Adam Gadomski – „Ekspansjonizm Fizyczny na Przykładach– Czy Naprawdę Istnieje? Jak się Przejawia i Do Czego Służy?”
Adam Gadomski
„Ekspansjonizm Fizyczny[1] na Przykładach– Czy Naprawdę Istnieje? Jak się Przejawia i Do Czego Służy?”
Badania naukowe i działania popularyzatorskie o charakterze interdyscyplinarnym, z pogranicza (ang., interface’u) fizyki i innych dziedzin nauki i techniki pełnią coraz bardziej znaczącą rolę we współczesnym świecie. Rozwijana wielowątkowo („redundantnie”) w prezentowanym eseju myśl próbuje, w oparciu o doświadczenia własne jego autora, naszkicować w sposób niesformalizowany i nieco wybiórczy, głównie za pomocą trzech wybranych przykładów, charakter tego złożonego zjawiska, określić jego znaczenie i skutki w skali jego globalnego (naukowego) i lokalnego (popularyzatorskiego) wpływu na istniejącą i wyłaniającą się w kierunku niedalekiej przyszłości rzeczywistość. Rzeczywistość ta ma również obecnie pewien wydźwięk pejoratywny w postaci dość systematycznego odchodzenia przez ludzi młodych od studiowania fizyki. Potwierdza ona jednakże coraz wyraźniejszy trend, świadczący o nieuniknionym i wyraźnym charakterze prezentowanego zjawiska masowego, mającego coraz bardziej nieliniowy przebieg, wynikający – jak w nowoczesnej teorii komunikacji – z wielości możliwości tematycznej współpracy współczesnych dyscyplin naukowych oraz wzajemnej potrzeby ich celowego i na ogół efektywnego przenikania się.
Ekspansjonizm jest pojęciem z dziedziny nauk politycznych, określającym politykę polegającą na rozszerzeniu wpływów politycznych i ekonomicznych kosztem innych państw lub na zdobywaniu i opanowywaniu obcych terytoriów. Historia państw i narodów oferuje wiele przykładów realizacji zapędów ekspansjonistycznych, które jednoznacznie spełniają powyższą definicję. Przykładem może być współczesny ekspansjonizm supermocarstw, by wymienić tutaj jedną kategorię politycznych działań o charakterze międzynarodowym tego sposobu realizacji polityki.
Czy wszakże, zawężając nieco zakres tego pojęcia, w obszarze nauki można poszukiwać ekspansjonistów i realizatorów polityki ekspansjonistycznej? Jeśli tak, to czy ten naukowy ekspansjonizm nosi w sobie znamiona ekspansjonizmu politycznego? Ponieważ Spencer stwierdził kiedyś, że cyt. „Nauka to zorganizowana wiedza” (ang., Science is an organized knowledge), to współczesne Państwo Nauki można – jako strukturę organizacyjną – potraktować zgrubnie (aczkolwiek z zamiarem wyłowienia rzetelnych tendencji zjawiska) w podobny sposób, jak państwo jako organizację polityczna, i to w całej rozciągłości tego pojęcia.
