Agnieszka J. Kowarska – Przekleństwo wiedzy? Przywództwo, wiedza, edukacja
Agnieszka J. Kowarska
Przekleństwo wiedzy? Przywództwo, wiedza, edukacja
Wprowadzenie
Nowa Encyklopedia Powszechna definiuje wiedzę jako ogół wiarygodnych informacji o rzeczywistości wraz z umiejętnością ich wykorzystywania, natomiast edukację jako proces zdobywania wiedzy i polega na zdobywaniu wiedzy w szkole lub poza nią. W Polsce edukacja podlega dwóm ministerstwom: Ministerstwu Edukacji Narodowej (MEN) i Ministerstwu Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW). Pojęcia „edukacja” używa się także dla określenia stanu wiedzy danej osoby, społeczeństwa, narodu. W tym kontekście mówi się o dobrej lub złej edukacji, wystarczającej lub niewystarczającej. Mówi się również o wychowaniu (głównie pod względem umysłowym), wykształceniu, nauce, zbiorze czynności i procesów mających przygotować człowieka do sprawnego funkcjonowania w społeczeństwie. Edukacja to pojęcia związane z wiedzą i rozwojem umysłowym człowieka[1]. Jakie korzyści można wynieść z edukacji?
Bogactwo typu mądrość. To jest bogactwo, którego nikomu nikt nie odbierze. Nikt. I to już zostaje. To można wynieść. Doświadczenie, które można wykorzystać w życiu. Czyli tą wiedzą można wykorzystać później, w praktyce. To jest dosyć istotne. [R1(W1)][2]
W miarę postępu nowoczesności preferowane są różne obszary wiedzy, np. obecnie pożądana jest wiedza z obszaru IT i temu powinna być podporządkowany proces edukacji. Nowoczesność wymusza zmiany w myśleniu zarówno o edukacji jak i wiedzy. Dla nas wydaje się to oczywiste, że różne obszary wiedzy i wysokie umiejętności, nowoczesne technologie, analityczne myślenie, itp. są w różnym stopniu ważne na przestrzeni różnych okresów czasu i coraz ważniejsze. W przypadku społeczności romskich nie zawsze ta oczywistość jest jednoznaczna. Opory towarzyszące edukacji Romów i zdobywaniu przez nich wysoko wyspecjalizowanych zawodów wynika moim zdaniem z uwarunkowań kulturowych, społecznych oraz ekonomicznych. Ja chciałabym się tutaj zająć pewnym aspektem tych nakładających się na siebie uwarunkowań, a mianowicie potrzebą wiedzy w odniesieniu do relacji władzy wewnątrz społeczności romskich.
Z zebranych przeze mnie materiałów terenowych oraz publikacji na temat tzw. „romskiej polityki”, wyłania się obraz zderzenia dwóch koncepcji wiedzy, oraz opartych na nich dwóch rodzajach przywództwa – tradycyjnego i nowoczesnego. Okazuje się bowiem, że nie zawsze aspiracje młodych Romów pokrywają się z oczekiwaniami społeczności, w której żyją. Nie jest to tylko kwestia wewnętrznego PR-u, ale raczej umiejętności lawirowania pomiędzy tradycją a nowoczesnością. Podczas porządkowania wyników badań terenowych, zastanowiło mnie, czy wiedza w kontekście społeczności romskich jest elementem pożądanym? Po przeanalizowaniu kilku życiorysów, uznałam jednakże, że istnieje coś takiego jak „przekleństwo wiedzy”, polegający na swoistym pojedynku wiedzy „tradycyjnej” z wiedzą „akademicką” oraz rywalizacją o wpływy społeczne pomiędzy tradycyjnymi autorytetami a elitami intelektualnymi.
Przystępując do rozważań postawiłam sobie kilka pytań. Czy wiedza w kontekście funkcjonowania społeczności romskich jest elementem pożądanym? Czy postrzegana jest jako zagrożenie dla spójności grupy? Czy czerpie się z niej inspirację dla rozwoju? Jaki rodzaj wiedzy jest przydatny z punktu widzenia samych Romów? W pierwszej kolejności postanowiłam krótko zaprezentować koncepcję przywództwa i omówić zjawisko dysonansu pomiędzy przywództwem tradycyjnym i nowoczesnym wśród Romów identyfikujących się z ugrupowaniem Polska Roma. Następnie przedstawię sposoby zdobywania wiedzy oraz zakresy wiedzy pożądanej z punktu widzenia romskich społeczności. Na koniec zatrzymam się nad problemem implementowania wiedzy tradycyjnej i akademickiej zdobywanej przez Romów w szkołach oraz nad jej wpływem na model przywództwa w grupie i stosunki panujące w romskich rodzinach.
Materiały terenowe, które chciałabym tutaj przedstawić dla poparcia zasadności stawianych tez, zbierane były na przestrzeni wielu lat w ramach kilku projektów badawczych. Pierwszy zasób stanowią materiały zebrane w latach 1998-2002 w ramach studiów doktoranckich i badań „Obrzędy rodzinne Romów w Polsce”, drugi zasób to publikowane materiały terenowe zebrane w 2006 roku w ramach badań do projektu „Romowie na rynku pracy”, trzeci – to materiały zbierane przeze mnie od 2006 roku w ramach prac nad projektem „Społeczne i kulturowe uwarunkowania postaw przywódczych”. W pisaniu artykułu korzystałam również z materiałów zebranych i udostępnionych przez magister Justynę Kopańską.
W niniejszym opracowaniu nazwę własną Cyganie i Romowie stosuję wymiennie w zależności od tego, którą z nich posługiwali się autorzy cytowanych przeze mnie prac oraz w jaki sposób moi respondenci nazywali samych siebie. Prezentowany materiał terenowy został zakodowany za pomocą liter oraz cyfr. Litery są skrótem nazw ugrupowania – PR to skrót nazwy Polska Roma. Oznaczenie wywiadu należy zatem odczytywać jako nazwę grupy oraz kolejny numer rozmówcy identyfikującego się z tą grupą. Ponieważ poruszane tutaj tematy są tematami kontrowersyjnymi, a wypowiedzi niekiedy mogą być niezgodne z oficjalnym stanowiskiem Romów jako społeczności, zdecydowałam się na nie ujawnianie innych danych respondentów takich jak płeć, wiek, czy miasto zamieszkania.
1. Koncepcja tradycyjnego przywództwa
W artykule opublikowanym w pierwszym numerze „Studia Romologica” szeroko i dość szczegółowo omówiłam koncepcję przywództwa wśród Romów.[3] Przyjęta w artykule perspektywa odnosiła się do funkcjonowania romskich autorytetów w kontekście prawa zwyczajowego. Odsyłam do jego lektury, a tutaj krótko nadmienię o koncepcji przywództwa wśród Romów identyfikujących się z ugrupowaniem Polska Roma, aby określić kontekst pojawienia się dysonansu pomiędzy wiedzą tradycyjną a wiedzą – nazwijmy ją umownie – „akademicką”.
Podstawową wykładnią tradycji cygańskich jest zasada rromanipen i manusipen. Nakłada ona na Cyganów nakaz manifestowania swojej cygańskości, jako wartości najwyższej, posługiwania się językiem Romów w środowisku własnym i w stosunku do innych Cyganów, solidarności, pomocy, przestrzegania uznanych obrzędów i rytuałów. Rromanipen to zasada, której używa się wyłącznie wewnątrz społeczności cygańskich i która służy do wyodrębnienia Cyganów „prawdziwych”, od tych, którzy zasady rromanipen nie przestrzegają. Zasada ta wyznacza granicę etniczności, która jest nie do pokonania dla nie-Cygana. Kategorie rromanipen i manusipen wyznaczają krąg osób, z którymi bliski kontakt jest dopuszczalny i realizowany przez zasadę wspólnego ucztowania.[4] Kolejną ważną kategorią, która wpływa na postrzegania człowieka jako godnego bycia Romem, lub nawet bycia człowiekiem to cacipen - mówienie prawdy, ponieważ kłamca to człowiek godny pogardy. Ostatnią z zasad, o której warto tu wspomnieć jest zasada starszeństwa – phuripen („starszy przed młodszym”) i szacunku. Do starszych zwracać się należy: kako (wujku), bibi (ciocia). Największymi autorytetami, którym należy się bezwzględny szacunek i posłuch są dad (ojciec) i daj (matka).[5]
Jeżeli Rom skrupulatnie realizuje te zasady w życiu codziennym, postrzegany jest on jako mądry człowiek i prawdziwy Rom, autorytet, a wreszcie – moralny przywódca. Może mieć znaczne wpływy w środowisku romskim, a co za tym idzie – decydować w istotnych sprawach skupiska i społeczności. Z zebranych przeze mnie wypowiedzi wyłaniają się trzy modele przywództwa, które są konstruowane na bazie konkretnej cechy preferowanej przez określone kręgi i skupiska romskie. I tak podstawą konstruowania się postawy przywódczej są:
- mądrość, definiowana jako wrodzona inteligencja i doświadczenie życiowe, charakter, osobowość, poczucie moralności;
- bogactwo, zasoby finansowe, kwestie dobrobytu;
- postawa i wizualne aspekty cielesności jak np. budowa ciała i wygląd zewnętrzny.
Najczęściej występujący typ lidera określiłabym jako typ mieszany, posiadający wybrane cechy wszystkich wyżej wymienionych modeli. Nie mniej jednak respondenci największy nacisk kładli na mądrość, inteligencję i poczucie moralności.[6] Proszę zwrócić uwagę, że wśród czynników kształtujących przywódców Romowie nie wymieniali edukacji szkolnej.
Przykładem przywództwa tradycyjnego jest działalność Szero Roma, który zajmuje się wyłącznie sprawami o dużej randze, niosącymi ze sobą szerokie implikacje społeczne. Przypomnę, że do zadań Szero Roma należą:
- Rozstrzyganie wewnętrznych konfliktów pomiędzy Romami (konflikty rodzinne, obwinianie o niesprawiedliwość, krzywdy, gwałty) o bardziej uniwersalnym charakterze bez kontaktu z władzą nie-romską;
- Wyjaśnianie sytuacji wynikających z kategorii skalania oraz nakładanie i zdejmowanie skalań na osoby wykraczające poza granice moralności cygańskiej;
- Zarządzanie przysiąg, które są istotnym wsparciem w orzekaniu o winie lub niewinności pozwanego Roma, oraz kontrola nad ich przebiegiem;
- Integrowanie społeczności romskiej;
- Zapewnienie trwałości obyczajów;
- Uczestniczenie w obrzędach;
- Zapewnienie trwałości spuścizny kulturowej Romów;
- Podtrzymanie tradycji.[7]
Działalność Szero Roma nie jest łatwa, ponieważ chodzi w niej o znajdywanie kompromisów i niekiedy „król” zostaje poddany krytyce. Może to prowadzić do ostrych zatargów, ponieważ podważanie jego decyzji jest ryzykowne. Określenie „król” jest jednakże umowne i nie mówi się wśród Romów o Szero Romie jako o „królu”.
