Home » Artykuły, Historia

Marcin Wasilewski – 23 Górnośląska Dywizja Piechoty w okresie międzywojennym

6 października 2009 No Comment

Marcin Wasilewski

23 Górnośląska Dywizja Piechoty w okresie międzywojennym

Celem tego artykułu jest naszkicowanie sytuacji 23 Dywizji Piechoty w okresie międzywojennym. W pewnym sensie praca ma charakter odtwórczy, bowiem polega w znacznym stopniu na zebraniu dostępnych w różnych publikacjach informacji.

O ile sama 23 Dywizja Piechoty powstała dopiero w grudniu 1920 r., to uważam, że warto  jednak przedstawić początki tworzących ją pułków. Geneza ich sięga chwili zakończenia I wojny światowej oraz Powstania Wielkopolskiego. Pułki piechoty o stosowanych w okresie międzywojennym numerach: 73, 74 i 75, swój szlak bojowy rozpoczynały od ochrony granic Wielkopolski, później zaś już w składzie Wojska Polskiego trafiły na północny odcinek frontu wschodniego. Sowiecka ofensywa z lipca 1920 r. spycha je daleko na zachód, zadając im znaczne straty. Szczególnie dotkliwe ponosi 74 pułk piechoty. Zmiana sytuacji następuje dopiero na linii Wisły,  po Bitwie Warszawskiej, w której pułki późniejszej 23 DP[1], także uczestniczą. Nieco inaczej wyglądały losy powstałego w Dąbrowie Górniczej 11 pp[2] i poznańskiego 23 pal[3]. 11 pp bowiem działał na południu frontu oraz uczestniczył m.in. w wyprawie na Kijów. 23 pal z kolei powstał dopiero w lipcu 1920 r. – mimo to zdążył także stoczyć kilka potyczek z Rosjanami. O niejednokrotnie olbrzymiej  zaciętości walk niech świadczy potyczka pod wsią Dubówką, gdzie jeden z batalionów 73 pułku zaczął wycofywać się pod naporem nieprzyjaciela. Sytuację uratowała tylko ogromna pomysłowość i odwaga żołnierzy, którzy po wciągnięciu karabinu maszynowego na dach jednej z chat, zatrzymali atak sowieckiej piechoty[4]. Straty wszystkich tych pułków w walkach na froncie wynosiły co najmniej 656 poległych żołnierzy i oficerów – są to jednak dane z pewnością zaniżone. 447 żołnierzy i oficerów zostało odznaczonych Srebrnym Krzyżem Orderu Wojennego „Virtuti Militari” V Klasy oraz  „Krzyżem Walecznych”.

W II dekadzie września 1920 r. VII brygada została przeniesiona do Wielkopolski. Odtworzono również rozwiązane wcześniej pułki (74 pp i 23 pal). Zaś w grudniu przemianowano VII Brygadę na 23 DP, której dowódcą został bardzo zasłużony w walce o polskość płk Kazimierz Zenkteler[5]. Nastąpiło także ostateczne przemianowanie poszczególnych pułków. 5 marca 1921 r. 159 pułk został przemianowany na 74 pułk, 155 na 73, a 167 na 75. W skład nowej dywizji wszedł też 23 pap[6] (przemianowany później na 23 pal).

Kolejnym ważnym etapem, który w zasadzie zapoczątkował i uporządkował działanie w warunkach pokojowych, było zajęcie przez Polskę w 1922 r. przyznanej jej części Śląska. Większość oddziałów 23 DP weszło w skład tzw. grupy środkowej gen. Kazimierza Horoszkiewicza[7]. W tym też okresie nastąpiło oddanie (już na stałe) 74 pp do 7 DP, a także przejęcie 11 pp. Pokojowe garnizony na przyznanej Polsce części Śląska, zostały wyznaczone w sposób następujący: 74 pułk został przydzielony do Lublińca, 73 pułk do Katowic (II batalion został przeniesiony do Oświęcimia), dowództwo 75 pułku i II batalion stacjonowało w Chorzowie, I batalion w Rybniku, a III batalion w Wielkich Hajdukach. 11 pp stacjonował w Tarnowskich Górach, zaś jego II batalion w Szczakowej. Miejscem stacjonowania wyróżniał się 23 pap (później pal) stacjonował on bowiem w Będzinie, zaś II dywizjon w Żorach. Widoczna jest tutaj pewna pozorna niekonsekwencja. Mianowicie: 23 pal stacjonował na terenie woj. kieleckiego – powodem były jednak problemy z zakwaterowaniem[8], podobnie 74 pp, kiedy został podporządkowany 7 dywizji (Okręg Korpusu nr IV) nadal pozostał na Śląsku w OK nr V.

