Home » Artykuły, Historia, Teksty recenzowane

Gabriela Magdalena Wiśniewska – „Lepiej jeden raz zobaczyć niż sto razy przeczytać” – autostop jako zjawisko kulturowe w PRL-u

10 czerwca 2008 No Comment

Gabriela Magdalena Wiśniewska
„Lepiej jeden raz zobaczyć niż sto razy przeczytać” – autostop jako zjawisko kulturowe w PRL-u

„Jedziemy autostopem” – Karin Stanek
(muz. Mateusz Święcicki, sł. Juliusz Głowacki, rok 1964)

Jedziemy autostopem, jedziemy autostopem.
W ten sposób możesz bracie przejechać Europę.
Gdzie szosy biała nić, tam śmiało bracie wyjdź.
I nie martw się co będzie potem.

Ref: Autostop, autostop, wsiadaj bracie dalej hop.
Rusza wóz, będzie wiózł,
Będzie wiózł nas dziś ten wóz.

Jedziemy autostopem, jedziemy autostopem.
Hej udał się nam dzisiaj, wóz ten i jego szofer.
Choć deszcz zaczyna mżyć, nam szosy biała nić
Ucieka wciąż pod kół galopem.

Ref: Autostop, autostop, wsiadaj bracie dalej hop.
Rusza wóz, będzie wiózł,
Będzie wiózł nas dziś ten wóz.

Jedziemy autostopem, jedziemy autostopem.
Cóż dla nas znaczy pociąg na spółkę z samolotem.
Gdzie szosy biała nić, tam chce się bracie żyć.
Czy naprzód jedziesz, czy z powrotem.

Ref: Autostop, autostop, wsiadaj bracie dalej hop.
Rusza wóz, będzie wiózł,
Będzie wiózł nas dziś ten wóz.
Autostop, autostop…

Autostop to „forma turystyki polegająca na podróżowaniu przez pokonywanie kolejnych etapów samochodami zatrzymanych w tym celu kierowców.”[1] Nazwa pochodzi od słowa auto i stop czyli zatrzymywać. ,,Popularny Słownik Języka Polskiego’’ podaje definicję autostopu jako: „Sposób nieodpłatnego podróżowania przygodnie zatrzymywanymi pojazdami, które jadą mniej więcej w kierunku planowanego przez turystę celu podróży.”[2] W ,,Słowniku Języka Polskiego’’ odnajdujemy definicję: „Autostop – forma turystyki polegająca na nieodpłatnym korzystaniu z napotykanych po drodze pojazdów, za zgodą ich kierowców.”[3] Cel podróżowania autostopem podaje Słownik Wyrazów Obcych: „Autostop – forma podróżowania polegająca na zatrzymywaniu pojazdów jadących w dogodnym kierunku, po to, aby być podwiezionym (auto + stop).” [4]

Autostop jako forma zwiedzania świata za darmo to wymysł z czasów beatników (ludzie mający skłonność do zachowywania się i ubierania w sposób sprzeczny z przyjętymi zwyczajami, wyrażający protest przeciw mieszczańskiej filozofii życia)[5], powojenni protoplaści dzieci kwiatów.

Idea autostopu w Polsce zrodziła się w 1957 roku, z inicjatywy grupy studentów przemierzających autostopem Polskę i ślących z podróży listy do pisma „Dookoła świata”. Z pomysłem zorganizowania letniej akcji „Auto-stop” wystąpił Stanisław Lubicz, dziennikarz tego pisma. Pierwszymi autostopowiczami byli studenci AGH w Krakowie, Sowa Tadeusz i Laitl Bogusław, którzy wybrali się w trasę 1957 roku, czyli rok przed powstaniem oficjalnej akcji autostopowej z książeczkami. Zainspirowali się młodzieżą w Ameryce. Ponieważ nie wiedzieli jak w Stanach zatrzymuje się pojazdy, zdecydowali się na oryginalny strój tzw. spodnie autostopki: „Postanowiliśmy uszyć sobie spodnie. Jeansy mieli tylko ci, którzy mieli ciocię w Stanach. Żaden krawiec nie chciał nam ich uszyć. Więc zrobiliśmy je sami, z drelichu”[6]. By wzbudzić powszechne zainteresowanie studenci uszyli również bluzy, zdobione biało-czerwonymi wstążkami oraz z naszytymi herbami województw, a samochody zatrzymywali specjalnie przygotowanym proporczykiem z napisem „Ten kierowca fajny chłop – co popiera auto-stop.” Z komendy milicji w Krakowie otrzymali specjalny glejt, który okazywali kierowcom. Umożliwiał on bezproblemowe podróżowanie „Na 39 kierowców, z którymi przemierzyliśmy 2500km po całej Polsce, tylko 2 odmówiło nam podwiezienia”[7].