My nie mamy króla. Ale ponieważ człowiekowi zawsze się wmawia, że jest królem, więc on już sam teraz mówi, że jest królem. Dlatego, ze ciągle mu to wmawiano. Nie ma określenia u nas „król”. Król to u nas jest kinido. A u nas się nie mówi na nikogo kinido. Nie ma takiego określenia. Zresztą ja jestem też wierzącą osobą i dla mnie królem jest tylko jeden w niebie. Ja mam tylko jednego króla w niebie. Więc na ziemi nie mam króla. […] Szero Rom to jest głowa Romów i to jest to określenie. […] To jest raczej sędzia. […] Tak, tak. A ponieważ już tak mówią [Polacy – przyp. Aut.] więc człowiekowi już trudno się zapierać. No to sam mówi o sobie „król”, no bo cóż ma mówić, prawda? Więc tak to wygląda. Jest to taki sędzia główny, ten taki już, który… no, jeżeli coś się nie rozwiązało na poziomie własnego rodu, no to się jedzie tam i podejmuje pewne decyzje już tej wyższej instancji. Więc tak to wygląda. [R1(W1)]
Wójtem natomiast nazywa się starszego o dużym autorytecie, którego zadaniem jest kontrolowanie lokalnych społeczności romskich zwanych skupiskami oraz reprezentowanie ich interesów w urzędach państwowych. I znów termin „wójt” jest terminem przyjętym jedynie dla potrzeb nie-Romów, w społeczności romskiej po prostu nazywa się go starszym. Oczywiście nie każdy starszy Rom wypełnia podwójną funkcję lokalnego decydenta wewnątrz społeczności i równocześnie poza nią. Zdarza się, że w niektórych miastach jest kilku starszych reprezentujących interesy Romów identyfikujących się z ugrupowaniem Polska Roma. Nie jest to jednak „rozdrobnienie władzy”, ale kwestia pełnego zaufania do konkretnych osób, ludzi powszechnie szanowanych, oraz powiązań rodzinnych.
Zdarza się także, a ostatnio ma to miejsce coraz częściej, że obowiązki reprezentowania interesów wspólnoty poza światem wewnętrznym, przejmują przedstawiciele stowarzyszeń romskich, najczęściej w osobach prezesów i ich podwładnych. Pomijając już w tym momencie zależności pomiędzy dużymi a małymi, lokalnymi stowarzyszeniami, największe znaczenie mają romskie instytucje ponadlokalne.
Współcześnie obowiązki starszego realizowane wewnątrz społeczności romskich polegają na zastępowaniu Szero Roma w rozstrzyganiu spraw wewnętrznych i podtrzymywaniu spójności wewnętrznej grupy, poprzez właściwe realizowanie zachowań wchodzących w zakres tradycji. Starszyzna ma także wpływ na zakres możliwych innowacji określonych zachowań, zawiązywanie się nowych relacji (np. poprzez aranżowanie małżeństw), zarzucanie innych (poprzez nakładanie kary wydalenia ze społeczności na okres nie dłuższy niż 2 lata), a nawet decydowania o mobilności mieszkańców danego skupiska (podejmowanie podróży). Starszy może również zabronić młodzieży z jego skupiska odwiedzania np. dyskotek, a ponadto oczekuje się od niego obecności na uroczystościach rodzinnych (chrzest, wesele, pogrzeb) oraz wygłaszania stosownych przemówień.
Starszy rozstrzyga konflikty wewnętrzne wyłącznie na terenie, na którym „urzęduje”. Są to drobne sprawy typu skargi, plotki. Rozstrzyganie tych spraw polega przede wszystkim na godzeniu zwaśnionych stron, co nie jest łatwe, ponieważ z interwencją przyjeżdżają najczęściej całe rodziny i każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie i racje.
2. Wiedza a przywództwo tradycyjne.
Przywództwo tradycyjne oparte jest na jasno zdefiniowanych cechach, umiejętnościach oraz doświadczeniu.
Myślę, że ćaćo Rom to jest prawy człowiek w ogóle. Nie tylko prawy Rom, ale prawy człowiek. Wszystkie te cechy, które powinien spełniać prawy człowiek odnoszą się również do prawego Roma. […] Prawdomówny… nie krzywdzący innych… […] To jest taki autorytet. Może być podawany jako autorytet. To jest taki prawu człowiek, prawy Rom. [R1(W1)]
Ja swoimi słowami bym powiedziała, że romanipen to człowieczeństwo po prostu. To są wszystkie zasady obowiązujące w danym czasie, bo zasady się również zmieniają. Ze względu na czas ulegają pewnym przemianom. Może nie zmianom, ale troszeczkę przemianom. Więc to są te zasady nas obowiązujące, zakon nas obowiązujący. Myślę, ze w tym zakonie wszystko jest zawarte. […] To są zakazy i nakazy. I ponieważ nie są spisane, mogłybyśmy sobie dzisiaj o nich mówić w nieskończoność. Dana sytuacja pokazuje dany problem i można opisać, w jaki sposób można rozwiązać, czy jest złamane romanipen, czy nie. [R1(W1)]
Od takiego przywódcy oczekuje się przede wszystkim wiedzy praktycznej z zakresu codziennego i świątecznego funkcjonowania lokalnych społeczności romskich. Jest to konieczne, kiedy społeczność staje przed wyzwaniem wprowadzenia istotnych zmian w zasadach funkcjonowania Romów jako grupy. Napędem do ich wprowadzania jest nowoczesność, zdobycze techniki, czy rozwój wiedzy ogólnej, a także nowinki przywożone przez samych Romów z zagranicznych podróży oraz ich osobiste aspiracje i potrzeby. Doświadczenie życiowe i przywództwo tradycyjne jest tu najlepszym czynnikiem dającym możliwość skutecznego przefiltrowania informacji i spojrzenia na innowację przez pryzmat potencjalnych zalet i zagrożeń dla grupy. Zasadniczym pytaniem jest bowiem to, czy zmiana nie zaburzy prawidłowego funkcjonowania społeczności i czy pozostanie w zgodzie z tzw. „zakonem”, czyli zbiorem zasad i reguł zawierających się w tradycji Romów.
I te zakazy mogą być nowelizowane, jak ja to mówię, ale na tym poziomie już najwyższym. I są… ja z mojej obserwacji zauważyłam, że czyni się to samo czynnie a później się już przyjmuje za już fakt dokonany też. Bo na przykład kara moralna była coś takiego, że osoba pijąca… piło się dawniej z jednego kieliszka. Więc jeżeli ktoś jest ukarany moralnie, to nie może pić z jednego, więc odstawiany jest kieliszek na bok. I to była kara moralna. Teraz jest to niemożliwe ukarać w taki sposób człowieka bo teraz każdy ma osobny kieliszek. Więc cóż to za kara ukarać go, żeby pił z innego kieliszka? Przecież on pije. Wiec trzeba było coś innego ustalać. Więc każda sprawa indywidualna ma dodatkową jeszcze karę, czy inne są jakieś dodatkowe takie drobne rzeczy, w zależności od przewinienia, które są ustalane przez starszych i Szero Roma. [R1(W1)]
Zmiany w zasadach i regułach będących podstawą odniesień dla przyjmowanych postaw i podejmowanych działań, dokonują się pod wpływem nowoczesnych wzorów płynących spoza społeczności romskich oraz informacji z różnych dziedzin nauki i wiedzy. Nośnikami tego rodzaju informacji są nowoczesne media, szkoła, inni ludzie, Romowie i nie-Romowie, ale zmiany w obowiązujących dotąd zasadach dokonuje się odgórnie bądź oddolnie. Niekiedy zmiany zachodzą w prawie niezauważalny początkowo sposób, czyli po prostu coś już jest praktykowane i później już jest faktem dokonanym. Takie oddolne zmiany odnoszą się do określonych zachowań czy wartości, wobec których nie artykułowano jakichś specjalnych obwieszczeń o zasadności ich stosowania. Odnoszą się zazwyczaj do codziennej obyczajowości, mody. Przykładem jest zarzucenie noszenia fartuchów przez kobiety.
To nie było akurat jakimś zakazem, ani nakazem. Natomiast noszenie fartuszków przez same kobiety… powiem tyle: one same zniknęły. […] Przestały go nosić w pewnym momencie. I trudno teraz karać za to kobiety bo przestały je nosić ponieważ one już skończyły swoją… one już jak gdyby spełniły swoja funkcję. Już nie są potrzebne do niczego. Chyba, że w kuchni. A dawniej przy ognisku one cały czas były potrzebne. One były po to potrzebne, żeby służyły jako ściereczka. Czyli przez nią się coś łapało, przenosiło. Na przykład w nią mężczyzna mógł też sobie wytrzeć ręce, w fartuszek kobiety. No, cóż jeszcze mogłoby być? Kiedy chodziła wróżyć, to w kieszeniach fartuszka nosiła karty do wróżenia. Teraz one już tej funkcji nie spełniają. Niepotrzebne są. One samoistnie zniknęły. Więc to jest taki jeden z przykładów. [R1(W1)]
Innym przykładem zmiany jest stopniowe porzucanie zwyczaju picia alkoholu z jednego kieliszka podczas uczt i biesiad. Romowie odchodzenie od tego zwyczaju tłumaczą przede wszystkim względami higienicznymi. Ja tutaj jednak dostrzegam pewną potrzebę ochrony przed ewentualnym skalaniem. Podróżujący Romowie, wychodzą przecież spod kontroli lokalnych autorytetów. Być może mają możliwość podejmowania działań negatywnie wartościowanych i skutkujących skalaniem a picie z jednego kieliszka przenosi „zanieczyszczenie” na inne osoby. Stąd „profilaktyka” i argument „piliśmy z różnych kieliszków”.
Tak samo jak i kieliszki. Nikt nikomu nie mówił, żeby odstawić. Same się pojawiły i już. Po prostu sami do tego doszli Romowie, że należy w ten sposób, ponieważ się spotykali już z większą ilością osób, z obcymi bardziej Romami z całego świata… różne choroby, które są i na to nie mamy wpływu, niestety. [R1(W1)]
A zatem autorytet/przywódca tradycyjny nie musi posiadać wiedzy akademickiej, nie musi umieć czytać i pisać, ponieważ to nie te umiejętności gwarantują posiadanie wiedzy praktycznej dotyczącej życia i tradycji cygańskich.
2. Sposoby zdobywania wiedzy
Przez lata moich spotkań z kulturą Romów niewiele zmieniło się odnośnie sposobów wychowania dzieci w rodzinach romskich.[8] Oznacza to, że nauka zasad regulujących życie społeczne wewnątrz grupy i poza nią nadal polega głównie na uczestniczeniu dzieci w życiu dorosłych, towarzyszeniu im w spotkaniach rodzinnych, w czasie zarobkowania, czy wykonywania czynności związanych z gospodarstwem domowym. Przyznaję jednakże, że obserwuję postępujący proces zmian w postrzeganiu przez Romów roli edukacji i szkoły. Są to jednakże zmiany powolne, chociaż i dla samych Romów niezwykle ważne. W miarę, jak wzrasta poziom świadomości i edukacji młodych rodziców, kładzie się stopniowo większy nacisk na inne elementy edukacji i wychowania w rodzinie, wzrasta znaczenie szkoły. Nie zmienia się jednakże fakt, że proces edukacji i proces wychowania podporządkowane są wartościom tradycyjnym uznawanym powszechnie wśród Romów za uniwersalne.
Wychowanie w rodzinie jako główny sposób uczenia i zdobywania wiedzy, niesie ze sobą zarówno pozytywne jak i negatywne konsekwencje, niekiedy o bardzo szerokich reperkusjach społecznych. Jedną z przyczyn takiej sytuacji są obok uwarunkowań kulturowych także złe warunki ekonomiczne, w jakich zmuszona jest funkcjonować ogromna część populacji Romów w Polsce. Zdobywanie wiedzy poprzez wychowanie w rodzinie może mieć charakter formalny i nieformalny. Charakter formalny takiego sposobu zdobywania wiedzy wynika z prawa zwyczajowego Romów i uwarunkowań kulturowych.[9] Charakter nieformalny natomiast odnosi się do tego, że ten rodzaj zdobywania wiedzy nie jest ujęty w struktury systemu oświaty w Polsce.