W gmachu nauki mieszkają m.in. nauki szczegółowe. Jedną z nich jest fizyka – nauka, mająca na celu zrozumienie praw przyrody, ich opis poprzez odtwarzalność zjawisk przyrody w skali laboratoryjnej, wraz z możliwością zastosowania praktycznego uzyskanych w ten sposób wyników. Można więc, aby być bardziej precyzyjnym, zadać sobie pytanie: Czy współczesna fizyka, która rozszerza coraz bardziej swoje obszary badawcze na styku z innymi naukami i dziedzinami życia, jest ekspansjonistyczna? Co to dokładnie oznacza? Czy, jeśli odpowiedzieć na to pytanie twierdząco, wiąże się to z jednoznacznie negatywnym wydźwiękiem tego zjawiska bądź też czy ekspansjonizm fizyczny, o ile naprawdę istnieje, może zostać sklasyfikowany jako pewien raczej pozytywny rodzaj ekspansjonizmu? Innymi słowy, czy fizyka, która usilnie poszukuje w czasach współczesnych kontaktu z innymi naukami podstawowymi oraz stosowanymi, humanistycznymi oraz szczegółowymi (oczywiście, historycznie ugruntowaną i popartą sukcesem tradycję stanowi swoisty i wyraźny interface, tu: styk bądź pogranicze, fizyki i nauk technicznych) jest pozytywnie odbierana przez tzw. drugą, tę nie-fizyczną stronę, i czy relacje w obrębie współpracy interdyscyplinarnej są właściwe, tj. do pewnego stopnia zwrotne, symetryczne i przechodnie? Czy istnieje wówczas równoważność partnerska, dobrze pojęta współpraca i porządnie zawiązany węzeł wzajemnego pożytku między współczesnymi naukami fizycznymi, ujmując rzecz nawet nieco szerzej, a którąkolwiek z innych nauk bądź to podstawowych, bądź to stosowanych?
W niniejszym eseju będę starał się zaledwie naszkicować za pomocą przykładów odpowiedzi na postawione powyżej pytania. Wybór przykładów zawdzięczać będę własnemu udziałowi w interdyscyplinarnym nurcie fizyki, zarówno w zakresie badań naukowych, jak również w obszarze popularyzacji fizyki. Nie wykluczam, iż rozważania te doprowadzą, zarówno mnie jak i czytelnika, do pewnych wniosków dotyczących ugruntowanych już tendencji odchodzenia od studiowania fizyki przez jej potencjalnych i przyszłych adeptów tu w kraju nad Wisłą – dlaczego?
Termin ‘współczesna fizyka’ wymaga wytłumaczenia. W tym celu właściwa wydaje się rozpoczęcie objaśnień od krótkiej wycieczki historycznej. Mianowicie, dość powszechnie wiadomo, że w latach 20-tych i 30-tych ubiegłego stulecia uprawiano i celebrowano głównie mechanikę kwantową, której triumfalny marsz rozpoczął się na przełomie wieków XIX i XX od wyjaśnienia przez Maxa Plancka w grudniu 1900 r. na posiedzeniu Pruskiej Akademii Nauk w Berlinie, że w warunkach równowagi termodynamicznej, idealne pochłanianie promieniowania elektromagnetycznego przez ośrodek materialny powinno przebiegać porcjami (tj., kwantami) przyjmowanymi przez ten ośrodek, a nie jak wcześniej sądzono – w sposób ciągły. Była to swoista rewolucja w myśleniu, stanowiąca wyjście poza klasyczny, tzw. newtonowski, zakres opisu fizycznego, a także dotychczas stosowaną matematykę tego opisu.
Z kolei, przynajmniej od lat 50-tych ubiegłego stulecia upatrywać należy początków nowoczesnej fizyki ciała stałego i półprzewodników. Wówczas to w Bell Telephone Laboratories (BTL) wyprodukowano pierwsze monokryształy germanu i krzemu, opierając potem na tych ostatnich technologię układów scalonych, będącą prawdziwym przełomem w niezwykle użytecznym zastosowaniu nauk fizycznych w życiu codziennym, trwającą po dziś dzień. Niewielu jednak z nas, na ogół laików, wie o tym, że ten twórczy postęp ludzkości dokonał się niewątpliwie z udziałem uczonego rodem z Kcyni (obecnie w województwie kujawsko-pomorskim, ok. 40 km na południowy-zachód od Bydgoszczy), profesora Politechniki Warszawskiej, Jana Czochralskiego (J.Cz.) i jego myśli twórczej. To on, w latach 1916-18, pracując w niemieckim laboratorium, „wyciągnął” ze stopu za pomocą przemyślnie skonstruowanego urządzenia, zaopatrzonego w kapilarną końcówkę i zegar taktujący, pierwsze monokrystaliczne nici cyny, cynku i ołowiu. Pomysł ten powielili po ponad trzydziestu latach Amerykanie w BTL, otrzymując za pomocą metody CZ[2] pierwsze monokryształy krzemowe – tak ruszyła powoli, acz nieodwracalnie, silikonowa lawina badań i zastosowań różnego typu układów i urządzeń półprzewodnikowych, co trwa poniekąd po dzień dzisiejszy.