W czerwcu 1958 rozpoczęto wydawać książeczki, które można było nabyć w kioskach Ruchu lub w biurach turystycznych. Jedynym warunkiem, który należało spełnić, żeby stać się szczęśliwym posiadaczem takowej, była książeczka PKO z minimalnym wkładem na „czarną godzinę”. Potem wystarczyło zarejestrować książeczkę na poczcie, dzięki temu autostopowicz otrzymywał ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków, a także miał poczucie większego bezpieczeństwa w trakcie podróży.

Pierwszy autostopowicz zamachał książeczką na polskiej drodze 29 czerwca 1958 roku, ostatni w 1997 roku. Pierwszymi autostopowiczami posiadającymi książeczki byli studenci Uniwersytetu Warszawskiego i Politechniki Warszawskiej. Kierowcy, w zamian za podwiezienie, otrzymywali od autostopowiczów kupony, które po zakończeniu akcji należało przesłać do biura autostopu i brało się udział w losowaniu nagród. Również osoby udzielające noclegu osobom podróżującym autostopem brały udział w konkursie pt. „Uprzejmy gospodarz”. Jak podaje Andrzej Piwoński, dyrektor Biura Autostopu do 1991 roku, „W każdej książeczce z tyłu był kartonik, na którym można było wyróżnić najbardziej gościnnych gospodarzy. Dawaliśmy za to nagrody, najczęściej koce, komplety sztućców, rokrocznie od pięćdziesięciu do stu nagród. Dla kierowców mieliśmy rocznie pięćset nagród. Większość to były nagrody o małej wartości, ale cały szum był wokół nagród – samochodów.”[8] Każdy kierowca mógł liczyć również na to, że otrzyma mapę drogową.

Łapać „okazję” mógł każdy – po co była potrzebna książeczka? W minionym ustroju, jak wiadomo, na wszelki wypadek wszystko rejestrowano, nawet wakacyjnych wagabundów. Jednak rejestrowanie autostopowiczów miało swój dodatkowy sens. Razem z książeczką autostopowicz otrzymywał ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków. W teorii książeczka miała zwiększać bezpieczeństwo podróżnika. Książeczka zawierała również pakunek ideologiczny. Sezon autostopu nieprzypadkowo tradycyjnie rozpoczynano 1 lub 9 maja. W 1975 r. Książeczka miała 75 stron tekstu, w większości koncentrującego się na omówieniu wytycznych VI Zjazdu oraz XVI Plenum, rozkwitu rolnictwa i budownictwa mieszkaniowego oraz ciężkiej sytuacji kobiet w krajach kapitalistycznych.

Autostopowicze posiadający książeczkę tworzyli jedną wielką rodzinę, świadczy o tym fakt, że w latach 70-tych i 80-tych nie zanotowano żadnego udowodnionego przykładu skrzywdzenia kierowcy przez autostopowicza, „jednakże przez dekady istnienia akcji książeczkowej sami autostopowicze nie mieli żadnych możliwości wpływania na jej kształt, byli nie znaczącym dodatkiem do zarządu Komitetu, który ustalał zasady funkcjonowania całej imprezy.”[9] Dopiero na początku lat 80-tych, na zlocie autostopowiczów w Żniwie, do Społecznego Komitetu Autostopu, czyli organizatora akcji książeczkowej, weszli po raz pierwszy sami autostopowicze m.in. Leszek Sobociński, Marek Szymczak, Lech Lutogniewski. Komitet Honorowy a następnie Komitet Organizacyjny stanowiły początek Społecznego Komitetu Autostopu (SKA). W Polsce nic nie mogło się udać bez formalności ponieważ wszystko co wymykało się spod kontroli władzy podlegało licznym zakazom, nakazom, przy jednoczesnym zniechęceniu urzędników. I tak nieoficjalnie mówiono, że „nawiedziła Polskę straszna zaraza autostopu.”[10]

