Małgorzata Jachym – Czyż: Związki partnerskie w Polsce – nie „czy” ale „kiedy”?
Małgorzata Jachym – Czyż
Związki partnerskie w Polsce – nie „czy” ale „kiedy”?
WSTĘP
Niemal wszystkie tematy dyskusji dotyczących gejów i lesbijek w naszym kraju, i nie tylko, są nie tyle tematami tabu, to mamy zdaje się już za sobą, ale niewątpliwie są dosyć „żywiołowo” odbierane i dyskutowane. Cieszy fakt, iż w ogóle na ten temat zaczęliśmy dyskutować. Temat niniejszego artykułu zrodził się podczas wymiany stypendialnej w Hiszpanii. Kraj ten wykazuje pewne podobieństwa do Polski, jest chociażby uważany za równie katolicki, i dlatego zainteresowałam się tematem sytuacji prawnej gejów i lesbijek. Następnie odkryłam, iż niektóre byłe kraje komunistyczne również wprowadziły, nie bez problemów i sprzeciwów, pewne rozwiązania prawne dla tej grupy społecznej. Hiszpania bezdyskusyjnie wykonała krok najdalszy, to znaczy przyznała tej grupie społecznej najdalej idące prawa ale również rozwiązania innych krajów są godne uwagi.[1] Wszystkie one mogą stać się podstawą do wznowienia dyskusji na ten temat u Nas.
Nie chciałabym w swoim opracowaniu skłaniać się do postawy za ani przeciw, a jedynie zwrócić uwagę na ten problem i wskazać rozwiązania, jakie zastosowano u Naszych sąsiadów.
ROZWINIĘCIE
1. Świat
Jak już pisałam na wstępie, Hiszpania była krajem, który zainteresował mnie tym zagadnieniem i niejako skalą jego rozwiązania. Hiszpanie jako trzeci kraj na świecie wprowadziła małżeństwa homoseksualne.
Jest to kraj podobny do Polski, w którego stronę rozwiązań prawnych, jak i początkowych problemów w akceptacji tych rozwiązań powinniśmy z uwagą spojrzeć. „Jeśli to się uda w Hiszpanii – kraju katolickim, śródziemnomorskim, o niedługiej historii swobód obywatelskich – to jest to możliwe w każdym kraju Europy”[2] – twierdzi Gimeno (Hiszpańska działaczka na rzecz równouprawnienia seksualnego).
W Hiszpanii od 4 lipca 2005 roku geje i lesbijki mogą zawierać związki małżeńskie na takich samych zasadach co pary heteroseksualne. Po raz pierwszy prawo uznało całkowitą równość między parami homoseksualnymi i heteroseksualnymi. Aby to osiągnąć dokonano zmian w kodeksie cywilnym. Art. 44 kodeksu cywilnego stanowił, że mężczyzna i kobieta mają prawo do zawierania związku małżeńskiego. Teraz małżeństwo musi spełnić te same warunki oraz będzie miało te same skutki, jeśli zawrą je osoby o płci przeciwnej lub tej samej. Do artykułu 44 kodeksu cywilnego wprowadzono nowy paragraf o treści: Małżeństwo będzie miało te same obowiązki i następstwa bez względu na to czy małżonkowie są tej samej czy przeciwnej płci. Reszta zmian polega na dostosowaniu języka: tam, gdzie dotąd mówiło się „ojciec” i „matka”, teraz jest „rodzic” i „małżonek”. To oznacza, że instytucja małżeństwa otwarta jest dla par jednej płci w pełnej równości praw i obowiązków.