Triumfalny marsz oraz wielki, również finansowy, sukces tej dziedziny fizyki trwał przynajmniej do końca lat 70-tych XX wieku, choć już ich początkiem, zaczęto sobie zdawać sprawę, iż ze względu na ograniczenia kwantowo-mechaniczne, nie będzie możliwa eksploracja tzw. wielkiej skali integracji w sposób dowolny, a wręcz przeciwnie, pojawi się praktyczny kres technologiczny w wytwarzaniu układów scalonych metodami techniki wysoko-próżniowej. Wówczas to, późniejszy laureat Nagrody Nobla z fizyki, Pierre-Gilles De Gennes, będąc nominowanym na stanowisko profesora w College de France w Paryżu, nie wykluczone, że po raz pierwszy po raz pierwszy, zachęcił fizyków by rozpoczęli swoistą ekspansję obszarowo-tematyczną, która musiała wykroczyć poza samą fizykę, i która to ekspansja wyraźnie zachęcała fizyków by wchodzili w nurt, istotnych z punktu widzenia metody fizycznej, badań interdyscyplinarnych, por. A.G. Postępy Fizyki, tom 58/1, str. 279-281 (2007).
Poza wezwaniem De Gennesa, skierowanym do fizyków by podjęli tematykę badań interdyscyoplinarnych, bo to zarówno ciekawe, jak i pożyteczne, możemy obserwować pewne nurty badań fizycznych, np. fizyka statystyczna, układów chaotycznych i nieliniowych, a także termodynamiczna teoria samo-organizacji, które to badania przydały się np. w socjologii (W.Weidlich, H. Haken, Stuttgart; sukcesor, m.in. bardzo współcześnie, D. Helbing, obecnie ETH Zurich, a do niedawna Uniwersytet Techniczny w Dreźnie) bądź w ekonomii, wyłaniając tzw. nurt ekono-fizyczny, godny sukcesji po Markowitzu oraz Blacku i Scholesie (laureci Nagrody Nobla z ekonomii, legitymujący się formalnie wykształceniem z zakresu nauk fizycznych), w osobach, np. J.-P. Bouchaud (Paryż), H.E. Stanleya (Boston) i R. Mantegna (Palermo), jak również Y.-C. Zhanga (Fribourg, wcześniej Brookhaven National Laboratory) bądź M. Ausloosa i N. Vandewalle (Liège), by wspomnieć również o rodzimym przypadku prof. Janusza Hołysta z Politechniki Warszawskiej, „rozpinającego” swoją aktywność naukowo-badawczą na co najmniej dwa z wymienionych właśnie podobszarów zastosowań fizyki w badaniach interdyscyplinarnych w zakresie tzw. układów złożonych.
Autor niniejszego eseju, którego doświadczenie zawodowe sięga metod fizyki statystycznej i teorii ciała stałego (a ostatnio, tzw. materii miękkiej), przeżył, trwającą już ok. dziesięć lat przygodę, z badaniami interdyscyplinarnymi oraz ich popularyzacją. Z tej ciągle niedługiej perspektywy wydaje się mu, iż sprawa warta jest dalszych działań – dlaczego? Oto poniżej przedstawię, w chronologicznej kolejności, trzy przykłady, wskazujące na (i) istnienie uzasadnionej, jak również oczekiwanej przez gremia naukowo-badawcze, potrzeby właściwie sformułowanego w ich stronę adresu interdyscyplinarnego, z „zaznaczonym” w takiej propozycji kierunkiem od ogółu (tu: przegląd wielości dziedzin, stanowiących potencjalny interface wybranej dziedziny badań z fizyką/naukami fizycznymi) do szczegółu (tu: eksploracja jednej wybranej dziedziny „w potrzebie” i „w kontakcie” z fizyką, dysponująca potencjalnie użytecznym aparatem teorio-poznawczym i nabytym już doświadczeniem w zakresie badań interdyscyplinarnych); (ii) istnienie, równie uzasadnionej, potrzeby prezentacji badań interdyscyplinarnych, z pogranicza fizyki i innych, wybranych dziedzin, odpowiednio szerokiemu gremium testowemu, np. pewnej lokalnej społeczności czy też uczniom i nauczycielem, reprezentującym taką społeczność.