Innym sposobem uczenia się, systematycznie zdobywającym coraz większe znaczenie wśród społeczności romskich, jest – jak już wcześniej nadmieniałam – edukacja szkolna, także ta na poziomie gimnazjalnym i ponadgimnazjalnym, a nawet wyższym licencjackim i magisterskim. Wśród Romów w Polsce są również osoby posiadające lub piszące doktoraty. I w tym przypadku trudno jednoznacznie określić konsekwencje zdobycia tego rodzaju wiedzy jako pozytywne czy negatywne. Na pewno należy uznać wiedzę akademicką za formę przystosowania się społeczności romskich do funkcjonowania w nowoczesnych społeczeństwach i gospodarkach. Jest to również afiliacja własnych ambicji. Trzeba jednakże uwzględnić niezaprzeczalny fakt unowocześniania się życia społeczności romskich, rozwoju (ewolucji i zmiany) sposobów życia preferowanych przez Romów oraz to, że tradycyjność w żadnym przypadku nie należy utożsamiać z zacofaniem, ale wartościami pełniącymi funkcję wyznaczników zachowań. W tym kontekście wiedza „akademicka” jest postrzegana jako zagrożenie dla żywotności wiedzy tradycyjnej.[10]
2.1 Wychowanie w rodzinie
Podstawowym źródłem wiedzy dla Romów jest aktywne funkcjonowanie w rodzinach romskich. To nie jest kwestia bycia Romem przez urodzenie się, ale doświadczanie życia i respektowanie norm kulturowo-społecznych poprzez życie w społeczności. Tak naprawdę proces wychowania trwa przez całe życie. Biorąc pod uwagę zasadę starszeństwa i szacunku, oczywiste jest, że i dorośli członkowie społeczności romskich uczą się i sięgają po rady starszych w ważnych kwestiach życiowych, a nawet niekiedy są przez nich upominani.
2.1.1 Założenia towarzyszące wychowywaniu dzieci
Dawniej dziecko od momentu, kiedy nauczyło się chodzić, zawsze było przy swoich rodzicach. Często, ojciec wychodząc w celu zdobycia środków do życia zabierał ze sobą syna a matka – zabierała córkę. Dzieci zachęcano do zarabiania pieniędzy – mogły dysponować własnymi dobrami, które sprzedawały lub wymieniały z innymi dziećmi lub nawet z dorosłymi. Jeszcze do niedawna pożądanymi umiejętnościami dziecka były: umiejętność targowania się, doskonała pamięć, pomysłowość, odporność na ból i stres. Dawniej obserwowanie dorosłych i słuchanie ich rozmów były wystarczające dla właściwego wychowania dziecka i umożliwienia mu prawidłowego funkcjonowania w społeczności.[11] Teraz oczywiście sytuacja ulega zmianie, nie mniej jednak można wyróżnić pewne cechy, które nadal deprymują proces wychowania dzieci w rodzinach romskich.
W wychowaniu dzieci funkcjonuje podział na obszary „męskie” i „kobiece”. Kobiecie pozostawia się sferę codzienności, tymczasem mężczyzna decyduje o sprawach fundamentalnych. Ma to swoje odzwierciedlenie w sytuacjach codziennych. Na przykład to matka decyduje, w co powinna ubrać się jej córka, ale jeżeli strój dziewczyny odbiega od wzorca tradycyjnego, mężczyzna (ojciec) zwraca na to uwagę i zaleca swej żonie, aby porozmawiała na ten temat z córką. Wychowaniem chłopca w początkowej fazie zajmuje się kobieta, jednak wychowaniem chłopca – nastolatka, od ok.10 roku życia – ojciec, ponieważ chodzi głównie o wpojenie chłopcu zasad „męskiego” zachowania się w grupie, odpowiedzialności za rodzinę i zarobkowania. Decyzje podejmowane przez kobietę są drugoplanowe i nie ostateczne. Mężczyzna, który niekiedy bardzo restrykcyjnie podchodzi do wartości tradycyjnych, decyduje o osobowościowym i kulturowym wymiarze współżycia społecznego rodziny. Kiedy on zdobywa prestiż i poprzez uczestnictwo w spotkaniach rodowych (uczty, przyjęcia), wzmacnia i rozwija więzi pomiędzy rodzinami (rodami), kobieta dba o zapewnienie codziennej egzystencji rodziny. Taki model podziału ról w rodzinie jest podtrzymywany przez mężczyzn i powszechnie akceptowany przez kobiety. Kobieta podporządkowuje się i wraz z mężczyzną stara się ów model utrzymać.
Nie zmienia się zasadniczo i to, że wszelkie decyzje dotyczące przyszłości i dziewcząt, i chłopców podejmują wspólnie oboje rodzice, ale poradziwszy się wcześniej w tej sprawie dziadków. Ogłaszając w sposób oficjalny (np. w czasie jakiegoś spotkania rodzinnego) swoje wspólne decyzje – to mężczyzna zabiera głos, ukrywając przy tym, że decyzje zostały podjęte wraz z żoną. W sytuacji, kiedy ogłaszane decyzje mają znaczenie dla szerszej społeczności, w naradzie zawsze uczestniczą dziadkowie, jako osoby dysponujące odpowiednią wiedzą i autorytetem. Następnie, podczas oficjalnego spotkania rodowego przemawiają dziadkowie i ojciec dziecka. Podczas takich oficjalnych spotkań często wystarcza to, że w imieniu całej rodziny wypowie się dziadek dziecka (głowa rodziny, rodu, szerszej grupy). A zatem podział męskie/kobiece jest decydujący także w konstruowaniu hierarchii: starsi przed młodszymi, mężczyźni przed kobietami, która porządkuje rozdrobnioną na rody i skupiska strukturę społeczną. Oto przykład wypowiedzi jednego z respondentów, który wyjaśnił tę kwestię na przykładzie tańca:
Jeśli młody nawet tańczy lepiej, to i tak będzie uważane, że ten starszy lepszy tancerz. […] Tak czy inaczej, młody jest przegrany przed starszym. [PR.001b]
W procesie wychowania kładzie się szczególny nacisk na dwie grupy zachowań. Pierwsza z nich obejmuje zachowania związane z przygotowaniem i funkcjonowaniem zawodowym jednostki. Grupa druga to zachowania związane z przygotowaniem do małżeństwa i życia rodzinnego oraz z funkcjonowaniem w nich.[12] W społeczeństwach zurbanizowanych przygotowanie jednostki do życia zawodowego przejęła szkoła. Jednak Romowie w wielu przypadkach nie chodzą do szkół, aby uczyć się konkretnych zawodów. Często brakuje im motywacji do tego, aby w ogóle uczyć się – jak tłumaczą – z powodu panujących stereotypów, niechęci do zatrudniania Romów, braku środków finansowych. Są w Polsce skupiska Romów, w których nikt nie ukończył szkoły wyższej od podstawowej. Jest to również związane z obyczajowością i zwyczajami rodzinnymi Romów (np. wczesny wiek dziewcząt wchodzących w związki małżeńskie, wyjazdy poza granice Polski, itp.)[13] A zatem w przypadku Romów, socjalizację związaną z zachowaniami zawodowymi prowadzi w głównej mierze rodzina, z tym, że zawody preferowane przez Romów, bo i zgodne z tradycją (czy z tradycjami rodzinnymi) to handel i występy estradowe. Jakkolwiek ten drugi zawód z wyżej wymienionych, zawód tancerza, śpiewaka, muzyka Rom wykonuje samodzielnie, tak coraz częściej handlem zajmuje się jako właściciel firmy i pracodawca.
W kulturze Romów wychowanie zgodne jest z rolami społecznymi i opiera się na różnicach biologicznych, na które nakładają się normy społeczno – kulturowe, wartości i zachowania.[14] Każda grupa społeczna, kulturowa i religijna prowadzi właściwą sobie politykę w stosunku do płci i ma na celu takie ukształtowanie postaw kobiet i mężczyzn, by były one zgodne z celami i mechanizmami grupy[15]. Zwraca się, więc szczególną uwagę na to, aby jednostka czuła się tożsama ze swoją płcią, tak intelektualnie, jak i emocjonalnie oraz społecznie.[16]
Określone zachowania przekazywane są często w postaci gotowego scenariusza sytuacji (dyskursy). Są to realizacje wszystkich obrzędów rodzinnych i innych uroczystości, w których dziecko uczestniczy. Takie dramatyczne schematy, przyjęte, przewidziane i charakterystyczne dla określonego społeczeństwa nazywa się w naukach humanistycznych skryptem kulturowym.[17] Są to scenariusze życia społecznego uznane za prawdziwe przez większość społeczeństwa. Wyznaczają temat sytuacji, miejsce, scenografię, role do odegrania i ich obsadę oraz przebieg i kolejność zdarzeń. Takim kompleksem sytuacji są np. działania związane z obrzędowością rodzinną. Odbiorcami takich scenariuszy są nie tylko dzieci zresztą, ale również dorośli.
Wreszcie trzeba zaznaczyć, że zdobywanie wiedzy przez wychowanie odbywa się na drodze obserwacji i doświadczenia. Innym sposobem na jest wprowadzenie nauki tradycji, ale nie jako lekcji obowiązkowych, tylko lekcje w świetlicach:
Przeważnie musimy to skontrolować gdzie, co i jak to wygląda. I nie zawsze jest tak. Czyli w różny sposób te lekcje tradycji, te zajęcia tradycji się prowadzi. W różny sposób w różnych miejscach. O, tak bym powiedziała. [R1(W1)]
Uczenie się przez uczestnictwo w działaniach dorosłych nie jest jedyna metodą aktywnego uczenia się zasad społecznych i kształtowania postaw. Inna metodą jest zabawa. Zabawą aktywną dla dziecka romskiego są tańce w gronie rówieśniczym, jazda na rowerze, biegi itp., zabawą pasywną zaś właśnie ów udział w uroczystościach rodzinnych. Czasem zabawą aktywną może być swoista nauka kierowana przez dorosłego a polegająca na uczeniu dziecka przez doświadczanie uczuć, eliminowanie cech niewłaściwych a wpajanie na ich miejsce odpowiednich z perspektywy danej kultury. Np. wymiana uczucia strachu na upór i odwagę, poprzez zachęcanie do rozwijania umiejętności fizycznej walki, znoszenia bólu, czy zachowywania spokoju w obliczu wrogości ze strony innych osób.[18]
2.1.2 Zakres wiedzy
Ostatnio prowadzone rozmowy i obserwacje wskazują jednakże i na to, że udział w wychowaniu dzieci mają wszyscy starsi. Zakres wiedzy na temat wartościowania określonych zachowań zamknięty jest w systemie skalań. Stanowi on trzon kultury Romów i nawet, jeżeli nie ma do niego odniesień w rzeczywistości społecznej – tak jak to mogłam obserwować na Litwie – to jednak zawsze stanowi istotny zasób sytuacji i zachowań modelowych. Wiedzę tę wykorzystuje się w celu uzasadnienia konkretnych zachowań, ale niekoniecznie bywa ich wyznacznikiem w odniesieniu do codzienności. Można, zatem uznać, że system skalań staje się raczej elastycznym narzędziem interpretacji i kreowania rzeczywistości społecznej w kontekście tworzenia wizerunku (jednostki/grupy/społeczności), ale co za tym idzie stopniowo traci swój magiczny charakter.