Nie obyło się bez licznych protestów ze strony społeczeństwa, jak i Kościoła. Hiszpania jest bowiem postrzegana jako kraj katolicki, chociaż na przestrzeni lat można zauważyć, że „w Hiszpanii systematycznie zmniejsza się odsetek młodych ludzi, którzy utożsamiają się z katolicyzmem. W chwili obecnej czyni to 49% ludzi w wieku 15-24 lata. Autorzy ankiet tłumaczą, że odejście Hiszpanów od katolicyzmu wynika z „niepopularnych opinii Kościoła w kwestiach związanych z etyką seksualną, aborcją czy małżeństwami homoseksualnymi”[3]. Również w Hiszpanii (jak obecnie w Polsce) Kościół apelował o odrzucenie legalizacji związków partnerskich, „nie wprowadzanie wirusa do społeczeństwa”, że stanie się to przyczyną upadku podstawowych wartości, jaką jest rodzina, w społeczeństwie, osłabi wartości rodzinne itp.[4]
Głosy za ideą jakiejkolwiek legalizacji związków partnerskich głoszą, iż „formalne usankcjonowanie relacji małżeńskich na pary homoseksualne leży w interesie społeczeństwa. Legalne małżeństwo bowiem kreuje większe wzajemne zaangażowanie – zarówno w stosunku do partnera, jak i społeczeństwa(…)nie jest odrzuceniem wartości rodzinnych ale ich wzmocnieniem i rozszerzeniem…” i „ Nie są one w stanie zagrozić tradycyjnej instytucji małżeństwa, bowiem nie są alternatywą dla związków heteroseksualnych.”[5]
Premier Zapatero „Zezwolenie osobom tej samej płci na wzięcie ślubu nie wyrządza szkody małżeństwu ani rodzinie. Przeciwnie, ci obywatele mają teraz możliwość zorganizowania swojego życia według małżeńskich i rodzinnych norm i wymogów. Nie ma zagrożenia wobec instytucji małżeństwa; wręcz przeciwnie, prawo to uznaje i ceni małżeństwo.”[6]
Ciekawym rozwiązaniem jest projekt ustawy węgierskiej (Węgierski parlament przyjął ustawę wprowadzającą w kraju związki partnerskie nadające te same prawa co małżeństwo z wyjątkiem praw adopcyjnych. Ustawa weszła w życie 1 stycznia 2009 roku)[7] czy czeskiej „Obecnie, według czeskiego stowarzyszenia „Gay Initative”, Czechy mogą się szczycić, razem ze Słowenią, jednym z najbardziej postępowych praw dotyczących ochrony praw homoseksualnych mniejszości w krajach nowo przyjętych do UE. Osoby tej samej płci mogą razem mieszkać, wzajemnie dziedziczyć po sobie majątek, krótko mówiąc: żyć jak pełnoprawni partnerzy.”[8]
2. Polska
Ponieważ Konstytucja RP stanowi w art. 18, iż „małżeństwo jest związkiem mężczyzny i kobiety”, zatem instytucjonalizacja małżeństw homoseksualnych byłaby sprzeczna z konstytucją. Nie ma natomiast żadnych prawnych przeszkód, aby przyznać parom homoseksualnym prawo do rejestrowania swoich związków.
W Polsce mieliśmy jak na razie dwa razy do czynienia z próba uregulowania prawnego tego zagadnienia. W 2002r. powstaje projekt posłanki SLD Joanny Sosnowskiej legalizacji konkubinatów (w tym par jednopłciowych), a w 2003r. powstaje projekt senator profesor Marii Szyszkowskiej ustawy o związkach partnerskich.[9] Dodać trzeba, że autorka drugiego projektu głośno przyznawała, iż „partnerstwa nie mają być konkurencją dla małżeństw, lecz prawną akceptacją istniejącego stanu rzeczy’’.[10]
Pierwszy projekt regulował sprawy finansowo-podatkowe tj. wspólne opodatkowanie, wspólnota majątkowa, niższe podatki spadkowe, prawo do renty rodzinnej czy decydowania o współpartnerze w pewnych przypadkach losowych.
Drugi projekt prócz regulacji finansowo-podatkowych, zakładał przyjęcie na siebie przy rejestracji związku zarówno praw, jak i obowiązków np. odpowiedzialności za zobowiązania zaciągnięte przez partnera. Większość regulacji prawnych tego projektu odnosiło się do rozwiązań zawartych w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym.
Oba projekty nigdy nie trafiły pod obrady Sejmu.
Przyjrzyjmy się pokrótce argumentom zwolenników i przeciwników.
