Home » Artykuły, Literaturoznawstwo

Mariusz Polowy – W nieba pustkowiu… – nowoczesność w poezji Bolesława Leśmiana

10 kwietnia 2010 No Comment

Mariusz Polowy

W nieba pustkowiu… – nowoczesność w poezji Bolesława Leśmiana

Czekał aż uśnie w Bogu, lecz stwierdził naocznie,
Że Bóg nie jest – noclegiem – i że już nie spocznie.[1]

Bolesław Leśmian (właściwie Lesman) urodził się 22 stycznia 1877 roku w Warszawie[2]. Jego rodzice (Józef Lesman i Emma Sunderland) byli inteligentami żydowskiego pochodzenia. Młodość spędził w Kijowie, gdzie ukończył gimnazjum klasyczne i wydział prawa na Uniwersytecie Św. Włodzimierza. Prawdopodobnie właśnie tam po raz pierwszy zetknął się       z filozofią Henri’ego Bergsona, która wywarła ogromny wpływ na jego twórczość[3]. Również myśli Nietzsche’go były dla poety bodźcem do działań intelektualnych, jakie podejmował. Jak podkreśla A. Sobieska Leśmiana łączy się często również z innymi filozofami i rozmaitymi prądami myśli europejskich i nie tylko[4]. Za debiut literacki Bolesława Leśmiana uznaje się wiersz Sonet ogłoszony w „Wędrowcu” w 1895 roku. Jednak większość jego utworów powstała w epoce dwudziestolecia międzywojennego.

Leśmian to bez wątpienia poeta nowoczesny. Ryszard Nycz idzie jeszcze dalej, mówiąc że nowoczesna poezja polska zaczyna się właśnie od Bolesława Leśmiana. W jego twórczości bowiem po raz pierwszy głębokie konsekwencje (nie rozpoznanego wcześniej w tym stopniu) doświadczenia nowoczesności znajdują swój oryginalny artystyczny wyraz[5]. I rzeczywiście jest w tym chyba sporo prawdy, bo mimo, iż w wierszach poety próżno by szukać frasujących twórców tej epoki myśli cywilizacyjnych, urbanistycznych, technicznych, to jednak nowoczesny sposób widzenia świata i oryginalność sztuki poetyckiej obecne są w nich „na każdym kroku”. Tę oryginalność poetyki Leśmiana na tle innych sposobów uprawiania poezji uznać należy tyleż za dowód oryginalności i siły poetyckiej indywidualności, co za rezultat swego dojrzewania w odmiennej – na przełomie wieków panującej – konstelacji artystyczno-estetycznych prądów i tendencji[6]. Jednym z przejawów owej odmienności jest stosunek poety do Absolutu[7].

Bolesław Leśmian należy do największych twórców religijnych XX-wieku. Nie jest on jednak poetą konfesyjnym, który z poezji uczyniłby narzędzie szczerego wyznania wiary, lecz poetą dramatycznie pytającym o to, czy istnieje zbawienie i czy Bóg w ogóle istnieje[8]. W największym uproszczeniu można powiedzieć, że w swoich utworach autor Dziejby Leśnej przedstawia świat jako odwieczną relację sfer: Natura – Człowiek – Bóg. Już po wstępnej lekturze wierszy poety możemy odnieść wrażenie, że sposób, w jaki ukazana w nich została postać Absolutu jest co najmniej zaskakujący i bardzo nietypowy. Zdaniem Jacka Trznadla, jeśli przyjąć, że twórczość Leśmiana przedstawia także wielki poetycki traktat filozoficzny, że jest rozrachunkiem światopoglądowym (…) sprawa teizmu zajmuje miejsce ważne, jest składnikiem nierozłącznym[9]. Bóg Bolesława Leśmiana, zgodnie z założeniami teizmu, jawi się jako Stwórca i Opiekun świata, który „od czasu do czasu” ingeruje w funkcjonowanie swojego dzieła. Nie jest on jednak własnością ani chrześcijan, ani muzułmanów, ani hinduistów – jest Bogiem każdej jednostki ludzkiej, istoty traktowanej w pełni indywidualnie. Poeta wierzy w prastarą postać Absolutu, zaczerpniętą raczej z mitologii niż Biblii. W Leśmianowskich konfrontacjach człowieka ze Stwórcą obie strony usytuowane są na tym samym poziomie, obie w sytuacjach trudnych pozostają bezradne. Ważny wydaje się być także fakt, który zauważa B. Stelmaszczyk: Inaczej niż na przykład w poezji romantycznej, u Leśmiana Bóg nie tylko nie pozostaje niemy, nie tylko zjawia się w symbolicznych znakach, lecz także uczestniczy w dialogach jako osoba                      i równorzędny partner – stawiający pytania, udzielający odpowiedzi, zdziwiony, zaciekawiony, smutny, uśmiechnięty lub zatroskany[10]. Bóg w wierszach Leśmiana jest postacią materialnie obecną, z którą można rozmawiać jak z równym sobie. Z tej możliwości korzystają bardzo często bohaterowie utworów poety.