Z momentem zakończenia działań wojennych i przejściem armii na stopę pokojową wiązała się w sposób oczywisty jej reorganizacja. Armia (jaką posiadała Polska po zakończeniu wojny polsko-bolszewickiej) była dla państwa zbyt dużym obciążeniem -reorganizacja była więc nieunikniona. Mimo ograniczenia jej wielkości, znaczną część budżetu stanowiły wydatki wegetacyjne. Pieniędzy brakowało szczególnie na modernizację. Duży chaos panował też i w uzbrojeniu wykorzystywanym przez poszczególne jednostki, pominę tutaj różne próby modernizacji wyposażenia, zwrócę natomiast uwagę na nienajlepszy stan techniczny.

Na dzień 01.05.1930 r. w poszczególnych pułkach dywizji (11, 73 i 75) w nieodpowiednim stanie technicznym  było (kb i kbk)[9]: 15 proc. i 30 proc., 49 proc. i 5 proc., 56 proc. i 3 proc.[10] Zapewne w związku z tymi niekorzystnymi wynikami inspekcji po 1935 r. dokonano wymiany broni na karabiny i karabinki Mauser wz.[11] 98 i wz. 29 polskiej produkcji. Podobna sytuacja występowała i w przypadku karabinów maszynowych, bowiem analogiczne liczby dla rkm/lkm i ckmów[12] , w poszczególnych pułkach to: 19 proc. i 8 proc., 20 proc. i 20 proc., 7 proc. i 13 proc. Taka sytuacja na pewno odbijała się negatywnie na wartości bojowej jednostek oraz na szkoleniu rekruta, który to przy wykorzystaniu starej i zużytej broni nie był odpowiednio przeszkolony.

Jeżeli jesteśmy już przy szkoleniu rekrutów, to warto wspomnieć, iż pomimo tego, że początkowo Wojsko Polskie miało charakter ochotniczy, to później wprowadzono pobór terytorialny. Nie sprawdził się on jednak, albowiem w sytuacji, gdy 1/3 ludności państwa stanowiła mniejszość, zaś na niektórych obszarach to Polacy stawali się mniejszością, pobór terytorialny do wojska stwarzał realne zagrożenie dla zdolności bojowej niektórych jednostek. Oczywiście zdawano sobie sprawę z zagrożenia, którego potwierdzeniem są dane z października 1923 r. W wielu jednostkach mniejszości miały zdecydowaną przewagę liczebną[13]. Dlatego też, aby zapobiec takim sytuacjom w przyszłości wprowadzono pobór eksterytorialny.

Według ustaleń z 1936 r. wiemy, że w pułkach piechoty 23 DP liczba Polaków powinna wynosić 60 proc. w stosunku do 40 proc. mniejszości[14] (głównie Żydów i Rusinów-Ukraińców[15]). Oczywiście mowa tu o ogólnej liczbie żołnierzy, bowiem stanowiska dowódcze (i skład oddziałów specjalistycznych) powinny być obsadzane niemal wyłącznie Polakami. W 23 DP początkowo korpus oficerski i podoficerski (z racji genezy jednostki) stanowili  Polacy z Wielkopolski. W związku z wielonarodowym charakterem oddziałów poważnym problemem był tu często negatywny stosunek do służby wojskowej, a co za tym idzie przypadki niesubordynacji lub dezercji.  Tadeusz Kowalski zauważa, że „(..) przejście granicy zachodniej z Niemcami było stosunkowo łatwe. Żołnierze mniejszości niemieckiej np. będąc na przepustce, z łatwością przechodzili granicę (…)”[16]. Oczywiście skala tego procederu była zapewne proporcjonalna do napięć we wzajemnych stosunkach. Ciekawe brzmienie ma tutaj rozkaz gen. Tadeusza Kasprzyckiego dotyczący wcielenia poborowych z rocznika 1914: „na pokrycie rozdzielnika Polaków dla pułków, załogujących na terenie Górnego Śląska, wyznaczyć wyłącznie poborowych, których lojalność państwowa nie ulega żadnej wątpliwości(…) element mniej pewny należy wyznaczyć do pułków poza teren Górnego Śląska (…)”[17]. Trudno tu  określić czy dowodzi on szczególnej dbałości o wysoką wartość 23 DP, czy też może był przeciwdziałaniem wypadkom naruszenia dyscypliny. Niestety jak odnotowuje W. Steblik: latem 1939 r. dywizja mogła się „poszczycić” kilkoma setkami dezerterów. [18]

Różnorodność występowała także pod względem wyznania i edukacji rekruta. W II RP w  Wojsku Polskim, a więc i w pułkach 23 DP, stanowiący mniejszość żołnierze wyznania prawosławnego, greckokatolickiego, unickiego i mojżeszowego (oraz innych, jeśli tacy się pojawiali) mieli możliwość odbywania swoich praktyk religijnych.  W 23 DP prócz typowego przeszkolenia rekruta organizowano również (w celu zapewnienia żołnierzom elementarnej wiedzy) specjalne kursy dla poborowych analfabetów i półanalfabetów.

