Piotr Johaniuk – Las w wyobraźni literackiej człowieka
Piotr Johaniuk
Las w wyobraźni literackiej człowieka
Perfuma lęku owija się o lasy,
Księżyca dotyk, gdy rozedrzeć pragnie mnie…
A wokół cisza, a pośród niej hałasy –
Szelesty zwierza, gdy wiatr zimny borem dmie.
Już oddech dziki się ociera o drzew pnie,
Otchłanne niebo rozściela swe atłasy…
Księżyca szepty, a wśród nich pokusa mknie,
W ramionach puszczy podnosząc mi obcasy. (…)*
Las w świadomości oraz wyobraźni literackiej człowieka, jawi się bardzo często jako miejsce tajemne, w którym to miejscu człowiek doświadcza pewnej wyższej egzystencji duchowej. Jako miejsce, gdzie własne lokum mają przeróżne nadprzyrodzone moce, czy też postacie nadnaturalne. Bory i puszcze zdają się być krainą przyjazną wszelkim samotnikom, pustelnikom, zbiegom, ukrywającym się przed oczami świata, oraz kontemplującym ascetom i mistykom. Oblicze lasu, przedstawione jako gaj, czy też ogród, występuje we wszystkich trzech religiach Abrahamowych: w judaizmie, chrześcijaństwie a także w islamie, gdzie jako Ogród Edeński prezentuje się pełną krasą miejsca nieskażonego i uduchowionego. Eden jest (np. wedle Starego Testamentu i Koranu) kolebką gatunku ludzkiego. W Nowym Testamencie wspomniany jest również Ogrójec (gaj), gdzie Jezus, przed ukrzyżowaniem modlił się w skupieniu oraz wychylił kielich goryczy, podany przez istoty wyższe – anioły. W tradycjach wychodzących daleko przed religie Abrahamowe, czyli np. w hinduizmie (oraz mającym w nim swą genezę buddyzmie), las jest miejscem odpowiednim do praktyk medytacyjnych, służącym do odizolowania się od świata zmysłów. W największym Piśmie Świętym tradycji indyjskiej ,,Bhagavad – gicie”, największy uczeń Boga Kryszny – Ardżuna, w pewnej chwili rozmyśla nad porzuceniem pola walki, zwanego Kurukszetrą i udaniem się w ustronne miejsce ( jakim – co już wcześniej wspomniałem - w praktykach jogi mistycznej jest oczywiście las) w celu ukojenia niespokojnego umysłu.
Odejdźmy jednak od konotacji lasu, zawartych w religiach objawionych i spójrzmy nieco szerzej na owe zagadnienie. W starożytnej mitologii japońskiej, w jej zakamarkach niezhybrydyzowanych jeszcze do końca z posthinduistycznym buddyzmem, natkniemy się na diaboliczne kreacje zwane oni, które min. w leśnych czeluściach zwykły wystawiać na próbę pobożnych mnichów. ,,Pewien młody mnich nie mógł się pogodzić z zakazem chodzenia do lasu po orzechy ze względu na obecność w nim diabłów. (…) Młody mnich zdążył zebrać jedynie kilka orzechów, a już żeński diabeł oni go porwał i zmusił do spędzenia nocy w jego domu(…)”** Mitologia japońska obejmuje sobą także opowieści o skrzydlatych goblinach tengu, które swój nieposkromiony żywot też pędzą w lesie: ,,Zamieszkują lasy wysoko w górach i ponoć najbardziej lubią sosny i kryptomerie. Żyją w grupie, na czele której stoi król(…)”***
