Home » Artykuły, Historia

Ireneusz Korczak – Wojna Cezara z Pompejuszem – nowe spojrzenie

25 lipiec 2010 No Comment

Ireneusz Korczak

Wojna Cezara z Pompejuszem – nowe spojrzenie

Celem niniejszego artykułu jest przedstawienie drugiej wojny domowej w Rzymie, a dokładnie walk Juliusza Cezara z wojskami Pompejusza, oraz decydującego spotkania tych wielkich wodzów w bitwie pod Farsalos. Druga wojna domowa toczyła się w latach 49-45 a.C. na terenie Italii, Afryki, Hiszpanii i Egipcie (wojna aleksandryjska). Głównym założeniem mej pracy jest ukazanie, że pompejanie przegrali z powodu braku odpowiedniej kadry dowódczej. Dotyczy to przede wszystkim Pompejusza, bo przecież to on wydawał rozkazy, a klęski ponoszone przez nich były winą główną dowodzącego, a właściwie jego braku, ponieważ Pompejusz w przeciwieństwie do swego rywala nie posiadał odpowiednich cech jakie powinien posiadać prawdziwy przywódca. Ale o tym będzie mowa jeszcze później.

Po konsulacie Pompejusza i Krassusa sytuacja w Rzymie stawała się coraz bardziej napięta. Na ulicach trwały walki między zwolennikami Milona a Klodiusza. Do krytycznego momentu doszło w 53 roku a.C. kiedy miesiącami nie urzędowali konsulowie, ani inni urzędnicy. Senat zmuszony został do zwrócenia się o pomoc do Pompejusza, któremu przekazano władzę (stał się tym samym pierwszym princepsem). Nie przyjął jednak godności dyktatora (znienawidzonej od czasów Sulii), senat postanowił wybrać go consul sine collega (jedynym konsulem).

Tym samym zerwany został triumwirat nazwany przez rzymskiego pisarza Marka Warrona trójgłowym potworem, który praktycznie nie istniał od czasu śmierci Krassusa. Pompejusz nie tracił czasu. Przeprowadził na zgromadzeniu ludowym ustawę nakazującą osobiste ubieganie się o konsulat. Ustawała była wymierzona przeciw Cezarowi, który chciał zostać konsulem, nie tracąc wojska i władzy nad prowincjami. Gdyby bowiem złożył urząd i rozproszył wojsko, stałby się osobą prywatną, z którą nikt by się nie liczył (stanąłby pewnie też przed sądem). Gdy w styczniu 49 roku a.C. senat dowiedział się o marszu Cezara na Rzym (była to fałszywa wiadomość), ogłosił stan wyjątkowy i specjalną uchwałą zlecił Pompejuszowi obronę republiki. Cezarowi natomiast rozkazano opuszczenie w wyznaczonym terminie prowincji i oddanie wojska pod dowództwo Lucjusza Domicjusza. Gdy Cezar dowiedział się o tym, rozpoczął wojnę z senatem, pod pretekstem pogwałcenia przez niego weta złożonego przez oddanego mu trybuna przeciw wrogiej dla niego uchwale .

Winą za rozpętanie wojny domowej należy zatem obarczyć senat, który nie przedłużył Cezarowi namiestnictwa prowincji. Decyzja ta bowiem stawiała Cezara przed hamletowskim pytaniem być albo nie być. Miał zatem do wyboru bądź zaakceptować decyzje senatu, a tym samym skazać się na klęskę lub sprzeciwić się, a to oznaczało w konsekwencji wojnę domową. Winą za to jednak nie wolno obarczyć całego senatu lecz „senackich jastrzębi” czyli grupę kilkunastu najbardziej wpływowych senatorów, którzy swym zachowaniem nie dopuścili do zawarcia kompromisu z Cezarem (Pompejusz chciał przyjąć warunki Cezara) . Cezar podjął jedyną słuszną w tym momencie decyzje. Na czele nielicznych jeszcze wojsk przekroczył Cezar 12 stycznia w 49 roku a.C. graniczną rzeczkę Rubikon, podobno wypowiadając przy tym słowa: Alea iacta Est (niech kości zostaną rzucone). Republika stanęła na progu wojny domowej.