Przykład 1: Dotyczy on lat 1998-1999. W latach tych, dr Marcel Ausloos z Uniwersytetu w Liège, zaproponował bardzo interesującą i perspektywiczną w swej poznawczej warstwie tematykę konferencyjną. Brzmiała ona: zastosowania fizyki statystycznej[3], i ujawniła – na zorganizowanym w maju 1999 r. w Uniwersytecie Technicznym w Budapeszcie N.A.T.O. A.R.W. (warsztacie naukowym pod auspicjami wymienionej organizacji; gospodarzem konferencji był prof. J. Kertesz[4]) – wielkie bogactwo tematyczne i ogromny potencjał metodologiczny tkwiący w tej dyscyplinie fizycznej. Zakres tematyczny rozciągał się od zagadnień biofizycznych, poprzez geofizyczne, informatyczne, inżynieryjno-materiałowe, (bio)technologiczne, aż po ekonomiczne i kryptograficzne (w zakresie technik i metod szyfrowania informacji), por. A.G., Postępy Fizyki, tom 51/2, 98-99 (2000). Rezultatem formalnym konferencji było wydanie specjalne Physica A 274 (1999) oraz książka p.t. Applications of Statistical Physics (North-Holland, Amsterdam, 2000). Była to potrzebna realizacja interdyscyplinarna, penetrująca zakres ogólny możliwych zastosowań, określoną liczbę stabilnych i gotowych do eksploracji tematycznej oraz wymiany koncepcji interface’ów na linii fizyka-inna dyscyplina (nie-fizyczna).
Przykład 2: Rzecz miała miejsce kolejno w latach 2002, 2004, 2006. Inicjatywa autorska (A.G.) nazywała się Forum Wiedzy Interdyscyplinarnej, miała charakter popularyzatorski i była realizowana przez Instytut Matematyki i Fizyki obecnego Uniwersytetu Technologicznego-Przyrodniczego w Bydgoszczy (U.T.P.), zaś autor tej wypowiedzi miał przyjemność budowania jej od podstaw, od przysłowiowego pomysłu do przemysłu, jak to się popularnie mówi. Najszerszym frontem weszła tematyka interdyscyplinarna, zrealizowana przez pracowników naukowych obecnego U.T.P. (dawniej: Akademia Techniczno-Rolnicza, A.T.R.), a także zaproszonych spoza U.T.P. wykładowców, znawców określonych zagadnień praktycznych, jak chociażby ekonomiki, bądź „ekonofizyki praktycznej”…prowadzenia małego przedsiębiorstwa o nazwie czasopismo lokalne[5], właśnie podczas pierwszego forum w roku 2002, które odbyło się tak, jak i w następnej edycji (rok 2004), zarówno w Bydgoszczy, jak i w Żninie, miejscu urodzenia Braci Jana i Jędrzeja Śniadeckich, patronów bydgoskiej U.T.P. Rok 2002, w odpowiedzi na reakcję uczestników pierwszego forum, pokazał, iż należy zawęzić dość znacznie, co miało już miejsce w następnej edycji w roku 2004, zakres tematyczny imprezy, skupiając się na mniejszej ilości wybranych zagadnień, czy też interface’ów, po to by dokładniej objaśnić, głównie młodym ludziom, jak należy w sposób konkretny podchodzić do zagadnień praktycznych; w którym punkcie realizacji jest miejsce dla metody naukowej (fizyki bądź nauk pokrewnych), a gdzie należy zdać się nieco na kontrolowane doświadczenie bądź zrobić mały test na sensowność własnych działań by wykluczyć ryzyko błędnych decyzji. Na tym drugim forum w 2004 r. pojawił się także niezbędny element humanistyczny natury etycznej, ponieważ bez właściwego odniesienia się do człowieka jako podmiotu, jego wiedzy i reprezentowanych przez niego (pozytywnych) wartości, żadna inicjatywa nie będzie w pełni uzasadniona i nie odniesie sukcesu, por. materiały elektroniczne na http://www.man.bydgoszcz.pl/zmpf/, dostępne w dniu pisania tej wypowiedzi. Ponadto, zauważono, iż udział badaczy w rozwoju współczesnego społeczeństwa informacyjnego wiąże się w sposób nieunikniony z dogłębnym poznawaniem metod informacji naukowo-technicznej oraz komunikacji[6].