2.1.2.1 Reguły postrzegania płci oraz kontroli cielesności
Postrzeganie płci oraz kontrola cielesności stanowią podstawowy zasób wiedzy i modelowych działań wyznaczających granice etniczności romskich społeczności. Jest to obszar szczególnie pilnie obserwowany i kontrolowany przez opinię społeczną. Reguły regulujące seksualność podzielone są na męskie i kobiece obszary społecznych ekspresji (rozdział płci) z tym, że ściślejszej kontroli podlegają zachowania kobiet. Wychowanie dziewcząt polega jak wspomniałam wyżej na wpojeniu im takich form zachowań, aby nie wykraczały poza sformułowaną w romskiej kulturze definicję kobiecości. Dlatego kluczowym elementem takiego wychowania jest zapewnienie dojrzewania dziewcząt w czystości moralnej.[19]
„…dziecko było przez całe życie w bieli, żeby nie miała narzeczonego aż do ślubu…(…) Posłuszna dla rodziców i posłuszna dla rodziny i w ogóle ktoś powie słowo – żeby nie utyskiwała, żeby nie była opryskliwa (…) Tam gdzie rozmawiają chłopcy – nie dochodzić, żeby mając 15 – 17 lat czy 18 lat a jeszcze nie jest mężatką, żeby nie rozmawiała z chłopakami (…) żeby tam umiała robić koło siebie, żeby rodzice byli zadowoleni jak wyjdzie za mąż…” [Les.5]
Należy podkreślić fakt, że w środowiskach romskich seksualność, a tym bardziej czerpanie z niej przyjemności, jest sprawą wstydliwą. O tym po prostu nie wypada mówić, a rozmowy publiczne, w gronie damsko-męskim, czy też podczas spotkań, w których uczestniczą, i starsi, i młodsi, jest zakazane. Fakt propagowania w szkołach (może nie tyle na lekcjach, co w kręgach rówieśniczych) partnerstwa w małżeństwie i równouprawnienia, także nie jest zbieżny z koncepcją rodziny romskiej. Jednakże trzeba tu jasno zaznaczyć, że prywatne życie małżonków bywa partnerskie, bo jest to kwestia wewnętrznych układów i małżeńskiej miłości, chociaż oficjalnie wszystkie decyzje podejmuje mąż. Pojawia się dysonans pomiędzy edukacją szkolną (integracja osób różnej płci) a wychowaniem w rodzinie. Jest to jedna z przyczyn niechęci niektórych Romów do szkoły jako instytucji.
2.1.2.2 Scenariusze obrzędów i rytuałów społecznych
Wychowanie w rodzinie polega – jak już wspomniałam – głównie na aktywnym i pasywnym doświadczaniu życia społecznego. A ponieważ wiedza dotycząca relacji w grupie przekazywana jest w postaci scenariuszy obrzędów i rytuałów społecznych, zwyczajną rzeczą jest obecność dzieci podczas różnego rodzaju spotkań rodowych. Relacje, o których tu mowa, odnoszą się do obszaru płci, wieku oraz hierarchii grupy poniekąd wynikającej z tych obszarów. Jest to bardzo ważne, dlatego że w kulturze romskiej istnieje podział na życie oficjalne (publiczne) i nieoficjalne (prywatne). Inaczej rodziny funkcjonują publicznie w ramach społeczności romskiej, a inaczej prywatnie – w obrębie rodziny nuklearnej (rodzice plus dzieci). Zasady pomijane w życiu codziennym muszą być restrykcyjne zachowane w życiu obrzędowym związanym z czasem świątecznym. Zachowania realizowane w obu wymiarach życia społecznego Romów w tym pierwszym mają charakter „narzędziowy”, porządkujący, tymczasem w tym drugim zyskują rangę rytuału.
2.1.2.3 Sposoby radzenia sobie poza społecznością romską
Zawsze istniała funkcjonalna zależność pomiędzy Cyganami a ludnością nie-cygańską, która oparta była na realizowaniu wzajemnych egzystencjalnych potrzeb (wróżba – żywność, leczenie – pieniądze, itp.), spotkaniach podczas wędrówek, zawiązywaniu małżeństw mieszanych. Oczywiście prowadzona przez Cyganów działalność zarobkowa mająca zapewnić byt rodzinom wymagała wpajania – już od najmłodszego wieku – odpowiednich umiejętności oraz zachowań. Liczył się spryt, inteligencja, pomysłowość, siła fizyczna, odwaga, śmiałość w kontaktach z nie-Cyganami. J. Okeley stwierdziła, że „kobiecość” u Cyganek nie jest cechą wysoko cenioną, np. reputacja kobiety jako osoby umiejącej się bić jest bardzo ważna dla jej samooceny. Ewentualna agresywna postawa wobec kobiet nie-cygańskich jest wg Okeley wyrazem poczucia rytualnej wyższości kobiet cygańskich nad mężczyznami gadźo.[20]
W rodzinach, w których wykonywano tzw. „tradycyjne” zawody, nauka zawodu np. pobielania kotłów, w przypadku rodzin kełderaskich, ale nie tylko, związana była z praktyką od najmłodszych już lat i często zdarzało się, że brali w niej udział zarówno chłopcy a nawet i co silniejsze dziewczęta. Niekiedy prace wykonywane przez dziewczęta były pracami pomocniczymi, podczas których można było wykorzystać umiejętności zdobyte w szkole:
Ja kiedyś pracowałam, jak tato żył. Pobielaliśmy kotły, takie, co gotują […] w piekarniach. A dzisiaj właśnie byłam w Grodkowie, tam gdzie z tatem pracowałam, w tej masarni, akurat stamtąd przejeżdżałam. […] zaraz do kuzyna mówię: zobacz, ja tu pracowałam w Grodkowie. Pyta: „z kim?” Ja mówię: z tatą. Ja mówię: umiałam te papiery wypełniać, ile kotłów zrobili, to ja zaraz pisałam. Mówi: „To jak sekretarka byłaś”. [PR.017]
Zawody „tradycyjne” to były prace, które przekazywano z pokolenia na pokolenie w konkretnych grupach rodowych. Były, zatem rodziny/rody zajmujące się robieniem patelni, sit, koszyków, były i takie, które zajmowały się wyłącznie muzykowaniem. Kobiety mogły specjalizować się w śpiewie, tańcu, wróżbie, odczynianiem, itp., niektórzy mężczyźni specjalizowali się w handlu i leczeniu koni. Nie było łatwo zdobyć wystarczającą wiedzę i umiejętności, aby stać się „specjalistą” w swojej profesji i nie dla wszystkich dostępna była wiedza np. z zakresu wróżby i lecznictwa ludowego. Umiejętności te przekazywano z matki na córkę, z ojca na syna, z dziadka na wnuka, itp. Można z tego wnioskować, że tego rodzaju umiejętności były wyjątkowo cennym dobrem.
2.2 Nauka w szkole
Aktualnie większość Romów sądzi, że zdobycie wykształcenia ważne jest nie tylko z powodu uzyskania ewentualnych korzyści, w tym materialnych (praca, umiejętność rozmowy i pisania tekstów, swobodny dostęp do urzędów), ale również jest ono konieczne dla uzyskania pełnej akceptacji środowisk zewnętrznych, nie-romskich. W tym przypadku osiedlenie się miało pozytywny wpływ na podejmowanie systematycznej nauki dzieci, aczkolwiek trzeba nadmienić, że podróże nawet całych rodzin podejmowane były i są na tyle często, że skutkuje to przerywaniem nauki lub, co najmniej zmianą szkoły.
Romowie mają bardzo praktyczne podejście do wiedzy i szkoły. Zdobywane informacje muszą być użyteczne, czyli możliwe do wykorzystania w codziennym życiu.
Oczywiście są rzeczy też potrzebne i niepraktyczne, prawda? Wiadomości, informacje… ale takie, które będą wykorzystane. Ale rzeczywiście tak to jest zrobione… I Anglicy na przykład tym się tłumaczą. Dlatego jest tak ponieważ po co uczyć rzeczy, które nie będą przydatne w późniejszym życiu? To jest strata czasu dla nich. […] No, ale Romowie lubią uczyć się właśnie rzeczy, które widzą, że z tego będą płynęły jakieś korzyści. Różne korzyści. Nie mówię tylko o materialnych korzyściach. Ale te rzeczy, które nie są im potrzebne uważają, że są zbędne i nie da rady ich przekonać, że tego trzeba się uczyć. [R1(W1)]
Przedmiotem, który Romowie preferują jest np. język obcy. Romowie uczą się języków obcych w szkołach oraz podczas podróży zagranicznych i kontaktów z mieszkańcami odwiedzanych krajów. Motywatorem do nauki jest wtedy zwykła konieczność załatwienia jakichś formalności w urzędach. W lekcjach języków obcych najchętniej uczą się dzieci, dorośli natomiast nie chodzą na kursy językowe.
Długość kształcenia zależy od płci dziecka. Niektórzy Romowie deklarują, że obecnie nie ma zasadniczej różnicy pomiędzy długością kształcenia dziewcząt a chłopców. Moim zdaniem zależy to głównie od uwarunkowań rodzinnych romskich uczniów. Zdarzają się dosyć często sytuacje, że osoby zdobywające stosunkowo wysokie wykształcenie i mające szanse na atrakcyjną pracę, rezygnują z dalszego kształcenia pod wpływem presji społecznej.[21] Takie osoby zazwyczaj dość szybko wchodzą w związki małżeńskie i jeżeli wykorzystują swoją wiedzę i umiejętności to wyłącznie pracując z Romami i dla Romów w ramach stowarzyszeń i świetlic, jako asystenci i reprezentanci.[22] Zdarzają się również sytuacje, kiedy rezygnacja z nauki spowodowana jest zdarzeniami losowymi:
- Chodziłaś do szkoły?
- Tak, tylko do podstawówki.
- Ale nauczyłaś się pisać.
- Tak, wszystkiego się nauczyłam. I jeszcze bym chodziła, żeby nie mama. Mama zarła i przestałam już. Brat mój […] on chodził do pierwszej klasy, już musiałam się nim zajmować. […] Tato chorował. No to musiałam: pranie, sprzątanie, gotowanie i tak w kółko. […] On [tata – przyp. Aut.] nie czuł się na siłach. [PR.017]
Wpływ na podejmowanie decyzji o kontynuowaniu nauki przez Romów, także realizację obowiązku szkolnego zapisanego w stosownych ustawach, posiada samo państwo, które jest lub nie jest zainteresowane edukacją Romów. Okazuje się bowiem, że bardzo często brak znajomości kultury romskiej, ustawia urzędników państwowych, albo w opozycji do społeczności romskich i posądzania Romów o niechęć do nauki w ogóle, albo w przesadnej poprawności politycznej, lekceważącej tak naprawdę poziom edukacji i wymagania wobec Romów – uczniów oraz ich rodziców.[23] Zdarzają się obecnie i lepsze przykłady, świadomego pogłębiania wiedzy i szukania odpowiedzi na niejasności pojawiające się podczas procesu dydaktycznego:
Pani pedagog dzwoni, pyta się, jeżeli coś nie tak. Wie, że na przykład na wycieczki kilkudniowe dziewczyna nie wyjeżdża, więc tutaj nie ma dwóch zdań. Także, jeżeli ma gdzieś wyjść bez opieki wcześniej, to patrzy czy wychodzi bezpiecznie i tak dalej. Więc mało tego, że rozumieją to jeszcze pomagają. Pomagają. Wiedzą, że na przykład jeden rok opóźnienia dla młodej dziewczyny romskiej to jest naprawdę bardzo dużo. To nie jest tak, że nie zda i niech sobie nie zda. Jak się nie uczy, to niech sobie nie zda. Tylko pomagają wszelkimi sposobami, żeby zdała, bo wiedzą, że rok to jest cenna rzecz dla młodej dziewczyny. [R1(W1)]
Należy tutaj jasno powiedzieć, że nauczyciel tak samo jak każdy inny uczestnik określonej kultury, dysponuje pewnym zasobem stereotypów i posługuje się nimi postrzegając rzeczywistość i dokonując ocen.
