Agnieszka Czerwonko – Zło w twórczości F. Dostojewskiego na podstawie powieści Zbrodnia i kara
Agnieszka Czerwonko
Zło w twórczości F. Dostojewskiego na podstawie powieści Zbrodnia i kara
(…)I rzekł [Bóg]: oto Adam stał się jako jeden z nas, wiedzący dobre i złe: teraz tedy, by snadź nie ściągnął ręki swojej i nie wziął drzewa żywota, i nie jadł, a byłby żyw na wieki. I wypuścił go Pan Bóg z raju rozkoszy, żeby uprawiał ziemię, z której jest wzięty. I wygnał Adama: i postawił przed rajem rozkoszy Cherubina i miecz płomienisty, obrotny, ku strzeżeniu drogi drzewa żywota(…) (Genesis 3:22-24) 1
Przytoczony wyżej cytat obrazuje biblijną koncepcję genezy zła. Według niej jest ono efektem nieposłuszeństwa, niewypełnienia Bożej woli. Biblia zdaje się wyraźnie rozgraniczać dobro i zło. Żadna z tych przeciwstawnych, ukazanych w cytacie wartości nie jest naznaczona relatywizmem. Nie ma też mowy o jakichkolwiek zależnościach między nimi.
Nieco inaczej ów problem ujmuje śląski mistyk, Jakob Boehme w swym dziele: Mysterium Magnum oder Erklärung über erste Buch Mosis. Mianowicie:
Ciemność jest największą wrogością światła, a jest przecież przyczyną tego, że światło stało się jawne. Albowiem gdyby nie było czerni, nie mogłaby się ujawnić biel i gdyby nie było cierpienia, nie ujawniłaby się też radość. 2 W tymże cytacie, na zasadzie paradoksu ukazuje on zasadność współistnienia obu tych wartości. Idąc dalej, możemy odwołać się do myśli Schellinga, wedle którego zło, chociaż związane jest z mroczną podstawą bytu powstaje dopiero na poziomie człowieka. Dobro i zło są konieczne, aby mogła istnieć wolność. 3
Na podstawie Biblii można by przyjąć, że pierwotnie dobro i zło stanowiły wartości przeciwstawne i niezależne od siebie. Wedle Księgi Rodzaju Bóg, formując poszczególne elementy świata – ciemność, światłość, wody, ziemię, wszelkie rośliny, zwierzęta a ostatecznie człowieka widział (…) iż były [one] bardzo dobre (Genesis 1:31). 4
Jednak zawczasu ostrzegł człowieka, mówiąc mu: (…) ale z drzewa wiadomości dobrego i złego nie jedz: bo którego dnia będziesz jadł z niego, śmiercią umrzesz. (Genesis 2:17). 5
Tym samym ustanowił on karę za nieposłuszeństwo, którego to ów człowiek – wedle Biblii – definitywnie się dopuścił. Należy dodać, że nie chodziło tu o śmierć ,,namacalną”- mowa była o życiu w oddaleniu od Boga, w trudach, poza rajem.
W artykule Zło jako pierwotna otchłań w świecie i człowieku autorstwa Katarzyny Lidii Witawskiej czytamy: (…)Zło nie może być brakiem dobra, mniejszą ilością dobra w bycie, nieistniejące relatywnie do istniejącego dobra, nie może być w Bogu ani od niego pochodzić, musi być realne, aby wolność miała sens. Wolny wybór musi się dokonać pomiędzy możliwościami o równym statucie bytowym. Wolność jest nierozerwalnie związana z człowiekiem, dlatego dopiero w nim ujawnia się zło jako możliwość wyboru pomiędzy skierowaniem swej woli ku Bogu, co oznacza wybór dobra, lub ku ciemnej podstawie, co znamionuje wybór zła. 6 Z rzeczonej wolności skorzystał człowiek w momencie, gdy sięgnął po zakazany owoc. To on, skuszony przez Szatana był swoistym katalizatorem zła. Można powiedzieć, że zło jako zjawisko istniało pierwotnie w możności, nie w bycie – on zaś w swej niedoskonałości stał się przyczyną tego, że realnie zaistniało w świecie.