Rok 2006 wskazał na dalsze zawężenie tematyki forum i przejście z zakresu interdyscyplinarnego na intradyscyplinarny, tj. obejmujący przykłady, prezentowane głównie przez studentów, będących członkami kół naukowych U.T.P. oraz dwóch innych uczelni (gdańskiej politechniki i bydgoskiego collegium medicum), a traktujące o dość spójnej nucie tematycznej bądź to stricte fizycznej (np., fizyka jądrowa, ciała stałego), bądź to „zbliżonej”, a mianowicie, z zakresu biologii i medycyny, telekomunikacji (a więc „w kierunku” tegorocznej Nagrody Nobla z fizyki), informatyki bądź teorii informacji. Podsumowując, naturalna tendencja od ogółu do szczegółu, w pełni zmaterializowała się na forum w latach 2002-2006.
Przykład 3: Rok 2008 przyniósł wspólną z grupą gliwicką prof. Z.J. Grzywny inicjatywę grupy bydgoskiej autora tego eseju, w postaci sympozjum międzynarodowego n.t. bionanomateriałów, spójnego tematycznie[7], acz rozpiętego na kilka węższych w swym zakresie badawczym, szczegółowych dyscyplin naukowych, by wymienić technologię chemiczną, chemię fizyczną, biofizykę, nanotechnologię (technologia w skali jednej miliardowej części metra), trybologię (naukę o tarciu, swoiście zaniedbaną przez współczesną fizykę i nauki fizyko-chemiczne), jak również membranologię, tj. naukę o błonach biologicznych, przegrodach i membranach syntetycznych, polimerowych na ogół. Wspólne zainteresowanie uczestników sympozjum budził związek fundamentalny pomiędzy strukturą materiału (np. krystaliczną bądź amorficzną), a wynikającymi z niej (przewidywalnymi) własnościami transportowymi, np. dyfuzyjnymi, takie swoiste „próbkowanie” struktury za pomocą określonych na niej, czy też dla niej, procesów transportowych, w warunkach dodatkowej obecności czynnika zewnętrznego bądź bez jego udziału. Wnioski ze spotkania zostały zamieszczone w postaci wybranych artykułów w czasopiśmie BioSystems (Elsevier), tom 94/3 (2008), str. 191-296. Bardzo potrzebna i dobrze przyjęta przez uczestników spotkania okazała się idea inderdyscyplinarnego skupienia się na jednym ważnym problemie, eksplorowanym często przez każdą z zainteresowanych dyscyplin szczegółowych; tutaj, podejście fizyczne pełniło rolę unifikującą, integrującą oraz porządkującą, jak również stanowiło o przyjęciu, jak w brydżu, tzw. wspólnego języka dla postawionego problemu.
Przedstawione powyżej trzy wybrane przykłady oraz nakreślony dość rozległy kontekst badań oraz działań popularyzatorskich w zakresie nurtu interdyscyplinarnego w nauce, na przykładzie fizyki, z jej, założoną „z góry” jako inspirująca, rolą w tym nurcie, prowadzą do pewnych wniosków ogólnych oraz szczegółowych.