Zdaniem zwolenników wprowadzenia w polskim prawie formalnych związków partnerskich, pary tej samej płci powinny posiadać te same lub podobne prawa i obowiązki jakie posiadają wobec siebie i wobec wspólnego majątku współmałżonkowie żyjący w związku małżeńskim niezależnie od faktu posiadania dzieci. Mowa jest tu o takich prawach jak: automatyczna wspólnota majątkowa między partnerami, prawo do odwiedzin w szpitalu chorego partnera oraz informacji o stanie jego zdrowia, prawo do dokumentacji o stanie zdrowia partnera, prawo o decydowaniu dalszego leczenia partnera w przypadku ciężkiej choroby, prawo do odbioru korespondencji partnera, prawo do odbioru wynagrodzenia za prace partnera, prawo do wspólnego opodatkowania partnerów, obowiązek alimentacyjny, prawo do renty bądź emerytury po zmarłym partnerze, prawo do dziedziczenia ustawowego po zmarłym partnerze czy choćby prawo do organizowania pochówku partnera. Pomimo tego, iż niektóre z tych praw osoby żyjące w nieformalnych związkach partnerskich w Polsce mogą dziś uzyskać poprzez stosowne pełnomocnictwa podpisane u notariusza lub w inny sposób jednakże związane jest to z wyższymi opłatami bądź podatkiem, z których zwolnieni są małżonkowie. Zdaniem zwolenników dodatkowym problemem jest prawo spadkowe. Podział majątku osoby zmarłej, która nie sporządziła testamentu dokonywany jest na podstawie ustawy, w której partner nie jest uwzględniany. Podobnie wygląda dziedziczenie po . Zwolennicy legalizacji związków partnerskich motywują wprowadzenie tej instytucji, koniecznością ustawowego zagwarantowania prawa do dziedziczenia między partnerami tej samej płci. Obawiają się oni, że w przypadku śmierci jednego z uczestników związku mimo istnienia zapisów testamentowych, drugi z nich może zostać pozbawiony swoich praw. Oskarżają wymiar sprawiedliwości o stronniczość w rozpatrywaniu spraw spornych między ustawowymi spadkobiercami, czyli rodziną zmarłego oraz żyjącym partnerem, co może prowadzić do ograniczenia jego praw.
Kościół katolicki jest przeciwny wprowadzaniu pozamałżeńskich regulacji prawnych dotyczących osób tej samej płci, gdyż „rejestrowane związki partnerskie” według doktryny kościelnej nie spełniają wymogów małżeństwa, gdyż związek ten skierowany jest ze swej natury do dobra zarówno kobiety i mężczyzny oraz do zrodzenia i wychowania potomstwa. Według Kościoła Katolickiego wprowadzanie w prawie zapisu o związkach partnerskich jest „legalizacją zła”. Jednocześnie Kościół Katolicki oczekuje od swoich wiernych „przeciwstawienia się zalegalizowaniu prawnemu związków homoseksualnych” zaś wobec parlamentarzystów katolickich, którzy „mają do czynienia z prawem przychylnym związkom homoseksualnym” nakłada „obowiązek moralny” wyraźnego publicznego sprzeciwu i głosowania przeciw projektowi ustawy. Nie wszyscy katolicy, w tym niektórzy biskupi, zgadzają się z takim stanowiskiem.
Niektórzy przeciwnicy twierdzą, iż zalegalizowanie związków partnerskich doprowadzi do dekompozycji rodziny. Próby legalizacji związków homoseksualnych odczytują jako zamach na rodzinę z tradycyjnym podziałem ról. Wielu tradycjonalistów sądzi, że geje czy lesbijki mogą zdeprawować swoim niewłaściwym zachowaniem dzieci, które jako para tej samej płci mieliby adoptować. Jeszcze w połowie XX wieku w większości krajów europejskich homoseksualizm był ścigany przez prawo, a w niektórych krajach islamskich do dziś jest karany chłostą lub śmiercią albo „leczony” przez farmaceutyczną „kastrację”.
Odpierając stanowisko katolicyzmu, zwolennicy związków partnerskich twierdzą, że podstawowym celem małżeństwa jest stworzenie społecznej i prawnej platformy dla wzajemnej miłości i wzajemnego wsparcia małżonków. Funkcje rodzicielskie i wychowawcze w małżeństwie są dobrowolne i zazwyczaj nie obejmują całego okresu trwania małżeństwa, a prawa jakie posiadają małżonkowie w większości nie zależą od faktu posiadania dzieci.
Niektórzy przeciwnicy formalnych związków partnerskich w Polsce wysuwają tezę, iż regulacje takie są niezgodne z Konstytucją, gdyż art. 18 podaje, iż małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny jest objęte opieką państwa ( pomijają przy tym art. 32 tejże mówiący o równości obywateli wobec prawa).
Przeciwnicy legalizacji twierdzą, że w Polsce nie ma konieczności regulowania takich spraw jak prawo do odwiedzin w szpitalu, odbioru korespondencji i wynagrodzenia za pracę w odrębnej ustawie o rejestrowanych związkach partnerskich. Konserwatyści wyrażają opinie, że prawo w tych kwestiach nie dyskryminuje osób homoseksualnych. Ich zdaniem istniejące przepisy pozwalają także na dziedziczenie po partnerze: wystarczy sporządzić testament – dziedziczenie testamentowe wyprzedza dziedziczenie ustawowe, gdzie dziedziczy małżonek i najbliżsi krewni. Ponadto przeciwnicy twierdzą, że Konstytucja RP zapewnia ochronę przed dyskryminacją ze względu na orientację seksualną, choć nie ma w niej bezpośrednio takiego zapisu.