Nie tylko mitologia Kraju Kwitnącej Wiśni zna i omawia leśne istoty. Również w podaniach starogreckich występują min. leśne nimfy, zwane driadami – istoty śmiertelne, będące jednak pośrednimi między bogami a ludźmi. Jan Parandowski w swej ,,Mitologii” opisuje je następująco: ,,Szmer potoku, szum lasu, brzęczenie owadów, wszystkie głosy wiosny i lata były jakby ich śpiewem. Drobnymi różanymi stopami przebiegały leśne polany(…)”**** Tuż obok leśnych urodziwych nimf, w lasach mieli swe siedliska także odstręczający satyrowie, czyli faunowie. Jan Parandowski kreśli te stworzenia nam w następującym obrazie: ,, O satyrach nie wiedziano, ani ilu ich jest, ani skąd pochodzą. Było ich wszędzie pełno. Mieli nogi koźle, zakończone rozczepionymi kopytami, porosłe aż do pasa gęstą sierścią. Górna część ciała była ludzka, ale grube, czerwone wargi, capia broda i spiczaste uszy nadawały ich twarzom wygląd zwierzęcy. Niektórzy mieli rogi na głowie, jak Pan. Po lasach zabawiali się z nimfami, ludzi sprowadzali na manowce omylnym wołaniem lub błędnymi ognikami, pasterzom kradli kozy i owce, straszyli dokoła chat chłopskich(…)***** Faunów cywilizacja chrześcijańska, zepchnęła na samo dno ciemnych, nieprzejrzystych kniei, i wykorzystując ich animalistyczny wygląd – strąciła wraz z Dionizosem i mitycznym Panem w piekielne zastępy Szatana Diabła.
O wiele bardziej przychylny los spotkał skandynawskie leśne istoty, zwane alfami, czy także elfami. Pierwotnie były one pomniejszymi bóstwami płodności i uosabiały siły natury. Mieszkały głównie w lasach, chociaż zdarzały się także ich odmiany źródlane oraz podziemne. Elfy przetrwały w nordyckim folklorze jako wyobrażenie rusałek, częściej w rodzaju żeńskim. Żyły oczywiście na łonie natury pośród lasów i wzgórz, w towarzystwie elfiego króla, który był przedstawiany w męskim rodzaju. ,,(…) Te piękne istoty lubiły tańczyć w kręgu wyznaczonym przez niewielkie grzyby(…)”****** jak wyjaśnia nam mitologia skandynawska. Jeśli trafił się jakiś człowiek, który nie poszanował miejsca elfich tanów i oddał np. mocz na obszar udekorowany przez naturę wspomnianymi grzybami, zrazu zapadał na chorobę weneryczną. Ten zaś, kto ośmielił się przyłączyć do tańczącej gromady elfów, starzał się o kilka lat szybciej.
U Williama Shakespeare’ a w ,, Śnie nocy letniej” występuje psotny acz niegroźny elf imieniem Puck (Puk), który podczas snu Lizandra (Lysandra) w lesie, oczarowuje go, wyciskając mu sok z kwiatu na powieki:
,,(…) Choć las cały ten przebiegłem,
Ateńczyka nie spostrzegłem,
Aby wsączyć mu głęboko
Czar miłości prosto w oko. (…)”
,,(…) Gburze, na twe oczy składam
Wyciska kwiat na powieki Lysandra
Moc, jaką ów czar posiada.
Gdy się ockniesz, niechaj czeka
Miłość na twoich powiekach. (…)”*******
Zderza się tutaj z leśną rzeczywistością i zostaje wymieszana oczywiście konwencja snu, jako czasu działania sił nadzwyczajnych, jednak biorąc pod uwagę miejsce akcji całego utworu, który to utwór obfituje w postacie baśniowe – ponadzmysłowe , nie jest przesadą podanie wymienionego dzieła jako przykładu funkcjonowania krain leśnych w charakterze magicznym.