Akcja ,,Auto-stop” trwała od 15 czerwca do 15 września, zdobyła ogromną popularność ponieważ pozwalała za niewielkie pieniądze podróżować i zwiedzać całą Polskę. Dróg w kraju było mało, w nie najlepszym stanie, jeździło nimi niewiele pojazdów, ale chęć zachłyśnięcia się wolnością spowodowała, że „na szosy wyszli młodzi ludzie – czasem z gitarą, czasem z plecakiem, rzadziej z namiotem – i korzystając z okazji, ruszyli w Polskę, na spotkanie przygody. Wymagało to wielkiego hartu i pogody ducha.” [11] Kryzys nastąpił kiedy nieprzygotowanie władz lokalnych do okresu letniego w 1960 roku próbowano zatuszować walką z autostopem. Zarzucano tej formie podróżowania, że „jest roznosicielem chuligaństwa, demoralizuje młodzież, odciąga ją od szeregów hołubionych organizacji młodzieżowych, jest winnym wszystkim nieszczęściom na drogach, a nawet doprowadza w newralgicznym okresie akcji żniwnej do problemów aprowizacyjnych.” [12] W prasie ukazywały się artykuły wytykające ubiór i zachowanie podróżujących, zarzucano im liczne rozboje. „Szybciutko próbowano urobić negatywną opinię. Zebrane [...] szczegółowe dane nie potwierdziły jednak takiej oceny.”[13] Ograniczono dostępność książeczek poprzez wycofanie z sieci kiosków RUCH-u. Miejscem gdzie można było je zakupić to większe powiatowe i wszystkie wojewódzkie oddziały PTTK. Pod koniec lat 60-tych było 170 takich punktów. Dodatkowo 30 punktów utworzono w wybranych radach powiatowych Ludowych Zespołów Sportowych.

W pierwszej dekadzie funkcjonowania autostopu wykupiono ponad 40tys. książeczek, w tym 300-400 wykupili cudzoziemcy, przez co Polska stawała się oknem na świat m.in. dla Węgrów, Czechów, Bułgarów. Średnia wieku w pierwszej dekadzie funkcjonowania autostopu wynosiła 19-20 lat. Pełnoletnich opiekunów potrzebowali najmłodsi, 16-letni autostopowicze. Do roku 1962 z autostopu skorzystało „11025 studentów, 3010 pracowników umysłowych, 455 nauczycieli, 13965 uczniów i 6510 robotników. 13tys. osób było w wieku 17-18lat, ok. 15260 w wieku 19-21lat, a 6125 miało ponad 21lat.”[14] Wyliczono również statystycznie, iż „przeciętnie każdy autostopowicz spędzał w drodze około dwudziestu dni.”[15]

Pod koniec lat 60-tych pomysł wynalazku autostopu w Polsce przejęła Czechosłowacja, akcja trwała kilka lat, jednak nie wprowadzono tam nagród dla kierowców. Kolejne kraje promujące autostop to Węgry, Francja i ówczesny Związek Radziecki. Polska była jedynym krajem w bloku wschodnim, gdzie poparcie władzy dla tego zjawiska odczuwano pozytywnie. Wolność poruszania się była ograniczona w ZSRR nawet w obrębie państwa, „autostopowicz musiał się tam zgłaszać na specjalne bazy transportowe, dyspozytor przydzielał autostopowiczów do kierowców. Teoretycznie możliwe było zatrzymywanie aut na drogach, ale nie w praktyce. Wyjątek stanowiła Litewska RS, gdzie autostop był rzeczywiście popularny. [...] Na Ukrainie akcja trwała tylko rok, dwa.”[16] W ZSRR powstał odrębny ruch kulturowy ludzi nieustannie podróżujących. W ten sposób kontestowali system, „rosyjscy hippisi mieli swoje specjalne bazy. Był to styl życia. Inna przestrzeń, inne zjawisko. Wolni bezprizorni mieli własną nielegalną infrastrukturę. Istniał pewnego rodzaju etos i fenomen nielegalnej podróży.”[17] W Polsce nikt nie miał poczucia zagrożenia, dziewczyny nie bały się gwałtów, milicja wspomagała akcję, wszyscy wsiadali z ufnością i otwartością.