…ja pamiętam, jak mama musiała przekonywać nauczycielkę w szkole w liceum, kiedy brat nie chciał się rozbierać w taki kostium z krótkimi spodenkami. Chociaż teraz patrząc na to, to sami chłopcy. No to mógł się rozbierać. Co by to przeszkadzało? Więc trudno było dawniej przekonać nauczycieli. Teraz, kiedy młoda dziewczyna chce ćwiczyć, to może to zrobić, czy w dresach, czy w długiej spódnicy. Nawet, jeżeli są z Islamu, to może to zrobić w chustce i nikomu nie będzie to przeszkadzało. Za czasów komunizmu było bardzo trudno. […] Kiedy ja przychodziłam do szkoły w długiej spódniczce, to nauczycielka mi, wychowawczyni zwróciła uwagę, ze lepiej jakbym skróciła. Więc też takie były uwagi. Teraz podejrzewam, że nauczycielka by nawet nie pomyślała o tym, żeby tak powiedzieć uczennicy. Ja tylko tak myślę. Ja nie wiem czy tak jest czy nie. [R1(W1)]
Kolejną sprawą jest jednak to, że często sami Romowie nie mają poczucia wartości edukacji i nie dostrzegają szansy, jaką daje im kształcenie się formalne. Według danych zebranych podczas realizacji badań nad bezrobociem Romów z południowych obszarów Polski w 2006 roku wynika, że tylko 8% wszystkich badanych wskazało na potrzebę organizowania kursów zawodowych, natomiast 10% respondentów zasugerowało organizowanie świetlic i innych form pomocy dla dzieci romskich. Jest to zatem niewielki odsetek członków społeczności nastawionych proedukacyjnie i widzących przyszłość w edukacji w ogóle.[24]
…oczywiście nieświadomość ludzka prowadzi do tego, że zabrania się chodzenia do szkoły. Co prawda, my, jako stowarzyszenie, jesteśmy od tego, żeby uświadamiać, ze to nie ma nic wspólnego z tym, że coś się robi przeciw swojej tradycji czy obyczajom. […] …tutaj są wszyscy świadomi tego, że to nie ma nic wspólnego z tym, że coś będzie przeciwko kulturze, albo obyczajom, to znaczy wykształcenie dziecka. Więc tutaj absolutnie nie w tym kierunku. Jeżeli już, to niechęć dziecka i namawianie rodziców, żeby dalej się kształciło. I to tylko tyle. […] …dawniej, ponieważ był obowiązek, za komunizmu, chodzenia do szkoły i ten obowiązek był spełniany, to teraz tego obowiązku ciężko dopilnować. Jeżeli już, to też od tego jest zależne, jeżeli rodzice chcą, dzieci chcą, to dalej mogą się uczyć. I tutaj, jeżeli się uczą, to rzeczywiście to dłużej trwa. Natomiast przedtem był obowiązek chodzenia do szkoły, skończyło się szkołę podstawową i na tym koniec był. Jednostki tylko się przedostawały dłużej. Jednostki. Natomiast teraz już jest szerszy zakres tego chodzenia do szkoły. Natomiast jest to rzeczywiście tak, że jeżeli już chodzą, to chodzą od początku i dalej studiują, albo nie chodzą do szkoły podstawowej i nie chodzą wcale. Więc tak to wygląda. [R1(W1)]
To był projekt realizowany razem z urzędem Wojewódzkim – szkolenia dla Romów. Brało w nich udział 50 osób. Ale to była ciężka praca z nimi. Trzeba było po nich jeździć i tak szli niechętnie. I w sumie powiem pani tak, do sniadania byli – to był posiłek refundowany – a potem to coraz więcej osób wychodziło i w sumie niewielu zostawało [B18][25]
Kolejną kwestią jest oczywiście podejście samych Romów do tradycji i respektowanie norm obowiązujących w ich kulturze. W trudniejszej sytuacji są dziewczęta, ponieważ muszą w jakiś sposób pogodzić narzucone im kulturowo role społeczne (np. matki, żony) z własnymi aspiracjami (np. zdobycie zawodu innego niż „tradycyjny”). Zdarzają się jednak przypadki, coraz częściej, że dziewczęta mają poparcie swoich rodzin i już jako mężatki kończą szkoły i zdobywają interesujące je zawody (np. fryzjerstwo damskie, fotograf). Tutaj pole do popisu mają licznie powstające lokalne stowarzyszenia romskie, które próbują zachęcić rodziców do kształcenia dzieci, w tym także dziewcząt i pilnowania, aby zdobywały one zawody dające możliwość utrzymania później rodzin:
…jeżeli młoda kobieta polska chce studiować i jeżeli już założy rodzinę, no i pojawią się dzieci, to jednak trudno skończyć studia, prawda? Więc też się przerywa. Natomiast tutaj nawet szkoła średnia już teraz może być trudnością dla kobiety romskiej. Bo wcześniej wychodzą za mąż. To jest jedna sprawa. Ale my też próbujemy uczyć młode kobiety i rodziców, w jaki sposób można pogodzić jedno i drugie. Bo jeżeli nie uda się na przykład podjąć studia i tak dalej, więc może przynajmniej… Ja jestem tego zdania i to popieram, że najpierw niech młoda kobieta skończy coś, co jej się przyda w życiu. Czyli w kierunku zawodowym… w kierunku zawodowym po to, że jeżeli będzie miała możliwości dalej kształcenia się, to będzie mogła to dalej zrobić. A jeżeli nie, to co po szkole średniej? Nic nie ma. Więc próbujemy w taki sposób namawiać, żeby w jakimś ukierunkowanym zawodzie się kształcić już w szkole średniej. [R1(W1)]
Pomimo świadomości, że presja społeczna jest nienowoczesna lub nieprzystająca do współczesności, wykształceni Romowie sami bardzo często ulegają opinii grupy własnej, nie tylko w kwestiach edukacji, ale także działalności społecznej. Problem taki deklarują niemal wszyscy znani mi wykształceni liderzy pracujący w różnego rodzaju instytucjach.[26] Sądzę, że dokonują tutaj świadomego wyboru własnej tożsamości – „jestem Romem i zachowuję się jak Rom”, „to, co dla innych Romów jest ważne, jest ważne dla mnie”.
…muszę uważać na to, żeby nie znalazł się któryś z Romów, który mi powie słuchaj, co ty tu powiedziałeś? Prawda. A musze to tak powiedzieć, aby dla innych narodowości było zrozumiałe, prawda i teraz tutaj trzeba się mocno głowić i się zastanawiać, jak te słowa dobrać, odpowiedzieć, żeby Romowie, ta starszyzna nie miała się do czego doczepić… [PR.001b]
Biorąc pod uwagę styl życia oraz dzieje Romów na przestrzeni wieków należy jasno zaznaczyć, że to rodzina daje Romom poczucie bezpieczeństwa, stabilizacji i ciągłości losów. Rom nie może istnieć poza rodziną i rodem. Na co dzień związki społeczne w grupach romskich to związki rodzinne, czy rodowe. Na te kwestie zawsze zwracają uwagę i sami Romowie podczas rozmów. Istnieje obawa, o której mówią głównie starsi ze środowisk o niskich zasobach materialnych, że szkoła i nawiązanie w niej znajomości odciągną młodych ludzi od życia w społecznościach romskich, a to jest według niektórych respondentów zagrożeniem dla spójności grupy i w ogóle jej istnienia. Obawa ta przejawia się m.in. w podejrzeniu, że wiedza zdobywana w szkołach wyprze tę przekazywaną z pokolenia na pokolenie, czyli wiedzę „tradycyjną”.
Ja jestem nawet za tym, żeby w przyszłości, ja nie mówię teraz, bo to jeszcze czasu potrzeba, żeby w przyszłości mieć swoje zajęcia tradycji swojej. Bo na przykład Turcy w Niemczech mają swoją religię więc odrębne zajęcia z religii i Koranu mają w szkole, normalnie. […] U nas na świetlicach były takie zajęcia. Lekcje tradycji. […] Dopóki nie zorientowaliśmy się, że w niektórych sytuacjach są już niepotrzebne. Bo to wszystko jest tak przez dzieci znane, bo z domu rodzinnego wynieśli, że nie ma takiej potrzeby. Lekcje tradycji teraz obróciły się w inną stronę. To znaczy poznajemy wzajemną tradycję i kulturę. Dokładnie. I na przykład w czasie lata mamy różne spotkania. W czasie lata robimy wycieczki po to, żeby poznawać kulturę, wzajemną kulturę, wspólną kulturę. Czyli w ten sposób. […] Mówi jak powinno być, a czego nie powinno być. Albo na przykład opowiada się o kulturze Romów innym. Czyli w ten sposób. [R1(W1)]
Znam osobiście przypadki kilku osób, które pod presją najbliższych często rodzin rezygnowali z dobrze zapowiadających się karier zawodowych. Zdarzało się także i tak, że rezygnowano z odpłatnych studiów, nie ze względu na pogarszająca się sytuację materialną rodziny czy złe wyniki, ale nalegania starszych, aby ożenić się, czy wyjść za mąż.[27] Osobiście sytuację tę postrzegam jako odruch obronny społeczności przed utratą spójności i zarzucaniem romskich tradycji, oraz czynnik chroniący tradycyjne autorytety.
Małymi kroczkami można coś zrobić. Można pogodzić (chodzi o obowiązki małżeńskie i edukację). Bo na przykład to, że mówię, że młoda kobieta może coś zrobić dla siebie również, to tak samo, dlatego, że mój zięć jest sportowcem. Obowiązek małżeński nie określa, że już nic nie można robić dla siebie i rozwijać swoich zainteresowań. Jeździ na różne konkursy, jest sportowcem. Jeździ na treningi kilka razy w tygodniu. Więc to absolutnie nie obciąża. [R1(W1)]
Istotny jest także stosunek męża do edukacji żony. Ma on prawo nie wyrazić zgody na kształcenie się kobiety. Zdaniem jednakże przedstawicieli niektórych środowisk romskich, szczególnie z tych, w których problem wypracowania kompromisu pomiędzy tradycyjnym stylem życia a edukacją szkolną pojawił się już wcześniej, można znaleźć wyjście z sytuacji i pogodzić życie rodzinne i zdobywanie wykształcenia także przez kobiety.
Inną kwestią jest wartościowanie szkoły w odniesieniu do systemu skalań. Szkoła jako miejsce pobytu dużej liczby nie-Romów mężczyzn (chłopców) i kobiet (dziewcząt) odznacza się „nieczystością”. Ewentualne kontakty pomiędzy chłopcami a dziewczętami, lekcje wychowania fizycznego, ogólne badania lekarskie, które zazwyczaj przeprowadza się w grupie uczennic lub uczniów, oraz wspólne toalety (czasem po prostu brudne w sensie fizycznym) i spożywanie obiadów w szkolnych stołówkach – nadal są przyczyną niechętnego stosunku do szkolnictwa w ogóle.
