Home » Artykuły, Kulturoznawstwo

Ireneusz Korczak – Esej o emocjach w filmie na przykładzie filmu „Honor generała” Joanny Pieciukiewicz. Bez Nienawiści (No Hate)

18 lipca 2010 No Comment

Ireneusz Korczak

Esej o emocjach w filmie na przykładzie filmu Honor generała Joanny Pieciukiewicz

Bez Nienawiści ( No Hate)

Emocja? Chyba każdy a nas spotkał się z tym pojęciem. Ale gdybyśmy zapytali przechodniów na ulicy co rozumieją przez to słowo myślę, że niejedna osoba miałaby problem z odpowiedzią na to pytanie. Zatem zanim zaczniemy nasze rozważania na temat emocji spróbujmy sobie odpowiedzieć na pytanie z czym tak naprawdę mamy do czynienia. Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych Władysława Kopalińskiego podaje taką oto definicje emocji:

emocja uczucie; wzruszenie, podniecenie, wzburzenie; przeżycie uczuciowe (gniew, strach, radość, żal itp.).

Tak rozumianą emocje możemy rozumieć bardzo szeroko. Zarówno bowiem gniew jak i radość możemy zaliczyć do tej kategorii. A przecież są to dwa sprzeczne odczucia. Zatem każda dawka uczuć zarówno pozytywna jak i negatywna jest emocją wywołaną przez jakiś czynnik zewnętrzny. Ale jaki? No właśnie tu dochodzimy do sedna sprawy. Otóż film bo o  tym będzie tutaj mowa może być takim czynnikiem wywołującym emocje. To jednak nie wszystko. Bo film jak już wspomniałem może wywołać w nas emocje, ale i sam może je wykorzystywać w scenach filmowych oddziałując w ten sposób na odbiorcę. Żeby nie być gołosłownym czas podać jakiś przykład. Chciałbym tu zaprezentować głównego bohatera naszych rozważań czyli film Honor generała Joanny Pieciukiewicz. Zanim jednak przejdziemy do samych emocji w tym filmie, króciutko wspomnijmy o czym jest ten film.

Dzieło to opowiada historie generała Stanisława Sosabowskiego oraz jego żołnierzy z  I Samodzielnej Brygady Spadochronowej stacjonującej w Wielkiej Brytanii we wrześniu 1944 roku. W Polsce trwa wtedy powstanie. Generał domaga się interwencji, jednak zostają wysłani do Holandii, by pomóc Brytyjczykom okrążonym przez nazistów pod Arnhem. Zostają zrzuceni z trzydniowym opóźnieniem, w dodatku 7 km od mostu nad Renem, gdzie odbywają się walki. Trafiają wprost pod ostrzał Niemców. I choć żołnierze generała Stanisława Sosabowskiego zapisali w tej bitwie bohaterską kartę, to cała operacja (nazwana „Market Garden”), od początku źle zaplanowana, a potem nieudolnie przeprowadzona, zakończyła się klęską. Gen. Browning, odpowiedzialny za to co się stało, chciał zrobić z Sosabowskiego kozła ofiarnego. Polski generał, nieszczędzący krytyki Brytyjczykom, doskonale się zresztą do tej roli nadawał. Za brak pokory wobec alianckich przełożonych, ze sławnym marszałkiem Montgomerym na czele, zapłacił utratą dowództwa nad stworzoną przez siebie brygadą. Generał zmarł 25 września 1967 r. na emigracji w Londynie. Dwa lata później jego prochy, zgodnie z jego wolą, spoczęły na warszawskim Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. Choć Sosabowski ze swoimi żołnierzami walczył o wyzwolenie Holandii, to przez wiele lat po wojnie holenderski resort obrony odmawiał odznaczenia. Było to zapewne spowodowane naciskiem angielskich służb. Apelowali jednak o to dziennikarze, historycy, a nawet rodzina królewska. Dopiero 31 maja 2006 r. na dworze królewskim w Hadze gen. Stanisław Sosabowski został pośmiertnie odznaczony Orderem Brązowego Lwa, a żołnierze polskiej Samodzielnej Brygady Spadochronowej Orderem Wojskowym im. króla Willera. Przejdźmy do meritum i zajmijmy się samymi uczuciami w filmie.

Relacje na filmie pokazane są niejako na dwóch płaszczyznach. Na jednej wypowiadają się specjaliści, znawcy tematu, z drugiej zaś strony, osoby które są w jakimś stopniu związani emocjonalnie z generałem (rodzina). Na tej drugiej płaszczyźnie emocje malują się na twarzach ludzi. Płacz, żal po wielkim człowieku. Łzy te są zewnętrznym przejawem emocji, a jednocześnie emocje udzielają się nam widzom. Ktoś może zarzucić reżyserce, że poprzez tego typu „zagrania” chce oddziaływać na odbiorcę. Jest to jednak film dokumentalny. A w tego rodzaju filmach bardzo trudno o wyprana z emocji relacje, stricte obiektywną
i naukową. W toku tych rozważań pojawił nam się jeszcze jeden dylemat. Czy istnieje obiektywizm w opisywaniu historii? Wydawać by się mogło, że powinien. Jednak po obejrzeniu filmu widz uświadamia sobie, że obiektywizm w relacjach historycznych jest niemożliwy. Zawsze będziemy bardziej stawać po jednej lub po drugiej stronie barykady. Chodzi o to by zdawać sobie z tego typu rzeczy sprawy. I tak jest też w tym filmie. Ludzie płaczą okazują emocje, gdyż istnieje miedzy nimi a generałem więź.

Z kolei historycy w filmie starają się być bezstronni. Mimo to oni również mają swoje zdanie na ten temat.

Na koniec chciałbym jeszcze wyjaśnić dlaczego nadałem temu eseju podtytuł „Bez Nienawiści”. Otóż na końcu filmu z ust jednej z osób wypowiadających się o generale padają te właśnie słowa. Myślę, że oddają one w stu procentach przekaz tego filmu.

Ireneusz Korczak, Historia II rok SUM

Leave your response!

You must be logged in to post a comment.