Prof. Czesław Robotycki, dyrektor Instytutu Etnologii i Antropologii Kultury Uniwersytetu Jagiellońskiego, autostopowicz podróżujący przez ponad dekadę od 1963 roku, pisze: „Fenomenem akcji autostopowej w czasach PRL-u, było zorganizowanie ruchu niezorganizowanego. Z jednej strony ubezpieczania i imienne książeczki, z drugiej brak ograniczeń w poruszaniu się. Niby akcja sterowana, ale bardzo spontaniczna. [...] Bardzo często jeździłem też na rękę, bez książeczki i byłem przygotowany na to, że kierowca może zażądać ode mnie zapłaty. Tak było szybciej, bo ludzie mieli nie najlepsze zdanie o autostopowiczach książeczkowych.”[18] Niezależność ludzi jeżdżących „na stopa” nie wszystkim przypadała do gustu: „Taki to się będzie włóczył po Polsce, do cholery, a gdzie on mieszka, gdzie pracuje?!”[19] Powstało wiele plotek i legend dyskryminujących autostop, uważano, że podróżujący w ten sposób kradną, podpalają stodoły, wyrzucają towar z paki. Były to zjawiska marginalne. Znane są dwa przypadki morderstw autostopowiczów, kilka przypadków gwałtów, jak np. „lekkomyślna autostopowiczka, została upojona alkoholem przez kierowcę, który zgwałcił ją później w lesie. Tak, były takie przypadki.”[20]

Najsłynniejszy i najstarszy polski autostopowicz to Aleksander Malecha. We wstępie jego dziennika podróży znajduje się chińskie przysłowie „Lepiej jeden raz zobaczyć, niż sto razy przeczytać”. W swoim życiu kierował się on przede wszystkim tą maksymą. Zwiedził niemalże cały świat, przeżył 99 lat. Prawie do końca swojego życia jeździł autostopem. Podczas swoich podróży zbierał adresy i autografy spotkanych osób, pieczątki domów turystycznych oraz schronisk, w których nocował. Zwiedzał zakłady i obiekty przemysłowe, których ślady odnajdujemy w dzienniku jako spora kolekcja pieczątek. Jego życiowa pasja wzbudzała duże zainteresowanie wśród mediów i słuchaczy, „w 1962 wziął udział w filmie Mansarda o Aleksandrze Gieryńskim w reżyseri Konrada Nałęckiego. [...] Tytuły artykułów o nim brzmiały następująco: Senior autostopu, Autostop także dla… rencistów, Weteran turystycznych wędrówek, Z redakcji Kuriera, 60 lat szlaku, Najstarszy polski turysta, Turystyczna długowieczność.”[21] Tygodnik Morski z 1967 roku tak opisywał sylwetkę dr Aleksandra Melecha: „najstarszy autostopowicz w Polsce. Mieszka w Bydgoszczy i posiada książeczkę autostopu nr 1, był inicjatorem autostopu. W tym roku przejedzie 4.5tys. km. Jesienią na 50-lecie Rewolucji Październikowej autostopem jedzie do ZSRR.”[22] Rzadko stawał przy trasie, wolał iść drogą na przód i w marszu zatrzymywać samochody.

Autostopowicze dzielili się na dwie grupy: tych którzy dbali o wygląd oraz niechlujów. Typowy autostopowicz tamtych czasów to ktoś młody, zazwyczaj student. Kierowcy ciężarówek częściej zabierali osoby nieschludnie ubrane, ale zdarzali się tacy autostopowicze jak Lech Lutogniewski, który przyznaje: „hołdowałem zasadzie schludności. Ubierałem się dość ekstrawagancko jak na tamte czasy – miałem specjalne mundurki z kremowej elanobawełny szyte na wzór kolonialnych brytyjskich mundurów, do tego oryginalny brytyjski hełm, bambusową laseczkę pod pachą i amerykański plecak.”[23] Tak ubrany autostopowicz wywoływał uśmiech na twarzach kierowców, wzbudzał zaufanie a czasem odbierany był jako cudzoziemiec.

Częstym rekwizytem autostopowiczów były kapelusze, zwłaszcza na początku mody autostopowej przez co wzbudzali ciekawość wśród ludzi. Roman Sawczyn do dziś posiada pamiątki po ówczesnych podróżach, stertę książeczek, zdjęć, wspomnień czy przyjaciół, a sam mówi „czymś co dziś pozostało mi po autostopie to broda. Nie golę się 40 lat. Zapuściłem się, kiedy pierwszy raz ruszyłem na trasę i tak już zostało. Tak było praktyczniej. Po raz pierwszy stanąłem na stopie w roku 1966. Po raz ostatni książeczkę kupiłem 1971 roku, w tym czasie przejechałem autostopem ponad 18tys. km. Jeździło się dla sportu. Chwaliliśmy się po wakacjach, w szkole przed kolegami.”[24]

