Recenzja filmu pt. Dystrykt 9 / District 9 (2009)
Reżyseria: Neill Blomkamp
Scenariusz: Neill Blomkamp, Terri Tatchell
Produkcja: USA, Nowa Zelandia
Czas trwania: 112 minut
Obsada: Sharlto Copley <> Wikus Van De Merwe
Jason Cope <> Christopher
Jed Brophy <> James Hope
David James <> Koobus Venter
„Potrzebujemy twojego podpisu na tym nakazie eksmisji.” – Wikus
20 lat temu nad Johannesburgiem „zawisł” statek obcych. Po trzech miesiącach ludzie dostali się na pokład, gdzie znaleźli ledwo żywych kosmitów. W przypływie dobroci homo sapiens postanowili stworzyć dla przybyszów azyl, tytułowy Dystrykt 9, który z czasem stał się wiezieniem obcych.
Współcześnie ludzie są wrogo nastawieni do Krewetek (tak nazywają istoty z kosmosu). Wskutek nacisków społeczeństwa, rząd chce przenieść przybyszy do innego miejsca. Zadanie mają wykonać ludzie z korporacji MNU, która pragnie również posiąść broń Krewetek. Za eksmisję odpowiadać będzie Wikus Van De Merwe – ciamajdowaty, świeżo awansowany zięć szefa. Podczas rozdawania nakazów eksmisji Wikus zetknie się z substancją, która na zawsze odmieni jego życie.
Tak jak w przypadku filmu 9, pomysł na Dystrykt 9 narodził się od filmu krótkometrażowego pt. Alive in Joburg (2005). I niczym w filmie projektem zainteresował się znany reżyser, który postanowił zostać producentem, by wspierać nowicjusza. Tym znanym twórcą okazał się Peter Jackson, którego przedstawiać nie trzeba.
Reżyser nie skorzystał z żadnych „znanych twarzy”. Zapewne dzisiaj w obliczu sukcesu kasowego filmu, wiele gwiazd kina żałuje, że nie mogło znaleźć się w obsadzie. Taki zabieg był znakomitym posunięciem, gdyż uwaga widza nie jest zaburzana przez np. szeroki uśmiech Toma Cruise’a.
Z jednej strony film może się wydawać zbitką aż trzech gatunków filmowych, a właściwie konwencji. A jak wiadomo nie zawsze wychodzi to całości na zdrowie. Z drugiej strony właśnie ta oryginalność stanowi „siłę” filmu Blomkampa. Z początku widz ma do czynienia z filmem dokumentalnym. Potem następuje część a’la film akcji, aby na koniec zmienić się całkowicie w science fiction.
Także uniwersalność dzieła sprawia, że każdy znajdzie coś dla siebie. Fani efektów specjalnych obejrzą stworzonych po mistrzowsku obcych i ich statek. Z kolei entuzjaści aluzji do świata rzeczywistego będą wniebowzięci, gdyż reżyser umieścił nawiązania do obozów koncentracyjnych oraz polityki apartheidu.
Dystrykt 9 wbrew panującej w mediach opinii nie jest filmem, który zmienia oblicze science fiction. To po prostu dobry film, który warto zobaczyć. Na pewno nie jest „Łowcą androidów XXI wieku” jak mówi polski plakat (który również mylnie wskazuje, na to, że Peter Jackson jest reżyserem filmu).
Najgorsze w filmie Blomkampa jest to, że taka sytuacja naprawdę mogłaby się wydarzyć, gdyby przylecieli do nas kosmici. Znajomość ludzkiej natury ciekawie prorokuje przyszłym filmom reżysera. Peter Jackson dokonał słusznego wyboru.
Łukasz Kucharski




















Leave your response!
You must be logged in to post a comment.