To znaczy, może i mają troszeczkę racji. Dlatego, że to zależy od szkoły, od podejścia pedagogów, wychowawców i tak dalej. Bo jeżeli… jeżeli będą dokuczać młodej dziewczynie, że ona na przykład nie rozbiera się na podczas wuefu, no to to jest złe. To jest złe. Ona nie musi się rozbierać. Ona musi ćwiczyć, ale nie musi się rozbierać. Jeżeli będą cały czas mówili jak ona jest sponiewierana jako kobieta romska albo będą na przykład ciągle mówili: Boże, jaka tyś biedna, jak to u was Romów jest niedobrze i tak dalej… więc… młoda osoba może szybko namącić sobie w głowie. Więc nie uważam, żeby to było dobre. [R1(W1)]
Możliwość „zanieczyszczenia” jest olbrzymia. Wydaje mi się, że właśnie zagrożenie „zanieczyszczeniem” jest jednym z głównych argumentów starszych Romów, przemawiającym za zrezygnowaniem z edukacji dzieci, czy młodzieży romskiej, a przede wszystkim dziewcząt. Mając na uwadze przekonanie o „czystości” dzieci i tolerancję w sytuacji przekraczania przez nie granic „nieczystości”, można sądzić, że dopiero okres dojrzewania stawia pod znakiem zapytania dalszą edukację dziecka. Jestem jednakże przekonana, że cywilizacyjna konieczność edukacji, świadoma autoidentyfikacja poszczególnych osób, pozwolą na kontynuowanie nauki przez dzieci i młodzież romską bez szkody dla respektowania wartości tradycyjnych i podtrzymywania tożsamości etnicznej. Nie bez znaczenia jest to, że treść i forma edukacji w społecznościach romskiej zawsze były różne od edukacji w dużych, zinstytucjonalizowanych społeczeństwach.[28] Zazwyczaj dziecko uczyło się wszystkiego, o czym wcześniej nadmieniłam, co było konieczne do właściwego funkcjonowania w grupie, poprzez proste uczestnictwo w jej życiu.[29]
2.3 Podróże i edukacja
Podczas wyjazdów zagranicznych Romowie spotykają się krewnymi i znajomymi, których zasób wiedzy, zachowania, czy poglądy są odmienne (lub, co najmniej zmienione) od jej (jego) wiedzy, zachowań i poglądów, które wpojono na drodze wychowania w ramach własnej rodziny (rodu, skupiska). Spotkanie z nieco odmiennymi zachowaniami krewnych i powinowatych może wpłynąć na zasób wiedzy danej osoby poprzez przejęcie pewnych wartości jako interesujących, wartościowych lub jako ciekawostki, które po powrocie do kraju przekazuje swoim najbliższym. Romowie wyjeżdżający za granicę, z którymi miałam okazję rozmawiać często nadmieniali, że podczas zagranicznych podróży mają okazję poznać kulturę wielu narodowości i że nie zamykają się wyłącznie w środowiskach romskich. Możliwe jest, zatem akceptowanie określonych zachowań jako bardziej „światowych”, bo pochodzących spoza granic Polski. Dzięki temu postępuje pewna modernizacja zachowań tradycyjnych, ale nie są to raczej jakieś bardzo wyraziste zmiany. Z całą pewnością można jednakże stwierdzić, że Romowie stają się dzięki temu bardziej otwarci na kontakty ze światem zewnętrznym i wartościami, jakie on ze sobą niesie, nie tylko w zakresie nowości technologicznych, ale i światopoglądowych.
Liczne podróże podejmowane w celach zarobkowych przeszkadzają jednakże w kształceniu dzieci. Znacznym utrudnieniem są bariery językowe oraz różnice programowe w szkołach.
To znaczy się jest to jakimś kosztem. Tam żyją… czasami jest tak, że nie ma czasu zawieźć dzieci do szkoły. Dziecko pozostaje w domu. Oni mają cały czas zamiar wrócić do Polski. Jeżeli wrócą z tym dzieckiem kilkuletnim, kilkunastoletnim, to on będzie bez żadnej szkoły. No i koło nam się znowu otwiera i na nowo robimy tą swoją pracę, czyli na nowo dziecko do szkoły. A jeżeli dziecko kilkunastoletnie, to jak on pójdzie do pierwszej klasy? No i tak dalej, no i tak dalej. To jest kosztem czegoś a pracuje dwójka rodziców. […] Też nie ma kobiety, nie ma mężczyzny i czasami jest tak, że dwoje, troje dzieci zostaje i to najstarsze dziecko, tam, dziesięcioletnie, się opiekuje. Czeka się nieraz na miejsce w szkole. No, dobrze, czeka się. Nieraz pójdzie do tej szkoły, nieraz nie, bo trzeba zwieźć do tej szkoły. No, bo w obcym mieście, w obcym kraju. Jak zostawić dziecko tak sobie. No, a z tego, co wiem, Romowie są bardzo przestraszeni, bo mówią szkoła podstawowa tam i tu, to się ogromnie różni. Jest to szkoła, akurat ta, do której by należeli, bardzo mieszana, więc różne narody świata chodzą. I takie małe dziecko, no, po prostu, może nawet skrzywdzić jedno drugiego. Więc to różnie bywa. I też są ogromne obawy rodziców, ogromne. Poziom jest straszny. Podejrzewam, że ten poziom jest straszny, dlatego że to są obcokrajowcy i ten poziom jest zaniżony. Więc ten poziom jest straszny. Dziecko, które pojechało tam było w szkole średniej u nas w Polsce. Pojechało i teraz jest tam w trzeciej czy czwartej… w trzeciej. Ono po prostu siedzi i nie ma co do roboty. Jest tak niski poziom, że on nie wie, co ma ze sobą zrobić. A chodził do najlepszego, jednego z najlepszych liceów w Warszawie. Pojechał do Londynu i on siedzi i nie wie co ma ze sobą zrobić. […] On po prostu tam traci czas. Bo jest tak poziom niski. [R1(W1)]
2.4 Opowieści jako źródło wiedzy
Historie rodzinne są przekazywane okazyjnie, kiedy pojawiają się jakieś sytuacje przywołujące określone wspomnienia i refleksje. Wtedy się opowiada daną historię. Dzięki temu legendy rodzinne są dość dobrze znane nawet dzieciom, ale i stanowią zasób wiedzy o historii i tradycjach rodzinnych..
…opowiada się o czymś takim, o szczerości, o… może inaczej też… o głupocie, która dawała im radość. Czyli na przykład dzielenie się czymś. A jeżeli nie potrafiono się podzielić to wyrzucano daną rzecz. […] Bo się nie znano na przykład… jeżeli tam szły po prośbie dziewczęta młode po wsi, czy tam gdzieś szły na odpust powróżyć, to one zarabiały jakieś tam drobniaczki, prawda? Monety. Więc przed wejściem do taboru, gdzieś tam na skraju lasu, siadali, siadały dziewczęta no i się dzieliły wszystkie razem. Jeden pieniążek dla ciebie… chyba po wielkości patrzyły. Ja już tutaj nie wnikam. Ale chyba po wielkości. A jeżeli nie potrafiły tego rozmienić ani podzielić, to po prostu wyrzucały. […] Żeby nie było nikomu ani więcej ani mniej. Więc z jednej strony głupota, a z drugiej strony taka prostota serca i taka dobroć. Bo nie chciano nikogo skrzywdzić. [R1(W1)]
Historie rodzinne nie tylko przekazywały wiedzę mówiącą o tym jak należy się zachować w określonych sytuacjach. Opowiadały one o wartościach takich jak solidarność, sprawiedliwość, mówiły o mądrości i głupocie, o konsekwencjach pewnych działań. Odgrywają zasadniczą rolę w konstruowaniu poczucia tożsamości z rodziną, rodem, Romami jako narodowością, itp. Oto przykład opowieści, czy też wspomnienia z czasów wędrówek taborami:
Buty. Coś, co jest niedocenianego teraz a dawniej to było coś, co było bardzo cenione przez Romów. To był taki luksus, kiedy kobieta miała obuwie w czasie lata. Po prostu. Bo ona miała albo… Dawniej to moja babcia miała onuce, prawda? Czyli takie te jakieś gałganki, jak ona to mówiła. A mało tego, zimą też nie mieli obuwia za czasów mojej babci. A były to jeszcze czasy zaborów a to były ciężkie czasy. Dlatego on mówi Galicja. Używała czegoś takiego, jak Prusy. Ona nie mówiła, że tam wnuczek pojechał do Niemiec, tylko do Prus. Więc używała takiego słownictwa. Dla niej to były czasy ciężkie i mówiąc o tych butach, to była jedna wielka historia. O tych butach. Temat – buty. Czyli coś, czego oni nie mieli. Nie mieli. A to, jeżeli ktoś zdobył to obuwie, to było coś niesamowitego. Więc idąc przez las, przez wieś, musieli dotrzeć do miasta… to w tych butach się nie szło do miasta. Tylko buty się trzymało w ręku. […] Żeby ich nie zniszczyć. Dochodziło się do miasta, do przedmieścia, myło się pod pompą nogi i dopiero się zakładało obuwie. Więc to była taka historia. Ale to było też coś, co robili ludzie na wsi. Kiedy wybierali się do miasta, to w ten sposób tak samo szanowali buty. To było coś bardzo trudno osiągalnego, albo bardzo cenionego. Samo obuwie. [R1(W1)]
3. Pozytywne i negatywne skutki pozyskiwania wiedzy
Współczesne elity są coraz lepiej wykształcone i powoli staje się to normą, ale nadal chcący uczyć się Romowie napotykają wiele barier. Moi respondenci wymieniali wśród nich m.in. wczesne wchodzenie w związki małżeńskie, szczególnie w przypadku dziewcząt, różnice kulturowe, temperament i obyczaje romskie, brak znajomości języka polskiego w przypadku małych dzieci, dystans i brak zrozumienia ze strony nauczycieli i kolegów ze szkoły. Romowie natrafiają także na niechęć ze strony własnego otoczenia. Niektórzy starsi Romowie krytykują młodych za to, że tracą czas ucząc się czy studiując, ale raczej nie zabraniają uczyć się, a w każdym razie nie ma oficjalnego zakazu.[30]
…u niektórych rodzin ojcowie nie chcą, żeby dzieci chodziły do szkoły. […] Nie wiem, dlaczego. [PR.013]
Presja społeczna jest jednak w wielu przypadkach skutecznym instrumentem zniechęcającym młodych do nauki.[31] Tymczasem elity są doskonałymi łącznikami pomiędzy społecznością cygańską a społeczeństwem większościowym. Wiedza „akademicka” pozwala również na konstruowanie modelu nowoczesnego przywództwa, będącego niekiedy w konflikcie z modelem przywództwa tradycyjnego Posiadanie wykształcenia może niestety przyczynić się do konfliktu tożsamości i wpłynąć na relacje z tradycyjnymi liderami. To jest źródłem troski starszyzny. Trzeba jednak przyznać, że nowe, wykształcone elity i tradycyjnych liderów łączy możliwość wpłynięcia na świat zewnętrzny, na decyzje i zachowania nie-Romów. Z drugiej jednakże strony tylko tradycyjny autorytet posiada bezpośredni wpływ na lokalne grupy romskie.[32] Z tym zakresem władzy nowocześni liderzy muszą się liczyć i brać pod uwagę przy podejmowaniu jakichkolwiek decyzji i działań na rzecz społeczności romskich. A. Mirga i N. Gheorghe zwrócili uwagę na to, że wraz z pojawieniem się stowarzyszeń i innych organizacji romskich, czyli nowych i wykształconych elit, pojawił się również problem. Zrodziło się bowiem pytanie, czy przywództwo powinno wynikać z tradycyjnych struktur i władzy, czy może powinno być legitymizowane na drodze procedur demokratycznych lub ewentualnie na drodze desygnowania go przez władze państwowe.[33] Należałoby również postawić pytanie o to, czy współcześni Romowie są na tyle dojrzali politycznie, aby solidarnie – jako grupa społeczna – wziąć odpowiedzialność za losy całej grupy a nie lokalnych skupisk. Ta dojrzałość najprawdopodobniej związana byłaby ze wzmocnieniem władzy i autorytetu elit intelektualnych, nowoczesnych liderów. Nie sądzę, aby w najbliższym czasie obecna sytuacja uległa zmianie – tradycyjne autorytety cieszą się ogromnym szacunkiem lokalnych społeczności, ale braki w wykształceniu akademickim nie pozwoliłyby im efektywnie funkcjonować w politycznych strukturach państwa. Wykształcenie oraz działalność romskich intelektualistów wpływa pozytywnie na relacje pomiędzy Romami a nie-Romami, ale pozostaje problem akceptacji działalności nowoczesnego lidera przez szerszą społeczność romską.