Moim zdaniem, na podstawie powyższych twierdzeń, podstawowym argumentem za dopuszczalnością jakiejkolwiek formy homoseksualnych związków jest, iż legalizacja ich nie stworzy nowej rzeczywistości, a jedynie usankcjonuje prawnie tą już istniejącą.
Jak wcześniej w Hiszpanii, i pewnie każdym kraju, niezbędna będzie dyskusja pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami. Niewątpliwie z uwagą trzeba będzie przyjrzeć się argumentom obu stron i wypracować wspólne stanowisko.
3. Sami o sobie
Na zakończenie chciałam przytoczyć kilka materiałów opisujących stosunek do legalizacji związków przez osoby homo i heteroseksualne.
Przy okazji pisania artykułu wielokrotnie pytałam moich znajomych (w różnym wieku) co sądzą na ten temat i zdecydowana większość nie miałaby nic przeciwko takiej legalizacji prawnej. Zapoznałam się również m.in. z podobnymi „badaniami” przeprowadzonymi w książce Doroty Majki-Rostek[11], jak i licznymi artykułami i komentarzami zamieszczonymi w Internecie.[12]
Większość zwolenników wprowadzenia regulacji prawnych dla związków partnerskich deklaruje, iż nie zależy im na małżeństwach „(…)nie ma żadnej konieczności, by dla rejestrowanych związków homoseksualnych używać terminu „małżeństwo”. Geje i lesbijki nie zamierzają „imitować” małżeństwa heteroseksualnego, mają własne wartości, własny styl życia i własne modele związków. Jest najzupełniej wskazane, by termin ten pozostał terminem zarezerwowanym dla związków kobiety i mężczyzny, choćby ze względu na tradycję kulturową mającą swoje odbicie w języku.”, a jedynie na „(…)sprawiedliwości umożliwiającym gejom i lesbijkom życie zgodne z własną wewnętrzną prawdą, życie z godnością.”[13]
Pewną ciekawostką i impulsem do dyskusji może być wydarzenie z 19 listopada 2008r., kiedy dziennikarz Tomasz Raczek i jego partner życiowy Marcin Szczygliński odebrali nagrodę czytelników „Róże Gali” w kategorii najpiękniejszej pary. Jest to niewątpliwie wydarzenie w naszym kraju, które skrajnie podzieliło społeczeństwo. Po raz pierwszy, publicznie, związek dwóch gejów został zauważony, zaistnieli oni jako para, a co najciekawsze zostali za to właśnie nagrodzeni. Jak wspomniałam nagrody te zostają przyznawane przez czytelników, którzy docenili i zauważyli tych dwoje jako parę, nie oceniając tego, czy ich związek jest akceptowany, czy nie, czy jest normalny, czy nie. Zobaczyli ich jako parę, która może być przykładem dla innych, jak być spełnionym i szczęśliwym w związku. Bez względu na to, jaki on jest. Może przykład Raczka da początek, a raczej skłoni do powrotu do dialogu na temat legalizacji związków partnerskich. I nie tylko w wymiarze homoseksualnym ale w ogóle w aspekcie wielu par żyjących w związkach niezalegalizowanych tj. konkubinatu.
ZAKOŃCZENIE
Jak już mówiłam, nie zamierzam tu opowiadać się za lub przeciw, chcę tylko zwrócić uwagę, iż niezbędne jest rozpoczęcie rzeczowej dyskusji na ten temat. Było to możliwe w Hiszpanii i Irlandii, krajach postrzeganych jako katolickie, było możliwe w Czechach i Węgrzech, krajach z podobną przeszłością komunistyczna, jak w Polsce. Dlaczego więc nie u Nas? Jestem pewna, że po odrzuceniu wszystkich uprzedzeń po obu stronach, da się osiągnąć porozumienie. Podejdźmy do tego, jako do normalnego problemu zmieniającej się rzeczywistości, a nie jak walkę między „nimi” a „nami”, bo ONI to przecież my, Polacy. Należy stworzyć nowe rozwiązania prawne dla nowego zagadnienia prawnego, a nie w nieskończoność ignorować ogólny nurt zmian w Europie, której jesteśmy częścią.
