Home » Artykuły, Kulturoznawstwo

Karolina Szymańska – Europocentryzm – teorie europocentrystów i ich przeciwników

24 luty 2010 No Comment

Karolina Szymańska
Europocentryzm – teorie europocentrystów i ich przeciwników

Etnocentryzm, którego odmianą jest europocentryzm, to, za Nową Powszechną Encyklopedią PWN, “postawa przejawiająca się w afirmatywnym stosunku do własnej grupy społecznej i negatywnym nastawieniu do grup obcych” ; Przez tych, którzy taką postawę przyjmują własna kultura uważana jest za najlepszy i wzorcowy styl życia, za pomocą którego ocenia się inne wzory kulturowe. Europocentryzm z kolei można opisać jako “postawę polegającą na podkreślaniu uprzywilejowanej pozycji kultury europejskiej i jej szczególnej roli w dziejach ludzkości” . Ze względu na ekspansywność i istotne znaczenie dokonań Europy, od XVI wieku utrwaliło się przekonanie, że “Europejczycy stanowią awangardę rozwoju wszelkich społeczeństw i miarę największych osiągnięć ludzkiego intelektu w dziedzinie nauki i sztuki”. Europocentryzm był ostro krytykowany, zarówno w refleksji postkolonialnej (np. E. T. Said) jak i postmodernistycznej (J. Derrida); w jej ramach wskazuje się na nieuprawnione roszczenia Europy do bycia płaszczyzną odniesienia do oceny osiągnięć innych kultur i społeczeństw oraz na niebezpieczeństwa przenoszenia schematów myślenia o ewolucji społeczeństw europejskich do innych kontekstów geograficznych.

Szkoła europocentryczna

Teoria europocentryzmu analizowana była przez wielu badaczy. Przedstawiali oni własne koncepcje, opowiadając się za słusznością poglądu dotyczącego wyższości dokonań Europy w stosunku do innych kultur lub przeciw niemu. Każdy z nich starał się odpowiedzieć sobie na pytanie dotyczące źródeł historycznego awansu Europy na tle innych cywilizacji światowych. W ostatnim czasie pojawiła się nawet tendencja do “antyeuropocentrycznego europocentryzmu”. Wszystkie te spojrzenia wymagają przybliżenia, jeśli za cel przyjmuje się analizę postawy europocentrycznej. Dlatego też w niniejszym i następnym podrozdziale zajmę się ogólnym przedstawieniem szkoły europocentrycznej i antyeuropocentrycznej. Trzeba przy tym pokreślić, że moim celem jest jedynie nakreślenie poglądów a nie ich weryfikacja.

Różni autorzy szkoły europocentrycznej upatrują przyczyn europejskiej przewagi w różnych czynnikach – kulturowych, technicznych, geograficznych. Wszyscy jednak traktują Europę jako obszar, w którym nastąpiła “unikalna synergia czynników rozwojowych” i wskazują, iż “łączne efekty tej synergii wyprowadziły Europę w okresie nowożytnym na pozycję światowego lidera gospodarczego, naukowo-technicznego i militarnego”. Należy tu na początku przytoczyć nazwisko Maxa Webera. Jak pisze Blaut, większość jego twierdzeń dotyczących wyższości Europejczyków oparta była z jednej strony na argumentacji aksjomatycznej, dotyczącej rzekomej wyjątkowości umysłu europejskiego (jego racjonalności czy potencjału duchowego) a z drugiej na argumentacji historycznej traktującej o narodzinach w Europie (i tylko tutaj), instytucji i struktur, które stanowią źródło nowoczesności. Według Lynna White’a korzenie nowoczesnego świata związane są z wynalazkami średniowiecznej Europy. Uważa on, iż ogólnoświatowa dominacja Europy zaczęła się w wiekach średnich, a szczególnie widoczna była w rolnictwie (wynalazek pługa ciężkiego, chomąta, wprowadzenie systemu trójpolowego). Wynalazki te miałyby być skutkiem unikalnej innowacyjności Europejczyków. Ponadto twierdzi on, iż wyjaśnienie zaawansowania technicznego i innowacyjności stanowi teologia judeochrześcijańska. Zdaniem Andersona zaś pewne “niepowtarzalne zdolności naukowe i intelektualne” cechowały jedynie kulturowych spadkobierców Greków i Rzymian. Z kolei według Wernera Europejczycy stali się wyjątkowo postępowi, ponieważ w samym chrześcijaństwie tkwi zasada prymatu jednostki.