Natomiast w balladzie Johanna Wolfganga Goethego pt. ,,Król Olch” natura elfów jest przedstawiona już o wiele bardziej demonicznie. W utworze tym tytułowy Król Elfów – Król Olch, czy też Olszyn, uśmierca małego chłopca, w ojcowskich ramionach, kiedy ci obaj jadą konno przez las późną porą. Ojciec nie dostrzega nadprzyrodzonej postaci elfa, na którą zwraca uwagę jego mały synek. Pojawia się w owym tekście występujące szerzej w świecie zjawisk paranormalnych przekonanie, że dzieci (jak również kiedy indziej starcy) potrafią nawiązać kontakt ze światem pozazmysłowym, z wymiarem duchów. Wiersz jest nawiązaniem do duńskich wierzeń ludowych, opowiadających o lesistych bagiennych obszarach wśród olch i wierzb, gdzie zamieszkiwały duchy, sprowadzające na zbłąkanych wędrowców zgubę. Król Elfów u Goethego jest ukazany – co już oczywiście nikogo nie dziwi - w towarzystwie swych elfich córek:
,,(…),,Mój ojcze, mój ojcze, nie widzisz ty wciąż
Królewskich córek, gdzie kłębi się gąszcz?”
,,Mój synu, mój synu, ja widzę też:
To świecą gałęzie tych szarych wierzb.” (…)”********
W węgierskich podaniach i baśniach, postać światu szerzej znana pod imieniem Baby Jagi, była onegdaj również elfem zamieszkującym nieprzebrane puszcze i knieje. I to w dodatku elfem pomocnym ludziom. Jednak postępująca swojego czasu chrystianizacja, nie będąc w stanie przeszczepić rytu Baby Jagi w osobiste konwencje, zmieniła ją, jak i wielu jej podobnych – o czym już wspomniałem – w postać nacechowaną przesadnym diabolizmem i demonizmem, przekształcając w tzw. złą czarownicę. Pierwotnie także i w wierzeniach słowiańskich Baba Jaga była mądrą wiedźmą (starosłowiańskie słowo ,,wiedma” pochodzi od słowa ,,wiedza” i pierwotnie nie było używane w pejoratywnym znaczeniu). Ciemnego zabarwienia znaczenie wyrazu ,,wiedźma” nabrało, gdy ekspansja chrześcijaństwa piętnowała rytuały ludów pogańskich.
Trudno byłoby nie wskazać elementów nadprzyrodzonych w ,, Balladach i romansach” Adama Mickiewicza. Jeszcze trudniej byłoby odseparować te zjawiska niezwykłe od miejsc tętniących życiem dzikiej przyrody. W przeważającej części są to lokacje obfitujące w jeziora i inne mokradła, ale także drzewa, zarośla czy lasy. Baśniowe i z lekka upiorne quasi litewskie krainy są umiejscowione w nad wyraz bujnej scenografii, gdzie wszystkie niemal oblicza natury koegzystują ze sobą tworząc jakoby oniryczne krajobrazy. I chociaż uchwycone piórem Mickiewicza niesamowite zaszłości są przebogate w motywy hydromancji i związanych z tym zjaw, o tyle ,,druga strona medalu” jawi się jako las, gotowy schronić w swych gęstych włościach wszelkie istoty dziwne, które z tafli wody powzięły swój byt. I tak oto w balladzie ,,Świtezianka” pewien ,,chłopiec piękny i młody” , który to ,,jest strzelcem w tutejszym borze” w takie słowa przemawia do tytułowej postaci:
,, (…) <<Zawszeż po kniejach jak sarna płocha,
Jak upiór błądzisz w noc ciemną?
Zostań się lepiej z tym, kto cię kocha,
Zostań się, o luba! ze mną.
<<Chateczka moja stąd niedaleka
Pośrodku gęstej leszczyny;
Jest tam dostatkiem owoców, mleka,
Jest tam dostatkiem źwierzyny>>. *********
Inny polski wybitny poeta romantyczny, Juliusz Słowacki w swej ,,Balladynie” wyobraża nam postać Pustelnika – zbiegłego do puszczy króla Popiela Trzeciego, który zdradzony – straciwszy koronę, zaszył się z dala od świata, by wieść ascetyczne życie. Poeta nawet w usta tak doświadczonego i dojrzałego w mądrości starca (który jak na człowieka w podeszłym wieku przystało, potrafi niemniej niż dziecko nawiązać kontakt pozazmysłowy) wkłada słowa, opisujące leśne zjawiska fantastyczne:
,,(…) W smutnej lasów ciszy
Zbrodnia jak dzięcioł w drzewa bije suche,
A cięcie noża daje takie głuche
Echo, jak topor kata, kiedy rąbie
Głowy na pniaku… Bóg to wszystko słyszy,
Wszystko zamyka w tej okropnej trąbie,
Co kiedyś będzie na sąd wołać ludzi.
słychać śmiech w lesie
Wszelki duch!… W lesie śmieją się szatani!