…zanim ja zacząłem działać, to nie byli mile widziani, obsługiwani gdzieś w urzędach, w biurach, czy w innych instytucjach. Kiedy ja zacząłem działać, zacząłem się wypowiadać się jako Rom, zacząłem działać, to się Cyganie zaczęli mną bronić, o stronę ciemną, jak coś tam wyszło, to zaraz zadzwoniono po mnie, i nam to załatwi, gdzie ja oczywiście byłem temu przeciwny: bo jeżeli postąpiłeś źle, to cię potraktowali oczywiście prawidłowo, że cię nie wpuścili, czy nie otworzyli. Źle się zachowujesz, twoja sprawa i lepiej do mnie nie dzwoń, prawda. Ale poprawiła się w K. sytuacja niesamowicie: dzień dobry Panu, operują nazwiskami, operują imionami, dzień dobry, dzień dobry. Cyganie tego nie zauważają, że nastąpiła taka poprawa. Nie zauważają tego, oni tego nie doceniają. Oni uważają, że są obywatelami, a to, co było kiedyś, że ich tak traktowali, to oni tego już nie pamiętają. Nie pamiętają i uważają, że, nie wiem, czy to sobie przypisać, czy nie sobie, nie wiem nawet, czy to sobie przypisać, czy nie, ale nie zauważyli, kiedy to się stało, kiedy to nastąpiło, że zaczęli traktować, jak Pan, Pani. Traktowali, jak obywatela, a nie jak Cygana. [PR.001b]
Zgodzić się trzeba z A. Mirgą, że Romowie wciąż potrzebują liderów, którzy cieszyliby się takim szacunkiem i uznaniem, jak autorytety tradycyjne, ale z drugiej strony, obecnie ważniejsze jest to, aby byli to ludzie wykształceni i by wiedzieli, jak zaistnieć i działać na scenie politycznej.[34] Wydaje mi się, ze jest to możliwe. Oczywiście na pierwszym miejscu stawia się inne wartości, nie wymaga się od nowoczesnych liderów – reprezentantów doświadczenia życiowego i odpowiedniego wieku gwarantującego to doświadczenie. Ci reprezentanci to zazwyczaj osoby wykształcone, zaangażowane w działalność polityczną i znające tradycję wędrowania jedynie z opowieści dziadków. Nie cieszą się takim szacunkiem Romów jak autorytety tradycyjne. Trzeba się zgodzić z opinią J. Kopańskiej, że nie do końca żyją także w otoczeniu swojej grupy etnicznej. W zasadzie lokują się oni na granicy dwóch rzeczywistości, bo przecież bardzo często przebywają w środowisku nie-Romów i żyją w związkach mieszanych. Z tego powodu bardzo często są krytykowani przez bardziej zachowawcze środowiska romskie za przedkładanie własnych interesów nad dobro wspólnoty, uleganie wpływom nie-cygańskiego współmałżonka i roszczenie sobie prawa do reprezentowania wszystkich Romów. W wyniku ciągłego przebywania z „obcymi” uchodzą, bowiem jak pisze Kopańska, za takich, którzy swoją romskość utracili na rzecz kultury, zwyczajów, sposobu życia i zachowań charakterystycznych dla dominującej większości.[35]
…wszystkie stowarzyszenia, które działają w Polsce, jeśli chodzi o romskie stowarzyszenia, działają na zasadzie obrony […] Prawda, ochrona i bronić się. . Można bronić siebie tak, oczywiście, że będziemy bronić swojej narodowości, ale co oni robią w tym kierunku? [PR.001b]
Tymczasem w świetle konieczności podjęcia przez władze państwowe i Unię Europejską działań mających na celu poprawę sytuacji Romów, zrodziła się konieczność wyłonienia partnera tych działań. Nowi liderzy, w przeciwieństwie do tradycyjnych autorytetów, są bardziej chętni do współpracy i zapewniają dostęp do romskiej społeczności. Włączając romskich liderów w swoje działania, władze mogą więc pokazać, że liczą się z głosem tej mniejszości i coś dla niej robią. To, że tak naprawdę głos liderów nie jest głosem cygańskiej wspólnoty, głosem „mas” i że taka współpraca w praktyce nie rozwiązuje romskich problemów nie jest już dla nich istotne.[36]
„…założyłem to stowarzyszenie, bo słyszałem, że mamy wejść do Unii Europejskiej, prawda, i integrować się z innymi krajami, a brak było integracji wewnątrz kraju. […] I założyłem to stowarzyszenie i zacząłem działać” [PR.001.b]
Należy także zwrócić uwagę na to, że postać nowego lidera romskiego jest kontekstualnie określona. Innymi słowy, nie jest on konsekwentny w tym, co mówi. Wiele zależy od tego, w jakim otoczeniu się znajduje. Co innego mówi na spotkaniach, w których uczestniczą tylko nie-Cyganie, co innego kiedy jest w towarzystwie innych aktywistów cygańskich, a jeszcze co innego, kiedy obecna jest starszyzna.[37] Taki dualizm funkcjonalny można zaobserwować na wielu obszarach życia społecznego Romów.
Przemiany ustrojowe i uznanie Romów za pełnoprawną mniejszość sprawiło jednak, że Cyganie stanęli wobec nowych wyzwań – m.in. wobec konieczności wyłonienia reprezentantów romskiej mniejszości i zaakcentowania obecności Cyganów na scenie politycznej. W rezultacie, nowi liderzy coraz aktywniej uczestniczą w życiu obywatelskim. W imieniu swojej grupy podejmują działania dążące do zajęcia lepszej, bardziej dogodnej niż dotąd pozycji w społecznej hierarchii. Domagają się przestrzegania przysługujących im praw i równego traktowania.[38] Wśród społeczności Polska Roma nadal największe znaczenie posiadają tradycyjne autorytety. Osoba o takim autorytecie staje się dla innych wzorem postępowania i na tym polega jej zdolność wywierania wpływu na sposób myślenia i działania innych. Nowoczesne elity polityczne rekrutujące się ze społeczności romskich nie są jednakże niezależne. Mogą one efektywnie reprezentować swoje ugrupowania pod warunkiem, że jednocześnie utrzymują i realizują wartości tradycyjne.[39]
Konsekwencją zdobywania wiedzy i świadomości obywatelskiej jest koncepcja państwa romskiego. Te koncepcje pojawiające się w wypowiedziach nielicznych Romów są odzwierciedleniem procesu transformacji przywództwa tradycyjnego w przywództwo nowoczesne oparte na wiedzy akademickiej, otwartości na komunikację ze społeczeństwem większościowym oraz umiejętnym posługiwaniem się mediami i PR. Oczywiście, koncepcje te oceniam jako utopijne, co zresztą potwierdzają sami Romowie nie widząc szans na realizację takiego pomysłu. Problemem byłyby braki umiejętności w kierowaniu państwem:
Ponieważ nie mieli takiego państwa nigdy. Nie wiedzą, na czym to… jak funkcjonuje całe państwo. Nie znają się na mechanizmie. Nie mamy tylu wykształconych ludzi. A jeśliby się nie znaleźli doradcy, to by się pewnie zrobił kogiel-mogiel. Więc raczej bez doradców to nie udałoby się, bez ingerencji innych. Poza tym nie jesteśmy narodem wojowników. Dlatego nie byłoby armii. A cóż teraz państwo bez wojska, bez armii jakiejś tam? Nie, nie. Nie widzę czegoś takiego. [R1(W1)]
Kolejny problem to brak akceptacji wśród wszystkich Romów na ustalenia odnośnie elementów identyfikujących Romów jako narodowość, które mogłyby być także symbolami państwowymi:
To znaczy powszechnie znanego, to może tak, ale powszechnie uznawanego to bym raczej powiedziała, że nie. A też słyszałam kilka wypowiedzi różnych ludzi w takim średnim wieku, że mówi: a, tam hymn, a tam flaga. Tu się nie uznaje pewnych zasad. Coś zostało przyjęte przez jakiś ogół, a to niektórym ludziom się nie podoba, no to nie, no to trudno. Mniejszość nie ma głosu, jak ja to mówię. […] Nie, nie, nie. Dlatego nie uważam, żeby hymn romski był śpiewany na festiwalach. Bo hymn to powinien mieć znaczenie jako hymn, a tu to raczej nie. Nie jestem za tym {hymn romski był śpiewany w Ciechocinku na festiwalu kultury romskiej – przy. Aut.] No, był. Teraz już ostatnio chyba dwa lata nie. Ale był. Dla mnie to jest takie sponiewieranie. Dlatego nie uważam, że to jest w porządku. […] Hymn wtedy będzie śpiewany, powinien być przynajmniej albo jest śpiewany, podczas jakichś międzynarodowych spotkań. […] Konferencjach, prawda? I tak dalej. To oczywiście tak. Bo wtedy to jest coś, co wiąże wszystkich, co dotyczy wszystkich Romów, nie zależnie od tego, w jakim zakątku świata żyją. [R1(W1)]
Sytuacja opisana w powyższym cytacie wynika z prostego faktu, a mianowicie tego, że ustalenia odnośnie emblematów narodowości podejmują reprezentanci – nowocześni liderzy i elity intelektualne. Do procesu decyzyjnego dopuszczani są nieliczni Romowie postrzegani jako przywódcy tradycyjni, co wzbudza pewną nieufność i poczucie lekceważenia wśród pozostałych Romów. Poza tym informacje o podejmowanych działaniach nie docierają do wszystkich zainteresowanych. Z drugiej jednak strony nie wszyscy Romowie dostrzegają potrzebę tego rodzaju zmian chociażby z takiego powodu, ze w ich mniemaniu nie wpłyną one w znaczący sposób na poprawę warunków życia.
Dużym utrudnieniem jest również struktura społeczna i silne przywództwo tradycyjne oparte na więzi rodowej i autorytecie starszych. Nie bez znaczenia jest również brak spójności i pewne konflikty międzyrodowe.
Znamienne jest to, że symbole narodowe wykorzystywane są wyłącznie podczas uroczystości o charakterze międzynarodowym:
Natomiast rzeczywiście ani flaga, ani hymn nie jest śpiewana podczas uroczystości rodzinnych, uroczystości nawet ogólnopolskich. Chyba, że będą to oficjalne spotkania typu jakaś konferencjach, czy… czy… to właśnie tylko na takich spotkaniach. W podniosłych sytuacjach. Natomiast nie na przykład na spotkaniach rodzinnych, czy na przykład spotkaniach w Nowym Dworze Mazowieckim. Nie, nie, nie. [R1(W1)]
Przywódca tradycyjny, czyli osoba postrzegana jako lokalny autorytet, wzmacnia poczucie jedności i wspólnoty grupowej. Obecnie jest nie do zastąpienia. Patrząc na działalność autorytetu z perspektywy funkcjonowania lokalnych społeczności, należy zaznaczyć, że jest on postacią wiodącą w życiu grupy, ponieważ spaja i nadzoruje działania jej członków. Inną rolę spełnia przywódca nowoczesny, którego działalności jednakże nie należy definiować jako przywództwa. Będąc liderem określonego stowarzyszenia, w rozumieniu społeczności jest jedynie reprezentantem społeczności w kontaktach z osobami spoza społeczności romskich, z nie-Romami.
Może nie we wszystkich przypadkach, bo ja się na przykład nie czuję reprezentantem. Ja się czuję jakby pośrednikiem między Romami a Polakami. Dokładnie. Nie mogę reprezentować wszystkich, bo nie wszyscy się do mnie zwracają. Ale reprezentantem naszego stowarzyszenia tak. Mogę się poczuć. Dokładnie. Ale nie wszystkich tutaj. […] Inteligencja jakaś tam u nas istnieje, i liderzy, i organizacje romskie. [R1(W1)]
Zmiany w postrzeganiu przywództwa wynikają z faktu, że starsi będący lokalnymi autorytetami, umierają i ich obowiązki przejmują młodsi wiekiem i mniej doświadczeni Romowie. Zasadą jest jednakże to, że jeżeli w danym skupisku nie ma jakiejś jednej osoby szczególnie obdarzanej przez innych Romów autorytetem, to w przypadku rozstrzygnięć istotnych spraw zbiera się grupa kilku starszych wiekiem Romów, „głów” rodzin należących do skupiska, aby podjąć jakieś decyzje.
