Recenzja filmu pt. Spirit – Duch miasta / The Spirit (2008)
Reżyseria: Frank Miller
Scenariusz: Frank Miller, Will Eisner
Produkcja: USA
Czas trwania: 108 minut
Obsada: Gabriel Macht <> Spirit
Eva Mendes <> Sand Saref
Samuel L. Jackson <> Octopus
Scarlett Johansson <> Silken Floss
„Kochasz każdą kobietę, którą spotkasz.” – Ellen Dolan
W 1940 Will Eisner, twórca komiksów, powołał do życia Spirita – detektywa, który miał zwalczać przestępczość w Central City. Po dzień dzisiejszy publikowane są nowe komiksy ze Spiritem w roli głównej. Niestety Eisner nie doczekał przeniesienia jego „dziecka” na wielki ekran, ponieważ zmarł w 2005 roku.
Historia jest niezwykle prosta. Octopus – geniusz zła – pragnie posiąść krew Heraklesa, która posiada ponoć magiczne zdolności. Wspierany jest przez Silken Floss i grupę „sklonowanych kretynów”. Motywacja Octopusa jest bardzo prosta – pragnie zapanować nad światem. Na jego drodze stanie jednak Spirit – prawie nieśmiertelny obrońca dobra, pragnący poznać prawdę o tym „czym” jest.
Widz musi od początku pamiętać, że Spirit to adaptacja komiksu, bez tego film może być mało czytelny i nużący. Komiksowy świat ma własne prawa. Na przykład padający śnieg „omija” bohaterów, a mróz nie powoduje widocznego oddechu.
Frank Miller, twórca komiksów, który pracował przy ekranizacjach swych komiksów Sin City i 300, postanowił sam stanąć za kamerą. Zamiast korzystać z własnej twórczości postanowił sięgnąć po repertuar kolegi „po fachu”. Co więcej poza reżyserią zajął się również napisaniem scenariusza do filmu oraz znalazł dla siebie małą rólkę.
Od pierwszej sceny widz ma uczucie déjà vu. Wpływają na to następujące czynniki. Po pierwsze pod względem estetycznym film bardzo przypomina Sin City Roberta Rodrigueza. Nie znaczy to, że jest cały czarno biały, ale pojawia się w nim wiele takich scen. A także charakterystyczne czerwone elementy. Po drugie Miller serwuje doskonale znane z 300 Zacka Snydera zwolnienia akcji. I nic w tym złego. To tak, jakby krytykować kogoś za podobieństwo do Brada Pitta.
Fabuła nie jest mocną stroną filmu, ale jej niedoróbki wyrównuje konwencja całego filmu. Można go traktować jako komedię komiksową. Całość jest niesamowicie przerysowana i bardzo dobrze. Aktorom przewodzi Samuel L. Jackson, choć Gabriel Macht jako Spirit, również jest dobry i oby dalej rozwijał swój talent.
Muzyka skomponowana przez Davida Newmana na początku filmu przywodzi na myśl inne produkcje o superbohaterach, np. Spider-mana, ale potem to wrażenie gdzieś ginie. Najprawdopodobniej żaden motyw z filmu nie zapadnie widzowi w pamięć.
Oczywiście znawcy twórczości Willa Eisnera i historii Spirita odkryją z łatwością różnice względem filmu. Niezaznajomiony widz nie będzie jednak czuł się wyobcowany.
Spirit niewątpliwie uprzyjemni widzowi oczekiwanie na Sin City 2 i warty jest wybrania się do kina. Szczególnie po pracowitym tygodniu. Nie tylko entuzjaści adaptacji komiksów powinni być zadowoleni.
Łukasz Kucharski
——————————————————————————————–
Materiał udostępniany na zasadach licencji
Creative Commons 2.5
Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne
-Na tych samych warunkach 2.5 Polska
——————————————————————————————–



















Leave your response!
You must be logged in to post a comment.