Szereg późniejszych badaczy, w tym Wallerstein, Frank i Blaut (nazwiska te z konieczności pojawiają się zarówno w szkole europocentrystów jak i ich przeciwników, ponieważ badacze ci nawet krytykując europocentryzm, czynili to jednocześnie zgadzając się, iż istniał jakiś okres wyższości kultury europejskiej), zwracało uwagę na zamorski handel i ekspansję Europy, oraz na umożliwione przez nią zdobycze. Hilton wskazuje na komunalne, niezależne miasta jako element kluczowy , który wyróżnia europejski feudalizm spośród innych tego typu ustrojów.

Omawiając kwestię rzekomej przewagi Europy nie sposób nie wspomnieć o poglądach Davida Landes’a, przedstawionych przez niego w książce Bogactwo i nędza narodów. Dlaczego jedni są tak bogaci a inni tak biedni?. Autor ten, aby uzasadnić wyjątkowość Europy, wskazuje najczęściej fakt jej ciągłości kulturowej. Uważa on, że to właśnie cywilizacja Zachodu była przez ponad tysiąc lat głównym obszarem na którym rozwijały się nauka, technika oraz ideologie polityczne i społeczne. Argumentuje też, iż przez ten okres Europa (Zachód) przodowała w dziedzinie rozwoju i modernizacji. Landes odnosi się także do ruchliwości społecznej, która miałaby stanowić kolejny dowód na wyższość Europy, tym razem w dziedzinie wartości rodzinnych. Autor ten mówi o przewadze “pracy w chłodnym klimacie” – twierdzi, że z punktu widzenia geografii, nierówności, jakie stwarza natura, widać najlepiej, gdy porówna się obraz regionów położonych w klimacie tropikalnym i suchym z o wiele bardziej sprzyjającymi warunkami panującymi w strefach klimatu umiarkowanego, zwłaszcza w Europie. Dla opisu korzeni nędzy jednych i bogactwa innych Landes sięga wręcz do narodowych i rasowych stereotypów – pisze np. o “naturalnych zdolnościach, ilorazie ciekawości, uporze, pracowitości i woli rywalizacji u Brytyjczyków”, które to cechy przeciwstawia “nieudolności społecznej i kulturowej Egiptu, rosyjskiej ignorancji, iberyjskiej potulności, hinduskiemu przyzwyczajeniu do nędzy czy chińskiej pasywności”.

Wiele najnowszych teorii historycznych pokazuje, że Europejczycy bardzo dawno temu posiedli umiejętność uporania się z czynnikami, które hamowały rozwój wszystkich innych kultur. Istnieją historiografie, które doszukują się początków tych zdolności w talentach, którymi cechowały się ludy epoki żelaza, inne w elementach germańskich i chrześcijańskich, a jeszcze inne w “wyróżnikach” narodów Europy Północno-Zachodzniej (np. Mann, Macfarlene, Jones, Stone, Crone, i inni). Stąd narodziła się idea wspomnianego przeze mnie “cudu europejskiego”. Pojawiają się również koncepcje, które dowodzą, ze nie-Europejczycy posiedli dawno temu “wartości kulturowe”, które doprowadziły je do powstrzymania ich rozwoju. Np. zdaniem Todda Afrykanie, oraz Afro-Amerykanie, nie rozwijają się dlatego, że “modele rodziny pielęgnowane w tych kulturach oparte są na nieobecności figury ojca”.

Oczywiście nie można tu pominąć nazwiska E. Jonesa, autora książki The European Miracle (Cud europejski). Opisałam już główne aspekty samej teorii cudu europejskiego, warto jednak również zaznaczyć, iż autor ten odwołuje się on często do pojęcia europejskości, rozumianego w opozycji do cech typowych dla mieszkańców Azji czy Afryki, przejawiających skłonność do poddaństwa, lenistwa oraz apatii. Dowodzi on także, że europejskość powiązana jest ze “znacznymi przywilejami, np. ekologicznymi , niepowtarzalną ciekawością świata i chęcią odkrywania, gospodarką rynkową, która przyczyniła się do narodzin kapitalizmu oraz odrzucenia despotyzmu i umiłowaniem demokratycznej wolności”.

