędnych cywilizacyjnie umiejętności. Nauczanie przedmiotów artystycznych (zwłaszcza plastycznych), w którym nacisk kładzie się na pamięciowe przyswajanie nazwisk malarzy, tytułów dzieł, nazw zabytków w celu pomyślnego przygotowania części humanistycznej egzaminu gimnazjalnego zdaje się potęgować problem. Przedmioty artystyczne w takim wydaniu, zamiast zbliżać do drugiego człowieka, pomagać w budowaniu tożsamości kulturowej i osobowej jednostki tylko oddalają, ukazując bezsensowność systemu kształcenia. Jak słusznie przytacza Katarzyna Olbrycht: „Nawet w tradycyjnym zakresie tej edukacji, rozumianej jako przygotowanie do kontaktu ze sztuką, wyniki pozostają wiele do życzenia. (…) Najczęściej zatrzymują się na warstwie opisu, przedstawienia, podobieństwa, łatwo uchwytnych znaczeń i powierzchownych wzruszeń”.[6] Ignorancja na kulturę jest zaś ogromna- graffiti, manga, hip-hop, grafika komputerowa, która winna być filarem wzbudzania zainteresowania sztucznie wypychana jest poza margines oferty kształcenia.
Zjawisko kultury masowej stanowi coraz ważniejszą sferę doświadczeń ludzi młodych i wszystko wskazuje na to, że wpływ tej kultury będzie się coraz mocniej utrwalał. Nieznajomość zasad, a zwłaszcza reguł nią rządzących, nie może być obca w naszym kręgu cywilizacyjnym. Opozycja kultury popularnej do kultury wysokiej od samego początku istnienia była całkiem absurdalna. Prawdziwa jakość i wartość dzieła nie przekłada bowiem się na jej dostępność i obszar oddziaływania. Popularność, sama w sobie nie czyni z ludzi prawdziwych artystów, ani z ich wytworów, wielkiej, ponadczasowej sztuki. Ponadto tylko te osoby które utożsamiają się z kulturą popularną, mogą ją poddawać ocenie. Trzytomowy słownik języka polskiego określenie „popularny” definiuje jako „zrozumiały dla wszystkich, powszechnie znany, cieszący się rozgłosem, ceniony”[7]. Francuski i angielski przymiotnik „populaire” czy też „popular” , (etymologicznie bliższy łacińskiemu rdzeniowi słowa popularus) , tłumaczy jako „należący do ludu” , „wspólny wszystkim ludziom”[8][9]. Czy można znaleźć bardziej dobitne określenie które mogło by lepiej scharakteryzować kulturę?
Marcin Ograbek
Uniwersytet Łódźki, Edukacja Przez Sztukę
ograbek@aol.pl
Bibliografia :
[1] Zdecydowałem się całkowicie zrezygnować z używania często stosowanego ekwiwalentnego pojęcia „kultury niskiej” czy „masowej” dla przedstawianego zjawiska. Po pierwsze dlatego, że potocznie budzi ono skojarzenia na ogół negatywne. Domyślne określanie odbiorców danego rodzaju kultury „masą”, zaś treści i jakość kultury jako „przeciętne”, „prymitywne”, czy niekiedy nawet „tandetne” wydaje mi się metodologicznie niepoprawne. Analiza zjawisk kultury powinna być w założeniu, par excellance, neutralna. Jednocześnie pozostaje zgodny z zasadą powstrzymywania się od ocen analizowanych zjawisk kulturalnych. Podobny wymóg niewartościowania faktów kultury propagował S. Czarnowski. Zob. szerzej: S. Czarnowski, Kultura. Dzieła, Warszawa 1966, t. I
[2] A. Kłoskowska, Kultura Masowa. Krytyka i obrona, Warszawa 1980
[3] Na podstawie badania aktywności polskich internautów „Mądry Internet” przeprowadzonych w maju 2009r. przez MillwardBrown SMG/KRC metodą CAWI (Computer Assisted Web Interview). W badaniu wzięła udział reprezentatywna grupa 1004 respondentów. Celem badania było stworzenie obrazu aktywności polskich internautów oraz zbadanie ich opinii, dotyczącej różnych zachowań w sieci.
[4] M. Mead, „Kultura i tożsamość: studium dystansu międzypokoleniowego”, Warszawa 2000
[5] Problem wielowymiarowości i wielości interpretacji seriali poruszany był na konferencji „Nowa generacja seriali telewizyjnych a Polska widownia” zorganizowaną przez Instytut Kultury i Komunikowania SWPS i Polską Akademie Nauk. Ze względu na szczególną „świeżość” tego zjawiska brak jeszcze konkretnych opracowań.
[6] Katarzyna Olbrycht, Edukacja kulturalna dzieci i młodzieży- problemy i wyzwania, [w:] Materiały z konferencji zorganizowane przez Komisję Kultury i Środków Przekazu pod patronatem Marszałka Senatu RP prof. Longina Pastusiaka
[7] Słownik Języka Polskiego PWN, Warszawa 1979, s. 819
[8] Le nouveau Petit Robert, Paris 2003, s.2003
[9] Online Etymology Dictionary http://www.etymonline.com/index.php?search=popular&searchmode=none



















Leave your response!
You must be logged in to post a comment.