Prócz wewnętrznego zgrania oddziałów (czemu służył choćby coroczny, rozgrywany w Święto Żołnierza mecz piłkarski pomiędzy żołnierzami 23 pal a kadrą, uroczyste obchodzenie świąt pułkowych czy  funkcjonujący w 73 pp zwyczaj zapraszania na przysięgę także rezerwistów) ważne dla kolejnych dowódców dywizji było nawiązywanie i pielęgnowanie dobrych stosunków ze społecznością lokalną. Służyć miał temu zarówno udział oddziałów wojskowych w obchodach różnych rocznic patriotycznych, jak i przedsięwzięciach charytatywnych, jak choćby zorganizowanie w Katowicach w czasie wielkiego kryzysu jadłodajni dla bezrobotnych.  Taka właśnie działalność, połączona ze stałą i widoczną obecnością żołnierzy, cementowała związki dywizji z mieszkańcami Śląska. Warto podkreślić, że związki te nie narodziły się dopiero po zajęciu garnizonów na Śląsku – już w momencie formowania takie związki istniały. Przykładowo w 75 pp służyło bardzo wielu Ślązaków, spośród których część odeszła do Powstania Śląskiego. Większość jednak pozostała w szeregach, mimo to, gdy pułk kierowano na wschód, żołnierze i oficerowie byli raczej skłonni uznać sprawę Śląska za ważniejszą. Ostatecznie jednak zwyciężyło poczucie obowiązku wobec ojczyzny.[19]

Pewne związki ze Śląskiem widzimy także na odznakach pamiątkowych i sztandarach

Pułków. Najczęstszym ich elementem odznak są śląskie orły (73, 74, 75), tylko 11 pp nie miał go w swej odznace. Jednak do samej tradycji heraldycznej i jej zasad projektanci odznak podeszli dość niedbale (choćby pomieszanie orłów górnośląskich z dolnośląskimi). Na odznace 23 pal można znaleźć małe wizerunki młotów górniczych na kole zębatym. Jeżeli przyjrzymy się sztandarom, to na tym należącym do 11 pp z 1922 r. widnieje wizerunek św. Barbary, a na tym należącym do 74 widnieją herby Lublińca. W przypadku 73 pułku widnieje herb miasta Kępna, z kolei 75 pułk posiadał na sztandarze herb Poznania.[20] Warto też pamiętać, że część pułków już wcześniej posiadała inne sztandary, o czym czasem się niestety zapomina[21], jak w przypadku sztandaru 11 pułku ze stycznia 1919 r.[22]

Ze zmianami, jakie zaszły w wojsku po maju 1926 r., niektórzy wiążą odejście gen. Kazimierz Horoszkiewicza. Był on dowódcą 23 DP i jednocześnie pierwszym spośród generałów, którzy odeszli w stan spoczynku po zamachu majowym (na stanowisku zastąpił go gen. bryg. Józef Zając[23] do kwietnia 1936 r.). Jednak trzeba od razu wyjaśnić, że jego odejście  wynikało z osiągnięciem wieku emerytalnego, nie zaś z decyzjami natury politycznej. Kolejnym dowódcą dywizji (po gen. Zającu) został gen. bryg. Jan Jagmin-Sadowski[24]. Pełnił on tę funkcję aż do sierpnia 1939 r., kiedy to przekazał dowodzenie płk. dypl. Władysławowi Powierzy[25].

Warto zaznaczyć, że pułki 23 dywizji (ze względu na rozlokowanie na ważnym odcinku granicy, gdzie osłaniały cenne pod względem ekonomicznym rejony przemysłowe od 1930 r.)  należały do pułków typu III. Pułki te posiadały stany osobowe najbardziej zbliżone do wojennych. W każdym z pułków piechoty było 2314 żołnierzy i oficerów[26]. W okresie międzywojennym 23 DP była niejako obciążona zapewnieniem obrony ważnemu pod względem gospodarczym obszarowi polskiego Śląska. Dlatego też oficerowie 23 DP pełnili funkcję instruktorów w różnych organizacjach o charakterze paramilitarnym, np. szkolili żołnierzy ON (potem 55 DP), organizowali też 23 DP obsadę dla Śląskiego Obszaru Warownego (IV bataliony pp i IV Dywizjon palu).