Wiedźma goplańska z diablików orszakiem
Śmieszy ponure dęby, a z płaczących
Brzóz się naigrawa.
słychać odgłos łowów i psów łajanie
To łowiec umarły
Mglistymi psami mgliste pędzi tury,
Błyskawicowym wichrem oślepione.
Pójdę… i łowy przeżegnam, niech giną
Na wieki wieków… Lecz to nie rozsądek
Sąsiedztwo diabłów mienić w nieprzyjaciół.
słychać dzwony podziemne
Cóż to?… Zalane przed wiekami miasta
Wołają z Gopła do Boga o litość
Płaczem wieżowym… (…)” **********
Czuć wyraźnie nawiązania do napomkniętych wprzódy Mickiewiczowskich ,,Ballad i romansów”. Możemy wychwycić zapewne ten sam nastrój grozy, związany z leśnym pejzażem. Jednak u Słowackiego bór łączy w sobie dwa antagonizmy – z jednej strony umiejscowione są tu wszelkie siły nieczyste, z drugiej zaś – objawia się doznanie mistycyzmu i pewnej korelacji z Bogiem. Pojawia się zatem w pewnym stopniu element, który nieobcy jest medytującym w leśnych zaciszach, wspomnianym na początku pracy – ascetycznym joginom.
Motyw lasu jako środowiska złych sił nadnaturalnych jest bardzo mocno osadzony przecież w kulturze prasłowiańskiej – jeszcze sprzed czasów chrześcijańskich. Dobitnym tego przykładem jest demon o imieniu Leśny (inaczej Boruta), który w puszczach wyobraźni ludzkiej mieszkał od niepamiętnych czasów. Jawił się pod postacią szlachcica, tudzież samotnego wilka, bądź puchacza i często w tych postaciach zwodził przemierzających knieje wędrowców na manowce, dezorientując ich zmysły różnymi zatrważającymi odgłosami, takimi jak śpiew, złośliwy chichot czy wycie wiatru. W kolejnych wiekach, siłą rzeczy przez chrześcijan kojarzony z tzw. polskim diabłem, a nawet swego rodzaju patriotą, jak np. we współczesnym opowiadaniu Jacka Komudy pt. ,,Trzech do podziału”, traktującym o I rozbiorze Polski. W opowiadaniu tym Boruta jako polski szlachcic rzekomo stara się zapobiec zdradzieckim planom Stanisława Augusta Poniatowskiego.***********
Boruta występuje min. także w bardziej ludycznej krasie u – co należy wspomnieć – Henryka Sienkiewicza, widziany tu oczami środowiska wiejskiego, schrystianizowanego już wszakże, lecz dającego niekiedy upust ciążącym jeszcze rytom pogańskim w wyobrażeniach gminnych. I tak oto: ,,Pachołek Macków Wit, rodem z tych stron, słyszał coś wprawdzie o przejściu lasami, ale nie chciał się podjąć przewodnictwa, albowiem wiedział również, że w błotach łęczyckich miały swoje pielesze siły nieczyste, a mianowicie możny Boruta, który rad naprowadzał ludzi na bezdenne mokradła, a następnie tylko za cenę duszy ratował. (…) ************ Nic dodać, nic ująć z tego sugestywnego obrazu literackiego. Jedno jest pewne – nie da się nie zauważyć pewnej skrytej sentymentalnej sympatii, jaką darzą Polacy, owego polskiego leśnego czarta, widząc w nim kawał własnej historii i tożsamości narodowej.