Podsumowanie
Wiedza w kontekście funkcjonowania społeczności romskich jest elementem pożądanym pod warunkiem, że może być wykorzystana dla wzmocnienia spójności poszczególnych skupisk. W sytuacji idealnej wiedza akademicka powinna być wsparciem dla tradycyjnych autorytetów a nie ich konkurencją. Jeżeli tak nie jest osoby o wysokim wykształceniu akademickim mogą być postrzegane jako zagrożenie dla spójności grupy. Stąd mają miejsce niekiedy dramatyczne sytuacje porzucania szkół, aby wejść w związek małżeński i żyć życiem lokalnej społeczności. Niestety bardzo często wiąże się z tym spadek motywacji do rozwoju osobistego, a także wejście w stan stałego bezrobocia, czy niskiego statusu.
Czy uczący się Romowie czerpią z wiedzy inspirację dla rozwoju? Tak. Jednakże wszyscy, z którymi miałam okazję rozmawiać, byliby w stanie zrezygnować z własnych aspiracji, lub już to zrobili, na rzecz własnej społeczności, rodziny, życia w zgodzie z tradycją.[40] Oznacza to, że pomimo upływu czasu, wartości związane z pojęciem tradycji są wartościami kardynalnymi, uznawanymi przez ogół społeczności romskiej.
Z punktu widzenia samych Romów zdobywana wiedza musi być wiedzą użyteczną, która nie stoi w opozycji do wartości tradycyjnych (kardynalnych). Biorąc pod uwagę brak nawyku uczenia się wśród ogromnej części społeczności romskich oraz ogólnie niski poziom wykształcenia, zjawisko trwałego bezrobocia, oraz ogromne wpływy starszyzny będącej decydentem, wiedza użyteczna to wiedza pozwalająca na podstawowe funkcjonowanie Romów w społeczeństwie większościowym. Pożądane są umiejętności czytania, pisania, liczenia, radzenia sobie w kontaktach z urzędami, itp. Pożądana jest także wiedza odnosząca się do realizowania tradycji romskich, interpretacji obyczajów, struktury społecznej, wierzeń, itp., która pozwala na funkcjonowanie Romów wewnątrz społeczności, ale i konstruuje poczucie tożsamości oraz oddziałuje integrująco na społeczności romskie w obliczu pojawiającego się zagrożenia.
Zjawisko dysonansu pomiędzy przywództwem tradycyjnym i nowoczesnym wśród Romów identyfikujących się z ugrupowaniem Polska Roma polega na odmiennych oczekiwaniach wobec funkcji oraz obszarów działania. Jest to swoista walka o wpływy wśród Romów. W świetle definicji przywództwa trudno jest jednak mówić o sesu stricto przywództwie w odniesieniu do liderów romskich stowarzyszeń, nie mniej jednak uważam, że już teraz możemy być świadkami fascynującego procesu przechodzenia od przywództwa tradycyjnego do przywództwa nowoczesnego. Świadczą o tym po pierwsze próby konstruowania emblematów i symboli narodowych, czy bardziej skomplikowanych struktur organizacyjnych w ramach samych stowarzyszeń oraz coraz większy udział szkoły w przekazywaniu dzieciom romskim wiedzy, która pobudza aspiracje młodych ludzi.
Dr Agnieszka J. Kowarska
Współpracownik IEiAK UW
Bibliografia:
- Bartosz, Nie bój się Cygana. Na dara Romestar, Sejny 2004
- Clewett R. M., Constructing New Political and Social Identities among Roma (Gypsies) in Central Europe, 1999 [ www.geocities.com/Paris/5121/rights.htm ]
- James M., Jongeward D., Narodzić się by wygrać, Poznań 1994
- Kopańska J., Życie w dwóch światach. Dylematy tożsamościowe Cyganów (Romów) w Polsce, Łódź 2008, maszynopis (praca magisterska napisana w IEiAK UW pod kierownictwem L. Mroza)
- Kowarska A. J., O sądach cygańskich. Znaczenie starszyzny w rozstrzyganiu sporów w kontekście prawa zwyczajowego, Studia Romologica, nr 1, 2008, s. 79-122.
- Mandal E., Psychologiczna analiza procesu socjalizacji, w; Współczesne problemy socjalizacji, Katowice 1995.
- Ficowski J., L’autiorité du Sero-Rom sur les Tsiganes de Pologne, „Etudes Tsiganes”, 1981, nr 4, s. 15-25.
- Kasten H., Rodzeństwo. Ideały, rywale, powiernicy, Warszawa 1997
- Kowarska A. J., Polska Roma. Tradycja i nowoczesność, Warszawa 2005
10. Mirga A., Gheorghe N., Romowie w XXI wieku. Studium polityczne, Kraków 1998.
11. Mirga A., Leadership, Representation and The Status of the Roma, Project on Ethnic Relations, Princeton 2001.
- Mirga A., Mroz L., Cyganie. Odmienność i nietolerancja, Warszawa 1994
13. Okely J., Gypsies Travelling in Southern England, w; Gypsies, Tinkers and Other Travellers [ed. F. Rehfisch], Londyn – New York – San Francisco 1975
14. Raport końcowy z badań zrealizowanych w ramach projektu „Romowie na rynku pracy, red. Mróz L, Oświęcim 2006
15. Yors J., Cyganie, Kraków 1973
Materiały z badań terenowych :
„Archiwum Justyny Kopańskiej”: R1(W1)
„Obrzędy rodzinne Romów w Polsce” – materiały zebrane w latach 1998-2002: Les.5
„Społeczne i kulturowe uwarunkowania postaw przywódczych” – materiały terenowe zbierane od 2006 roku: PR.001.b, PR.008, PR.010, PR.011, PR.012, PR.013, PR.014, PR.015, PR.017.
[1] Hasła: edukacja, wiedza w; Nowa Encyklopedia Powszechna, Warszawa 2004
[2] Respondent 1 / Wywiad 1- materiał terenowy z archiwum J. Kopańskiej.
[3] A. J. Kowarska, O sądach cygańskich. Znaczenie starszyzny w rozstrzyganiu sporów w kontekście prawa zwyczajowego, „Studia Romologica”, nr 1, 2008, s. 79-122.
[4] idem, s. 91-92.
[5] A. Mirga, L. Mroz, Cyganie. Odmienność i nietolerancja, Warszawa 1994, s. 127-131; A. Bartosz, Nie bój się Cygana. Na dara Romestar, Sejny 2004, s.170 – 197; oraz materiały z badań terenowych autorki z lat 2006 i 2007.
[6] A. J. Kowarska, Polska Roma. Tradycja i nowoczesność, Warszawa 2003, s. 27-35.
[7] Por.: J. Ficowski, L’autiorité du Sero-Rom sur les Tsiganes de Pologne, „Etudes Tsiganes”, 1981, nr 4, s 15-18; A. J. Kowarska, Sądy cygańskie…, op. cit., s. 96-97
[8] Patrz: A. J. Kowarska, Polska Roma…, op. cit.
[9] A. J. Kowarska, O sądach cygańskich...., op. cit., s. 79-122.
[10] PR.012
[11] J.Okely, Gypsies Travelling in Southern England, w; Gypsies, Tinkers and Other Travellers [ed. F. Rehfisch], Londyn – New York – San Francisco 1975, s. 55-84.
[12] E. Mandal, Psychologiczna analiza procesu socjalizacji, w; Współczesne problemy socjalizacji, Katowice 1995, s. 16
[13] Systematycznie przybywa osób kończących gimnazja i licea.
[14] Aktualne w danym społeczeństwie normy zawsze wyznaczają sposoby odpowiedniego i typowego kobiecego i męskiego zachowania, a ponieważ uniformizują działania jednostki, określa się je mianem klisz ról społecznych bądź stereotypów. Owe klisze ról społecznych wpływają nie tylko na zewnętrzne objawy zachowań, ale również determinują aktywność zawodową, formułują poglądy i wzorce zachowań. [H. Kasten, Rodzeństwo. Ideały, rywale, powiernicy, Warszawa 1997, s. 55.].
[15] E. Mandal, op. cit., s. 40.
[16] por. M. James, D. Jongeward, Narodzić się by wygrać, Poznań 1994, s. 231.
[17] idem, s. 103 – 111.
[18] J.Okeley, op. cit., s. 78.
[19] Tutaj należy zaznaczyć, że z badań wynika, iż w opinii Romów to przede wszystkim dziewczęta gwarantują stabilność kultury i ciągłość tradycji. Przede wszystkim dlatego, że to one rodzą dzieci. Zgodnie ze zwyczajem dziewczyna przenosi się do rodziny/domu swojego nowo poślubionego męża i aby pozostać Romem, kontynuować tradycje i aby dzieci były wychowywane po Romku, jej mężem po prostu musi być Rom. Oczywiście zdarzają się różne sytuacje, kiedy małżeństwa mieszane żyją zgodnie z tradycją w romskich skupiskach, nie mniej jednak zawsze jest to w pewnym sensie jakiś problem, przynajmniej na początku wspólnej drogi małżonków.
[20] idem, s. 72-80.
[21] Opinia społeczna bezwzględniej i surowiej ocenia te typy zachowań, które mają wspólny mianownik „tradycja”. Są to: kontakty seksualne, związki z nie-Romami lub z grupami pokrewnymi, zachowanie hierarchii w grupie, szacunek dla starszych, rozdział wieku i płci oraz ubiór. Opinię społeczną tworzą nie tylko tzw. „starsi”, ale ogół społeczności, również dzieci. Sytuacją idealną jest powszechna akceptacja danego zachowania. Zdarza się jednak, że akceptacja jest zaledwie częściowa, bo uzyskuje się ją tylko ze strony najbliższej rodziny, rodu itp. W przypadku spraw mało istotnych z punktu widzenia całej społeczności – taka częściowa akceptacja jest wystarczająca i nawet nie zabiega się o akceptację szerszego grona osób. Negatywna opinia pozostałych członków społeczności jest równoważona przez wspólne pochodzenie, płeć czy poparcie rodziny. W przypadku powszechnej opinii negatywnej dochodzi do wyalienowania jednostki z grupy – ma to miejsce wtedy, kiedy zostało przekroczone tabu
[22] PR.012, PR.013
[23] Raport końcowy z badań zrealizowanych w ramach projektu „Romowie na rynku pracy”, red. Mróz L, Oświęcim 2006
[24] idem, s. 192.
[25] idem, s. 196
[26] PR. 011, PR.012, PR.013.
[27] Przypadki z Olsztyna, Radomia, oraz z kilku miejscowości Podkarpacia i Górnego Śląska.
[28] Por. A. J. Kowarska, Polska Roma…, op. cit.
[29] J. Okely, op. cit., s. 77; oraz por. J. Yoors, Cyganie, Kraków 1973.
[30] PR.012, PR.013, PR.014, PR.015.
[31] PR.012.
[32] R. M. Clewett, Constructing New Political and Social Identities among Roma (Gypsies) in Central Europe, 1999 [ www.geocities.com/Paris/5121/rights.htm ]
[33] A. Mirga, N. Gheorghe, Romowie w XXI wieku. Studium polityczne, Kraków 1998, s. 27.
[34] A. Mirga, Leadership, Representation and The Status of the Roma, Project on Ethnic Relations, Princeton 2001, s.16.
[35] J. Kopańska, Życie w dwóch światach. Dylematy tożsamościowe Cyganów (Romów) w Polsce, Łódź 2008, maszynopis (praca magisterska napisana pod kierownictwem L. Mroza)
[36] ibidem.
[37] ibidem.
[38] ibidem.
[39] por.: idem, s.19-20.
[40] 16 osób na 16 zapytanych odpowiedziało twierdząco na pytanie o to, czy zrezygnowaliby z własnych aspiracji naukowych, edukacyjnych czy zawodowych, gdyby domagali się tego starsi, bądź współmałżonkowie.



















Leave your response!
You must be logged in to post a comment.