Home » Kino, Konteksty

Recenzja filmu pt. Fighting (2009)

2 listopada 2009 No Comment

Fighting

Reżyseria: Dito Montiel
Scenariusz: Dito Montiel, Robert Munic
Produkcja: USA
Czas trwania: 105 minut
Obsada: Channing Tatum <> Shawn MacArthur
Terrence Howard <> Harvey Boarden
Zulay Henao <> Zulay Velez
Luis Guzman <> Martinez

„Nie powinieneś okradać ludzi.”- Shawn

W zwyczajnej amerykańskiej dzielnicy, Shawn MacArthur stara się zdobyć pieniądze na życie. Zaczyna od sprzedaży podróbek iPodów i „nowych” przygód Harry’ego Pottera. Pewnego dnia pozna Harveya Boardena – drobnego cwaniaczka, utrzymującego się głównie ze sprzedaży biletów na koncerty, mecze itp. Harvey zaproponuje mu udział w nielegalnych, aczkolwiek dobrze płatnych walkach.

Z początku stawki są dość niskie, tym bardziej po odliczeniu kosztów. Z czasem jednak bohaterowie zaczną otrzymywać coraz intratniejsze propozycje. Pomiędzy pojedynkami Shawn zdąży się zakochać i spotkać dawnego rywala.

Głównym atutem filmu, jak wskazuje tytuł, są walki. Na próżno szukać w nich popisów rodem z filmów z Jean Claud’em Van Damme’em, ale za to są bardzo realistyczne i sprawnie nakręcone. Dodatkowo zakończenie historii jest (nawet) zaskakujące, co nie znaczy, że nieprzewidywalne. Największym problemem jest to co „pomiędzy”. Akcja rozwija się w mozolny sposób i to nie taki, który widza fascynuje, ale powoduje wiercenie się. Poza tym jak na film o współczesnych pojedynkach, strasznie mało w nim walk (raptem cztery).

Znakomity aktor – Terrence Howard gra co najwyżej „przyzwoicie”. Niestety jest niesamowicie denerwujący, co wynika, z wręcz zawodzącego głosu, którego używa do wypowiadania swych kwestii. Dzięki temu Channing Tatum wypada o wiele lepiej, chociaż przez większość filmu na twarzy jedną minę (nadrabia to emanując urokiem).

Reżyser chciał prawdopodobnie pokazać jak wśród drobnych cwaniaczków między „menadżerem”, a jego protegowanym rodzi się przyjaźń…i udało mu się to. Widz stopniowo widzi jak między głównymi bohaterami rodzi się więź, która zostanie wystawiona na wiele prób, włącznie z przewrotnym finałem.

Mimo sztuczności samych postaci relacje między nimi zachodzące wypadają przekonująco. Jest to zastanawiające, gdyż nie sposób przywiązać się bohaterów, czego winą jest zapewne znikome napięcia. A także niezdecydowanie dotyczące tego czy Fighting jest filmem akcji/walki czy filmem obyczajowym.

Łukasz Kucharski

Leave your response!

You must be logged in to post a comment.