Blaut natomiast zwraca uwagę, że istnieją historycy, którzy utrzymują, iż mamy do czynienia z “niepodważalnym faktem wyjątkowości kultury wczesnoeuropejskiej”, co wiążą oni ze starożytnymi ludami indoeuropejskimi (np. Lelekov, Beachler) czy Germanami (np. Mann), a starożytnym Grekom przypisują cechy całkowicie odróżniające ich od wszystkich nieindoeuropejskich sąsiadów. Oto kilka podanych przez niego przykładów:

  • starożytni Europejczycy byli wyjątkowo innowacyjni i nastawienia na “odkrywanie technologii” i wynalazki; zachowali tę właściwość przez cały okres rozwoju nowoczesnego świata (Jones)
  • starożytni Europejczycy posiedli niepowtarzalną cechę umiłowania wolności, która dojrzała i przyjęła kształt nowoczesnych państw demokratycznych (Mann, Hall)
  • dzięki swemu zmysłowi indywidualizmu starożytni Europejczycy dopracowali się wyjątkowego modelu rodziny, który doprowadził do idei kultywowania rozwoju, wynalazczości i w efekcie – dał początek kapitalizmowi (Jones, Macfarlane, Todd)

Należy tu także zaznaczyć, iż wielu autorów wiązało przewagę Europy z samą ziemią i kulturą tego kontynentu, podczas gdy inni stosowali bardziej historyczne podejście – ich zdaniem osiągnięcia europejskie to skutek przemian, które zaszły tylko w tej części świata (nazwać je można rewolucjami). Np. Lane pisząc o Wenecji wspomina o “rewolucji morskiej” oraz “rewolucji handlowej”, które miały tam miejsce w późnym średniowieczu.

Stanowisko kolejnego badacza, amerykańskiego filozofa Richarda Rorty’ego dotyczące etnocentryzmu jest bardzo ciekawe. Deklaruje on wyraźnie postawę etnocentryczną uważając, że szczery etnocentryzm czyni po prostu wyraźnym to, co i tak jest nieuchronne. Identyfikuje on postępowanie pragmatystów z tolerancją, swobodnym dociekaniem i poszukiwaniem niezakłóconej komunikacji a uzasadnienie tych cech może według niego przybrać jedynie formę porównania społeczeństw, które te zwyczaje reprezentują, z tymi, które tego nie robią. Porównanie to zaś odbywa się na korzyść tych pierwszych. Wychodzi on z założenia, że owocny kontakt między odmiennymi kulturami jest możliwy, ale jednocześnie stwierdza, że musimy działać używając naszych własnych standardów, że musimy być właśnie etnocentryczni – że przekonania reprezentowane przez inną kulturę muszą być sprawdzane przez próbę splecenia ich z naszymi własnymi przekonaniami. Utrzymuje on, że postępowanie takie jest pewnego rodzaju punktem wyjścia właśnie w kontakcie z inną kulturą, że celem jest modyfikacja obcego dla nas punktu widzenia tak, aby stał się cząstką naszego . Co jest jednak bardzo istotne na tle poglądów innych przedstawicieli etnocentryzmu to fakt podkreślania przez Rorty’ego, iż etnocentryzm w żadnej mierze nie upoważnia do absolutyzowania własnego punktu widzenia, do nadawania mu jakiejś ponadczasowej ważności.

Można więc powiedzieć, że w przypadku Rorty’ego etnocentryzm jawi się jako pewna forma relatywizmu. Tak wygląda to z modernistycznego punktu widzenia, gdzie etnocentryzm rozumiany jest jako zespół dwóch założeń – tego, iż każdy sąd jest sądem relatywnym kulturowo, i tego, że sądy żywione we własnej kulturze uważa się za uprzywilejowane. Rorty jednak zajmuje się jedynie płaszczyzną etyczną i polityczną podkreślając, że właśnie na niej preferuje sądy i przekonania swojej kultury. Tak wiec jego zdaniem etnocentryzmu nie da się uniknąć, ponieważ każda istota ludzka przechodzi proces akulturacji w określonej kulturze i nikt nie jest w stanie wspiąć się na poziom ponadkultury . Nikt po prostu nie potrafi “wyskoczyć” ze swojej skóry i przyjąć jakiejś całkowicie neutralnej postawy.