W pierwszych słowach wiersza Urszula Kochanowska czytamy:

Gdy po śmierci w niebiosów przybyłam pustkowie,

Bóg długo patrzał na mnie i głaskał po głowie.

„Zbliż się do mnie, Urszulo! Poglądasz, jak żywa…

Zrobię dla cię, co zechcesz, byś była szczęśliwa.”[11]

Bóg jawi nam się w tym fragmencie jako materialna istota bliska człowiekowi, któremu nie jest obojętny los własnych dzieci. Kreacja Stwórcy łudząco przypomina tę, jaką możemy odnaleźć w podręcznikach do szkolnej katechezy: kochający Ojciec przytula Urszulę, głaszcze po głowie      i obiecuje zrobić wszystko, żeby była szczęśliwa. Dziewczynka, ośmielona tym zapewnieniem, postanawia więc prosić Boga, by tu gdzie się znajduje wszystko było tak samo, jak tam –            w Czarnolasie. Dusza tej młodej istoty, pozbawiona nagle bliskości rodziców, w niebie, lub jak nazwałby to miejsce sam poeta – zaświecie, szuka kontaktu ze światem. Według Michała Głowińskiego nie jest to tylko sprawa naiwności dziecka, postawionego przed Najwyższym Majestatem. To stały motyw poezji Leśmiana, wyrażający się w dążeniu do sprowadzenia zaświatowego do światowego, zaziemskiego do ziemskiego[12]. Bóg spełnia prośbę Urszuli.           W pozaziemskiej rzeczywistości pojawiają się wszystkie sprzęty, przedmioty, które dziewczynka pamięta z rodzinnego domu w Czarnolesie. W dziecinnej naiwności bohaterka wiersza jest przekonana, że Stwórca dobrze zrozumiał jej życzenie, i dlatego od razu zaczyna przygotowania na przyjście rodziców:

(…) a ja zaraz krzątam się jak mogę –

Więc nakrywam do stołu, omiatam podłogę –

I w suknię najróżowszą ciało przyoblekam

I sen wieczny odpędzam – i czuwam – i czekam…

Tymczasem Bóg, o którym mówi się przecież: Wszechpotężny i Wszechmocny; ten, który wie wszystko, i wszystko rozumie, okazał się niezdolny do ofiarowania człowiekowi pełni szczęścia. Wydarzenie, jakie miało miejsce możemy oczywiście interpretować jako nieporozumienie, ale jakże w świetle tego, o czym mowa powyżej, uznać można, że Absolut zwyczajnie nie zrozumiał intencji Urszuli? Czy rzeczą prawdopodobną jest, że odczytał on dosłownie sens usłyszanych słów? Należy zatem przyjąć, że „rzeczywistość czarnoleska”, która pojawiła się w niebie to wszystko, na co Stwórcę było stać, wszystko, co mógł zaoferować. Działania Boga, mimo wielkich jego starań, są tylko połowiczne, czyli nieskuteczne. Jedynym czarem, jaki mógłby naprawdę uszczęśliwić Urszulę, byłoby zamienić niebo w ziemię, a tego nawet Bóg nie może uczynić[13]. Nie dziwi więc reakcja dziewczynki, która słysząc pukanie i czekając z utęsknieniem na przybycie rodziców jest zawiedziona, gdy w drzwiach pojawia się ta sama postać, z którą przed chwilą rozmawiała. Bohaterka utworu, wypowiadając słowa: Nie… To – Bóg, nie oni!…, daje Bogu jasno do zrozumienia, że nie cieszy się z Jego widoku, bo cała radość                           i podekscytowanie Urszuli wynikały wyłącznie z oczekiwania na spotkanie z rodzicami. Do spotkania nie doszło. Stwórca okazał się niedoskonały, moralnie przegrał w konfrontacji             z człowiekiem. Stracił szacunek w oczach „własnego tworu”. Ale najważniejszym wydaje się być fakt, iż nie pomógł on zagubionej dziewczynce odnaleźć się w nowej rzeczywistości, bo jak słusznie zauważa Maria Jakitowicz przystosowanie się do innego sposobu istnienia nie jest procesem bezbolesnym i bezproblemowym. Rozstanie z dotychczasowym sposobem egzystencji – życiem ziemskim – nie przynosi ukojenia[14].