W XIX w. trudno było sobie wyobrazić, że kobiety będą miały kiedykolwiek prawo wyborcze. Proszę spojrzeć jak teraz wygląda sytuacja. Nie ma wątpliwości, że w społeczeństwie są uprzedzenia. Wyobrażenie, że tylko małżeństwo mężczyzny z kobietą powinno uchodzić za normę, ma także głębokie korzenie w liberalnej Europie.
Polska jest krajem bez prawnych regulacji formalnych związków partnerskich. Taka sytuacja jest niemożliwa do utrzymania przez dłuższy czas, gdyż żyjemy w pewnej rzeczywistości, a ta zmierza w określonym kierunku. Nie da się w nieskończoność ignorować ogólnego nurtu zmian w Europie, której jesteśmy częścią. Obecnie, na mapie regulacji prawnych dla par jednopłciowych jesteśmy identyfikowani jako obszar, gdzie takie zjawisko jest niezauważane.
Jak już wspomniałam należy na takie regulacje spojrzeć w szerszym kontekście, jako uregulowanie spraw nie tylko par jednopłciowych ale też osób żyjących w konkubinacie. Zdaniem wielu socjologów nie można mówić o „rodzinie” tak, jakby istniał tylko jeden, mniej lub bardziej uniwersalny model życia rodzinnego. (…)Jeśli więc skrótowo będziemy często posługiwać się pojęciem „rodzina”, nie należy zapominać o całej różnorodności, jaka się za nim kryje.”[14]
Jaką możliwość regulacji damy, zależy tylko od Nas.
Małgorzata Jachym – Czyż
Magister prawa
Studia doktoranckie na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach
Wydział Prawa
Katedra Prawa Cywilnego i Prywatnego Międzynarodowego
Rok IV
[1] Lista krajów uznających związki gejów i lesbijek http://apokatastaza.blox.pl/2006/06/Europa-1989-Dania-zwiazki-cywilne-gejow-i.html, rozwiązania prawne przysługujące parom tej samej płci w Europie http://pl.wikipedia.org/wiki/Ma%C5%82%C5%BCe%C5%84stwo_os%C3%B3b_tej_samej_p%C5%82ci_w_Hiszpanii
[2] „Małżeństwa gejów Hiszpanii”http://www.bbc.co.uk/polish/worldnews/story/2005/06/050630_gay_spain.shtml
[3] http://www.kosciol.pl/article.php?story=20060406171011789
[4] Dominika Pszczółkowska „Hiszpański rząd legalizuje śluby gejów i ułatwia rozwody” http://wyborcza.pl/1,75477,2313761.html
[5] A.Sullivan „Here comes the groom”,The New Republic,no.28,1989; D.Majka-Rostek “Związki homoseksualne.Studium socjologiczne” Difin W-wa 2008r, str. 64.
[6] Wikipedia „Małżeństwa osób tej samej płci w Hiszpanii” http://pl.wikipedia.org/wiki/Ma%C5%82%C5%BCe%C5%84stwo_os%C3%B3b_tej_samej_p%C5%82ci_w_Hiszpanii
[7] Michał Minałto Węgry :związki partnerskie przyjęte http://www.homiki.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=2063
[8] Filip Capanda , Praga 2006 http://www.ang.pl/cafebabel.html?tab=1&artid=24&left=pl&right=pl
[9] Ustawa o rejestrowanych związkach partnerskich (druk 548 Senatu R.P.), http://www.mojeprawa.info/ustawa.php
[10] Wywiad z prof. M.Szyszkowską http://www.innastrona.pl/wywiady-sosnowska.phtml
[11] D.Majka-Rostek „Związki…..” str.193 i n.
[12] Artykuł J.Kochanowskiego„Geje nie będą udawać małżeństw” Gazeta Wyborcza (GW) nr 178, wydanie waw (Warszawa) z dnia 2002/08/01 http://kobiety-kobietom.com/queer/art.php?art=121, Geje i lesbijki a tolerancja http://www.magiczne.pl/index.php?showtopic=11092,www.geylife.pl
[13] Artykuł J.Kochanowskiego„Geje nie będą udawać małżeństw” Gazeta Wyborcza (GW) nr 178, wydanie waw (Warszawa) z dnia 2002/08/01 http://kobiety-kobietom.com/queer/art.php?art=121
[14] A. Giddens „Socjologia”, W-wa 2004r.,str.194



















Leave your response!
You must be logged in to post a comment.