Ostatnim poważnym sprawdzianem (przed kampanią 1939 r.) była operacja zajęcia Zaolzia w 1938 r. W razie odrzucenia żądania zwrotu, obszar sporny miał zostać zajęty zbrojnie, jednak po trwającej kilka dni walce, Czechosłowacja przyjęła Polskie żądania. Wojsko Polskie było witane bardzo radośnie przez mieszkających tam Polaków. Jak zapisał w swojej relacji Franciszek Wantuła: „Natargaliśmy z żoną kwiatów w ogródku (…) i szli do Cieszyna witać. (…)W Cieszynie już była masa ludzi z okolicznych wiosek, a wszyscy z kwiatami witać polskie wojsko.”[27] Po zajęciu Zaolzia dywizja wróciła do swoich pokojowych garnizonów, w których jednak coraz więcej czasu poświęcano przygotowaniu do coraz bardziej prawdopodobnego konfliktu.

Kampania 1939 r. jest ogólnie dobrze znana, jest także wiele wartościowych pozycji przybliżających jej tematykę, dlatego zagładzie 23 DP poświęcę tylko kilka zdań. Dywizja została częściowo zmobilizowana już w marcu 1939r. Całkowitą mobilizację przeprowadzono zaś w sierpniu. Dywizja weszła w skład stanowiącej część Armii Kraków, Grupy Operacyjnej „Śląsk” (Jagmin), gdzie razem z 55 DP i oddziałami Obszaru Warownego miała zatrzymać nieprzyjaciela. Niestety ze wzglądu na niekorzystny rozwój sytuacji, groźbę oskrzydlenia i odcięcia od reszty sił (przez jednostki pancerne i zmotoryzowane) musiała się ona wycofać, podobnie jak i cała Armia. Tocząc w trakcie odwrotu ciężkie walki, ostatecznie wraz z resztą Armii Kraków skapitulowała 20 września pod Tomaszowem Lubelskim. Oddziały z Ośrodka Zapasowego 23 DP walczyły jeszcze przez kilka dni w tamtym rejonie, po czym skapitulowały 25.09.1939 r.

Dywizja w toku prowadzonych walk dowiodła swojej wartości. Same losy żołnierzy po kapitulacji także są bardzo ciekawe. Część żołnierzy spędziła wojnę w obozach jenieckich, część jak płk Henryk Kowalówka znalazła się w AK. Niektórzy zaś trafili do Wermachtu. O takim przypadku (gdy swoich dawnych podkomendnych z 55 DP spotkał jako strażników w obozie jenieckim) napisał płk Adamczyk (służący przez długi czas w 23 DP) w swoich wspomnieniach. Z kolei gen. Józef Zając dobrze znający problematykę Śląska, prócz innych funkcji w czasie wojny pozyskiwał też dla WP ochotników spośród jeńców z Wermachtu. Myślę, że prawdopodobne jest to, że i tam znaleźli się ci, którzy we wrześniu 1939 r. służyli w 23 DP.


[1] Dywizja Piechoty.

[2] Pułk Piechoty.

[3] Pułk Artylerii Lekkiej.

[4] Zob. T. Przyjemski, Zarys historji wojennej 73-go pułku piechoty, Warszawa 1929, s.11.

[5] Płk Kazimierz Zenkteler (1884–1955) był oficerem armii niemieckiej, potem członkiem POW i organizatorem oddziałów wojskowych w Wielkopolsce, walczył w wojnie polsko-bolszewickiej, był także Naczelnym Wodzem Górnośląskich Sił Zbrojnych, a także pierwszym dowódcą 23. DP.,  w 1922 r. przeniesiony został do rezerwy.

[6] Pułk Artylerii Polowej

[7] Kazimierz Andrzej Horoszkiewicz (1867 – 1942). Karierę wojskowa rozpoczynał w CK armii, od 1919 r. w Wojsku Polskim, od 1926 r. tytularny generał dywizji Wojska Polskiego.

[8] Zob. L. Szostek, Zarys historii wojennej pułków Polskich Kampanii Wrześniowej. 23 Pułk Artylerii Lekkiej, s.13.

[9] kb- karabin, kbk – karabinek.

[10] Dane za: Z. Jagiełło, Piechota Wojska Polskiego 1918-1939, Warszawa 2005, s.233.

[11] Wz. = wzór.

[12] Rkm – ręczny karabin maszynowy, lkm- lekki karabin maszynowy, ckm- ciężki karabin maszynowy.