Fiodor Dostojewski, autor powieści Zbrodnia i kara mawiał, iż tam, gdzie nie ma Boga, tym bardziej nie ma człowieka, jest natomiast demon i dlatego piekło jest całkowitym brakiem miłości. 7 Nasuwa się pytanie, jak potoczyłyby się losy Raskolnikowa, bohatera tejże powieści, gdyby nie miłość Soni – kobiety pobożnej, jednak, z racji ciężkiej sytuacji życiowej, obciążonej grzechem prostytucji?
On sam był człowiekiem, który kierował się rozumem, nie wiarą czy powszechnie przyjętymi normami etycznymi. Obraz radykalnych poglądów Raskolnikowa, tyczących się naprawy świata odzwierciedlają słowa studenta, wypowiedziane w traktierni: Za jedno życie – tysiąc żywotów uratowanych od gnicia i rozkładu. Jedna śmierć w zamian za sto żywotów – przecież to prosty rachunek! 8 Wierzył w celowość zabójstwa okrutnej lichwiarki Alony, określanej tu jako jędza, wsza, która zżera cudze życie, ażeby setki, może tysiące ludzkich istnień (…) skierować na właściwą drogę; dziesiątki rodzin ocalić od nędzy, rozkładu, zguby, od rozpusty, od wenerycznych szpitali – i to wszystko za jej pieniądze. 9 Sonia natomiast była kobietą pokorną, kierowała się wiarą a swe życie w całości powierzyła Bogu. Żyła w grzechu, jednak nie traciła nadziei na zbawienie siebie i Rodiona jakby w myśl słów, iż im większy grzech, tym większe miłosierdzie.
Dlaczego Raskolnikow, człowiek w swym własnym mniemaniu powołany do zmiany ciężkiego losu narodu rosyjskiego w XIXw, żyjącego pośród niesprawiedliwości i nierówności społecznych nie stał się bohaterem na miarę Napoleona? Przecież obydwaj dopuścili się mordów w imię słusznej, zdawałoby się, idei, jaką było ulepszenie świata?
Ludzie wyżsi! Teraz dopiero rodzi góra ludzkiej przyszłości. Bóg umarł: niech za naszą wolą nadczłowiek teraz żyje! 10– nawoływał Nietzsche w swym dziele Tako rzecze Zaratustra. Wedle jego filozofii, człowiek wyższy, predestynowany do wyższych celów uprawniony jest do korzystania z wszelkich dostępnych środków, by rzeczone cele osiągnąć, nawet jeśli takowymi okazują się mordy i przestępstwa. Neguje Boga jako najwyższą instancję osądów moralnych i Jego w ogóle.
Człowiek jest zły – mówili mi ku pociesze wszyscy najmędrsi (…). Zło jest w człowieku największą siłą(…). Najgorsze jest w człowieku niezbędne do najlepszego – rzecze dalej Nietzsche, dodając jeszcze: Nie powiada się tego wszakże dla długich uszu! Nie każde słowo tez każdej gębie przystoi. Subtelne to i dalekie rzeczy. Niech owiec racice po nie nie sięgają!11
Specyficzne stanowisko w sprawie zła zajmuje także słynny Markiz De Sade, wedle którego człowiek nie powinien się powściągać, winien dopuszczać się śmiało wszystkich czynów, których idee się w nim rodzą, gdyż podsyła mu je wyłącznie głos natury. Tylko w ten sposób czyni nas ona wykonawcami swych praw. Jeśli tajemne aspiracje natury wiodą nas do zła, widocznie jest ono jej niezbędne. 12 Można więc założyć, iż jest ono niejednokrotnie niezbędne do wypełniania konieczności dziejowej i przekształcania świata na lepsze (tak też uważał Hegel). Tu po raz kolejny nasuwa się wspomniana już w niniejszej pracy rozmowa studenta z oficerem, podsłuchana przez Raskolnikowa w traktierni. Pada w niej stwierdzenie, że przecie my przyrodę wciąż naprawiamy i naprostowujemy; inaczej, musielibyśmy ugrzęznąć w zabobonach. Inaczej, nie byłoby ani jednego wielkiego człowieka. 13 Usunięcie bezdusznej lichwiarki Alony zdawało się być środkiem do wyzwolenia uciskanych przez nią ludzi. Raskolnikow przyjął na siebie ową misję. Nie stał się jednak drugim Napoleonem; mimo, iż koncepcja naprawy świata poprzez konieczną zbrodnię zdawała się mieć sens, rychło po dokonaniu czynu stał się on niewolnikiem własnych wątpliwości i strachu przed odkryciem prawdy przez osoby trzecie. Łup, który z założenia miał pomóc biednemu społeczeństwu został przez niego ukryty – zatem zabójstwo stało się bezcelowe.