Na strojach autostopowiczów znajdowały się różnego rodzaju hasła: „Zatrzymaj się na szosy skraju! Według dobrego obyczaju! [...] Jeśli morowy z Ciebie chłop, to weź nas wszystkich – autostop. [...] Nie zabierzesz mnie i Zośki, złamiesz w drodze wszystkie ośki! [...] Z góry pięknie dziękujemy, limuzyną też jedziemy!”[25]

Hippisi odcinali się od standardowego trybu życia tworząc własną kulturę poprzez inny wygląd, sposób ubierania się tzw. moda flanelowa, apaszka na szyi, czy zawieszona pacyfa, byli nie klasycznymi autostopowiczami. Sami o sobie mówili „nie chcieliśmy być utożsamiani z tymi, którzy letnią porą z plecaczkiem i książeczką kupioną za pieniądze od mamusi wyruszali w trasę i zapisywali sobie w notatniku miejscowości, które zwiedzili.”[26] Hippisi organizowali zloty odbywające się najczęściej w dzikich częściach polski a regularnie spotykali się na pielgrzymkach w Częstochowie. Ponieważ było to zjawisko wymykające się z pod kontroli systemu dlatego często spotykali się z nieprzychylnością milicji. Dochodziło do aresztowań, ciągłych interwencji milicji, dlatego hippisi utrzymywali w tajemnicy miejsca spotkań. Jeździli bez książeczek, ponieważ w latach 70-tych autostop zaczął funkcjonować w świadomości społecznej, „liczył się raczej schludny wygląd. Trzeba jednak przyznać, że książeczka była dużym atutem przetargowym przy wszelkich spięciach z milicją.”[27] Hippisi mieli swój oryginalny sposób na złapanie szybciej auta – dzielili się na grupy, wystawiali dziewczynę a reszta leżała w rowie.

Wszyscy opiekowali się autostopowiczami, nocleg i jedzenie nie stanowiły większych problemów, np. Bogusław Laitl opowiada: „byliśmy syci (papu i strawą duchową) dzięki opiekuńczym skrzydłom kierownictw stołówek akademickich w miastach uniwersyteckich, dzięki kierownikom restauracji w mniejszych miastach, a w kilku zaledwie przypadkach dzięki własnemu sprytowi i kieszeni zaopatrzonej na wszelki wypadek w parę groszy zarobionych. [...] Nasza podróż obfitowała w wydarzenia kuriozalne. Spaliśmy za darmo w Grand Hotelu w Sopocie. W Poznaniu, z racji przepełnienia w tamtejszych hotelach, milicjanci odwieźli nas na izbę wytrzeźwień, gdzie przyjęto nas z honorami. W Skwierzynie w zamian za pomoc jaką udzieliliśmy księdzu w odprawianiu nabożeństwa, duchowny staną z nami na trasie i sam zatrzymywał dla nas samochody.”[28] Pomimo iż autostop to forma podróżowania za darmo, zdarzały się dosyć często przypadki oczekiwania, w zamian za podwiezienie, nocleg czy jedzenie, pomocy w pracach rolniczych. Taką przygodę przeżył Krzysztof Wacek, opisując, że „kiedyś pomiędzy Lublinem a Warszawą, późnym wieczorem, zabrała mnie z dwoma kumplami starsza kobieta. Zaproponowała nam nocleg. Zajechaliśmy do niej a na miejscu okazało się, że było tam już pięć osób zabranych z trasy. Rano oświadczyła, że bardzo potrzebuje naszej pomocy przy żniwach [...] Nie było z nas pożytku [...] Później dowiedzieliśmy się od miejscowych, że rok rocznie zwoziła autostopowiczów z okolicznych tras do pracy w polu, taki miała zwyczaj, odkąd zmarł jej mąż.”[29]

Uczestnicy autostopu zobowiązani byli do przestrzegania przepisów: „o obowiązkach meldunkowych; w szczególności w przy pobycie trwającym ponad 24h w jednej miejscowości, uczestnik autostopu obowiązany jest meldować się na wsi – u sołtysa, w mieście – w rejonie meldunkowym.”[30] Sposób zatrzymywania samochodów również został szczegółowo określony: „Autostopowicz staje na prawym skraju drogi i widząc zbliżający się samochód, w odległości 150-100m, podnosi książeczkę autostopową do góry. [...] Nie dopuszczalne jest wychodzenie na środek drogi i zmuszanie kierowcy do gwałtownego hamowania pojazdu.”[31]

Konsekwencją turystyki autostopowej, pomiędzy kierowcą a podróżującym, ukształtował się język gestów składający się z 28 znaków używanych dla porozumienia się w hałasie silnika, poprzez szybę pędzącego samochodu, nawet w znacznej odległości. Jest to system migów czyli kodu tworzonego poprzez gesty, tworzących dialog złożonego z zapytań, odpowiedzi i kontr odpowiedzi. Stanowi on narzędzie wyzłośliwienia, upokarzania obydwu komunikujących się stron.