W zakresie wnioskowania ogólnego, autorowi tego adresu przyświeca myśl, iż fizyka nie uzurpuje sobie na ogół pełnienia wiodącej roli w interdyscyplinarnym nurcie badań, co – wypada mieć nadzieję – zostało pokazane w treści tej wypowiedzi. Przeciwnie, wielu fizyków z pokorą i w trudzie uczy się, mając „w tle” jako pewien wzorzec, własny na ogół, sformalizowaną i logicznie spójną metodologię fizyczną, mniej na ogół sformalizowanego podejścia, prezentowanego przez inne dyscypliny, jak np. w przypadku ekonomii (H.M. Markowitz, noblista z roku 1990 z ekonomii) czy też biofizyki (biologii komórki) – tutaj wypada powtórnie wymienić De Gennesa, noblistę z roku 1991, z fizyki. Z kolei, nie wypada nie docenić roli i możliwości twórczej, w szczególności w dobie superkomputerów i wyrafinowanych technik badawczych, np. spektroskopii sił atomowych, jaką niesie ze sobą i oferuje fizyka. Na razie naukowa społeczność nie znalazła innej metody, jak ta oparta na precyzyjnym języku matematyki i metodologii fizycznej, a mająca swoje korzenie w opisie natury. Z tego należy wyciągnąć wniosek, iż można stosować aparat teoriopoznawczy fizyki do opisu zjawisk przyrody; nie mniej jednak, również zachowania np. małych grup ludzkich czy też strategie korporacji finansowych bądź konsorcjów przemysłowych noszą określone znamiona zachowań naturalnych, wynikających z pierwotnych zachowań układów biologicznych, takich jak np. mrówki budujące swój kopiec i organizujące w sposób hierarchiczny, ale także celowy i ekonomiczny, swoje mrowisko. Przykładów „żywcem zapożyczonych” od matki-natury można by mnożyć; prawie każdy przecież wie, że dzisiejsze lotnictwo, wraz z konstrukcją samolotu, to również wynik obserwacji natury (lotów ptasich i budowy ptaka) przez człowieka, zaś mrówki, znaczące swoje drogi za pomocą feromonu, posłużyły francuskiemu Telecomowi do wprowadzenia w życie ‘algorytmu mrówkowego’, dającego sobie radę z kolejkami w złożonej sieci telefonicznej i z rozdzielaniem dużej ilości rozmów telefonicznych na indywidualnych abonentów[8].
W zakresie wnioskowania szczegółowego, można z kolei zauważyć pewien systematyczny trend w odejściu od studiowania fizyki jako takiej, choćby coraz bardziej wyraźnie na przykładzie naszego kraju. (Myśl ta została nieco rozwinięta poniżej.)
