Home » Konteksty, Muzyka

Solo Życia por raz piąty

27 września 2009 No Comment

plakat soloJuż po raz piąty w Lublinie odbył się festiwal Solo Życia. Jak co roku program artystyczny był bardzo bogaty i zróżnicowany. I co ważne wstęp był całkowicie bezpłatny. O dobrą atmosferę sobotniej imprezy zadbały nie tylko świetne zespoły ale również znany prezenter radiowy Jan Chojnicki w roli konferansjera. Nie należy zapominać, że festiwal Solo życia to nie tylko muzyka na żywo na wysokim poziomie ale także przestroga przed uzależnieniami. Podobnie jak w poprzednich edycjach i tej przyświecało hasło „Lepiej grać niż pić lub ćpać”

Na dobry początek

Koncert finałowy festiwalu „Solo Życia” rozpoczął się od ciepłych rytmów Sensithief laureata przeglądu Muzyki Różnej STAŚ 2008. Ognista mieszanka muzyki dancehall i modern roots – jak sami określają swoją twórczość – szybko przypadła do gustu lubelskiej publiczności. Po Sensithief wystąpili Wykładowcy szkoły Rock & Heavy Metal Wrocław. Pierwszy raz widziałem metalowy koncert w amfiteatrze w biały dzień. Mocne brzmienie gitar i niesamowity growl wokalisty musiały zdumieć większość słuchaczy. Szczególnie zaś małżeństwa z dziećmi i emerytów. Kolejnymi atrakcjami był występy laureatów KFM – tegorocznego zwycięzcy konkursy na Festiwalu im. Ryśka Riedla, a następnie Marcina Kacperczyka (laureata Solo Życia 2008), Piotra Koszałki (2005), Tomasza Rząda (2006) oraz Bartka Woźniaka (2007). Kiedy laureaci poprzednich edycji zakończyli swoje występy nadszedł czas wyłonienia tegorocznego zwycięzcy. Do finału dostało się siedmiu muzyków. Po wysłuchaniu ich solówek od razu zacząłem współczuć członkom jury.

Muzyczna podróż

Jako pierwsza gwiazda wieczoru wystąpiło znakomite trio: Marek Raduli, Krzysztof Ścierański, Przemek Kuczyński. To co zaprezentowała ta trójka muzyków można tylko określić mianem wspaniałej podróży muzycznej. Szczególnie gra Krzysztofa Ścierańskiego nie pozwoliła wychodzić z zadumy i podziwu. Gdy trio zakończyło swój koncert i przywróciło publiczność do Lublina z dalekich muzycznych stron nadszedł czas na wyłonienie laureata. Zwycięzca tegorocznej edycji festiwalu Solo Życia został Bartosz Pawlik. Nagrodę główną 1000 euro wręczył Ryszard Poznakowski.
Posłuchaj:
[audio:http://wiedzaiedukacja.eu/wp-content/uploads/2009/09/Solo-zycia.mp3]
Pobierz:
Ogłoszenie wyników

Long Live Rock ‘n’ Roll

Ostatnią gwiazdą wieczoru był legendarny zespół TSA. Jeden z nielicznych, który gra w niezmienionym składzie od początku istnienia, a jest to już prawie 30 lat. Nie po raz pierwszy członkowie Tajnego Stowarzyszenia Abstynentów udowodnili, że są jak wino. Cały czas ze sceny biła niesamowita energia. Wspaniale było móc popatrzeć na grupę młodych ludzi skaczących przy rockowych dźwiękach. Jak niewiele różnią się od tych „dzieciaków” z lat 80 uwiecznionych na archiwalnych nagraniach koncertowych TSA. Ta muzyka się nie starzeje i nie starzeje się też duch zespołu. Ich nagrania ani trochę nie straciły na aktualności Mass Media, Plan Życia czy 51 wciąż zawierają ważne przesłanie. A wszystko to powiązane ze wspaniałą muzyką. Andrzej Nowak,  założyciel grupy, był podczas sobotniego koncertu w swoim żywiole. Nie oszczędzał się również Marek Piekarczyk. Tylko Stefan Machel był niejako z tyłu, bez popisowych gitarowych solówek. Czyżby onieśmielił go Nowak i jego maszerowania po scenie wszerz i wzdłuż? Cóż można jeszcze powiedzieć o tak znakomitym występie? Long live rock’n’roll! – jak śpiewał Ronnie James Dio. Long live TSA!

Jam session do rana…

Dla wszystkich tych, którzy z żalem opuszczaliby Musze Koncertową przewidziano Jam Session w klubie MC. Kilka minut po godzinie 23:00 salę nr 3 wypełnili szczelnie miłośnicy muzyki na żywo. Na jednej scenie mogliśmy posłuchać zarówno doświadczonych muzyków jak Mietek Jurecki czy Krzysztof Ścierański oraz tych młodych lecz równie utalentowanych. To była prawdziwa gratka dla melomanów. Jam session do rana… to trzeba było usłyszeć

Ciąg dalszy nastąpi…

Festiwal Solo Życia to już stała i ważna pozycja w lubelskim kalendarzu imprez. Miejmy nadzieję, że Mietek Jurecki dotrzyma słowa i niebawem festiwal będzie przyciągać również telewizyjnych widzów tak jak kiedyś festiwal w Opolu. O przyszłość i jakość festiwalu nienależny się raczej martwić. Pytanie tylko, czy muszla koncertowa pomieści przyszłorocznych miłośników prawdziwej, żywej muzyki?

Damian Stępień

Leave your response!

You must be logged in to post a comment.