[13] Wchodzący w skład 23 DP, 23 pap  miał posiadać zaledwie 17,26 proc. Polaków. Dane takie przedstawia  T. A. Kowalski, Kwestie narodowościowe podczas wcielania poborowych do wojska(1918-1939). „Mniejszości  narodowe i wyznaniowe w siłach zbrojnych Drugiej Rzeczypospolitej 1918-1939”, Toruń 2001, s.71.  Natomiast Leszek Szostek stwierdza, że w latach 23-32 Polaków było  zawsze 70-80 proc/, niestety nie mam  możliwości tych danych zweryfikować. L. Szostek, Zarys Historii wojennej pułków Polskich w Kampanii Wrześniowej. 23 Pułk Artylerii Lekkiej, Pruszków 2002, s.15.

[14] Dane za: P. Stawecki, Polityka narodowościowa w wojsku Drugiej Rzeczypospolitej. „Mniejszości  narodowe i wyznaniowe w siłach zbrojnych Drugiej Rzeczypospolitej 1918-1939”, Toruń 2001, s.29.

[15] Dokładne miejsca poboru i kierunki przeniesienia poborowych zawiera tabela. Dane za: T. A. Kowalski, Kwestie narodowościowe podczas wcielania poborowych do wojska(1918-1939). „Mniejszości  narodowe i wyznaniowe w siłach zbrojnych Drugiej Rzeczypospolitej 1918-1939”, Toruń 2001, s.76.

[16] T. Kowalski, Przyczyny dezercji (1922-1936) „Wojsko i Wychowanie” nr 1, 1996 r., s.56.

[17] T. A. Kowalski, Kwestie narodowościowe podczas wcielania poborowych do wojska (1918-1939). „Mniejszości  narodowe i wyznaniowe w siłach zbrojnych Drugiej Rzeczypospolitej 1918-1939”, Toruń 2001, s.91.

[18] Zob. W. Stebilk, Armia ‘Kraków’1939, Warszawa 1975, s. 80.

[19] Zob. Jan Przemsza-Zieliński, Księga wrześniowej chwały pułków śląskich, Katowice 1989, s.186-189.

[20] Dokładne opisy całych odznak oraz historię i sposób ich zatwierdzenia wraz kolorowymi reprodukcjami przedstawia w swojej książce W.B. Moś, Wojsko Polskie i Organizacje Paramilitarne na Śląsku w Latach 1922-1939, Katowice-Bytom 1997, s.11-18, wizerunki na okładkach.

[21] Nie wymieniają go np. K. Satora , Opowieści wrześniowych sztandarów, Warszawa 1990, s.42-43, czy Jan Przemsza-Zieliński, Księga wrześniowej chwały pułków śląskich, Katowice 1989, s. 85.

[22] R. Knauer , Zarys historji wojennej 11-go pułku piechoty, Warszawa 1930, s.17.

[23] Józef Zając ( 1891-1963) Legionista, żołnierz „błękitnej armii”, w wojnie Polsko-Radzieckiej w sztabach 2,3 i 5 armii, w latach międzywojennych inspektor i dowódca OK, po klęsce wrześniowej na emigracji- do kraju już nie powrócił.

[24] Jan Jagmin – Sadowski (1895-1977 ) W młodości związany z PPS, w czasie I Wojny Światowej służył w Legionach, w latach międzywojennych pełnił zarówno funkcje instruktorskie jak i dowódcze. Dnia 19 marca 1939 otrzymał awans do stopnia  generała brygady. W kampanii wrześniowej dowodził GO „Śląsk” (Jagmin), po wojnie wrócił do kraju gdzie został przeniesiony w stan spoczynku. W ocenie gen. Al. Narbut-Łuczyński ocenił go jako „wybitnie zdolnego” Zob. Z. Mierzwiński, Generałowie II Rzeczypospolitej. Warszawa 1990, s.279.

[25] Gen. Władysław Paweł Powierza 1891-1975. Początkowo żołnierz armii rosyjskiej, od 1918 roku w Wojsku Polskim. Po kampanii wrześniowej w niewoli niemieckiej. Po uwolnieniu służył w WP na zachodzie. P demobilizacji osiadł w Wielkiej Brytanii. Stopień generalski otrzymał w 1964 r.

[26] Z. Jagiełło, Piechota Wojska Polskiego 1918-1939, Warszawa 2005, s.66.

[27] Fragment relacji Franciszka Wantuły pochodzący z red G. Gąsior, Zaolzie. Polsko-Czeski spór o Śląsk Cieszyński 1918-2008, Warszawa 2008, s.129.

Leave your response!

You must be logged in to post a comment.