Wieńcząc niejako bieżące dzieło, wypada stwierdzić stanowczo, iż ekspansjonizm fizyczny, w zakresie naszkicowanym przez materiał tego eseju istnieje i przejawia się za pomocą koniecznych na tym (i chyba na każdym) etapie rozwoju ludzkości badań interdyscyplinarnych. Pełni więc on, w przeciwieństwie do ekspansjonizmu politycznego, rolę pozytywną i w żadnym razie nie manifestuje się, o ile spełnione są w rozsądnym zakresie zasady demokracji w nauce, w sposób interwencjonistyczny; w politycznym, negatywnym odpowiedniku (pozytywnego) ekspansjonizmu fizycznego prędzej czy później występuje, jak uczy historia nauk politycznych, czynnik interwencjonistyczny, np. militarny bądź w postaci kar i nakazów o charakterze gospodarczym. Nie mniej jednak, i może dlatego, ku pewnej przestrodze, powodowany przez fizykę nurt badań interdyscyplinarnych, wypada nazwać na tym etapie ekspansjonizmem, gdyż ma on, jak każdy złożony proces bądź zjawisko, tzw. drugą twarz – twarz Janusa. Przejawia się ona prawdopodobnie pewnym wycofaniem się społecznego poparcia i aktywnej społecznej asysty dla tak szeroko-zakrojonego i trudnego w sferze realizacyjnej trendu, jaki obrała obecnie fizyka, poniekąd wespół z wieloma innymi naukami. To z kolei skutkuje, mniej lub bardziej na całym świecie, agresywnym narzucaniem grupom badawczym bardzo pragmatycznej tematyki, oferowaniem bardzo celowego i mocno ukierunkowanego na sukces za wszelką cenę finansowania projektów badawczych z udziałem fizyków. A wszystko to kosztem zaniechania promowania dobrych pomysłów, swoistego przekształcania się fizyków teoretyków w … praktyków interdyscypliny[9], a fizyków eksperymentalnych w prawie samowystarczalne podmioty badawcze, nie tracące czasu na współpracę z matematykiem, informatykiem, elektronikiem czy też wreszcie kolegą z sekcji teoretycznej. Bo lepiej samemu od początku do końca próbować przeprowadzić wąsko-zakrojone przedsięwzięcie badawcze i wypełnić wymogi grantu, aniżeli pójść na wymianę koncepcji, a co gorsza ich konsumujące czas dalsze systematyczne sprawdzanie i skuteczne wdrażanie. To rodzi obecnie, poprzez swoiste zaniechanie dochodzenia do prawdy, pewien kryzys wartości w samej dyscyplinie oraz wyraźne niebezpieczeństwo dla aktywności interdyscyplinarnej. To również skutkuje tym, iż wielu młodych i zdolnych ludzi, choćby obserwując rozwój tego zjawiska na przykładzie naszego państwa i sąsiednich, tzw. nowych państw-członków Wspólnoty Europejskiej, dość szerokim łukiem obchodzi samą fizykę, lokując się od razu po drugiej stronie wielokrotnie wzmiankowanego już interface’u[10]. No bo tam – wydaje się – pewniej, wygodniej, łatwiej, jaśniej, a czasami, może być, równie ciekawie. Poza jednym jedynym wyjątkiem: uczenie się w późniejszym już często wieku fizyki przez nie-fizyka, a często zachodzi taka potrzeba w trakcie realizacji badań, to heroiczna i zawsze rodząca „wieczny” ból niepewności rozumienia praca. No bo czego Jaś się za młodu… to i Jan … Nie zwlekajmy więc by wsiąść do tego pociągu zawczasu – pociąg ku przyszłości z pewnością nie będzie na nas czekał!
Prof. dr hab. Adam Gadomski,
Instytut Matematyki i Fizyki
Uniwersytetu Technologiczno – Przyrodniczego w Bydgoszczy
[1] Ma tu miejsce w pełni zamierzona przewrotność w sformułowaniu tytułu, gdyż swoistym truizmem jawi się stwierdzenie, iż w życiu ekspansjonizm fizyczny występuje literalnie, bo przecież: silniejszy i potężniejszy zawsze wyprze („prawo Archimedesa”) i stłamsi („prawo Pascala”) słabszego. Czasami jednak istnieją wyjątki od tej reguły, obie strony zawierają swój mały, własny pakt o nieagresji i podejmują współpracę …
[2] Od nazwiska jej autora, J.Cz., który nie mógł już osobiście obserwować tego procesu, gdyż zmarł w swoim rodzinnym miasteczku w roku 1953, doświadczając zarówno w czasie II wojny światowej, jak również po jej zakończeniu, bezpodstawnych, jak się miało okazać, pomówień o współpracę z hitlerowskim okupantem, por. P. Tomaszewski, „Jan Czochralski i jego metoda”, Wydawnictwo Atut, Wrocław-Kcynia, 2003. W literaturze anglojęzycznej można wskazać na autorską (A.G.) notę biograficzną J.Cz. w Europhysics News, tom 35/1, str. 20-21 (2004) bądź jej wersję rozszerzoną w Chemik, tom 1, str. 26-30 (2004).