Z jednej strony Gnejusz Pompejusz, „doświadczony” wódz popierany przez większość Senatu, z drugiej Gajusz Juliusz Cezar, zdobywca i pogromca Galii i Germanii wraz ze swymi doświadczonymi legionami. To starcie miało być jednym z decydujących wydarzeń w historii późnej republiki. Jeszcze jednak zanim rozpoczęły się działania wojenne Pompejusz popełnił duży błąd. Zażądał on od Cezara legionu, który mu wcześniej pożyczył. Cezar oczywiście odesłał żołnierzy, zapewnił sobie jednak ich przychylność nagrodą w wysokości 250 sesterców dla każdego żołnierza. Przekupił również oficerów przysłanych po odbiór wojsk i zrobił z nich „podwójnych agentów”. Nakazał im przedstawić sytuację w armii Cezara w czarnych barwach. Chodziło głównie o to, by Pompejusz myślał, iż jeśli dojdzie do konfliktu Cezar zostanie pobity przez własne legiony. Była to genialna intryga uknuta przez Cezara. Naiwny i niezbyt inteligentny Pompejusz nabrał takiej pewności siebie, że podobno miał oświadczyć w senacie, że nie warto przygotowywać się do wojny, bo gdyby niebezpieczeństwo miało nadejść, on jednym tupnięciem nogi całą Italię napełni swoimi wojskami. Był to błąd Pompejusza, który pokazuje jak łatwo można było go wywieść w pole.

Pierwsza faza wojny domowej rozegrała się na terenie Italii. Nie ma sensu przedstawiać wszystkich walk jakie się w tej części kampanii rozegrały. W tej pracy chodzi głównie o to by pokazać błędy Pompejusza i jego oficerów, dlatego skupie się na tych działaniach, które te błędy pokazują. Zacznę może od końca. W końcowej fazie walk na terenie Italii, tuż przed opuszczeniem półwyspu, Pompejusz dysponował, mimo poniesionych strat, prawie 50 kohortami. Były to znaczne siły i gdyby zostały w porę skoncentrowane w pobliżu granicy Italii z Galią Cisalpińską, to mogły być wystarczające do stłumienia buntu Cezara w zarodku. Trudno doprawdy zrozumieć dlaczego tak się nie stało. Dlaczego pompejanie najpierw nie zadbali o obsadzenie granicy z Galią? Dlaczego oddano Rzym praktycznie bez walki? Być może Pompejusz naprawdę brał pod uwagę pogłoski o złych nastrojach panujących w armii Cezara.

Kolejnym błędem Cezara mającym dalekosiężne konsekwencje było zostawienie skarbca Rzymu. A przecież zadbanie o środki finansowe to jeden z podstawowych celów przywódcy. Pompejusz jednak i o to nie zadbał. Kazał co prawda konsulowi Lentulusowi zabrać skarbiec, ale ten gdy dowiedział się, że jego bagaż jest już spakowany, zostawił go i po prostu uciekł. Wina leży zarówno po stronie konsula jak i Pompejusza, który powinien wybrać kogoś bardziej odpowiedzialnego niż bojącego się o swoje życie konsula. Błąd ten kosztował go podobno 30 000 sztab srebra, 15 000 sztab złota oraz 30 000 sztuk już wybitej monety. Warto również zastanowić się dlaczego prawie wszystkie oddziały Pompejusza poddawały się Cezarowi bez walki. W swych pamiętnikach Cezar uzasadnia to strachem przed nim i jego legionami. Niewątpliwie jest w tym sporo racji, ale jak wyjaśnić to, że garnizony opuszczały miasta, a żołnierze wracali do domu lub przechodzili na drugą stronę. Odpowiedz jest prosta. To kolejny błąd Pompejusza, który zaskoczony szybkością działań Cezara nie był odpowiednio przygotowany do walki. W tej sytuacji szybko zrezygnował z obrony półwyspu i wydał rozkaz swym dowódcom wycofania się w kierunku Brundyzjum, aby stamtąd, po zgromadzeniu wystarczająco licznej floty, przerzucić armie do Grecji. Oddzielając się od przeciwnika morzem, zyskiwał w ten sposób czas na właściwe przygotowanie się do decydującego starcia. Dlatego wydał rozkaz dowódcom garnizonów miejskich w Italii unikania starć z Cezarem i wycofywania się do Brundyzjum. Dowódcy Pompejusza wycofywali się więc z zajmowanych miast nie tyle z powodu tchórzostwa, o co posądza ich Cezar, lecz przede wszystkim z powodu rozkazu swego dowódcy (choć pewnie część odetchnęła z ulgą, że walki z wielkim Cezarem można uniknąć). Odwrót ten źle wpłynął na morale żołnierzy, jest to zatem kolejny skutek złej taktyki Pompejusza. Zatem Cezar bez żadnych trudności zajął Italię i mógł wreszcie wyruszyć do Hiszpanii, gdyż tam miał się rozegrać drugi etap wojny.