Dostojewski nieprzypadkowo zatytułował swoje dzieło Zbrodnia i kara, podkreślając tym samym, iż każde zło niesie za sobą konsekwencje. Takową karę ponosi Raskolnikow, stając się ofiarą własnej zbrodni. Dręczą go wyrzuty sumienia, jego życie staje się traumą. Ucieka od ludzi, grzęźnie w świecie własnych, przerażających myśli i emocji i ostatecznie za namową Soni przyznaje się do popełnionej zbrodni, co skutkuje procesem sądowym i wysłaniem na katorgę. Paradoksalnie jednak to, co jest karą staje się dla niego również wyzwoleniem. W więzieniu odwraca się od racjonalnego patrzenia na świat i za sprawą uczucia do Soni zaczyna pojmować go sercem:
Myślał o niej. Przypomniał sobie, jak ją ustawicznie dręczył, jak szargał jej serce; uprzytomnił sobie jej bladą, chudziutką twarzyczkę, lecz obecnie te wspomnienia prawie go nie trapiły: wiedział, jaką nieskończoną miłością teraz powetuje wszystkie jej cierpienia. Zresztą czymże są te wszystkie, w s z y s t k i e męczarnie przeszłości! Wszystko, nawet jego zbrodnia, nawet wyrok i zesłanie, wydawało mu się teraz, w tym pierwszym porywie jak gdyby faktem dziwnym, zewnętrznym, który bodajże nie jemu się przytrafił. Zresztą, nie mógł tego wieczoru myśleć o czymkolwiek długo i wytrwale, nie mógł na niczym się skupić(…) – czuł tylko. Zamiast dialektyki przyszło życie i w świadomości musiało się wypracować coś zupełnie innego. 14
Za sprawą Soni Raskolnikow przebudził się do normalnego życia, ,,zmartwychwstał” niczym biblijny Łazarz. Ona również musiała oczyścić się z win. Kierując się miłością i chęcią ratowania Rodiona przed jego przeszłością pojechała za nim na Syberię. Odkupienie przez cierpienie – to była droga, którą pragnęła obrać i podążyć nią wraz z nim.
Początkowo odsuwał on ją od siebie, przewidywał że Sonia zamęczy go religią, będzie wciąż mówiła o Ewangelii i wmuszała mu różne książki. 15 A jednak później sam sobie zadawał pytania: Czy jej przekonania mogą teraz nie być moimi przekonaniami? A przynajmniej uczucia jej, dążności?16, finalnie dopuszczając do głosu serce.
Wedle Pascala, istnieje porządek serca (orde du coeur) różny od porządku rozumu, który uczeni skłonni są uważać za jedyny. Serce ma swoje racje, których rozum nie zna (Le coeur a ses raisons, que la raison ne connait pas). 17Ów filozof, który to wątpliwości natury egzystencjalnej i moralnej próbował rozwiązywać nie poprzez rozum, a wiarę i serce właśnie, mawiał – Ogłupi cię wiara? – Przypuśćmy, ale cóż masz do stracenia? To jedyna możliwa droga, skoro wiadomo, że rozum niezdolny jest do poznania(…) Pascal nie próbował dowieść, że istnienie Boga jest pewne, ani nawet, że jest prawdopodobne; natomiast próbował obliczyć, o ile uznanie go jest dla człowieka zyskowniejsze. Reasumując, stawiając na istnienie Boga, ryzykujemy niewiele, bo tylko jedno doczesne życie, jeśli zaś okaże się, iż mamy rację, to zyskamy wieczne życie i szczęście. Wobec tego należy żyć tak, jak gdyby [Bóg] istniał. 18
Owe, dość odważne zresztą rozważania i stawianie kwestii wiary na szali korzyści mogłoby posłużyć Raskolnikowi jako rozsądny argument do zwrócenia się ku religii.