Podobny problem pojawia się w wierszu ze zbioru Dziejba leśna [Zbladła twarz Don Żuana…], w którym dusza głównego bohatera po śmierci podąża za własnym orszakiem pogrzebowym:

Czekał aż uśnie w Bogu, lecz stwierdził naocznie,

Że Bóg nie jest – noclegiem – i że już nie spocznie.

Choć opisany nieco inaczej, znów jednak przed oczami czytelnika pojawia się moment przejścia w zaświaty i próba powrotu. Będąc «tam» – wracamy tu, do wcześniejszej, znanej już egzystencji, znowu więc przetwarzamy rzeczywistość[15]. W świadomości chrześcijan niebo stanowi wielką wartość – kres, do którego człowiek dąży przez całe swoje ziemskie życie. Przestrzeń, w której mieszka Bóg jest w stanie pomieścić wszystkich, którzy na nią zasłużyli. Niebo to najwyższe szczęście. Tymczasem Leśmian pokazuje, że dramaty rozpoczęte                 w przestrzeni ziemskiej nie kończą się w okolicy pośmiertnej, przeciwnie, trwają nadal, niekiedy nawet podlegają spotęgowaniu. Przejście z jednej strony do drugiej nie przynosi wyzwolenia, nie jest oczyszczeniem[16]. Omawiany wyżej utwór obrazuje niewątpliwie tę smutną refleksję poety. Ów brak oczyszczenia w momencie przejścia ze świata w zaświaty podkreślony jest równie dobitnie w utworze Dusza w niebiosach, w którym poeta tak opisuje pojawienie się duszy w raju:

Przybyła dusza na klęczkach do nieba w bożą obczyznę,

Nie chciała patrzeć na gwiazdy i na wieczności pierwszyznę.

Nie chciała ulec weselu, ni nowym jaśnieć obliczem,

Ani wspominać nikogo, ani zapomnieć o niczem.

Upersonifikowana dusza ludzka, która znalazła się w niebie, stoi jak gdyby w jego przedsionku   i przeżywa dylemat, gdyż nie może zapomnieć o ziemskiej przeszłości i boi się jednocześnie niebiańskiej rzeczywistości, nie może zrobić dobrego ruchu: dokonuje rozrachunku                   ze zmarnowanym życiem i zarazem boi się jego powtórzenia w nowej przestrzeni[17]. Dusza nie zaznaje w niebie spokoju, wyciszenia i harmonii. Ciągle powraca, dość typowe zresztą dla Leśmiana, wspominanie tego, co pozostało na ziemi. Między ziemią i niebem, czy też światem    i zaświatem, powstaje przepaść, której nie sposób ominąć ani przekroczyć. W tym właśnie należy upatrywać przyczyny tragizmu w relacji Boga z człowiekiem.

Niebo, które się pojawia, jest „pustym niebem”. Bóg wcale nie gwarantuje przezwyciężenia śmierci, zaś cierpienie nie znajduje żadnego wytłumaczenia. Nie ma, powiada Leśmian, żadnego usprawiedliwienia dla ludzkiego bólu i cierpienia, nie ma teodycei dla zła dotykającego ludzkiej egzystencji[18]. Wydaje się, że tak złożonej filozofii nie jest w stanie lepiej odczytać nikt inny niż badacz zjawisk filozoficznych. Taką próbę podjął Władysław Stróżewski, pisząc że związek Absolutu ze światem nie ma nic ani z panteizmu, ani z panateizmu: to nie świat jest Bogiem albo częścią Boga, lecz raczej Bóg jest częścią świata. A jako jego część właśnie dzieli jego losy a nawet ułomności (…). Bóg jest bezsilny. Stworzone przez niego istnienie ogranicza wszechmoc Boga. Bóg uzależnia się od swojego istnienia przez sam fakt jego zaistnienia[19]. B. Stelmaszczyk w rozważaniach na ten temat idzie jeszcze dalej i zauważa istnienie dwóch Bogów: Bóg nieba posiada inne atrybuty niż Bóg doświadczający na ziemi bólu i umierania. Przejście Boga do zaświata wyobcowuje go z kręgu ludzkich doznań i czyni go dla człowieka odległym w jego boskiej doskonałości. Natomiast przejście człowieka do zaświata obciąża go poczuciem bycia w niepojmowalnym, napełnia go wielką tęsknotą za utraconą ziemią i uniemożliwia szczęśliwość[20].