Sytuacja militarna wymagała zwrócenia się w kierunku Hiszpanii. Po dokonaniu zaciągów Cezar skierował swoje legiony do Hiszpanii, która była silnie związana z Pompejuszem, a w której stacjonowały wierne mu oddziały (siedem legionów). Na ich czele stało trzech dowódców. Byli to Petrejusz, Afraniusz i Warron. Do zaciętego starcia między cezarianami a pompejanami pod wodzą Afraniusza doszło pod Ilerdą (dziś Lerida), na zachodnim brzegu rzeki Segre w Hiszpanii Bliższej (północna i wschodnia część półwyspu iberyjskiego). Zmienne były koleje tych starć, w końcu pompejanie opuścili swoje pozycje, ścigani przez Cezara. W tym samym czasie cezarianie oblegali wierną Pompejuszowi Marsylie. W Hiszpanii Afraniusz próbował wycofać się na południe, jednak manewr Cezara odciął mu tą drogę oraz uniemożliwił dowóz zaopatrzenia. Cezar nie zaatakował okrążonych legionów, licząc na ich kapitulacje i przejście na jego stronę. Jednak zdecydowana postawa dowódcy pompejan Petrejusza oddaliła możliwość kapitulacji. Nękane przez konnice Cezara, wojska Afraniusza i Petrejusza wróciły pod Ilerdę. W końcu jednak, odcięci od żywności, wody i szans na wyjście z okrążenia, dowódcy legionów Pompejusza skapitulowali przed Cezarem. Ten wydał rozkaz rozpuszczenia pokonanych legionów, wielu legionistów wcielił do swojej armii. Podczas tej bitwy Afraniusz popełnił błąd, który kosztował go przegraną. Otóż obie armie dążyły by dotrzeć do Oktogezy i Ebro, gdyż tam zaczynały się góry, okolica była dzika i trudno dostępna. Było zatem oczywiste, że kto pierwszy tam dotrze do wąwozów będzie panem sytuacji. Cezar znów popisał się wielką odwagą podejmując ryzykowną próbę przedostania się tam górami otaczającymi ze wszystkich stron równinę (nie mógł iść samą równiną). Afraniusz myślał, że Cezar wraca do Ilerdy w celu zaopatrzenia, miał bowiem problemy z żywnością. Początkową skręcił w stronę Ilerdy, aby oszukać przeciwnika, albo po prostu w ten sposób było mu łatwiej wejść w pasmo gór. Pompejan ogarnęła radość, wręcz euforia, jednak trwała ona krótką (ale Cezarowi to wystarczyło), bo gdy zrozumieli cel wyprawy Cezara było wiadomo, że popełnili błąd. Gdyby Afraniusz i Petrejusz natychmiast po stwierdzeniu wymarszu armii Cezara zwinęli obóz i ruszyli w stronę Oktogezy, to można być prawie pewnym, że wygraliby wyścig. Gdy wreszcie zbliżyli się do gór, ujrzeli tam stojące w gotowości do walki oddziały przeciwnika. Droga nad Ebro była zamknięta.

Następnego dnia podczas narady wyszedł na jaw jeszcze jeden błąd dowództwa pompejan. Otóż w pośpiechu założono obóz w miejscu pozbawionym wody. Błędy te jak już wspomniałem przyczyniły się do porażki Afraniusza. Tymczasem pod Marsylią Decymus Brutus pokonał odsiecz morską przysłaną przez Pompejusza, a dowodzącemu obroną Treboniuszowi udało się nadwerężyć fortyfikacje miejskie i zmusić miasto do kapitulacji. Jednak podstępni obrońcy łudząc cezarian zawieszeniem broni zorganizowali wypad, który zniszczył dużą część machin oblężniczych. Jednak biegli w sztuce fortyfikacji żołnierze Cezara w kilka dni odbudowali swe fortyfikacje wokół Marsylii. Tymczasem Marek Warron, dowódca pompejan w Hiszpanii Dalszej, po początkowej sympatii do Cezara, szykował swe wojska do starcia z nim. Cezar wyruszył przeciwko niemu, wiedząc że ma poparcie miejscowej ludności. Rzeczywiście, miasta nie wpuściły wojsk Warrona w obręb swych murów ani nie udzieliły mu pomocy. W związku z tym Warron napisał list do Cezara i poddał mu swoje legiony. Cała Hiszpania, hojnie obdarowana pieniędzmi przez Cezara, stanęła po jego stronie. Przybył pod Marsylię, która przed nim skapitulowała. Tam tez dowiedział się, iż w Rzymie dzięki staraniom Marka Lepidusa obwołano go dyktatorem.