Komunikacja odbywała się również pomiędzy napotkanymi autostopowiczami, najczęściej zadawane pytania na powitanie z innym stopem było: „Cześć kolego! Długo stoisz? Skąd jesteś? Ile dzisiaj przejechałeś?” Funkcjonował nie pisany honorowy kodeks autostopu, który określał dokładnie zasady i tak np. ten kto był pierwszy i najdłużej stał, miał prawo pierwszy ruszyć w dalszą drogę.

Książeczka autostopu posiadała oryginalną szatę graficzną, zmienianą co roku. Właścicielem największej kolekcji książeczek autostopowych jest Jerzy Bożyk, znany piosenkarz i kompozytor jazzowy, przewodnik i działacz PTTK, prezes Towarzystwa Słowaków w Polsce. W czasie PRL-u aktywny działacz NSZ, w latach 90-tych radny miasta Krakowa. Obecnie mieszka w Krakowie koncertuje w pubie ,,Awaria’’ i prawdopodobnie jest autostopowiczem z najdłuższym stażem w Polsce. Pierwszą podróż odbył tuż po maturze, w 1959 roku, na trasie Łódź – Pabianice. Ta forma podróżowania pozwoliła mu na zwiedzenie wielu krajów np. Polska, Czechosłowacja, Niemcy, Dania, Finlandia, USA. Dziś głównie podróżuje do Danii gdzie często koncertuje. W 1981 roku na zlecenie ówczesnego dyrektora Biura Autostopu Andrzeja Piwońskiego skomponował hymn autostopu na 25-lecie akcji.

Jako prezes koła grodzkiego PTTK w Krakowie miał okazję sprzedać ostatnie edycję książeczek autostopowych: „Jestem pewien, że sprzedałem ostatnią książeczkę autostopową w historii polskiego autostopu, było to w roku 1997, a ja nie miałem świadomości, że akcja została zamknięta trzy lata wcześniej…”[32].

Autostop jako zjawisko kulturowe wpłynęło na kilka pokoleń Polaków. Umożliwiło szersze poznanie Polski i świata, dawało poczucie bezpieczeństwa i wolności. Pozostawił ślady w sztuce, literaturze, poezji, muzyce. Tak duże zjawisko znalazło swoje odzwierciedlenie w ubiorze podróżujących przez co szare, codzienne życie w PRL-u stawało się kolorowe, dając odrobinę uśmiechu i radości zwykłemu obywatelowi. Autostop istnieje do dziś jednakże w zupełnie innej formie, sama niejednokrotnie mogłam się o tym przekonać. Dziś jednak muszę z przykrością przyznać, że autostop utracił nieco uroku, chodźby dlatego, że nie ma już książeczek. Jednak nie zamieniłabym tej formy podróżowania na żadną inną, ponieważ dostarcza mi ogromnych emocji, nowych przyjaciół, pozwala poznawać najpiękniejsze zakątki naszego kraju i świata.

Praca zaliczeniowa przygotowana w Zakładzie Teorii Kultury i Metodologii Nauk o Kulturze, Lublin rok 2008

Przypisy:

[1] www.wiem.onet.pl (Słownik Wyrazów Obcych)
[2] www.wiem.onet.pl (Popularny Słownik Języka Polskiego)
[3] www.pwn.pl (Słownik Języka Polskiego)
[4] www.pwn.pl (Słownik Wyrazów Obcych)
[5] Władysław Kopaliński, Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych z almanachem, Muza S.A., Warszawa 2002, str. 34.
[6] Bogusław Laitl, Pionierzy autostopu, w: Autostop polski, PRL i współczesność, Jakub Czupryński, Kraków 2005, str. 13.
[7] Ibidem, str. 14.
[8] Więcej utonęło, niż zginęło na drogach, w: Autostop polski, PRL i współczesność, Jakub Czupryński, Kraków 2005, str. 20.
[9] Leszek Sobociński, Autostopowa rodzina, w: Autostop polski, PRL i współczesność, Jakub Czupryński, Kraków 2005, str. 55.
[10] S. Lubicz, Autostop ma już 5 lat i dobrą opinię, „Gazeta Robotnicza”, 18 IX 1962r.
[11] Jacek Sawicki, Siadaj bracie, dalej hop, w: Autostop polski, PRL i współczesność, Jakub Czupryński, Kraków 2005, str. 181.
[12] Ibidem, str. 182.
[13] Z. Sufin, Jak jest naprawdę, „Dookoła Świata”, 23 IV 1961r.
[14] S. Lubicz, Autostop ma już 5 lat i dobrą opinię, „Gazeta Robotnicza”, 18 IX 1962r.
[15] R. Szarzyński, Dziesięć lat najtańszej turystyki, „Życie Warszawy”, 18 VI 1967r.
[16] Andrzej Piwoński, Więcej utonęło, niż zginęło na drogach, w: Autostop polski, PRL i współczesność, Jakub Czupryński, Kraków 2005, str. 22.
[17] Prof. Czesław Robotycki, Granica gościnności, w: Autostop polski, PRL i współczesność, Jakub Czupryński, Kraków 2005, str. 26.
[18] Ibidem, str. 25.
[19] Ibidem, str. 26.
[20] Andrzej Piwoński, Więcej utonęło, niż zginęło na drogach, w: Autostop polski, PRL i współczesność, Jakub Czupryński, Kraków 2005, str. 22.
[21] Monika Drapińska, Lepiej jeden raz zobaczyć, niż sto razy przeczytać, w: Autostop polski, PRL i współczesność, Jakub Czupryński, Kraków 2005, str. 79.
[22] Ibidem, str. 79.
[23] Lech Lutogniewski, Polski dziwoląg, w: Autostop polski, PRL i współczesność, Jakub Czupryński, Kraków 2005, str. 57.
[24] Roman Sawczyn, Broda po autostopie, w: Autostop polski, PRL i współczesność, Jakub Czupryński, Kraków 2005, str. 51.
[25] Adam Bahdaj, Podróż za jeden uśmiech, Wydawnictwo Literatura, Łódź, 2007, str. 74.
[26] Krzysztof Wacyk, Wspomnienia hipisa, w: Autostop polski, PRL i współczesność, Jakub Czupryński, Kraków 2005, str. 63.
[27] Ibidem, str. 64
[28] Bogusław Laitl, Pionierzy autostopu, w: Autostop polski, PRL i współczesność, Jakub Czupryński, Kraków 2005, str. 14.
[29] Krzysztof Wacyk, Wspomnienia hipisa, w: Autostop polski, PRL i współczesność, Jakub Czupryński, Kraków 2005, str. 65.
[30] Prawa i obowiązki uczestników autostop, 1975, w: Autostop polski, PRL i współczesność, Jakub Czupryński, Kraków 2005, str. 173.
[31] Ibidem, str. 173.
[32] Jerzy Bożyk, Hymn autostopu, w: Autostop polski, PRL i współczesność, Jakub Czupryński, Kraków 2005, str. 36.

Bibliografia:

1. Artykuły opracowane: Jakub Czupryński , Autostop polski, PRL i współczesność, Kraków 2005.
- Pionierzy autostopu
- Więcej utonęło, niż zginęło na drogach
- Autostopowa rodzina
- Siadaj bracie, dalej hop
- Granica gościnności
- Lepiej jeden raz zobaczyć, niż sto razy przeczytać
- Polski dziwoląg
- Broda po autostopie
- Wspomnienia hipisa
- Hymn autostopu
2. Władysław Kopaliński, Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych z almanachem, Muza S.A., Warszawa 2002.
3. Adam Bahdaj, Podróż za jeden uśmiech, Wydawnictwo Literatura, Łódź, 2007
4. S. Lubicz, Autostop ma już 5 lat i dobrą opinię, „Gazeta Robotnicza”, 18 IX 1962r.
5. Z. Sufin, Jak jest naprawdę, „Dookoła Świata”, 23 IV 1961r.
6. R. Szarzyński, Dziesięć lat najtańszej turystyki, „Życie Warszawy”, 18 VI 1967r.