[3] Tzn., w popularnym rozumieniu, fizyki mechanistycznej i procesów cieplnych, występującej w układzie bardzo wielu cząstek (np. elektronów), cząsteczek, powiedzmy gazu, bądź innych „indywiduów” fizycznych, podlegających określonej mapie oddziaływań, w ogólności zmiennej zarówno w czasie, jak również w przestrzeni zdarzeń, tj. aktów asocjacji/de-asocjacji (bądź też stagnacji) w relacjach pomiędzy tymi obiektami.
[4]Grupę organizacyjną uzupełnili: H.E. Stanley, N. Vandewalle i autor tego eseju.
[5] W tym wypadku chodzi o żniński tygodnik Pałuki, pod red. D. Księskiego, autora jednego z bardziej interesujących wykładów forum z roku 2002.
[6] Tę analogię tematyczną oraz wzmiankę o etycznych aspektach opisywanego zjawiska autor zawdzięcza dyskusji z prof. J. Kłosem, filozofem i etykiem z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. W dyskusji tej zadał on również pytanie czy przypadkiem prezentowany tutaj ekspansjonizm nie jest naturalnym procesem rozwoju
wszystkich dziedzin nauki? W tym sensie można by powiedzieć, że historia nauki rozpoczęła się od ekspansjonizmu filozofii, bo historia ludzkiej myśli zaczęła się od filozoficznej refleksji nad tym, co jest i skąd pochodzi (greccy filozofowie przyrody i słynne pytanie o arche), por. J. Kłos, W Drodze, zeszyt nr 11 (327) 2000.
[7] Na sympozjum podjęto eksplorację głównie problemów agregacji biomolekularnej, tarcia i adhezji, defektowania materii biologicznej, a także stochastycznych, tj. przypadkowych i zmiennych w czasie zachowań behawioralnych niektórych układów biofizycznych w różnych skalach przestrzenno-czasowych oraz energetycznych.
[8] J. J. Uher, A.G., ”Transport of information carriers in a model disordered structure”, w: Symulacje w Badaniach i Rozwoju, red. J. Rybicki, A. Tylikowski, Gdańsk–Sobieszewo 2001, str. 389–392 (materiał w j. polskim).
[9] Można zauważyć, iż jedno z czołowych światowych czasopism fizycznych, mianowicie Physical Review, sekcja E, jest czasopismem o tematyce interdyscyplinarnej (po ang. dosłownie, cyt. interdysciplinary in scope.)
[10] Należałoby na koniec tej wypowiedzi zauważyć, iż pojęcie interface dla fizyka, w szczególności uprawiającego termodynamikę, oznacza powierzchnię międzyfazową, np. na granicy kryształ – roztwór (lub stop, np. polimerowy); informatyk bądź elektronik „widzi” w tej nazwie łącze pośredniczące w transmisji sygnału pomiędzy komputerem a urządzeniem peryferyjnym, etc. Odpowiednio, w obu wymienionych przypadkach jest to obszar bądź układ, tu: elektroniczny, o kluczowym znaczeniu dla bądź to właściwego uformowania nowej fazy kosztem starej fazy (fizyka), bądź też dla prawidłowej transmisji danych (informatyka, elektronika) – warto więc nad tym stykiem badań i różnych obszarów aktywności fizyki (tj., badań i działań popularyzatorskich) z ich nie-fizycznym odpowiednikiem interdyscyplinarnym rzetelnie popracować. To uzasadnia wielokrotne używanie (nadużywanie?) tego technicznego anglojęzycznego zwrotu w prezentowanym eseju.
Prof. dr hab. Adam Gadomski,
Instytut Matematyki i Fizyki
Uniwersytetu Technologiczno-
Przyrodniczego w Bydgoszczy



















Leave your response!
You must be logged in to post a comment.