W tym samym czasie dowódca Cezara Gajusz Kurion przerzucił swoje siły z Sycylii do Afryki. Pod Utyką pokonał wojska pompejana Attiusza Warusa. Jednak gnany zapalczywością, Kurion wyszedł naprzeciw armii numidzkiej pod wodzą Saburry. W bitwie rozegranej z dala od obozu dowódca cezarian zginął, piechota została wycięta w pień a resztki jazdy pod wodza Gnejusza Domicjusza przedarły się do obozu. Zorganizowana została przeprawa cezarian na Sycylię, jednak tylko niewielkiej liczbie żołnierzy z dwóch legionów biorących udział w ekspedycji Kuriona udało się powrócić z Afryki. Reszta w większości zginęła z rąk Numidów króla Juby. Kampania afrykańska ujawniła błędy Kuriona (dowódcy Cezara również popełniali błędy). Jego nadmierna wiara w swe możliwości i chęć rywalizacji z Cezarem przyczyniła się do jego zguby. Zaczynał się 48 rok a.C. W Rzymie Gajusza Juliusza Cezara wybrano konsulem. Po załatwieniu spraw italskich, zebrał w Brundyzjum swą armię, aby przeprawić się do Grecji i zmierzyć z legionami Pompejusza. Ten przez cały rok bardzo dobrze przygotował się do rozprawy z Cezarem. Stworzył silną flotę, zgromadził obfite zapasy, sformował nowe legiony i zaciągnął najemników z Grecji, Bliskiego Wschodu a nawet Galii i Germanii.

Cezar zgromadził legiony w Brundyzjum, piękną mową zachęcił je do dalszej walki. Mimo, że Adriatyku strzegła flota Pompejusza (dowodził nią Bibulus), udało się mu przerzucić owe 15.000 ludzi na grecki brzeg Adriatyku. Dopuszczenie do tego było chyba największym błędem pompejan w całej wojnie domowej. Gdyby flota Bibulusa zniszczyła konwój Cezara, oznaczałoby to koniec wojny. Cezar wiedział, że Bibulus będący admirałem z przypadku nie domyśli się, że mógłby on przeprawić się przez Adriatyk w tych warunkach (była zima a zatem niekorzystne wiatry). Wina za to spada również na Pompejusza, bo w końcu to on dobierał sobie współpracowników. Rozpoczął się decydujący etap walki, a przecież mogło być już po wszystkim.

Sześć miesięcy, od stycznia do lipca roku 48 a.C., trwały operacje obu armii u wybrzeży koło Dyrrachium. Wiosną do Dyrrachium przybyło 20.000 cezarian pod wodzą Marka Antoniusza, który dzięki szczęśliwym wiatrom wymknął się atakującej go flocie Pompejusza. Mając już liczniejsze siły, Cezar rozesłał swych żołnierzy do Tessali, Etoli i Macedonii, by zaskarbić sobie poparcie tamtejszej ludności. Wtedy z Azji przybył wraz ze swoimi wojskami Pompejusz Scypion, sojusznik Gnejusza Pompejusza. Starł się z legionami Gnejusza Domicjusza w Macedonii. Tymczasem Cezar i Pompejusz skomplikowanymi manewrami próbowali zdobyć dobrą pozycję operacyjną. Pompejusz chroniąc Dyrrachium które było jego bazą zaopatrzeniową, pozwolił Cezarowi otoczyć go i ufortyfikować się, sam też budując dużą ilość fortów. W taki sposób słabszy i gorzej zaopatrzony Cezar otoczył liczniejszego, mniej zmęczonego i dobrze zaopatrzonego Pompejusza. Jednak niedługo losy się odwróciły i to pompejanie przymierali głodem. W tym samym czasie Cezar próbował pozyskać dla  siebie Scypiona, co się mu jednak nie udało. Tymczasem Pompejuszowi, dzięki zdradzie dwóch oficerów Cezara, synów Adbucilla, naczelnika galijskiego plemienia Allobrogów, a więc członków najwyższej galijskiej arystokracji. (Chodzi tu o Roucillusa i Egusa, którzy byli do tej pory ulubieńcami Cezara),udało się przełamać linię fortyfikacji blokującą ją wokół Dyrrachium. Nagła panika w wojskach Cezara sprawiła, że poniosły one dotkliwą klęskę, nagłośnioną dodatkowo przez pompejan.

