Aleksandra Drozd – „Każda prawdziwa twórczość odbywa się w głębi samotności”
Aleksandra Drozd
„Każda prawdziwa twórczość odbywa się w głębi samotności”
Książka „Od Gustawa-Konrada do… Antka Boryny” stanowi coś więcej niż zapis rozmów z wybitnym artystą. To również niepowtarzalne spojrzenie na historię teatru polskiego z minionego półwiecza, okazja, by oczami mistrza prześledzić proces ewolucji sztuki aktorskiej, a obejrzawszy się za siebie, ocenić kondycję współczesnego teatru i nieśmiało zapytać o jego przyszłość. Z pewnością na spotkaniu w teatrze Osterwy 29 listopada z okazji promocji wywiadu-rzeki Jolanty Ciosek z Ignacym Gogolewskim nie zabraknie ani wspomnień, ani diagnozy, ani próby odpowiedzi na pytanie o następców „największej nadziei romantycznego teatru”, jak w 1955 roku po premierze „Dziadów” Bardiniego określił Gogolewskiego Jan Kott.
Drogę tyleż długą i powikłaną, co zróżnicowaną i fascynującą, przebył Gogolewski od czasu spektakularnego zaistnienia na scenie Teatru Polskiego, kiedy przyszło mu, wówczas 24-letniemu aktorowi świeżo po dyplomie, zmierzyć się z rolą, którą reżyserzy zwykli przydzielać odtwórcom doświadczonym i obytym ze sceną. Okazało się jednak, że przepełniona emocjonalizmem, szczerością i młodzieńczym żarem kreacja Gustawa-Konrada spotkała się z niemal bezkrytycznym zachwytem, zapewniając Gogolewskiemu solidny fundament pod przyszłą karierę oraz determinując jej artystyczny kierunek na najbliższe lata. Udało mu się wszakże uniknąć licznych pułapek obsadowych z widmem zaszufladkowania na czele. Płynnie i niepostrzeżenie przeszedł od grania ról amantów do postaci charakterystycznych, a choć za jego domenę zwykło się uważać repertuar klasyczny, zebrał znakomite recenzje m.in. za Laurentego w „Na czworakach” Różewicza i gombrowiczowskiego Hrabiego Szarma. Z równą lekkością i wiarygodnością oddał szlachetność, refleksyjność i salonowe maniery barona Kyana w „Hrabinie Cosel” Antczaka, co zapalczywość i prostotę Antka Boryny, odciskając na każdym ze swoich bohaterów piętno indywidualizmu. Znakomity, opanowany do perfekcji warsztat, doskonałe władanie melodyjnym głosem o niepowtarzalnej barwie, unikalne wyczucie rytmiki wiersza, w połączeniu z nadanym „odgórnie” talentem – jeśli dodać do tego konsekwentnie stosowaną metodę Stanisławowskiego, nie dziwi jego niebywała wszechstronność, niewystarczająco wykorzystana przez twórców polskiej kinematografii, za to należycie doceniona i w pełni znajdująca ujście na scenie. Właśnie teatr stanowi główny obszar aktywności Ignacego Gogolewskiego; udzielał się w nim nie tylko jako aktor, ale również ceniony pedagog, reżyser i dyrektor, w latach osiemdziesiątych z powodzeniem roztaczając swoją opiekę także nad Teatrem im. Juliusza Osterwy w Lublinie, któremu to okresowi poświęcony został w książce osobny rozdział. Dowiadujemy się z niego o sentymencie Gogolewskiego do naszego miasta, entuzjastycznym przyjęciu przez lubelską trupę, czytamy o wprowadzonych przezeń innowacjach, zostają też przypomniane najważniejsze spektakle w jego reżyserii (głównie o rodowodzie romantycznym). Znamienny jest tytuł tegoż rozdziału: „Wybory” – jawne odniesienie do kontrowersyjnej decyzji złamania bojkotu stanu wojennego przez wystawienie w telewizji sztuki wraz z lubelskim zespołem. Za niezależność – w mniemaniu jednych – lub oportunizm – wedle drugich, zapłacił wysoką cenę; wielu spośród przedstawicieli środowiska artystycznego do dziś nie może mu wybaczyć wyłamania się z solidarnościowego bloku. On sam stwierdził: „Polityki starałem się nigdy do teatru nie wpuszczać”.
Echa tamtych dni z dużą częstotliwością powracają w wywiadzie za sprawą rozmówczyni – Jolanty Ciosek, która nieustannie (poprzez aluzje lub w bardziej bezpośredni sposób) prowokuje rozmówcę do analizy swojego postępowania, by nie powiedzieć – rachunku sumienia, na co ten reaguje albo ze stoickim spokojem, tłumacząc motywy jego działania, albo – wyraźnie zniecierpliwiony – zbywa dziennikarkę krótkim: „Pani się wszystko kojarzy z polityką”, to znów ironicznym komentarzem. Wielkim atutem uwiecznionych rozmów jest ich emocjonalność i zmienność nastrojów – widać zaangażowanie z obu stron, równocześnie jednak uniknięto pochlebczego tonu, często przecież spotykanego w tego typu publikacjach. Przeciwnie, momentami wywiad przeradza się w polemikę, by nie powiedzieć – sprzeczkę. Momentami Jolanta Ciosek balansowała dość blisko niej, przepytując Gogolewskiego wnikliwie i bez większych skrupułów z jego (bujnego) życia prywatnego. Trzeba jednak przyznać, że udało się utrzymać stan, w którym wilk syty i owca cała; nie są to informacje rodem z prasy bulwarowej, a naturalna i nieposkromiona ciekawość czytelnika ulega zaspokojeniu. W dodatku obecność większości elementów biograficznych motywuje artystyczne wybory artysty i dopełnia niejednoznacznego, wręcz pełnego sprzeczności, portretu barwnego indywidualisty o wielkim intelekcie, szczerego, zarazem nieco zamkniętego w sobie, życzliwego, choć potrafiącego odrobinę sarkastyczną uwagą zbić rozmówcę z tropu.
Cały wywiad-rzeka w zestawieniu z bogatą kolekcją zdjęć, dokładną dokumentacją twórczości, fragmentami archiwalnych recenzji i wypowiedziami osób znanych, a bliskich aktorowi, stanowi cenne oraz wyczerpujące świadectwo głosu nieuchronnie odchodzącego pokolenia aktorskiego, które pamięta jeszcze przedwojennych mistrzów i osobiście pobierało od nich nauki. To wreszcie synteza twórczości jednego z najwybitniejszych, a zarazem jednego z najbardziej niedocenianych aktorów polskich – artysty, którego wielkość wielu dostrzeże dopiero z perspektywy czasu.
Artykuł pochodzi z gazetki festiwalowej „5 Ściana”
——————————————————————————————————–
Materiał udostępniany na zasadach licencji
Creative Commons 2.5
Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne
-Na tych samych warunkach 2.5 Polska
——————————————————————————————————–



















Leave your response!
You must be logged in to post a comment.