Autorka powyższych słów zwróciła uwagę na jeszcze jeden ważny aspekt poezji Leśmiana. Z problemem metafizycznego przejścia z ziemi do nieba boryka się także sam Bóg. Doskonale obrazuje to utwór W przeddzień swego zmartwychwstania, w którym:

W przeddzień swego zmartwychwstania, w przeddzień żywota,

Bóg, leżąc w mogile, żmudne liczy chwile.

A przykuła go do ziemi ciała ciężkota.

Śmierć mu w oczy wieje, a on samotnieje.

Chrystus, który leży w grobie, czekając na Zmartwychwstanie żmudne liczy chwile, bo nie jest mu łatwo rozstać się ze światem. Wolałby jeszcze chodzić po ukochanej ziemi, ale przykuła go do ziemi ciała ciężkota. Jedyne więc, co mu pozostało to wspomnienia:

I śni mu się na wprost lica

Betlejemska błyskawica

I żłób i siano.

I śni mu się brzeg jeziora ozieleniały(…)

I śnią mu się owe gaje, co tak szumiały(…)

I śnią mu się nasze twarze, niby niczyje(…)

I to życie, co po śmierci nie wie, gdzie żyje(…).

Chrystusowi, pełnemu ludzkich cech, nie jest łatwo opuścić przestrzeni, w której przeżył tak wiele pięknych chwil. Jak pisze D. Trześniowski: Śniący Chrystus pozostaje zarówno Bogiem, jak i człowiekiem, dzielącym ludzką pasję życia i rozpacz śmierci. Jego misją, wyzbytą soteriologicznej siły okazuje się odkrywanie zwyczajności, urody samego istnienia. Tym samym rzeczywistość nabiera kształtu spełnionego marzenia o szczęściu[21].

Widać teraz wyraźnie, jak wiele racji ma B. Stelmaszczyk, która zwraca uwagę na istnienie dwóch bogów – niebiańskiego i ziemskiego. W utworze W przeddzień swego zmartwychwstania z całą pewnością nie mamy do czynienia z tym bytem, który unieszczęśliwił Urszulę (Urszula Kochanowska). Leśmian wybiera tu Boga «umniejszonego», uczłowieczonego, zniżonego do ziemi, przeciwko Bogu transcendentnemu, wyniesionemu ponad świat, niepojętemu[22].

Człowiek i Absolut w poezji Leśmiana zawieszeni są w próżni między ziemią i niebem, między bytem i niebytem. Gdy nadchodzi śmierć, żaden z nich nie ma pewności, co się stanie, czy kres i nieistnienie wszystkiego, czy też dalsze życie. A jeśli to drugie, to czy w niebiosów pustkowiu jest ktoś czy nikogo nie ma?[23]. Poeta nie ma żadnej pewności i z tą niewiedzą pozostawia czytelnika. Nie wiemy zatem co jest po śmierci: czy człowiek umiera „do końca”? Czy w taki sam sposób umiera także Bóg? Czy wraz ze śmiercią umiera sens, czy też sens, po śmierci dopiero się pojawia? Czy przez «śmierci bramę», która jest «zawsze inna i nie bywa nigdy ta sama», przechodzi się bezpowrotnie, czy też się z tej «innoty» wraca?

*

Autor Łąki nigdy nie zmienił swoich poglądów; raczej coraz bardziej dojrzewał do tego, by spierać się ze Stwórcą, zauważać i pokazywać światu jego błędy. Trzeba było sporo odwagi, żeby właściwie tuż przed śmiercią stworzyć utwór o tak przerażającej wymowie jak choćby [Boże pełen w niebie chwały]. Aż trudno uwierzyć, że Bolesław Leśmian, niskiego wzrostu         i krępej budowy poeta, na płaszczyźnie literackiej był tak wielkim wojownikiem. Całe swoje życie poświęcił poszukiwaniu prawdy… (nie)zwykłemu poszukiwaniu prawdy.