To właśnie ich zdrada była głównym powodem porażki Cezara, a nie dobrze rozegrana bitwa przez Pompejusza, który po prostu wykorzystał nadarzającą się okazje. Cezar jednak ponownie gromką mową ożywił morale swoich żołnierzy, po czym wyruszył do Macedonii, gdzie połączyć się miał z Gnejuszem Domicjuszem, a gdzie chciał rozbić kolejno wojska Scypiona a potem postępującego za nim Pompejusza. Mimo, że obydwie wrogie zgrupowania połączyły się ze sobą w Tesalii, wojska Cezara podreperowały swoje zapasy oraz morale. Nadszedł czas na decydujące starcie.

Wreszcie obie armie stanęły naprzeciw siebie na równinie na północ od miejscowości Farsalos. Był dziewiąty sierpnia 48 r. p.n.e. Z północy równina ograniczona była przez rzekę Enipeos, z południa przez skaliste wzgórza. Obóz Pompejusza rozłożony był na wzgórzach na zachodzie, Cezar przybył od wschodu. Wcześniej wielokrotnie Cezar chciał wydać przeciwnikowi bitwę na równinie, jednak pompejanie zajmowali korzystną pozy ej ę na stoku wzgórza. Tego dnia Cezar chciał zwinąć obóz i zwabić Pompejusza w inne, bardziej szczęśliwe dla siebie miejsce. Jednak gdy zobaczył, że pompejanie schodzą na równinę, odwołał rozkaz wymarszu i postanowił stoczyć bitwę. Pompejusz miał do dyspozycji od około 40.000 do 54.000 pieszych legionistów zgromadzonych w 11 legionach i 7.000 jazdy. Wśród nich miał również 2.000 wysłużonych żołnierzy tzw. beneficjariuszy. Na swym prawym skrzydle, opartym o rzekę Enipeos, zgromadził piechotę legionową z Cylicji oraz ocalone kohorty hiszpańskie pod ogólnym dowództwem Lucjusza Lentolusa, konsula w okresie zdarzeń w Italii w 49 r. p.n.e. Środek zajął Pompejusz Scypion wraz ze swymi legionami syryjskimi. Lewe skrzydło dowodzone przez Lucjusza Domicjusza składało się legionu pierwszego
i trzeciego. Na tym skrzydle zgromadzono całość łuczników i procarzy, a także całą jazdę pompejan dowodzoną przez Tytusa Lebienusa. Był on oficerem Cezara w Galii, jednak na początku wojny domowej przeszedł na stronę Pompejusza przyprowadzaj ą mu około 3000 jeźdźców germańskich. Zgromadzenie przeważających sił na lewym skrzydle spowodowane było planem Pompejusza, aby gwałtowną szarżą rozbić zgromadzoną naprzeciw kawalerię Cezara i wyjść na jego tyły. Na lewym skrzydle znajdował się Pompejusz, chcąc kontrolować decydujące uderzenie. Armia pompejan mimo, że liczniejsza, była słabsza od wojsk Cezara, gdyż składała się w większości z nowo rekrutowanych legionistów. Piechotę uszykował Pompejusz w trzy linie. Wadą planu Pompejusza, która obniża ocenę, była jego jednowariantowość. Prezentując go Pompejusz nie wspomniał o zadaniach, jakie zamierzaj powierzy ć trzeciej, rezerwowej linii piechoty. Wynika z tego, że nie brał pod uwagę możliwości niepowodzenia i nie przewidział żadnych rozwiązań alternatywnych. I to był jego duży błąd, chyba po prostu bo zwycięstwie po Dyrrachium zlekceważył Cezara, a to był kolejny jego błąd. Był po prostu zbyt pewny siebie nie wiedząc czemu właściwie. Cezar miał do dyspozycji od około 23.000 do 33.000 pieszych legionistów zgromadzonych w 8 legionach, oraz 1000 jeźdźców. Jednak jazda ta złożona była ze świetnie wyszkolonych Germanów i Hiszpanów. Legiony też były bardzo dobrze wyszkolone, brały udział w zwycięskich walkach w Galii i Hiszpanii. Dlatego właśnie siły obu przeciwników były wyrównane. Obserwując ustawienie wojsk Pompejusza, Cezar ustawił swe wojska następująco:

Na swym lewym skrzydle (naprzeciw legionom Lentulusa) ustawił legiony pod dowództwem Marka Antoniusza, w centrum doświadczone legie hiszpańskie pod wodzą Gnejusza Domicjusza, a na prawym, naprzeciw jazdy Labienusa, legiony oraz całą swą kawalerię pod wodzą Sulli. Wojska Cezara uszykowane były w trzy linie, jednak aby zakryć całą rozciągłość równiny i mieć front równy długością frontowi Pompejusza, cezarianie byli ustawieni rzadziej. Przewidując plan Pompejusza związany z szarżą, jazdy, z trzeciej linii wybrał po jednej kohorcie^która stworzyła czwartą linię, ustawioną na prawym skrzydle, pod kątem wobec głównego szyku tak, by wpadła na nią rozpędzona jazda Labienusa. Trzecia linia miała ruszyć dopiero na osobisty rozkaz wodza, sam Cezar znalazł się wśród żołnierzy czwartej linii na prawym skrzydle, dokładnie więc naprzeciw Pompejusza. Gromką mową zachęcił legionistów do walki. Pompejusz nie chciał sam ruszyć pierwszy do ataku, zrobiły to więc legiony Cezara. Ruszyły do przodu, rzuciły swoje włócznie w szeregi wroga, po czym wykonały uderzenie na miecze. Piechota obu wodzów starła się ze sobą pośrodku równiny Farsalos.

W tym samym czasie nastąpiło uderzenie wzmocnionego lewego skrzydła pompejan pod wodząLabienusa. Gwałtowna szarża 7.000 jeźdźców spowodowała, że słabsza kawaleria cezarian pod wodzą Sulli wycofała się z walki. Rozpędzona konnica zaczęła obchodzić prawe skrzydło wojsk Cezara. W tym momencie Cezar wydał rozkaz i czwarta linia piechoty uderzyła z impetem w jazdę Labienusa. Pompejanie nie wytrzymali uderzenia masy piechoty (której główną część stanowił doświadczony dziesiąty legion) najeżonej włóczniami. Dodatkowo do walki powróciła jazda Cezara. Labienus i jego ludzie rzucili się do ucieczki w góry, nie powracając już na pole bitwy. Legioniści z czwartej linii ruszyli żwawo naprzód, uderzając w łuczników i procarzy Pompejusza. Po krótkiej, nierównej walce rozbili ich, wyszli na tył wojsk wroga i uderzyli na nich. W tym samym czasie Cezar rzucił do walki trzecią linie swych wojsk. Atakowani od tyłu i napieram od frontu, pompejanie rzucili się do ucieczki w kierunku swojego obozu. Gnejusz Pompejusz już po załamaniu się uderzenia swojej kawalerii wycofał się do obozu, potem samotnie uciekł do Larissy wcześniej zrywając oznaki imperatorskie. Wojska Pompejusza wycofały się do obozu, który po zaciętej, lecz nierównej walce padł łupem cezarian. Znaleziono tam wielkie bogactwa, zwłaszcza w namiotach lubiących dostatek dowódców pompejańskich. Cezar natychmiast wyruszył w pościg za uciekającymi resztkami wojsk Pompejusza, otoczył je i zmusił do kapitulacji.