A jednak – o czym już była mowa – wystarczającym argumentem była miłość Soni i chęć oczyszczenia się z win. W charakterze dygresji można posłużyć się stwierdzeniem Anny Raźny, wedle której motyw (…) cierpienia jest w powieści mocno związany z wątkiem chrystologicznym i widocznym w twórczości Dostojewskiego pragnieniem obrony Chrystusa i chrześcijaństwa przed triumfującym w kręgach inteligencji rosyjskiej materializmem ateistycznym. 19
W każdym człowieku znajduje się pierwiastek dobra i zła. W różnych, nieraz ekstremalnych momentach jego życia do głosu dochodzi któryś z nich. Jeśli w przypadku Raskolnikowa zło miało być środkiem do spełnienia wyższej idei, Soni – do utrzymania ubogiej rodziny, to w przypadku Łużyna, Marmieładowa czy Swidrygajłowa było ono już czymś zupełnie pospolitym. Pierwszy z nich – narzeczony Duni, siostry Raskolnikowa pragnął wykorzystać jej ubóstwo i uzależnić ją od siebie. Drugi był alkoholikiem, przez co jego rodzina popadła w ubóstwo zaś córka – Sonia zmuszona była trudnić się nierządem, by zarobić na jej utrzymanie. Trzeci natomiast był rozpustnikiem, hedonistą i prawdopodobnie też mordercą.
Dostojewski opisuje rozterki, wewnętrzną walkę, którą toczą poszczególni bohaterowie. Osobliwie odnosi się do prezentowanych postaci. Nie stara się oceniać, moralizować, nie zestawia ze sobą skrajnie różnych charakterów celem porównania, nie podsuwa czytelnikowi gotowych odpowiedzi na palące pytania natury moralnej. Brak tu ,,bohaterów z marmuru”, brak również tych doszczętnie wyzbytych dobra. Można by tu nawiązać do przytoczonych na początku słów Jakoba Boehme, a mianowicie: gdyby nie było cierpienia, nie ujawniłaby się tez radość. 20 Są one doskonałym podsumowaniem drogi, którą przebył Raskolnikow od zbrodni, poprzez traumę aż do wyzwolenia, Powrót na drogę moralności i porzucenie pychy stały się środkiem do odkupienia win i ratunkiem od ostatecznego zatracenia.
Autor: Agnieszka Czerwonko
Studentka I roku studiów uzupełniających, kierunek filologia rosyjska, Uniwersytet Jagielloński
Przypisy:
- Biblia. Księgi Starego i Nowego Testamentu, tom I w przekładzie Ks. D. Jakuba Wujka, Genesis 3:22-24
- J. Kosian, Mistyka śląska. Mistrzowie duchowości śląskiej. Jakub Boehme, Anioł Ślązak i Daniel Czepko. Wrocław 2001, s.138
- Witowska Katarzyna Lidia, Zło jako pierwotna otchłań w świecie i człowieku – Boehme i Schelling [W:] http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,4706
- Biblia. Księgi Starego i Nowego Testamentu, tom I w przekładzie Ks. D. Jakuba Wujka, Genesis 1:31
- Ibidem, Genesis 2:17
- Witowska Katarzyna Lidia, Zło jako pierwotna otchłań w świecie i człowieku – Boehme i Schelling [W:] http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,4706
- Evdokimov Paul, Gogol i Dostojewski, czyli zstąpienie do otchłani, (fragment) [W:] http://www.homini.com.pl/index.php?s=karta_fragment&id=185
- Dostojewski Fiodor, Zbrodnia i kara, Warszawa 1957, s.75
- Ibidem
- Nietzsche Fryderyk, Tako rzecze Zaratustra, Poznań 2000, s.259
- Ibidem, s. 261
- Gołaszewska Maria, Fascynacja złem. Eseje z teorii wartości, Warszawa – Kraków 1994, s. 108
- Dostojewski Fiodor, Zbrodnia i kara, Warszawa 1957, s. 76
- Ibidem, s. 555 – 556
- Ibidem
- Ibidem
- Tatarkiewicz Władysław, Historia filozofii, tom II, Warszawa 2005, s.66
- Ibidem, s. 67
- Praca zbiorowa pod red. Suchanka Lucjana, Rosjoznawstwo, Kraków 2004, s. 256
- J. Kosian, Mistyka śląska. Mistrzowie duchowości śląskiej. Jakub Boehme, Anioł Ślązak i Daniel Czepko. Wrocław 2001, s. 138



















Leave your response!
You must be logged in to post a comment.