Na koniec chciałabym wspomnieć o szczególnym typie europocentrystów, którzy oficjalnie przedstawiają siebie jako krytyków tej postawy. Przy bliższej analizie ich argumentów okazuje się jednak, że próbując obalić lub ograniczyć tezę o wyjątkowości Europy, umacniają ją. Jako przykład można tu wymienić nazwisko Wallersteina i Blauta.

1.3. Antyeuropocentryści

Teza głosząca, iż Europa prześcignęła u progu nowożytności stare cywilizacje, stała się przedmiotem ostrej krytyki – w ten sposób powstała opozycyjna “szkoła”, która kwestionuje argumenty europocentrystów. Krytyka podjęta przez jej przedstawicieli odbywa się na wielu płaszczyznach. W jej ramach zostaje poddana w wątpliwość prawomocność analiz porównawczych, przedstawiających korzystne dla Europy wyniki w stosunku do innych cywilizacji. Wskazuje się też na “pasożytniczo-kolonialny” charakter stosunków Europy z resztą świata (przekonanie że Europa “ograbiła inne kontynenty z ich zasobów, idei i ludzi” i dlatego stała się światowym liderem). Zaprzecza się także “oryginalności doświadczenia europejskiego” wskazując, że wszystko, lub prawie wszystko, co stało się przedmiotem dumy Europejczyków zostało już wcześniej odkryte, wynalezione lub napisane. Zakwestionowana zostaje też długotrwała przewaga Europy w dziedzinie nauki, gospodarki czy techniki. Poza tym istnieje również odmienny kierunek krytyki, który dotyczy idei cudu europejskiego, uznając ją za przejaw myślenia rasistowskiego.

Badaczem, który dość wyczerpująco opisał i skrytykował poglądy europocentrystów jest J.M. Blaut. W swojej książce Eight Eurocentric Historians (Ośmiu historyków europocentrycznych) próbuje on obalić argumenty niektórych europocentrystów, m.in. E.L. Jonesa, M. Webera, L. White’a, J. Halla, M. Manna, R. Brennera czy D. Landesa. Główna teza, na której opiera się przedstawiona przez Blauta krytyka głosi, że przed rokiem 1492 Europejczycy wcale nie mieli przewagi nad społeczeństwami pozaeuropejskimi oraz że rok ten był przełomowy, ponieważ Europejczykom udało się uzyskać dostęp do metali szlachetnych. To właśnie za ich pomocą mogli oni sfinansować budowę nowej gospodarki, a także nabywać dobra, które produkowane były w innych częściach świata. Nazwisko Blauta pojawia się jednak w niektórych opracowaniach obok nazwisk europocentrystów. Jest to spowodowane faktem, iż przypisuje on mimo wszystko prymat Europie po rewolucji przemysłowej.

Kolejnym przedstawicielem szkoły antyeuropocentrystów jest Andre Gunder Frank, który swoje poglądy przedstawił w książce ReOrient (Reorientacja). Badacz ten pracował nad wyjaśnieniem przyczyn niedorozwoju krajów Trzeciego Świata w epoce kapitalistycznej, współpracując przy tym m.in. z I. Wallerstainem, S. Aminem czy G. Arrighi’m. Frank postuluje reorientację wizji dziejów człowieka, ponieważ według niego centrum systemu światowego – znacznie wcześniej, nim stał się nim Zachód – znajdowało się na Wschodzie. Jego zdaniem Europa odgrywała rolę drugorzędną i miała niewiele do zaoferowania jeśli chodzi o produkcję i wymianę swoich towarów na wyroby orientu. Zgadza się także częściowo z opinią Blauta, iż Europa bardzo wiele zyskała dzięki metalom szlachetnym pochodzącym z Ameryki.