Łącznie Pompeujsz stracił około 15.000 zabitych i rannych oraz około 24.000 wziętych do niewoli. Część jeńców zostało wcielonych lub dobrowolnie przystąpiło do legionów Cezara. Zwycięstwo kosztowało według obliczeń wodza cezarian 230 zabitych i 2.000 rannych. Co do liczby ofiar tej bitwy historycy nie są jednomyślni. Plutarch podaje liczbę 6 000 zabitych, podczas gdy np. Aleksander Krawczuk aż 15 000. Przed oblicze zwycięskiego wodza złożono 180 sztandarów oraz 9 orłów legionowych. Po bitwie Cezar wszystkim jeńcom, którzy zobowiązali się do nie stawania przeciw niemu ponownie, darował wolność, a wyższym oficerom także prawo zachowania majątku. Cezar w ten sposób chciał uniknąć porównywania do mordów Sulli czy też niezbyt godnych chwały poczynań Gajusza Mariusza. Stosował też całkiem świadomie bardzo skuteczną taktykę „kto nie jest przeciw mnie, jest ze mną”, podczas gdy druga strona stosowała zasadę „kto nie jest ze mną, jest przeciw mnie”. Od osób puszczanych wolno żądał tylko przyrzeczenia nie przyłączania się do Pompejusza i jednocześnie hojnie obdarowywał wszystkich, którzy zdecydowali się zmienić front. Strategia ta spowodowała, że większość senatorów przeniosła się w końcu do obozu Cezara i Pompejusz nie mógł już głosić, że jest obrońcą Republiki i Senatu. Cezar osiągnął zwycięstwo dzięki dwóm czynnikom: lepszemu wyszkoleniu swej armii oraz to, że mieli oni wyższe morale. Ważną rolę odegrało też zatrzymanie szarży kawalerii Labienusa i przeprowadzenie skutecznego kontrataku. Kluczowa część bitwy rozegrała się właśnie na prawym skrzydle armii Cezara: gdyby zmasowany atak kawalerii powiódł się a pompejanie znaleźliby się na tyłach armii cezarian, wtedy też różnice w wyszkoleniu zatarłyby się, a wojska Cezara przegrałyby bitwę. Czy coś mogło uratować Gnejusza Pompejusza? Gdyby wydał rozkazy trzeciej linii piechoty mogło wszystko inaczej się potoczyć, a on tylko biernie obserwował przebieg wydarzeń, jako bardziej obserwator niż jak głównodowodzący, a w końcu, widząc klęskę swej jazdy i kohorty okrążające jego lewe skrzydło, wsiadł na konia i wzorem perskiego króla Dariusza przerażonego atakiem Aleksandra Macedońskiego (Pompejusz był zresztą podobny z twarzy do niego, ale niestety na tym kończą się ich podobieństwa), po prostu uciekł z pola walki do obozu (Plutarch przypuszcza, że wola bogów odebrała mu w tym momencie rozum). To on wydał bitwę Cezarowi, i to na takich warunkach, jakich Cezar szukał. Okazał się niekompetentnym dowódcą. Do kompetencji dowódcy należy opracowywanie inteligentnych i skutecznych planów. On również przygotowuje ich realizacje poprzez sformułowanie odpowiednio jasnych i precyzyjnych rozkazów dla oficerów mających dowodzić oddziałami biorącymi udział w planowanej operacji. Musi też on umieć podejmować decyzje w trakcie walki „na gorąco”. Musi zatem „czuć” bitwę, a nie uciekać, jak to było pod Farsalos. Zatem winą za przegraną należy obarczyć tylko Pompejusza. Zbyt pewnie przewidział skutki szarży kawalerii, wróżąc sobie zbyt łatwą wygraną. Nie wziął pod uwagę, że większość armii Cezara to doświadczeni żołnierze, którzy niejedno już ze swym wodzem przeżyli. Brali oni udział w wielu potyczkach i potrafili walczyć z liczebniejszym przeciwnikiem. Nie zdawał sobie sprawy że walczy z geniuszem wojskowym, jakim niewątpliwie był Cezar. Nie przewidział też, że morale cezarian wzrosną mimo przegranej pod Dyrrachium. Klęska pod Farsalos rozbiła obóz pompejan. Zarówno Pompejusza jak i jego towarzyszy nie wpuszczano do miast Azji i Syrii, które na wieść o ich klęsce stanęły po stronie Cezara. Pompejusz zbiegł do Egiptu, gdzie został podstępnie zamordowany z rozkazu 14-letniego króla Ptolemeusza XIII,(a właściwie przez jego dowódcę Achillasa oraz ministrów Teodotosa i Potinosa) który obawiał się o jego wpływ na politykę egipską i konflikt z Rzymem. Gdy Cezar wylądował w Aleksandrii dostał głowę zabitego Pompejusza. W Egipcie toczyła się wtedy wojna domowa pomiędzy dziedzicami tronu, nieletnim Ptolemeuszem XIV i jego starszą siostrą Kleopatrą wygnaną z Aleksandrii. Cezar sprzymierzył się z Kleopatrą, która została jego kochanką i urodziła mu jego jedynego biologicznego syna – Ptolemeusza Cezariona. Przy pomocy Cezara Kleopatra uzyskała niepodzielnie egipską koronę po krótkiej wojnie aleksandryjskiej, zakończonej przez Rzymian z Ptolemeuszem XIV w 47 roku a.C.