Zdaję sobie sprawę, że pozycji literackich, zawierających leśne magiczne krajobrazy jest nieprzebrana wręcz ilość, dlatego w szkicu tym, wyznaczyłem sobie drogę, która przypomina niekiedy spacer po matecznikach, omackiem. Jednak w miarę możliwości postępowałem szlakiem wytyczonym przez kompas wcześniej zdobytych już okruchów wiedzy. Toteż wybrałem tytuły, które uprzednio wpadły mi w dłonie. To tak, jakbym natknął się w lesie na poszczególne gałęzie czy zarośla z charakterystycznymi, rozpoznawalnymi owocami, a reszty nie dostrzegł w gęstych chaszczach. W skrócie rzecz ujmując, mamy więc w owej pracy niejako dwa obrazy lasu. Las jako miejsce święte i natchnione przez Boga w wielu tradycjach i religiach. A także las – jako kraina nieprzychylnych człowiekowi i niszczycielskich sił paranormalnych. Ponieważ z borem tak jak i z życiem, którego poniekąd jest on symbolem – w zależności od tego, w jaką stronę się pójdzie i jak go się wykorzysta, takim się nam prezentuje. Praca owa jest zaledwie szkicem pejzażu leśnego, nakreślonym na czterech kartach wytworzonych z drzewnej celulozy, drzewa zaś te w większości pochodzą z lasu.
Reasumując dobitniej, przykładów na to, w jaki sposób las porusza ludzką wyobraźnię można by było przytoczyć niezmierzoną ilość, lecz w odróżnieniu od wody, nie stanie się on tematem – rzeką, z oczywistej przyczyny… Woda niesie ze sobą ,,oświecenie” umysłu – im więcej wody, tym większa percepcja. Natomiast im głębiej w las… Tym jeszcze większa ilość drzew i robi się ciemniej w uroczysku…
Spod drzew kory szorstkości, w nocnej zrodzon ciemności
Upiór leśny się budzi z letargu.
Z komór dębów wychodzi, pustym okiem obwodzi,
Z czyją duszą ma dobić przetargu.
Z dziupli wypełzł czym larwa, i szkarłatna go barwa
Od stóp do głów swym szalem oplata.
Lepkie włosy po ramień, zaś policzki jak kamień
– W drzewnej krypcie on kisł tak przez lata.(…) *************
Któż wie co znaczą szlochania wśrod lasu
Gdy liść z drzewa spada,
I nie ma słońca i nie ma już czasu
Gdzieś licho się skrada
I w noc się czai, ciemnym stąpa borem,
Ma w oczach ogniska,
Nazwij go strachem lub orzecz upiorem
Bo gardło lęk ściska (…) **************
Przypisy
*wyrób własny, Zdziebełko rozkwitłe pod księżycem, 2007
** Katarzyna Demusiak, Ludy starożytnej Japonii, [w:] Mitologie świata, Warszawa 2007, s. 92
*** Ibidem, s. 69
****Jan Parandowski, Mitologia Wierzenia i podania Greków i Rzymian, Londyn 1992, s. 132
***** Ibidem, s. 130 – 131
****** Magdalena Turowska – Rawicz, Robert Sypek, Ludy skandynawskie,[w:] Mitologie świata,
Warszawa 2007, s. 83
******* William Shakespeare, Sen nocy letniej, [w:] Dzieła w przekładzie Macieja Słomczyńskiego,
Kraków, 1982, s. 40
******** Johann Wolgang Goethe, Król Olch, [w:] Wiersze, Warszawa 2006, s. 104
********* Adam Mickiewicz, Świtezianka, [w:] Ballady i romanse, Warszawa 1982, s. 24
********** Juliusz Słowacki, Balladyna, Wrocław 1972, s. 146 – 147
***********Jacek Komuda, Trzej do podziału, [w:] Science fiction fantasy i horror, nr 49/2009,
s. 5 – 16
************ Henryk Sienkiewicz, Krzyżacy, t. 2, Warszawa 1973, s. 109
************* wyrób własny, Moja miłość, 2007
************** wyrób własny, Ukochańcy, 2008



















Leave your response!
You must be logged in to post a comment.