Przykładem, na którym opierali się kolejni krytycy (m.in. Brook, Clunas czy Pomeranz), stały się Chiny i ich historia, analizowane już jednak nie z punktu widzenia górującego Zachodu (jak mamy do czynienia np. u Wallersteina czy Landesa) ale w miarę możliwości obiektywnie. Szczególnie podkreślano znaczenie czasów rządów dynastii Sung, kiedy to Chiny cechowały się “kreatywnością i transformacją”. Najlepiej obrazuje to fakt, iż proch, kompas magnetyczny oraz druk – trzy wynalazki które Francis Bacon nazwał w 1605 roku “fundamentem nowożytnej Europy” – znalazły się w powszechnym użyciu właśnie w Chinach za panowania dynastii Sung. Jeśli zaś chodzi o handel, to Chińczycy dużo wcześniej eksportowali swoje towary do Azji i Europy, co oznacza, że szlaki tego procesu były już dla Europejczyków przetarte. Jeden z wniosków wyciągniętych na podstawie analizy porównawczej Chin i Europy głosi, iż “Chiny przez większą część dziejów – aż do rozpoczęcia ekspansji świata greckiego – górowały nad Europą.

Nie można pominąć tu także nazwiska I. Wallersteina. Krytykuje on przede wszystkim zinstytucjonalizowane nauki społeczne, które miały swój początek w Europie. Oskarża je o “malowanie fałszywego obrazu rzeczywistości społecznej przez błędne odczytywanie, wyolbrzymianie lub zniekształcanie historycznej roli Europy”. Stara się on także stworzyć klasyfikację krytyki europocentryzmu. Uważał, że krytyka ta dotyczy trzech rodzajów twierdzeń:

  • bez względu na to, czego dokonała Europa , inne cywilizacje były również na drodze do dokonania tego samego do chwili, gdy Europa – wykorzystując swoją potęgę geopolityczną – przerwała ten proces w innych częściach świata,
  • to wszystko, czego dokonała Europa, nie było niczym innym niż kontynuacją tego, co inni robili już od dawna, a w czym Europa tymczasowo wysunęła się na czoło,
  • to wszystko, czego dokonała Europa, nieprawidłowo analizowano i poddawano nieuprawnionym ekstrapolacjom, o groźnych konsekwencjach zarówno dla nauki, jak i dla świata polityki.

Paradoksem jest, iż to właśnie Wallerstein stworzył pojęcie anty-europocentrycznego europocentryzmu (krytyki przez argumenty naznaczone postawą europocentryczną) – uważał, że dwie pierwsze przytoczone tezy mają tę cechę, a potem sam został zakwalifikowany do przedstawicieli w ten sposób krytykujących.

Należy wspomnieć tu także nazwisko wymienianego już wyżej antropologa – Clifforda Geertza. Przypomnę tylko, iż patrzenie i opisywanie odmiennych kultur przez pryzmat kultury zachodniej uważa on za najwyższą obrazę moralną dla antropologa i w związku z tym postuluje spojrzenie na obce społeczeństwa z punktu widzenia tubylca i opisywania ich terminami adekwatnymi do występujących w nich systemach symbolicznych.

Porzucenie europocentryzmu na gruncie filozofii postuluje zaś także wspomniany już Richard Rorty, uważając iż postawa taka jest wygodna ale niewłaściwa, i zamykając tym samym podstawową listę badaczy ze szkoły antyeuropocentrycznej.

Karolina Szymańska

Studentka V (II MSU) roku kulturoznawstwa i

IV roku edukacji artystycznej w zakresie sztuki muzycznej UMCS

Bibliografia

1. Bauman Z., Prawodawcy i tłumacze, Warszawa 1998.

2. Geertz C., Interpretacja kultur, Kraków 2005.

3. Geertz C., Wiedza lokalna, Kraków 2005.

4. Goody J., Kapitalizm i nowoczesność. Islam, Chiny, Indie a narodziny Zachodu, Warszawa 2006.

5. Habermas, Rorty, Kołakowski, Stan filozofii współczesnej, Warszawa 1996.

6. Lewą nogą, nr. 15.03, Warszawa 2003.

7. Nowa Encyklopedia Powszechna PWN, tom 2, Warszawa 2004.

8. Nowa Encyklopedia Powszechna PWN, tom 3, Warszawa 2004.

9. Szahaj A., Ironia i miłość. Neopragmatyzm Richarda Rorty’ego w kontekście sporu o postmodernizm, Wrocław 2002.

10. Szopski M., Komunikowanie międzynarodowe, Warszawa 2005.

Strony internetowe:

1. www.magivanga.com.pl.

2. http://pl.wikipedia.org/wiki/Europocentryzm

3. http://pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_europejskiego_cudu

4. http://jacek.kwasniewski.eu.org

Leave your response!

You must be logged in to post a comment.