W tym czasie obóz senatorski był wprawdzie pobity, ale nie rozbity. Zwłaszcza w Hiszpanii i przede wszystkim w Afryce zebrały się niedobitki zwolenników Pompejusza oraz jego dwaj synowie, Sekstus i Gnejusz, dołączył też do nich Katon. Mieli oni duże siły, ponieważ wspomagał ich swymi wojskami król Numidii, Juba. Cezar nie zwlekał i od razu podjął decyzje, by natychmiast ruszyć do Afryki.

Po początkowych niepowodzeniach odniósł on zwycięstwo nad Pompejuszami w bitwie pod Tapsus (46 rok a.C.). Po zwycięstwie Cezara Kato popełnił w Utyce samobójstwo zyskując po śmierci przydomek Uticensis i stając się symbolem niezłomnego republikanina. Jednak nie był to jeszcze koniec walk domowych. Część Pompejańczyków zbiegła bowiem z Afryki do Hiszpanii, gdzie już znajdowali się synowie Pompejusza. Fakt, że zostali wzmocnieni dawnymi wojskami swego ojca oraz Luzytanami i Celtyberami czynił z nich poważną siłę bojową, z którą Cezar musiał się liczyć. Cezarowi jednak udało się pokonać ich w bitwie pod Mundą (45 rok a.C.), kończąc tym samym trwającą pięć lat wojnę domową. Dopiero wtedy mógł się odbyć w Rzymie wspaniały triumf święcący jego zwycięstwa. Gajusz Juliusz Cezar wrócił do Rzymu po długim okresie wojen i tułaczki, obwołując się tam dyktatorem. Jednak nie pozwolono długo mu się cieszyć zdobytą władzą. Podczas idów marcowych 44 roku a.C padł ofiarą zamachu obrońców ustroju republikańskiego. Spiskowcy jednak popełnili błąd. Zamordowali Cezara i myśleli, że sytuacja naprawi się sama. Niestety republika nie została przywrócona automatyczne, gdyż zmiany, które wprowadził Cezar poszły tak daleko, że powrót do poprzedniego ustroju był już niemożliwy.

Jak zatem widać, wojna domowa zakończyła się zwycięstwem Cezara z powodu niekompetencji Pompejusza i jego kadry dowódczej. Zdarzało się nieraz, że dowódcy Cezara również popełniali błędy (Kurion w Afryce), ale
w przeciwieństwie do pompejan mieli oni genialnego głównodowodzącego, jakim niewątpliwie był Cezar, który potrafił naprawić ich błędy. Natomiast Pompejusz nie tylko nie umiał naprawić błędów wyrządzonych przez swych ludzi, ale sam popełniał ich niemało. Najbardziej uwidoczniło się to podczas bitwy pod Farsalos, o której G. Walter autor biografii Cezara napisał, że „od Maratonu po Stalingrad ludzkość zna zaledwie pół tuzina nazw i dat, które by tak silnie zaważyły na biegu historii”. Należy bowiem zaznaczyć, że konflikt między stronnikami Cezara
i Pompejusza miał charakter wojny światowej, biorąc pod uwagę rozmiar ówczesnego świata, ograniczającego się do kręgu krajów i państw śródziemnomorskich.

Wykaz Literatury

  1. Opracowania

A. Krawczuk, Gajusz Juliusz Cezar, Ossolineum, Warszawa 1990.

R. Romański, Farsalos 48p.n.e., Bellona, Warszawa 2003.

G. Walter, Cezar, tłum. D. Wilanowska, b.w., Warszawa 1983.

J. Bocheński J., Boski Juliusz, Warszawa 1975.

M. Gallo, Cezar, tłum. J. Kierul, Poznań 2004.

T. Holland, Juliusz Cezar kontra Rzym tłum. A. Kowalska, Warszawa 2004.

M. Jelusich, Juliusz Cezar, tłum. Z. Petersowa, Warszawa 1934.

Y. Le Bohec, Cezar, tłum. M. Kropiwnicka, Warszawa 2002

P. Southern, Juliusz Cezar, tłum. B. Mierzejewska, Warszawa 2002.

2.   Źródła

J. Cezar, O Wojnie Domowej, przekład J. Parandowskiego, Prószyński i S-ka, Warszawa 2001.

Ireneusz Korczak Historia II rok SUM

Leave your response!

You must be logged in to post a comment.