BIBLIOGRAFIA

Literatura podmiotu:

  1. Leśmian, Bolesław; 1974, Poezje wybrane, BN I 217, Kraków-Warszawa-Wrocław.
  2. Leśmian, Bolesław; 1993, Poezje zebrane, oprac. A. Madyda, Toruń.

Literatura przedmiotu:

  1. Gutowski, Wojciech; 2001, Z próżni nieba ku religii życia, Kraków.
  2. Głowiński, Michał; 1981, Zaświat przedstawiony. Szkice o poezji Bolesława Leśmiana, Warszawa.
  3. Jakitowicz, Maria; 1993, Wstęp [w:] Bolesław Leśmian, Poezje zebrane, oprac. A. Madyda, Toruń.
  4. Łopuszański, Piotr; 2000, Leśmian, Wrocław.
  5. Markowski Michał Paweł; 2007, Polska literatura nowoczesna. Leśmian, Schulz, Witkacy, Kraków.
  6. Nycz, Ryszard; 2001, Literatura jako trop rzeczywistości, Kraków.
  7. 7. Sobieska, Anna; 2000, Władimir Sołowiow a wątki filozoficzne w poezji Leśmiana, [w:] Twórczość Bolesława Leśmiana. Studia i szkice, pod red. Tomasza Cieślaka, Kraków.
  8. Stelmaszczyk, Barbara; 2000, Bohaterów Leśmianowskich rozmowy z Bogiem, [w:] Twórczość Bolesława Leśmiana. Studia i szkice, pod red. Tomasza Cieślaka, Kraków.
  9. Stróżewski, Władysław; 2005, Istnienie i sens, Kraków.

10.  Trześniowski, Dariusz; 2005, W stronę człowieka. Biblia w literaturze polskiej (1863-1918), Lublin.

11.  Trznadel, Jacek; 1974, Wstęp [w:] Bolesław Leśmian, poezje wybrane, BN I 217, Wrocław.

12.  Trznadel, Jacek; 1964, Twórczość Leśmiana – próba przekroju, Warszawa.

13.  Zięba, Jan; 2000, Bolesława Leśmiana światopogląd nowoczesny, Kraków.


[1] Fragment utworu B. Leśmiana [Zbladła twarz Don Żuana…] z tomu Dziejba Leśna (1938).

[2] Nie ma zgodności co do dnia urodzenia poety. Badacze podają 10.01 oraz 22.01. Również rok stanowi kwestię sporną. Mówi się o latach: 1877, 1878 oraz 1879. Najbardziej wiarygodną wydaje się być data podawana przez P. Łopuszańskiego (22.01.1877), który osobiście zbadał dokumenty o tym świadczące, a zdobyte informacje zamieścił w publikacji: Łopuszański, 2000, 16-17.

[3] Leśmian zaczerpnął od Bergsona bardzo wiele, ale główną myślą filozofa, która wywarła wpływ na autora Łąki było parafrazowane przez Leśmiana stwierdzenie, że poezja dotyka nieznanych dotąd sfer ludzkiego bytu, dociera do istoty rzeczywistości.

[4]Sobieska, 2000, 97.

[5] Nycz, 2001, 118.

[6] Nycz, 2001, 119.

[7] Użycie określenia Bóg, co będę starał się pokazać, byłoby, najłagodniej mówiąc, nietrafione. Mimo to, dla większej przejrzystości, idąc za przykładem wielu uznanych badaczy i teoretyków literatury, termin ten będzie przeze mnie stosowany.

[8] Markowski, 2007, 127.

[9] J. Trznadel, 1964, 265.

[10]Stelmaszczyk, 2000, 87.

[11] Leśmian, 1974, 179. Większość przywoływanych przeze mnie fragmentów utworów Leśmiana pochodzi z tej publikacji. Źródła innych analizowanych wierszy podawane będą w przypisach.

[12] Głowiński, 1981,  286.

[13] Stelmaszczyk, 2000,  92.

[14] Jakitowicz, 2003,  13.

[15] Jakitowicz, 2003,  13.

[16] Głowiński, 1981,  287.

[17] Głowiński, 1981, 287.

[18] Markowski, 2007, 127.

[19] Stróżewski, 2005, 220, 236.

[20] Stelmaszczyk, 2000, 93.

[21] Trześniowski, 2005,  121.

[22] Trześniowski, 2005,  121.

[23] Markowski, 2007, 128.

Leave your response!

You must be logged in to post a comment.