Strony internetowe:
7. www.wiem.onet.pl (Słownik Wyrazów Obcych)
8. www.wiem.onet.pl (Popularny Słownik Języka Polskiego)
9. www.pwn.pl (Słownik Języka Polskiego)
10. www.pwn.pl (Słownik Wyrazów Obcych)

Aneks:

1. Karin Stanek, zdjęcie z 1963 roku, Opole:

Karin Stanek

Karin Stanek (ur. 18 sierpnia 1943 w Bytomiu) – Polska piosenkarka, wokalistka zespołu Czerwono-Czarni. W latach 60-tych należała do najpopularniejszych polskich piosenkarek. Karin Stanek pochodziła z rodziny górniczej. Debiutowała piosenką Jimmy Joe w marcu 1962 roku. W 1962 wygrała konkurs “Czerwono-Czarni szukają młodych talentów” w Zabrzu i Krakowie i została wokalistką grupy. Występowała z nią do roku 1969. W lipcu 1962 zakwalifikowała się do finałowej dziesiątki I Festiwalu Młodych Talentów w Szczecinie. Wraz z grupą występowała na festiwalach w Sopocie (1962 i 1964) i w Opolu (1963, 1964, 1965, 1996), gdzie została wyróżniona m.in. za wykonanie piosenek Jedziemy autostopem i Chłopiec z gitarą. Po odejściu od Czerwono-Czarnych występowała solo, a także z grupami: The Samuels, Aryston, Inni oraz Schemat. W 1976 roku wyjechała z Polski do Niemiec, gdzie mieszka do dziś.

Ważniejsze przeboje: Chłopiec z gitarą (muz. Jan Janikowski, sł. Włodzimierz Patuszyński), Jedziemy autostopem (muz. Mateusz Święcicki, sł. Juliusz Głowacki), Gaz, panie szofer (muz. Piotr Marczewski, sł. W. Machejko), Malowana lala (muz. Marek Sart), Tato, kup mi dżinsy (muz. Marek Sewen, sł. Krystyna Wolińska), Trzysta tysięcy gitar (muz. Marek Sart, sł. Wojciech Młynarski, Krzysztof Dzikowski), Wala twist (muz. Jan Janikowski, sł. Włodzimierz Patuszyński).

2. Adam Bahdaj, Podróż za jeden uśmiech, Wydawnictwo Literatura, Łódź, 2007

3. Serial „Podróż za jeden uśmiech”, reż. Stanisław Jędryk

4. Książeczka autostopu, 1972 rok

5. Gesty autostopowiczów

;

6. Gesty kierowców, Jerzy Bożyk

7. Hymn autostopu, Jerzy Bożyk

Hymn autostopu:
(muz. Jerzy Bożyk, sł. Barbara Rybałtowska, 1981 rok)

1) Jestem – mówisz – z ludzi naj…
…najdziwniejszy, bo gdy maj
swą majową zieleń wciągnie już na maszt,
czekam tylko wolnych chwil,
by wyruszyć z domu i
na spotkanie przygód pomknąć raźno w dal.

Autostopem hen! Przez kraj,
ledwo zieleń zbudzi maj
na spotkanie niepoznanych nowych tras.
Forsy mało – co mi tam,
plecak – to mój cały kram,
a w nim nutki na okazje różne mam.

2) Co dziewczyna robić ma,
gdy jej chłopak wciąż gdzieś gna,
od wędrówki do wędrówki licząc czas?
Chyba plecak złapać też
i z nim razem wybrać się
Kraj przemierzyć autostopem wzdłuż i wszerz.

Autostopem poprzez kraj
ledwo zieleń zbudzi maj
pomknąć razem w lato, jesień aż kto wie?
może wreszcie zimą już,
gdy pobieli drogi mróz
mój wędrownik cicho siądzie obok mnie.

3) Wieku ćwierć zabawa ta
powodzenie u nas ma
mama, tata – kiedyś – no i teraz ja!
gdy nadchodzi wiosny czas
już nas wabią łąka, las
i w nieznane coś nas woła, coś nas gna.

Autostopem poprzez świat
mama, tata, ja i brat
wędrujemy tak z relaksem za pan brat.
Plecak, trampki, parę nut,
szczęścia i fantazji łut –
tazji łut –
- bzik rodzinny od dwudziestu pięciu lat…

——————————————————————————————–
Materiał udostępniany na zasadach licencji

Creative Commons 2.5
Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne
-Na tych samych warunkach 2.5 Polska

——————————————————————————————–

Leave your response!

You must be logged in to post a comment.